Data ostatniej aktualizacji: 2007-07-22 06:26 Ten artykuł czytano już: 2000 razy !
"Uważam, że jedyną skuteczną drogą do której należy dążyć i nie odstępować jej – nie rozmieniać się „na drobne”."
Polska to nie zachód – polskie pielęgniarki wiedzą o tym doskonale
Strajki były, gdzieniegdzie jeszcze są i z całą pewnością jeszcze będą, bo jest jeszcze wiele różnych i ważnych kwestii do wyjaśnienia i omówienia. Obserwując jednak poczynania naszych reprezentantów, którzy w naszym imieniu (naszego środowiska zawodowego) się wypowiadali można zauważyć brak konsekwencji. Otóż – po pierwsze – początkowe żądania ustalenia minimum wynagrodzenia obowiązującego w naszym kraju dla pielęgniarki i położnej, w zależności od jej wykształcenia, w końcowym etapie protestu nie było wcale rozważane i dyskutowane. Rozmowy pielęgniarek z władzami polegały jedynie na omawianiu wysokości dodatku do wynagrodzenia zasadniczego oraz od kiedy ten dodatek ma obowiązywać (od tego czy przyszłego roku kalendarzowego). To błąd, bowiem taki dodatek nie załatwia niczego, bowiem wraz ze wzrostem inflacji tego typu specjalne dodatki należałoby wypłacać-dopłacać do naszych pensji systematycznie co kilka lat. Co innego raz na zawsze ustalenie i zapisanie tego w prawie tak, aby było to mocno umocowane w literze prawa właśnie minimum uposażenia pielęgniarskiego i położniczego, jakie ma wynosić dla naszych zawodów. Pozwoliłoby to zmusić pracodawców medycznych w Polsce do płacenia takiego (lub wyższego) wynagrodzenia dla pielęgniarek. Uważam, że jest to jedyna skuteczna droga, do której należy dążyć i nie odstępować jej – nie rozmieniać się „na drobne”.
Po drugie – obok kwestii finansowych dla naszego pionu zawodowego, bardzo ważne jest określenie iloma pacjentami na oddziałach szpitalnych może opiekować się jedna pielęgniarka. Konieczne jest ustalenie minimum, ale takiego minimum, które ma gwarantować komfort opieki zarówno pacjentowi, jak i pielęgniarce. Trzeba pamiętać, że uprzednio stosowane wzorce, które miały służyć do obliczania etatów pielęgniarskich na poszczególnych oddziałach są nieprecyzyjne, często intuicyjne, czyli niewiarygodne i nie pełnią obiektywnego narzędzia w dobie coraz większych oczekiwań chorych. Trzeba pamiętać, że obliczanie ilości etatów pielęgniarskich na podstawie ilości łóżek na oddziale to anachronizm, bowiem nie uwzględnia się tym samym stanu chorych. Także inna metoda, która się opierała na ocenie ilości etatów pielęgniarskich wyliczonych na podstawie ciężkości stanów chorych też nie jest adekwatna bowiem stan chorych jest bardzo zmienny, a więc obliczenia te powinny zachodzić systematycznie, co w praktyce jest trudne i prawie niemożliwe do zrealizowania. Należy więc spojrzeć na zachód i zachodnie pielęgniarstwo. Tam sprawa jest prosta – z wyjątkiem oddziałów intensywnej terapii, izby przyjęć, i kilku innych oddziałów specjalnego typu (np. intensywna terapia neonatologiczna) na większości oddziałów obowiązuje sztywna zasada, że na jedną pielęgniarkę ma przypadać tyle i nie więcej chorych (są oddzielne zalecenia dla dyżuru dziennego i oddzielne zalecenia dla dyżuru nocnego) – np. na dyżurze dziennym jedna pielęgniarka może się opiekować maksymalnie 4 chorymi, zaś na dyżurze nocnym maksymalnie 8-10 chorymi (porównaj np. poruszający po części ten temat artykuł „W Australii też strajkują” w „Służbie Zdrowia” z 2 lipca 2007r.). Dyrekcja szpitala, która organizuje opiekę medyczną nad pacjentem, w tym opiekę pielęgniarską musi sprostać tym wymaganiom i tyle. Jeśli nie może sprostać to dyrekcja musi szukać pielęgniarek z Agencjach pielęgniarskich i zatrudniać pielęgniarki z tych Agencji tak, aby wymogi te zostały spełnione. Jeśli zaś nie można znaleźć odpowiedniej liczby pielęgniarek szpital, czy dany oddział nie może przyjmować na swój teren chorych, gdyż łamie prawo. I tyle, koniec gadania o tym, że jest okres urlopowy i jest mniej pielęgniarek, koniec gadania, że ileś tam pielęgniarek jest chorych na danym oddziale i nie ma kto pracować i te które zostały muszą sobie „jakoś poradzić”, nie ma gadania, że ileś tam pielęgniarek jest w ciąży czy na urlopach macierzyńskich i znowu nie ma kto pracować – to naprawdę nie interesuje pacjenta, bowiem on jak jest chory, to idzie do lekarza, czy do szpitala i chce być należycie obsłużony, zdiagnozowany, leczony i pielęgnowany. Trzeba bowiem pamiętać, że współczesne pielęgniarstwo ma spełniać nowe wymogi wobec ludzi – jeśli pielęgniarka ma mieć czas na profesjonalną opiekę i co ważne ma mieć czas na udokumentowanie tego wszystkiego co zrobiła i co zaobserwowała u chorego, to musi mieć zapewnione warunki to gwarantujące. I właśnie trzeba o tym pamiętać, tj. żeby dążyć do ustalenia standardów dotyczących zagadnienia iloma pacjentami może się opiekować jednocześnie jedna pielęgniarka. Utopią jest bowiem stwierdzenie, że pielęgniarstwo w Polsce jest na takim samym poziomie jak na zachodzie. Tam pielęgniarka pracuje na lepszym sprzęcie, ma dźwigi do przenoszenia chorych, ma dostęp do nowoczesnych opatrunków itd. oraz ma się opiekować przydzielonymi do niej osobiście tylko kilkoma chorymi, a nie jak ma to miejsce w polskich warunkach kilkunastoma, lub co gorsza, kilkudziesięcioma pacjentami.
Czy spełnienie tych postulatów w polskich warunkach jest możliwe? Po pierwsze trzeba o tych problemach właśnie dyskutować i otwarcie się przyznać, że tego typu problemy w polskim pielęgniarstwie są, a nie, jak to ma miejsce niemal w całym naszym kraju, że nie mówi się o tym wcale, bo to „niewygodny temat”. Po drugie, trzeba dążyć właśnie do umocowania tych kwestii w literze prawa tak, żeby zmusić pracodawcę do płacenia nam godnie i do tego żebyśmy nie pracowali ponad siły.
Ktoś pomyśli, że jeśli wprowadzić by takie standardy w naszym kraju, to przecież jeszcze bardziej zmniejszy się dostęp ludzi do służby zdrowia, bowiem będzie przypadało wówczas jeszcze mniej pielęgniarek na jednego chorego, niż ma to miejsce obecnie. Szanowni Państwo, jeśli mamy leczyć i pielęgnować ludzi należycie, to stwórzmy do tego warunki. Nie można leczyć i pielęgnować ludzi leżących na szpitalnych korytarzach i mówić, że pacjent ma zapewniony komfort leczenia, bo to jest oczywiste kłamstwo, które nawet powinno być wręcz karane. Nie można leczyć i pielęgnować należycie ludzi w warunkach kiedy to jedna pielęgniarka ma się zajmować na dyżurze dziennym prawie 15. chorymi z którymi w ciągu dyżuru jest w stanie się ledwo poznać realizując przy nich różne czynności pielęgniarskie, a w dokumentacji ma pisać, że zna i zaspokaja wszystkie potrzeby jej podopiecznych.
Obserwator
Obserwator
Zobacz inne teksty Obserwatora
Trwa ładowanie komentarzy ...
Komentarze użytkowników
#1 ~ Data:
Witam gorąco wszystkich zainteresowanych i pragnę dorzucić kilka swoich uwag do słusznych spostrzeżeń Obserwatora. Ubolewam bardzo, że strajk w ochronie zdrowia nie przyniósł oczekiwanych przez całe środowisko rezultatów,ale moim zdaniem (mimo ogromnego poświęcenia ze strony strajkujących)ten strajk nie był do końca profesjonalnie przygotowany.Myślę,że my wszyscy oraz sami strajkujący zostali zaskoczeni rozwojem sytuacji a powtarzające się wypowiedzi naszych przywódców związkowych dotyczących w zasadzie tylko podwyżek płac dla pielęgniarek są tego dowodem.Osobiście tak jak Obserwator jestem za rozwiązaniami systemowymi a nie walką o podwyżki uposażenia co kilka lat. Mamy w pielęgniarstwie mnóstwo ludzi wykształconych posiadających tytuły profesorskie, doktorskie, magisterskie a więc również ludzi z odpowiednią wiedzą.Uważam ,że nadszedł już najwyższy czas żeby połączyć wszystkie siły i powoli wyprowadzać nasze pielęgniarstwo z
#2 ~ Data:
Podstawą rozmów z rządem był układ zbiorowy pracowników ochrony zdrowia od stycznia, tak jak wcześniejszym postulatem karta praw pracownika ochrony zdrowia od czego nasi władcy uciekają jak do tej pory skutecznie. Podwyżki miały być tylko na okres 3-ch m-cy do czasu wprowadzenia układu zbiorowego. W/g negocjatorów nie można było nazwać spotkań z rządem negocjacjami, nawet nie były to rozmowy, bo druga strona wszystko negowała nie dając żadnych propozycji. Problemy z zakresem obowiązków i normami zatrudnienia polskich pielęgniarek zostały przekazane do międzynarodowej organizacji pielęgniarskiej i są cały czas wałkowane w komisjii trójstronnej.
#3 ~ Data:
Co z tego,ze na Zachodzie na 1 pielegniarke moze przypadac najwyzej 4 chorych.Zarabiaja duzo i nikt im nie grozi wciaz zwolnieniami.U nas na 1 pielegniarke czesto przypada kilkudziesieciu chorych a jak sie nie podoba to groza zwolnieniem albo zamykaniem szpitali czy oddziałów.Zarabiamy bardzo mało a i tak brakuje pieniedzy nawet dla tych co pracuja.jeśli chcianoby zrobic takie standarty jak na zachodzie i miano zatrudnic dodatkowe pielegniarki to zarabiałybysmy po 100 zł a nie 800.Poza tym powinno byc ustalone,ze mogłybysmy przechodzic na emerytury po 30 latach pracy,bez wzgledu na wiek.Po tylu latach mamy pouszkadzane kregosłupy,pozrywane sciegna,zylaki,często pielegniarki i połozne cierpia na wypadanie macicy,alergie.
#4 ~ Data:
No rece mi opadaja. Tekst Obserwatora sluszny - fajnie jak by i w Polsce byly takie standardy. Ale co to za komentarz kogos o pseudonimie "ja"? WIdze ze niektorzy w ogole nie wiedza i nie rozumieja o co chodzi. Standard to standard i skor ma obowiazywac bo takie bylyby rozporzadzenia to tak ma wlasnie byc. W Polsce oczywiscie przyzwyczjeni jetesmy do marginalizowania sluzby zdrowia i do tego ze wszystkie czynnosci przy pacjencie mozna zrobic szybko - ale tak dluzej nie mozna! Mamy to robic dobrze i do tego jeszcze to wlasnie jak pisze Obserwator udokumentowac, bo my bardzo duzo robimy ale w naszej dokumentacji tego nie widac bo albo my same nie mamy na to czasu (zeby o tym pisac), albo ta dokumantacja jest kiepska bo nie uwzglednia tych wszystkich rzeczy ktore powinna. Jak sa jakies sprawy w sadzie o zaniedbania w opiece nad chorym i pozwane sa takze pielegniarki (co sie zdarza) to prokurator sie pyta: "Tylko tyle Pani przy tym pacjencie zrobila w ciagu calego dyzuru"? I oczywiscie mow
#5 ~ Data:
Gdybyśmy miały opisać co robiłyśmy na dyżurze tak, by odzwierciedlało to naszą pracę, musiałybyśmy jedną z koleżanek (z 2, czasem 3 będących na dyżurze) oddelegować wyłącznie do zbierania informacji, dokumentowania ich i spisania w postaci raportu z dyżuru. Są szpitale i oddziały, gdzie gania jedna pielęgniarka. Stwierdzę, że sam pan prokurator nie działa tak szybko! Zwykle sprawy mozolą się niesamowicie. Nasz raport (z jednego dnia), w sytuacji dochodzenia, czytany był 5 (pięć!) dni, zanim książka raportów wróciła do oddziału. Pogratulować złośliwym prawnikom umiejętności oceny i tempa pracy.
#6 ~ Data:
Bardzo podoba mi sie wypowiedź obserwatora, jego propozycje rozwiązywania spraw rzeczywiście najbardziej istotnych. Zgadzam się także z drugą wypowiedzią. Jestem absolutną zwolennikczką prowadzenia merytorycznej dyskusji dotyczącej reformy naszego "Pielęgniarskiego" systemu. Nie mozna ciągle kręcić się w kólku. Trzeba otorzyć się na nowe rozwiązania. Systemy innych krajów eurpejskich nie były od początku idealne, ale sztab ludzi pracował nad ich stałym udoskonalaniem. U nas w tym zakresie nie robi się zbyt wiele. Niestety. Sama w swoim szpitalu robię projekt prowadzenia pielęgnowania w oparciu o model Primary Nursing. Mam projekt, propozycję ale od osób zarządzających będę w zamian oczekiwała nie tylko wsparcia psychicznego dla realizujących projekt ale fizycznego w postaci wzrostu wynagrodzenia. Projekt obejmuje moje wlasne oparte na wyliczeniach normy, stałą eduakcję personelu. Jesli się uda będę szczęśliwa. Na razie rozpocznie się tylko na
#7 ~ Data:
Artykół Obserwatora porusza naistotniejsze tematy, z którymi boryka się nasze pielęgniarstwo.Po pierwsze płace, temat powtarzający się często,znany, popierany przez większoś środowisk. Drugi to praktyka, a w tym ilośc pielęgniarek biorących udział w opiece, co jest tematem tabu, a wiąże się z odpowiedzialnością pielęgniarskiej kadry kierowniczej na wszystkich szczeblach za ilośc osób(pielegniarek) pracującyh z pacjentem, jak i praktykę, bezpieczeństwo pacjenta i pielęgniarki.Popieram opinię obseratora, że trzeba wprowadzic stałą wielkośc, ponieważ obecne doświadczenie i obserwacja wskazuje, że obecna kadra liczące te normy przedewszystkim działa na zasadzie cwaniactwa, na drugim planie jest niezrozu7mienie ustawy, zasady.To dyrektorzy, ordynatorzy decydują kto rządzi pielegniarkami, ma komfortową(w porównaiu z pracą z pacjentem)pracą, i odpowiedzialnośc sądową mniejszą(nie wierzmy w bajki wpajane nam przez oddziałowe, związane jest to
#8 ~ Data:
Kasiu na Boga - ARTYKUŁ
#9 ~ Data:
Przepraszam, rozpędziłam się!!!, szybko to z błędami!!!!
#10 ~ Data:
I tak Kasia pięknie podsumowała dyskusję: jeżeli szybko to z błędami(u mnie 1/42 oddział zabiegowy, ostro-dyżurowy i praca biegiem)