Data ostatniej aktualizacji: 2008-04-30 21:18
Prokuratura w Głubczycach przesłuchuje pielęgniarki, które podpisywały koleżankom fikcyjne zaświadczenia o odbytych praktykach.
Pomogły koleżankom, mogą trafić do sądu.
Dziesiątkom pielęgniarek grozi kara, bo złamały nieżyciowe prawo.
- Miałam uczyć pielęgniarkę z 20-letnim doświadczeniem ścielenia łóżka i innych podstawowych czynności. To absurd! - tak pielęgniarka ze szpitala w Kędzierzynie-Koźlu tłumaczy fakt, że podpisywała koleżankom zaświadczenia o odbyciu stażów, których w rzeczywistości nie było. - Chciałam postępować jak człowiek, a teraz jestem traktowana jak przestępca - dodaje ze łzami w oczach.
W podobnych tarapatach jest kilkadziesiąt pielęgniarek oddziałowych i przełożonych z Opolszczyzny oraz województw śląskiego i dolnośląskiego.
- Wszystkie wystawiały słuchaczkom tzw. studiów pomostowych dla pielęgniarek i położnych fikcyjne zaświadczenia o odbyciu praktyk w szpitalach - informuje Artur Piela z prokuratury w Głubczycach, która prowadzi sprawę. - W ten proceder zamieszanych jest kilkadziesiąt sióstr. Wszystkie usłyszały już zarzuty.
Podejrzane przekonują, że są ofiarami absurdalnych przepisów.
- Studia pomostowe mają na celu zdobycie dyplomu poświadczającego kwalifikacje zawodowe polskich pielęgniarek, chcących podjąć pracę w Unii Europejskiej - wyjaśnia jedna z podejrzanych sióstr. - Aby otrzymać dyplom, muszą zaliczyć kilkaset godzin praktyk w szpitalu, mimo że na co dzień od lat tam pracują. To farsa, dlatego podpisywałam im lewe zaświadczenia - tłumaczy.
- Pielęgniarki ze studiów pomostowych to specjalistki, którym papier z uczelni jest potrzebny tylko do podjęcia pracy na Zachodzie - zapewnia Krystyna Ciemniak, szefowa Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych.
Fałszywe zaświadczenia o praktykach otrzymywały studentki Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nysie oraz Państwowej Medycznej Wyższej Szkoły Zawodowej w Opolu.
- Niewątpliwie siostry wystawiające te zaświadczenia swoim koleżankom złamały prawo, ale nie bez winy są niezbyt mądre przepisy... - ocenia dr Jerzy Błaszczuk, dyrektor Instytutu Pielęgniarstwa opolskiej PMWSZ.
- Trzeba jednak pamiętać, że przebieg studiów pomostowych został zaakceptowany przez Naczelną Radę Pielęgniarek i Położnych - dodaje dr Błaszczuk.
Głubczycka prokuratura przesłuchała w sprawie kilkuset świadków, wytypowała podejrzanych i jest na finiszu sprawy. Akt oskarżenia ciągle jednak nie powstał.
- Praktyki, na których miałam dozorować koleżanki, często doświadczone bardziej ode mnie, to kabaret. Dlatego mam nadzieję, że sprawa nie trafi do sądu. Może wystarczy, że dobrowolnie poddam się karze - wzdycha podejrzana pielęgniarka.
- Przecież nikt nie ucierpiał na tym, co zrobiłyśmy - zapewnia.
Tomasz Gdula - Nowa Trybuna Opolska
Zobacz także:
INFORMATOR PORTALU PIELĘGNIAREK I POŁOŻNYCH - Studia pomostowe
OBOWIĄZUJĄCE REGULACJE PRAWNE - Studia pomostowe


Trwa ładowanie komentarzy ...
Komentarze użytkowników
eliszka Data: 2008-05-04 10:47:14
Hurtowe nadawanie tytułów licencjata nam nie grozi.Na 40 pielęgniarek pracujących ze mną studia pomostowe ukończyły 4 osoby.Dalszych chętnych brak.Widziały,ile to pochłania czasu i wysiłku,jak w wolnych dniach albo przed nocnym dyżurem zasuwamy na praktyki.Ja całe 52 dni urlopu z 2 lat poświęciłam na ćwiczenia na uczelni,egzaminy i praktyki.O urlopach szkoleniowych można pomarzyć. Dla oburzających się na oszustwa przy praktykach trochę matematyki.W jednym z semestrów ilość godzin praktyki do wypracowania zatwierdzona przez program to 640 + 95 godzin ćwiczeń do odbycia na uczelni oddalonej o 100 km od miejsca zamieszkania.Mamy na to 4 miesiące,czyli średnio wypada 184 godziny na miesiąc.Do tego dodajemy średnio 170 godzin na etacie w pracy,razem 354 godziny. 30-sto dniowy tydzień ma 720 godzin.Odejmujemy jeszcze 60 przeznaczone na zajęcia na uczelni oraz dojazdy na nie.Pozostaje 306 godzin.Oznacza to,że codziennie,świątek, piątek i niedziela jestem po 12-16 godzin w pracy lub na uczelni,a na dobę zostaje mi 10 godzin na sen,prowadzenie domu, opiekę nad dziećmi, uczenie do egzaminów, pisanie pracy licencjackiej, seminaria z promotorem.. Nie dziwię się sytuacji opisanej w artykule.Zatwierdzający taki program powinni sobie zdawać sprawę,że takie zdarzenia będą miały miejsce w tak nieżyciowym systemie.
eliszka Data: 2008-05-06 23:13:16
Studia pomostowe to forma uzupełnienia kwalifikacji stworzona przez Min.Zdrowia(a nie przez Izby pielęgniarskie) na otarcie łez po kompletnej klapie negocjacji z Unią Europejską.Krajowa Rada Akredytacyjna Szkolnictwa Medycznego wydaje akredytacje i nadzoruje uczelnie.Podnoszenie kwalifikacji jest dobrowolne.Ułatwiono je,choć równie dobrze można było wprowadzić obowiązek posiadania wyższego wykształcenia przez wszystkie pielęgniarki,tak jak niegdyś wprowadzono go dla nauczycieli.To jak wiadomo byłby poważny problem,na który nasze państwo nie było przygotowane. Są różne możliwości uzyskiwania wyższego wykształcenia,a wybór kierunku,uczelni i formy studiów zależy od samego zainteresowanego,jego możliwości osobistych (także finansowych i rodzinnych),ambicji,planów na przyszłość itp.
alems Data: 2008-05-08 00:58:35
praktyk jest po prostu za dużo, a i tak na tych praktykach robimy to co w danym momencie jest do zrobienia na oddziale czyli wykonujemy normalną pracę pielęgniarki. Są to nadgodziny, które wyrabiamy po pracy i jeszcze musimy za nie płacić. Kto zatwierdził tak obszerny program? a no jak zwykle- my sami, bo cierpimy na wieczne kompleksy niedouczenia i mamy wyobrażenia,że na Zachodzie pracują nie pielęgniarki a nadludzie po nie wiadomo jakich uniwersytetach. Akurat wiem coś o tym, bo pracuję z tymi ¨nadludźmi¨ jako pomoc pielęgniarska własnie dlatego, że ktoś uznał, że jestem niedouczona i nie mam prawa wykonywać zawodu na terenie UE. Dziwi mnie tylko, że zazdrościmy lekarzom silego lobby, a sami sobie za przeproszeniem sramy we własne gniazdo.
alems Data: 2008-05-09 18:02:10
Paweł, a Ty jak wszedłeś pierwszy raz „do siebie na intensywną” jak to ładnie ująłeś to umiałeś sprzęt obsługiwać, bo pamiętałeś to z praktyk czy musiałeś się uczyć od początku i zaczynałeś pracę pod opieką bardziej doświadczonych pielęgniarek (pielęgniarzy). Taka pielęgniarka z 20-letnim stażem zazwyczaj ma już jasno sprecyzowane plany. I jeśli chce zmienić pracę na OIOM to z pewnością nie opuści ani jednej godziny praktyk. Ja miałam tych praktyk 40 godzin, nawet jeżeli coś z nich zapamiętałam to niedługo zapomnę, a na OIOM się nie wybieram, mam inne plany. Dobrze, że specjalizacje w pielęgniarstwie nabierają coraz większego znaczenia. Tak jak od alergologa nie wymaga się wycinania wyrostków robaczkowych tak od pielęgniarki środowiskowej nikt nie będzie wymagał umiejętności obsługiwania specjalistycznego sprzętu. Pielęgniarstwo rozwija się tak, że nie ma możliwości być dobrym we wszystkim. Pracujmy na to aby dalej się rozwijało i przestańmy skakać sobie do gardeł.
alems Data: 2008-05-26 16:22:14
dzięki dziewczyny za dobre słowo! polecam się również w MPiP ;) został mi miesiąc do obrony na pomostowych!!! zaczynam sie bać....
~gosia Data: 2008-06-07 20:10:50
Popieram poprzedniczkę przecież to średnoi 1000 godzin praktyk na różnych oddziałach, a może to specjalnie aby mieć darmową siłę roboczą...
alems Data: 2008-08-19 20:13:28
zdałam, jestem po obronie. Policzyłam godziny praktyk. W ciągu 4 semesrtów miałam 1500 godzin praktyk! To jest 125 dyżurów 12-godzinnych czyli 31 dyżurów 12-godzinnych w semestrze. Mało to chyba nie jest...Ja mam to szczęście w nieszczęściu, że mogłam pozwolić sobie na pracę na pół etatu, ale niektóre z moich koleżanek pracowały na 1.5 etatu + studia. Podziwiam je, bo ja bym nie wyrobiła. A jak ktoś słusznie napisał w innym wątku, prokurator w tej sprawie należy się zupełnie komuś innemu... ;)