Strona główna
Mapa strony
Pielęgniarki i Położne
Fakty Komentarze Codziennie
  Prawie 1 000 KOMENTARZY zamieszczono na Portalu w styczniu 2012 roku. Portal odwiedziło prawie 60 tysięcy osób.

Przepaść pomiędzy teorią a praktyką.

Data ostatniej aktualizacji: 2007-09-11 17:57      Ten artykuł czytano już: 10000 razy !

Zobacz poprzednie teksty OBSERWATORA, które zawsze spotykały sie z licznymi komentarzami odwiedzających Portal Pielęgniarek i Położnych.

Teoria i praktyka – jaka przepaść dzieli jedną od drugiej w polskim pielęgniarstwie

 

Profesjonalista to ten, który dobrze wykonuje swój zawód. W przypadku nauczycieli akademickich uczących młodych adeptów pielęgniarstwa obecny jest jednak pewien dość istotny syndrom – zapomnieli o pracy przy pacjencie, zapomnieli o praktyce zawodu i realiach polskiej służby zdrowia. Efekt tego jest taki, że młode pielęgniarki i młode położne tuż po skończeniu studiów (nieważne czy licencjackich, czy magisterskich) poza wiedzą literaturową nie posiadają wiedzy praktycznej, tj. nie potrafią zastosować swojej wiedzy w pracy przy pacjencie. Oczywiście nie generalizuję, nie można tu mówić o wszystkich, bowiem są chlubne wyjątki, tj. są osoby, które potrafią się odnaleźć w praktyce przy chorym bezpośrednio po studiach, jednak jest to bardzo rzadko; można zapytać o zdanie w tej sprawie wiele pielęgniarek na oddziałach szpitalnych, które pracują z nowymi adeptami zawodu – mówią wprost: „Tych młodych trzeba uczyć praktycznie wszystkiego”. W czym rzecz: nie ganię tych młodych adeptów zawodu, że tak słabo są „wyposażeni” w praktyczne umiejętności wykonywania zawodu pielęgniarki, czy położnej, ale ganię nauczycieli akademickich, którzy zza swoich biurek nie dostrzegają najczęściej praktyki i realiów zawodu.

Czy rzeczywiście jest to problem, że nauczyciel akademicki, a więc ten, który ma nauczać na wysokim poziomie wykwalifikowany personel medyczny nie ma styczności z praktyką? Otóż tak! Trzeba bowiem wiedzieć, że w przypadku lekarzy – nauczycieli akademickich, każdy z nich (o ile nie jest na emeryturze) czynnie wykonuje swój zawód, czyli oprócz tego, że prezentują-uczą swojego przedmiotu na wykładach, czy ćwiczeniach ze studentami, także pracują przy pacjencie – mają praktykę w klinice, szpitalu itp. W przypadku nauczycieli zawodu pielęgniarstwa i położnictwa wywodzących się z kierunku pielęgniarstwo wygląda to zupełnie inaczej. W momencie, kiedy ktoś ma etat akademicki rezygnuje już z pracy w szpitalu, czy w klinice. Doprowadza to do sytuacji, że ów Pani lub Pan doktor, czy doktor habilitowany, lub nawet profesor, którzy uczą i wykładają studentom wiedzę, przedkładają ją prawie wyłącznie z podręczników, które sami napisali wiele lat temu, lub też z podręczników innych osób, ale tych osób, które również jak one, także posiadają wiedzę typowo akademicką. W Polsce można znaleźć bardzo wiele akademickich książek z zakresu pielęgniarstwa, czy położnictwa, które to książki powielają już napisane i wydane wiele lat temu. Niewiele natomiast jest pozycji z zakresu praktyki zawodu napisanych przez nauczycieli akademickich, którzy czynnie uczestniczą w praktyce zawodu. Uważam to za kolejny paradoks polskiego pielęgniarstwa i położnictwa, a raczej za paradoks nauczania tych dwóch kierunków, że wiedza młodym adeptom zawodu jest przekazywana przez nauczycieli patrzących na problemy pacjenta i jego rodziny wyłącznie „ex cathedra”.

Można się oczywiście zastanowić czy ów nauczyciel akademicki z tytułem doktora lub wyżej ma pracować przy pacjencie na równi jak każda inna pielęgniarka, jednak – uważam osobiście – JAKAŚ forma kontaktu z praktyką powinna być zachowana. Jaką formę? – pozostawiam to decydentom, którzy za myślenie o przyszłości pielęgniarstwa w Polsce otrzymują stosowne wynagrodzenie.

 

Obserwator

 


 

Zobacz także:

Poprzednie teksty Obserwatora:

Zakres wykonywanych czynności przez pielęgniarki w Polsce – czy można być dobrym we wszystkim? Czy można robić tak wiele różnych rzeczy jednocześnie przez jedną osobę, tj. pielęgniarkę?

Wykształcenie pielęgniarskie a zakres wykonywania czynności zawodowych i wysokość uposażenia.

Konieczność stałego dokształcania, system punktów edukacyjnych, egzaminy sprawdzające wiedzę zawodową.

opublikowano w Gazecie Pielęgniarki i Położnej nr 4 strona szósta.

 

Książki w Sklepie Pielęgniarek i Położnych
  • Small_Top
  • Small_modele_opieki_pielegniarskiej_nad_chorym_doroslym
  • Small_Top-1
  • Small_ksi____ka_001-1
  • Small_problemy_wielokulturowosci
  • Small_yyy
  • Small_ksi____ka_002
  • Small_wstrzykniecia_domiesniowe

Komentarze użytkowników

#1 ~ Data:

swoje Studium medyczne ukończyłam w 1982 roku i kiedys naprawde byłysmy dobrze przygotowywane do pracy.Na 1 roku było mniej praktyk w szpitalu(zaledwie 7 tygodni),do tego cały rok cwiczeń na sali demonstracyjnej,po kilka godzin dziennie ale cały 2 rok to jedna wielka praktyka.Po dyplomie idąc na oddział nie bano sie nas zostawiac na samodzielnych dyzurach juz po tygodniu pracy.W L.P. było ciut inaczej ale też dziewczyny były dobrze przygotowywane zawodowo.A dzisiaj na licencjacie?teoria,teoria, teoria,troche cwiczeń na sali demonstracyjnej i kilka tygodni praktyki przez cały okres nauki, przez całe 3 lata.W moim mieście jest wydział licencjacki,do mojej placówki przychodzi narybek i naprawde personel tu juz pracujacy jest przerazony tym co młode robia.I podziwiam pacjentów.

#2 ~ Data:

czy po studium, czy po licencjacie wiedza nabyta w szkole/uczelni mało miała/ma i nie ma/nie miała wspólnego z realiami pracy, które określamy jako praktykę(ale czy nią jest?)

#3 ~ Data:

tak, tak, mlode pielegniarki maja bardzo malo praktyki zawodowej, i prawda jest to ze wykladowcy sa jakby oderwani od praktyki, co czyni wiedze mlodych pielegniarek bardzo malo przydatna.

#4 ~ Data:

Zgadzam się w zupełności z "ja"!Pracuję ponad 20 lat w zawodzie położnej i przeraża mnie myśl o kadrze,która z tytułem licencjata bądź mgr przejmie po nas pałeczkę.Toż to przecież tragedia.Po co taki owczy pęd do tego,aby kadra miała wyższe wykształcenie kiedy za tym nie idą ani zbyt obszerna wiedza,nie mówiąc o umiejętnościach czy pewnego rodzaju dyscyplinie tak niezbędnej w naszym zawodzie.Kończyłam 2,5 letnie MSZ.Pewnie,że wiedzę trzeba wdrożyc do praktyki ale trzeba ją mieć!W naszym zawodzie uczymy się całe życie.Przyjmowałyśmy samodzielnie porody,pozwalano nam szyć pęknięcia krocza I*,wykonywać im,iv etc.a dyżury miałyśmy wspólnie z połoznymi/dzienne,nocne/Panie studentki będące na praktykach zawodowych specjalnie nie garną sie do pracy,nam poloznym nikt nie płaci za opieke i nadzór nad nimi a przejmujemy na siebie odpowiedzialność za wszystko co zrobią.Dla nas natomiast proponuje się szkolenia,które są płatne a organizato

#5 ~ Data:

Fakt, wiele osób uczących przyszłe pielęgniarki jest zatrudnionych tylko w akademii i ich wiedza jest stricte książkowa. Ale jest jeszcze inny problem dotyczący wykładowców. Jestem z Kielc, tu kończyłam pomostówkę i znam ludzi, którzy prowadzą zajęcia na Akademii Świętokrzyskiej. W większości przypadków są to osoby nie mające żadnego doświadczenia z przedmiotem, który wykładają. Liczą się tylko znajomości, tzn. po znajomości zostają zatrudnieni w AŚ lub za łapówki i wówczas prowadzą zajęcia z tego przedmiotu, który akurat im przypadnie w udziale. Są to osoby zupełnie niekompetentne. Uważam, że jakaś instytucja powinna zająć się tą sprawą, bo taka sytuacja to kompromitacja dla naszego środowiska. pozdrawiam

#6 ~ Data:

Pan Obserwator mnie zachwyca swą wiedzą, mądrością, pomysłowością. Proponuję aby założył partię pielęgniarek i połoznych i wreszcie coś konstruktywnego zacznie się wokół nas dziać a i społeczeństwo bedzie miało na kogo głosować. Postorkroć popieram i deklaruję rozpowszechnianie poparcia :-)

#7 ~ Data:

Myślę,że brak praktyki dotyczy całego szkolnictwa medycznego.Ja kończyłam 7 lat temu MSZ i pierwszy wenflon załozyłam na stazu.W szkole była 1 godz. na wkłucia dożylne.Ale za to pół roku ścieliłam łóżka:) Teraz robię pomostówkę-to dopiero zabawne...

#8 ~ Data:

A ja sie nie zgadzam do końca z tymi opiniami! Sama skończyłam 5 letnie studia z pielęgniarstwa pracuję w zawodzie 3 lata. Owszem początki nie były łatwe-ale chętnie wszystkiego sie uczyłam i teraz widzę jak moja wiedza teoretyczna procentuje w połączeniu z praktyką. Moje koleżanki po MSZ owszem dużo potrafią ale niechętnie ciągnie ich do nowości, szkoleń, kursów-nawet tych bezpłatnych. Ja sądzę że takie opinie w dużej mierze wynikają z zazdrości. Moje koleżanki też śmiały sie "o pani mgr i nie wie" ale tylko do czasu jak same nie poszły na studia pomostowe. Owszem czego moim zdaniem bardzo brakuje po ukończeniu obecnego systemu nauki to -rocznego stażu. Wtedy można by poćwiczyć pod nadzorem praktykę. A drugie to owszem uczący na kierunku pielęgniarstwo powinni obowiązkowo pracować choćby na pół etatu w szpitalach!!!

#9 ~ Data:

Ukończyłam studia magisterskie na Wydziale Nauk o Zdrowiu w Kielcach i mam nieco inną opinię o nauczycielach od Pani. Wystarczył wysłuchać wykładu Pani dr Edyty Naszydłowskiej (serdecznie pozdrawiam) lub dr Kazimiery Ździebło a opinia o nauczycielach natychmiast się zmieni. Tak jak w każdym środowisku znajdzie się ktoś kto trafił tam przypadkowo (czyt po znajomościach)lub nie miał innego pomysłu na życie ale na to nic się już nie da zrobić. Dlatego trzeba uczestniczyć w zajęciach a nie tylko zaliczyć obecność i mieć póżniej, żal że na nic te studia się nie przydały

#10 ~ Data:

Zastanówmy się czy praktyką mozna nazwac poszczególne czynnosci typu "zrobienie zastrzyku", czy praktyka to coś wiecej (w przypadku lekarzy wykonanie np.nacięcia ropnia jest to pojedyńczy zabieg).Albo coś mylimy albo nie mamy odwagi się przyznac,że tak naprawdę nie ma praktyki pielęgniarskiej tylko są czynności(pojedyncze).Krytyka Obserwatora jest słuszna tyko należy zauważyc, że lekarze mogą budowac swoją praktykę, mają do tego bazę w szpitalach/środowisku, np.szpitale akademickie(kliniki), natomiast pielęgniarstwo się "buja" w teori, ale tej nie popartej praktyką, pielegniarki pracujące na uczelniach nie mają podobnego wpływu na to co się dzieje w pielegniarstwie nawet w szpitalu akademickim ( no więc o czym tu mówic!!!).Dużą zasługę w degeneracji grupy ma nasza pielęgniarska kadra zarządzajaca, bo kto jak nie ona "kwiat zawodu" powinian dbac i rozwijac dyscyplinę,której sa przedstawicielami.

#11 ~ Data:

Hmm, a mi ostatnio dziewczyna z pracy (lat trzydzieści)powiedziala, ze chocby i za darmo ja na studia poslali to nie pojdzie bo jej sie nie chce.I uwierzcie, ze nie jest odosobniona...A jesli chodzi o wiedze..hmm, - dziwne ze kolezanki po cudownych liceach tak w prywatnych rozmowach szczerze przyznaja, ze po szkole byly rownie tepe i zielone jak obecne licencjatki. jest jednak miedzy wami roznica- licencjatki nie sa służalczymi przyzwoitami, na jakie kreowano dziewczeta w LM. Jesli zas chodzi o lekarzy- tez nie sa geniuszami po studiach- mam takich w klinice gdzie pracuje:zalozenie cewnika czy masaz serca to dla nich czarna magia. Tylko ze oni tak otwarcie nie robia z siebie glabow przy innych jak pielegniarki. pozdrawiam

#12 ~ Data:

a ja mam 22 lata pracy i bardzo chcialabym rozpoczac studia pomostowe-ale refundowane,niestety nie stac mnie na inne,a w moim wojewodztwie nie ma refundowanych,wiec jest to nie mozliwe i tylko skonczy sie na moich marzeniach

#13 ~ Data:

Tak te ze starej szkoły wyjechały "MYc tyłki" staruszkom nadzianym kasa za grube pieniądze.I sa nikim zmieniaja papersy i ścielą łozka i to wszystko nikt na zachodzie nie uzanje starej szkoły.

#14 ~ Data:

a co ty DAMO robisz??,nie myjesz "tyłków staruszkom" "nie zmieniasz pampersow i nie scielasz łózka" uwazasz ze wykonujac te czynnosci jest sie NIKIM,kobieto zastanow sie nad soba!!!,ciekawa jestem kto tobie " tyłek "umyje i zmieni pampersa,zycze ci tego abys doczekala takich czasow!!

#15 ~ Data:

Do Maryli Zych Nie pisałam że studia mi nic nie dały, tylko że część osób osób tam zatrudnionych (nie na cały etat)są niekompetentne. Proszę czytaj uważnie i ze zrozumieniem. Pozdrawiam

#16 ~ Data:

Fakt. Badania prowadzone przez Aikena i wspól. w 2002 roku w 700 szpitalach, na grupie 43 tys. pielęgniarek pokazały, że 10% wzrost ilości personelu z licencjatem powoduje 5% spadek śmiertelności na oddziale.

#17 ~ Data:

Kilka łó

#18 ~ Data:

serdecznie pozdrawiam koleżanki. Moje miłe Panie przypominam,że czasy pensji motuli gdzie byłyśmy tyrane za wszystko i traktowane jak pomiotła dawno się skończyły. Przyszło NOWE .pielęgniarki kończące studia pierwszego czy drugiego stopnia są studentkami AM czy też Uniwersytetów i nie pozwlą sobie na różne zagrania chcą być traktowane jak inne wydziały a zwłaszcza zerkają na lekarski.CZy to dobrze czy żle czas oceni ,niedługo wejdą pomoce pielęgniarskie nasze kompetencje wzrosną czas iść do przxodu a tak nawiasem nie idealizujmy JAKIE TO BYłYśMY WSPANIAłE 10 CZY 20 LAT TEMU BO PAMIęć POTRAFI PłATAć FIGLE!?

#19 ~ Data:

Jestem mgr pielęgniarstwa z 21 letnim stażem pracy. Dostałam na umowę zlecenie 20 godz.ze studentami pomostowymi. Pani kierownik pracowni była tematyką pracy w oddziale zachwycona, dziewczyną pokazałam oddział, procedury oraz schorzenia leczone w oddziale. Studentki były zachwycone i zadowolone. Pani doktor zatrudniła świeżo upieczoną panią magister z krótkim stażem na stanowisko asystenta pracowni.

#20 ~ Data:

Mam nadzieję,że te zajęcia prowadziłaś nie w godzinach pracy,bez względu jakie masz stanowisko, bo ktoś za ciebie robi.Powinnaś pokaza standarty, modele pielęgnowania pacjentów

#21 ~ Data:

a choćby w godzinach pracy w końcu drazeta jest magistrem

#22 ~ Data:

co ty DAMO robisz??,nie myjesz "tyłków staruszkom" "nie zmieniasz pampersow i nie scielasz łózka" uwazasz ze wykonujac te czynnosci jest sie NIKIM,kobieto zastanow sie nad soba!!!,ciekawa jestem kto tobie " tyłek "umyje i zmieni pampersa,zycze ci tego abys doczekala takich czasow!!Odpowiedz nie nie myje nie po to sie uczyłam żeby tyłki myć. A mój komentarz był odnośnie vbzdur jakie wypisuje Maria cytPielęgniarki czy polozne,które wyjechały z kraju i pracują na zachodzie są cenionymi pracownikami ale to jest "stara szkoła,i włąsnie ta stara szkoła jest cebiona za mycie tyłków czyli bycie pomocami od czarnej roboty ,a nie za wiedze i umiejętności .A jak wszsycy wiedzą do mycia tyłków wielkiej wiedzy ani umiejetnosci nie potrzeba.

#23 ~ Data:

Z twojej wypowiedzi wynika, że wyższe wykształcenie upoważnia do nadużyc-czy nie są to symptomy warcholstwa?Z kąd czerpałaś wzorce?

#24 dublinczyk Data: 2007-11-12 18:01:55

Czasem sobie tak myślę, że pielęgniarki które nie mają studiów chcą troszkę zdyskredytować osoby po studiach, żeby się dowartościować, trochę też wynika to z lęku, że przyjdzie młoda z lepszy wykształceniem, a mnie zwolnią. Według mnie jest to niezdrowe podejście dajcie szansę tym dziewczyną. Nikt nie jest alfą i omegą jak zaczyna pracę. Jakoś lekarze po studiach też jeśli chodzi o praktykę muszą się wszystkiego uczyć i jakoś nie słyszałem opini starszych lekarzy, że ten jest cienki czy coś tylko zauważyłem, że uczą młodych lekarzy praktyki. Jeśli chodzi o starsze pielęgniarki to wydaje mi się, że należy wam się szacunek za doświadczenie i nie sądzę, że powinniście kończyć teraz koniecznie studia. Dlatego zachęcam do uczenia młodych pielęgniarek po studiach a nie podkłądanie świń, i wyśmiewanie się że czegoś nie umie zrobić. Pozdrawiam

#25 SIOSTRZYK Data: 2007-11-30 17:11:35

Ja mam tylko pytanie - dlaczego pań licencjat i magister nie obowiązuje staż podyplomowy wprowadzony przez Panią minister Cegielską?

#26 pink1 Data: 2007-12-03 18:20:57

jestem pielęgniarką, nauczycielem akademickim, pracuję w szpitalu na 14 etatu i z tym kształceniem to nie do końca wina nauczycieli.mało która placówka, szpial chce przyjąc studentów[koszty!studenci zużywają rekawiczki, igły, itp nikt nie widzi pracy jaką wykonujemy]a na placówkach akademickich nie jest lepiej, większość zabiegów odbywa sie w warunkach symulowanych, kiedyś uczyłysmy sie na sobie iniekcji teraz nie wolno.

#27 Data: 2008-03-05 10:20:55

Myślę, że źle się stało, że pielęgniarstwa naucza się obecnie tylko i wyłącznie na poziomie uniwersyteckim. Naczelnym celem średnich szkół pielęgniarskich, było należyte praktyczne przygotowanie do zawodu. Utrzymana była właściwa równowaga między teorią a praktyką. Kiedy zaczynały się praktyki, odpowiedzialny za nie nauczyciel, szedł ze słuchaczami na oddział i aktywnie włączał się w ich pracę. Pielęgniarka kończąca taką szkołę była zatem w pełni przygotowana do pracy. Mało tego. Istniała jakaś równowaga. Studia nie były przymusowe. Kto chciał kończył je i szukał innych możliwości pracy, kto nie, mógł spokojnie pracować dalej. Obecnie Akademie (Uniwersytety) Medyczne kładą nacisk na wiedzę, nie praktykę, której właściwie nie ma kto rzetelnie nauczać, skoro zatrudnia się instruktorów zawodu często z żadnym doświadczeniem zawodowym. Obecny system kształcenia doprowadzi do tego, że w kraju będą wyłącznie pielęgniarki z wyższym wykształceniem, a z racji tego, że tytuł licencjata niewiele znaczy, większość z nich będzie chciała uzyskać tytuł magistra. Tak wykształcona pielęgniarka ma inne poczucie własnej wartości, inne oczekiwania i wymagania względem pracodawców, więc nie oczekujmy, że z uśmiechem na twarzy będzie nosiła baseny, myła chorych i ścieliła łóżka. W tym momencie ma ona zbyt wysokie kwalifikacje do pełnienia roli pielęgnacyjno-opiekuńczej. I należy to wreszcie zrozumieć! Jeśli mamy równać do standardów europejskich, to czas wielki żeby i w pielęgniarstwie ustalić właściwą hierarchię i określić kto jakie czynności będzie wykonywał.

#28 77777 Data: 2008-03-05 10:23:21

Myślę, że źle się stało, że pielęgniarstwa naucza się obecnie tylko i wyłącznie na poziomie uniwersyteckim. Naczelnym celem średnich szkół pielęgniarskich, było należyte praktyczne przygotowanie do zawodu. Utrzymana była właściwa równowaga między teorią a praktyką. Kiedy zaczynały się praktyki, odpowiedzialny za nie nauczyciel, szedł ze słuchaczami na oddział i aktywnie włączał się w ich pracę. Pielęgniarka kończąca taką szkołę była zatem w pełni przygotowana do pracy. Mało tego. Istniała jakaś równowaga. Studia nie były przymusowe. Kto chciał kończył je i szukał innych możliwości pracy, kto nie, mógł spokojnie pracować dalej. Obecnie Akademie (Uniwersytety) Medyczne kładą nacisk na wiedzę, nie praktykę, której właściwie nie ma kto rzetelnie nauczać, skoro zatrudnia się instruktorów zawodu często z żadnym doświadczeniem zawodowym. Obecny system kształcenia doprowadzi do tego, że w kraju będą wyłącznie pielęgniarki z wyższym wykształceniem, a z racji tego, że tytuł licencjata niewiele znaczy, większość z nich będzie chciała uzyskać tytuł magistra. Tak wykształcona pielęgniarka ma inne poczucie własnej wartości, inne oczekiwania i wymagania względem pracodawców, więc nie oczekujmy, że z uśmiechem na twarzy będzie nosiła baseny, myła chorych i ścieliła łóżka. W tym momencie ma ona zbyt wysokie kwalifikacje do pełnienia roli pielęgnacyjno-opiekuńczej. I należy to wreszcie zrozumieć! Jeśli mamy równać do standardów europejskich, to czas wielki żeby i w pielęgniarstwie ustalić właściwą hierarchię i określić kto jakie czynności będzie wykonywał.

#29 77777 Data: 2008-03-05 10:27:50

Myślę, że źle się stało, że pielęgniarstwa naucza się obecnie tylko i wyłącznie na poziomie uniwersyteckim. Naczelnym celem średnich szkół pielęgniarskich, było należyte praktyczne przygotowanie do zawodu. Utrzymana była właściwa równowaga między teorią a praktyką. Kiedy zaczynały się praktyki, odpowiedzialny za nie nauczyciel, szedł ze słuchaczami na oddział i aktywnie włączał się w ich pracę. Pielęgniarka kończąca taką szkołę była zatem w pełni przygotowana do pracy. Mało tego. Istniała jakaś równowaga. Studia nie były przymusowe. Kto chciał kończył je i szukał innych możliwości pracy, kto nie, mógł spokojnie pracować dalej. Obecnie Akademie (Uniwersytety) Medyczne kładą nacisk na wiedzę, nie praktykę, której właściwie nie ma kto rzetelnie nauczać, skoro zatrudnia się instruktorów zawodu często z żadnym doświadczeniem zawodowym. Obecny system kształcenia doprowadzi do tego, że w kraju będą wyłącznie pielęgniarki z wyższym wykształceniem, a z racji tego, że tytuł licencjata niewiele znaczy, większość z nich będzie chciała uzyskać tytuł magistra. Tak wykształcona pielęgniarka ma inne poczucie własnej wartości, inne oczekiwania i wymagania względem pracodawców, więc nie oczekujmy, że z uśmiechem na twarzy będzie nosiła baseny, myła chorych i ścieliła łóżka. W tym momencie ma ona zbyt wysokie kwalifikacje do pełnienia roli pielęgnacyjno-opiekuńczej. I należy to wreszcie zrozumieć! Jeśli mamy równać do standardów europejskich, to czas wielki żeby i w pielęgniarstwie ustalić właściwą hierarchię i określić kto jakie czynności będzie wykonywał.

#30 77777 Data: 2008-03-05 10:35:42

Myślę, że źle się stało, że pielęgniarstwa naucza się obecnie tylko i wyłącznie na poziomie uniwersyteckim. Naczelnym celem średnich szkół pielęgniarskich, było należyte praktyczne przygotowanie do zawodu. Utrzymana była właściwa równowaga między teorią a praktyką. Kiedy zaczynały się praktyki, odpowiedzialny za nie nauczyciel, szedł ze słuchaczami na oddział i aktywnie włączał się w ich pracę. Pielęgniarka kończąca taką szkołę była zatem w pełni przygotowana do pracy. Mało tego. Istniała jakaś równowaga. Studia nie były przymusowe. Kto chciał kończył je i szukał innych możliwości pracy, kto nie, mógł spokojnie pracować dalej. Obecnie Akademie (Uniwersytety) Medyczne kładą nacisk na wiedzę, nie praktykę, której właściwie nie ma kto rzetelnie nauczać, skoro zatrudnia się instruktorów zawodu często z żadnym doświadczeniem zawodowym.

#31 77777 Data: 2008-03-05 10:53:53

Myślę, że źle się stało, że pielęgniarstwa naucza się obecnie tylko i wyłącznie na poziomie uniwersyteckim. Naczelnym celem średnich szkół pielęgniarskich, było należyte praktyczne przygotowanie do zawodu. Utrzymana była właściwa równowaga między teorią a praktyką. Kiedy zaczynały się praktyki, odpowiedzialny za nie nauczyciel, szedł ze słuchaczami na oddział i aktywnie włączał się w ich pracę. Pielęgniarka kończąca taką szkołę była zatem w pełni przygotowana do pracy.

#32 77777 Data: 2008-03-06 19:44:32

Myślę, że źle się stało, że pielęgniarstwa naucza się obecnie tylko i wyłącznie na poziomie uniwersyteckim. Naczelnym celem średnich szkół pielęgniarskich, było należyte praktyczne przygotowanie do zawodu. Utrzymana była właściwa równowaga między teorią a praktyką. Kiedy zaczynały się praktyki, odpowiedzialny za nie nauczyciel, szedł ze słuchaczami na oddział i aktywnie włączał się w ich pracę. Pielęgniarka kończąca taką szkołę była zatem w pełni przygotowana do pracy. Mało tego. Istniała jakaś równowaga. Studia nie były przymusowe. Kto chciał kończył je i szukał innych możliwości pracy, kto nie, mógł spokojnie pracować dalej. Obecnie Akademie (Uniwersytety) Medyczne kładą nacisk na wiedzę, nie praktykę, której właściwie nie ma kto rzetelnie nauczać, skoro zatrudnia się instruktorów zawodu często z żadnym doświadczeniem zawodowym. Obecny system kształcenia doprowadzi do tego, że w kraju będą wyłącznie pielęgniarki z wyższym wykształceniem, a z racji tego, że tytuł licencjata niewiele znaczy, większość z nich będzie chciała uzyskać tytuł magistra. Tak wykształcona pielęgniarka ma inne poczucie własnej wartości, inne oczekiwania i wymagania względem pracodawców, więc nie oczekujmy, że z uśmiechem na twarzy będzie nosiła baseny, myła chorych i ścieliła łóżka. W tym momencie ma ona zbyt wysokie kwalifikacje do pełnienia roli pielęgnacyjno-opiekuńczej. I należy to wreszcie zrozumieć! Jeśli mamy równać do standardów europejskich, to czas wielki żeby i w pielęgniarstwie ustalić właściwą hierarchię i określić kto jakie czynności będzie wykonywał.

#33 77777 Data: 2008-03-06 21:25:33

Myślę, że źle się stało, że pielęgniarstwa naucza się obecnie tylko i wyłącznie na poziomie uniwersyteckim. Naczelnym celem średnich szkół pielęgniarskich, było należyte praktyczne przygotowanie do zawodu. Utrzymana była właściwa równowaga między teorią a praktyką. Kiedy zaczynały się praktyki, odpowiedzialny za nie nauczyciel, szedł ze słuchaczami na oddział i aktywnie włączał się w ich pracę.

#34 77777 Data: 2008-03-06 21:43:23

Myślę, że źle się stało, że pielęgniarstwa naucza się obecnie tylko i wyłącznie na poziomie uniwersyteckim. Naczelnym celem średnich szkół pielęgniarskich, było należyte praktyczne przygotowanie do zawodu. Utrzymana była właściwa równowaga między teorią a praktyką. Obecnie Akademie (Uniwersytety) Medyczne kładą nacisk na wiedzę, nie praktykę, której właściwie nie ma kto rzetelnie nauczać, skoro zatrudnia się instruktorów zawodu często z żadnym doświadczeniem zawodowym. Obecny system kształcenia doprowadzi do tego, że w kraju będą wyłącznie pielęgniarki z wyższym wykształceniem, a z racji tego, że tytuł licencjata niewiele znaczy, większość z nich będzie chciała uzyskać tytuł magistra.

#35 77777 Data: 2008-03-07 09:30:49

Myślę, że źle się stało, że pielęgniarstwa naucza się obecnie tylko i wyłącznie na poziomie uniwersyteckim. Naczelnym celem średnich szkół pielęgniarskich, było należyte praktyczne przygotowanie do zawodu. Utrzymana była właściwa równowaga między teorią a praktyką. Obecnie Akademie (Uniwersytety) Medyczne kładą nacisk na wiedzę, nie praktykę, której właściwie nie ma kto rzetelnie nauczać, skoro zatrudnia się instruktorów zawodu często z żadnym doświadczeniem zawodowym. Obecny system kształcenia doprowadzi do tego, że w kraju będą wyłącznie pielęgniarki z wyższym wykształceniem, a z racji tego, że tytuł licencjata niewiele znaczy, większość z nich będzie chciała uzyskać tytuł magistra. Tak wykształcona pielęgniarka ma inne poczucie własnej wartości, inne oczekiwania i wymagania względem pracodawców, więc nie oczekujmy, że z uśmiechem na twarzy będzie nosiła baseny, myła chorych i ścieliła łóżka. W tym momencie ma ona zbyt wysokie kwalifikacje do pełnienia roli pielęgnacyjno-opiekuńczej. I należy to wreszcie zrozumieć! Jeśli mamy równać do standardów europejskich, to czas wielki żeby i w pielęgniarstwie ustalić właściwą hierarchię i określić kto jakie czynności będzie wykonywał.

#36 77777 Data: 2008-03-11 21:26:44

Źle się stało, że pielęgniarstwa naucza się obecnie tylko i wyłącznie na poziomie uniwersyteckim. Naczelnym celem średnich szkół pielęgniarskich, było należyte praktyczne przygotowanie do zawodu. Utrzymana była właściwa równowaga między teorią a praktyką. Obecnie Akademie (Uniwersytety) Medyczne kładą nacisk na wiedzę, nie praktykę, której właściwie nie ma kto rzetelnie nauczać, skoro zatrudnia się instruktorów zawodu często z żadnym doświadczeniem zawodowym. Obecny system kształcenia doprowadzi do tego, że w kraju będą wyłącznie pielęgniarki z wyższym wykształceniem, a z racji tego, że tytuł licencjata niewiele znaczy, większość z nich będzie chciała uzyskać tytuł magistra. Tak wykształcona pielęgniarka ma inne poczucie własnej wartości, inne oczekiwania i wymagania względem pracodawców, więc nie oczekujmy, że z uśmiechem na twarzy będzie nosiła baseny, myła chorych i ścieliła łóżka. W tym momencie ma ona zbyt wysokie kwalifikacje do pełnienia roli pielęgnacyjno-opiekuńczej. I należy to wreszcie zrozumieć! Jeśli mamy równać do standardów europejskich, to czas wielki żeby i w pielęgniarstwie ustalić właściwą hierarchię i określić kto jakie czynności będzie wykonywał.

#37 77777 Data: 2008-03-11 21:28:03

Obecnie Akademie (Uniwersytety) Medyczne kładą nacisk na wiedzę, nie praktykę, której właściwie nie ma kto rzetelnie nauczać, skoro zatrudnia się instruktorów zawodu często z żadnym doświadczeniem zawodowym. Obecny system kształcenia doprowadzi do tego, że w kraju będą wyłącznie pielęgniarki z wyższym wykształceniem, a z racji tego, że tytuł licencjata niewiele znaczy, większość z nich będzie chciała uzyskać tytuł magistra. Tak wykształcona pielęgniarka ma inne poczucie własnej wartości, inne oczekiwania i wymagania względem pracodawców, więc nie oczekujmy, że z uśmiechem na twarzy będzie nosiła baseny, myła chorych i ścieliła łóżka. W tym momencie ma ona zbyt wysokie kwalifikacje do pełnienia roli pielęgnacyjno-opiekuńczej. I należy to wreszcie zrozumieć! Jeśli mamy równać do standardów europejskich, to czas wielki żeby i w pielęgniarstwie ustalić właściwą hierarchię i określić kto jakie czynności będzie wykonywał.

#38 ~kOLA Data: 2008-07-29 18:42:20

dlaczego osoba ucząca w akademi nie może by odziałowym tak jak u lekarzy, są szefami dbają o praktykę i uczą, mają asystentów itd?!, może by było inaczej z naszą grupą.

#39 ~gosia Data: 2008-08-16 16:16:24

Nie ważne ma studia czy nie ma ważne abyśmy się szanowały, każdy niech uczy się od lepszego , koleżanki z mgr- niech pomogą w teorii tym ze średnim wykształceniem i odwrotnie druga strona w praktyce,jak my sie sznujemy to inni tez będą!

#40 ~magda Data: 2009-04-22 14:21:03

Uważam, że praktyk w przebiegu kształcenia na studiach magisterskich jest dostatecznie dużo. Trzeba tylko chcieć coś z nich wynieść, a nie "podpierać ściany" przez całe zajęcia.

#41 ~pielęg. Data: 2009-05-22 20:40:41

istotą pielęgniarstwa jest opieka nad pacjentem w szerokim tego słowa znaczeniu: m.inn.toalety,scielenie łóżek,basen,iniekcje i wiele innych, czynnośći te można wykonywać bez wzgledu na to czy jest się po liceum medycznym czy ma się tytuł doktora,to kwestia wyboru,w pielęgniarstwie sa potrzebne pielegniarki bezpośrednio opiekujące się pacjentem i te prowadzące badania naukowe i wykładające na uczelni,dla każdego jest miejsce i każdy ma ważną rolę do spełnienia

#42 ~piel;) Data: 2009-06-04 22:51:13

A może na temat ilości praktyki na studiach wypowiedzą się te osoby, które te studia skończyły? Bo jak narazie widzę tylko wypisywanie przez osoby które ich nie skończyły i nie mają pojęcia jak wygląda studiowanie;/ Bo na studiach owszem jest dużo teorii,ale praktyka też jest. Przez 5 lat magisterskich, uczymy sie przede wszystkim teorii na pierwszym roku, następne lata poza tą teorią to praktyka,praktyka i jeszcze raz praktyka, czyli zajęcia od rana do wieczora. A jak mi jeszcze ktoś powie,że 5letnie liceum było lepsze,to zaraz ja dolicze swoje 4lata liceum i wyjdzie, że miałam 9 lat nauki. Niektórzy nie moga zrozumieć, że pielęgniarstwo idzie do przodu, kiedyś się tak kształciło a teraz inaczej, przede wszystkim chodzi o to żeby podnieść prestiż zawodu i widocznie obecne rozwiązanie kształcenia jest lepsze. Pozdrawiam.

#43 ~Poł:) Data: 2009-06-20 21:46:11

Tak tylko ta praktyka polega na ścieleniu łózek i myciu basenów ogłady praktycznej nabiera się po przynajmniej roku pracy, nieważne , czy liceum , czy studium, czy studia...a jeśli chodzi o lata nauki to mimo starego kształcenia mam więcej, bo 4 lata liceum, 2,5 studium, 1 pomostowych, 2 lata magisterki i na tych ostatnich mimo 7,5 stażu pracy w zawodzie niestety na praktykach ścieliłam łóżka... pozdrawiam

#44 ~ULa Data: 2009-06-20 22:10:14

Zgadzam się z Poł. Tak wyglądają o ile się naprawdę odbywa te praktyki. Również zgadzam się z tym, że osoby wykładające przyszłej kadrze pielęgniarskiej powinny pracować przy łóżku chorego...bo tam zdobywa się doświadczenie zawodowe. A tak na prawdę: teoria- teorią, standardy-standardami...a szara rzeczywistość jest inna....wręcz tragiczna.......

#45 ~*** Data: 2009-08-16 18:55:28

kieruję swoją wypowiedz głównie do autora tekstu-ja mam 20 lat stażu w zawodzie pielęgniarki, studia 1 i 2 stopnia z pedagogiki na uniwerku ( 0zł od dyrekcji szpitala za dodatkowe kwalifikacje), praktykantki co chwilę na ,,praktykach" i pani naczelna PIELĘGNIARKA w moim szpitalu nie docenia tych kwalifikacji, bo sama ich nie ma!!!praktykantki chodzą ,,samopas"

#46 ~nursesek Data: 2009-09-14 19:35:04

kieruję swoją wypowiedz głównie do autora tekstu-ja mam 20 lat stażu w zawodzie pielęgniarki, studia 1 i 2 stopnia z pedagogiki na uniwerku ( 0zł od dyrekcji szpitala za dodatkowe kwalifikacje), praktykantki co chwilę na ,,praktykach" i pani naczelna PIELĘGNIARKA w moim szpitalu nie docenia tych kwalifikacji, bo sama ich nie ma!!!praktykantki chodzą ,,samopas" - kobieto ty chyba sama niewiesz co piszesz a za co amsz miec dodatek za wyksztalcenie jako mgr zpedagogiki to ty sobie mozesz pracowac ale w szkole anie w szpitalu

#47 ~nursesek Data: 2009-09-14 19:45:08

mówicie że my ze studów lic i mag mamy malo praktyk ale chyba nie wiecie o czym mówicie cale wakacje spędzam na dyżurach bo jest 600 godzin praktyk na roznych oddzialach a do tego sa dyzury zinstruktorami ja lubie ta prace i garne sie na dyzury bo ciekawi mnie ta praca i nie nazrekam bo im wiecej praktyki tym lepiej

#48 ~kacha Data: 2010-02-08 12:58:11

Też wkurzają mnie panie pielęgniarki,które maja mgr np z pedagogiki,socjologii,polonistyki itp. itd.kompletnie nie związane z pielęgniarstwem i chcą za to dodatkowe wynagrodzenie lub stołek w szpitalu i jeszcze maja to mgr na identyfikatorze,więc osoba,która nie wie,może pomyśleć,że to pani mgr pielęgniarstwa z nim rozmawia... a tu nieeee:) to pani mgr polonistka he...he...:)

#49 ~położna Data: 2010-06-07 20:24:26

XXI wiek wymusza, na położnej opanowania nowych umiejętności, technik pracy, zaznajomienia się z nowoczesnym sprzętem. Izby już dawno przestały być instytucją do budowania naszego wizerunku zawodowego. Dlatego musimy same zadbać o siebie, potrzebne są w śród nas specjalistki z różnych dziedzin pielęgniarstwa, bo w UE ścieżka kształcenia pielęgniarek i położnych jest wspólna.

#50 ~położna Data: 2010-06-07 20:26:34

POŁOŻNE zawsze były ambitne, dużo z nich skończyło medycynę, obecnie przedstawiają się jako położna, lekarz poł. inne aby nie zostać w tyle pokończyły studia pielęgniarskie .... a ja się pytam poco tyle wybiegów aby, zachować prestiż tak potrzebny do wykonywania tego zawodu.....czy nie mamy umiejętności pielęgniarskich, dlaczego pielęgniarka pracująca na ginekologii bez specjalizacji ma tyle możliwości w przeciwieństwie do POŁOŻNEJ( która zawsze miała umiejętności pielęgniarskie będąc specjalistą w swojej dziedzinie, a których pozbawiły nas pielęgniarki poprzez przeforsowaną ustawę).

#51 ~położna Data: 2010-06-07 20:28:25

Przeszkolenie - przymusowa praca za darmo-jak byśmy nie wiem ile zarabiały, które nam fundują kochane IZBY, a my płacimy, płacimy składki, i zgadzamy się, nie protestujemy, zapominają że nasze rodziny mają głodowe pensje i jeszcze z tych zarobków mamy wysupłać kesz nas szkolenia, a to ciekawe?.. skąd tę forsę brać....Wystarczy pielęgniarkę/położną zatrudnić i zapewnić im osobę wprowadzającą na danym stanowisku, i to zapewniam mnie położnej wystarczyło, i dla tego jest potrzeba jasno opracowanych ścieżek rozwoju zawodowego. mgr położnictwa

#52 ~położna Data: 2010-06-07 20:30:08

i dla tego jest potrzeba jasno opracowanych ścieżek rozwoju zawodowego(od łatwiejszych do trudniejszych).

#53 ~położna Data: 2010-06-07 20:39:48

w naszym zawodzie, podstawą jest praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka....oraz umiejętności pielęgniarskie, bez nich nie funkcjonujemy....

#54 ~do poł Data: 2010-07-19 15:08:18

praktyka ale po studiach(widzę,że ty ich nie masz)

#55 ~ja Data: 2010-09-03 18:54:44

w studium uczyło się tylko zagadnień strikte zawodowych, na studiach zdobywa się wiedzę ogólną+ zawodową. Jestem dumna z mojej wiedzy i z tego że nie uczono mnie tylko położnictwa ale otwierano oczy na świat. Praktyki nauczę się na stażu i będę miała poza wiedzą teoretyczną również umiejętności praktyczne. Ale osoby po studium nie mają takiej wiedzy ogólnej jaką zdobywa się w trakcie studiów więc darujcie sobie komentarze że jesteśmy gorsi od Was

#56 ~do poł Data: 2010-09-03 19:04:56

to przykre że ścieliłaś tylko łóżka na praktykach - u nas było tak że położna widząc że studentka coś potrafi pozwalała jej na bardzo dużo rzeczy, najwidoczniej Tobie nie pozwalano...;)) My odbierałyśmy porody , opiekowałyśmy się pacjentkami, podawałyśmy leki, robiłyśmy wkucia, pobierałyśmy materiał do badań itd itp... jeśli ktoś chce to "pcha się do pracy":)

#57 ~pp Data: 2010-10-17 16:33:54

Skończmy już z mówieniem o zazdrości wykształcenia, bo tego zawodu nikt Wam nie zazdrości-zawsze będziecie nikim,obojętnie po jakich szkołach piel.Każdy na słowo pielęgniarka reaguje,, mutanty do odstrzału,,Te górnolotne określenia o pięknym zawodzie krążą tylko wśród pielęgniarek,których nikt nie potwierdza. Za granicą również w rozmowach bliskich o zawodzie-mówi się brudna,brzydka praca.Więc nie filozofujmy,zejdźmy na ziemię.

#58 ~pp Data: 2010-10-17 17:24:54

Tak jak powiedział krytyk muzyczny p.Bogusław Kaczyński-po swojej chorobie w jednym z wywiadów zapytany czy teraz wieksze znaczenia ma dla niego pielęgniarka w porównaniu z divami operowymi,odpowiedział że pielęgniarka to szara myszka,a divy to bażanty,więc kto odwróci uwagę od bażanta na rzecz szarej myszki-więc pielęgniarki nie łudźcie się .

#59 ~Puszka Data: 2010-12-08 16:09:41

Początki w pracy zawsze są trudne a szczególnie wtedy kiedy starsze koleżanki zamiast uczyć,pomagać-krytykują.Pracuję w zawodzie 21 lat,miałam szczęście rozpocząć praktykę w sprzyjających warunkach.Wiele czynników wpływa na niezadowolenie,błędy organizacyjne,mała różnica w płacy między praktykującym od wielu lat a nowym pracownikiem itp ale niestety nasza grupa zawodowa charakteryzuje się brakiem jedności w podstawowych sprawach dlatego tak trudno cokolwiek nam osiągnąć,wystarczy ze zgranej cudem grupy pielęgniarek wyróżnić jedną,dwie,trzy najbardziej wykształcone lub specjalistki i zaczyna się wrzawa,nie liczy się wspólna sprawa zaczynają się jałowe dyskusje,grupa rozsypuje się,wszyscy są przegrani.Tylko pytanie-kto korzysta? Bożena

#60 ~pielęgn. Data: 2011-01-03 16:20:44

Obserwuję pielęgniarki po pielęgniarstwie uzupełniającym,po kursach różnego rodzaju- ico? i nic-nadal pracują jak pracowały,często nieudolne,niezorientowane,nie podnoszą poziomu pracy,może zaniżają , uważają,że są wykształcone, i np. mycie chorego uwłacza ich godności,a i teoretycznie też niewiele wiedza o pacjencie. Na pytanie co się dzieje z konkretnym chorym,co jest napisane w raporcie;piel. odpowiada ,,ja nie wiem ,,Pytanie o 14h piel. pracuje od 7 h.danego dnia./jest to piel. po pomostówce i kursach/.Nie jest to przykład pojedynczy.Problem tkwi chyba gdzie indziej.

#61 ~piel. Data: 2011-01-12 16:40:03

Jak często słyszymy,że szkoły krajów np.dawnej Unii,USA - kładą nacisk na zastosowanie wiedzy w prawdziwym życiu, u nas nadal ,,komuna,, uczymy się na pamięć,bez umiejętności stosowania wiedzy w praktyce.Wiedza sobie ,życie sobie.

#62 ~mgr Data: 2011-04-07 14:49:27

Od to...po co o studiach wypowiadają się Koleżanki, które ich nie skończyły ani nie mają pojęcia jak przebiegają. Śmiem twierdzić ze ponad połowa wymiękłaby po pierwszym roku-teorii( 120 %) a każdy kolejny rok to darmowa harówka na wszystkich możliwych oddziałach- od sterylizatorni po pro-morte skończywszy! Teoria owszem oderwana od praktyki, ale mając wiedzę można ją dostosować do panujących realiów bo na tym właśnie polega drogie Panie wiedza i umiejętności zawodowe!pozdrawiam zawzięte starsze koleżanki,,,mgr pielęgniarstwa

#63 ~Ola Data: 2011-06-27 15:06:58

Drogie koleżanki. PRACOWAŁAM w Polsce 20lat, z bólem serca stwierdzam, że nie potrafiłabym odnależć sie w polskiej Służbie Zdrowia. Waznym elementem mojej frustracji jest brak kompetencji, procedur i organizacji zawodów medycznych.Szcególnie w pielęgniarstwie. Jawnym jest wykorzystywanie tego zawodu do wielu funkcji, które w świetle prawa europejskiego ( do którego należymy ) nie powinny należeć ze względu na dobro i bezpieczeństwo chorego. System szkoleniowy jest chory! Głownie jeśli chodzi o zezwolenie na prowadzenie kursów i specjalizacji. MAMY GOTOWE WZORCE SZKOLENIOWE NP. irlandzkie, angielskie itp. Sa jasne, klarowne i kompetentne zarówno dla lekarzy, pielegniarek czy np. personelu sprzątającego czy fizjoterapeutów, dietetyczek itp. Bowiem wszyscy jesteśmy jednym zespołem miłym dla siebie , usmiechniętym, życzliwym ( frustracje pozostawiamy w domu). Czego Drogie kole,zależanki i Wam życzę. Ola

Praca za granicą

Praca w Polsce

Zadaj pytanie

Portal na nasza-klasa.pl