Data ostatniej aktualizacji: 2008-10-15 18:45
... nie mogę nie podzielić się komentarzem, a właściwie wielkim zdziwieniem po lekturze wypowiedzi Prezes Buczkowskiej na łamach Magazynu Piel. i Poł. odnosnie fikcyjnych praktyk na studiach pomostowych. Zagotowało się we mnie, bo jest to Magazyn , który czyta jako jedyny duża grupa pielegniarek (sporo w ogóle nie wie, że są inne znacznie bogatsze merytorycznie magazyny), wiec w takim poniekąd opiniotwórczym pismie koleżanki czytają, jak to należy organizować praktykę w ramach studiów pomostowych. Nie wiem, czy czytaliście ten numer wrześniowy, bo jeśli nie to trudno zrozumieć, kiedy 2 strony druku niewiele mówią, może się mylę, może funkcjonuję w innej rzeczywistości, ale pani Prezes zadaje całkiem podobne do moich z wakacji pytań o kompetencje osób odpowiedzialnych za poszczególne ogniwa cyklu kształcenia. Co ciekawe, ona też zadaje pytania, nie bardzo udzielając odpowiedzi na bądź co bądź już długo funkcjonujące rozwiązania w zakresie kształcenia w tym trybie. Przeczytajcie koniecznie, bo w tekscie jest retoryczne pytanie o odpowiedzialnosc pracownika uczelni (obowiązek spotkań z opiekunem praktyk) - po raz pierwszy słyszę o czmś takim, a sporo już studentów przeszło porzez nasz oddział w ten sposób. Nie są to moje kompetencje - zastępuję oddziałową, nigdy tego nie robiłam, ale powala mnie hipokryzja takich pytań-stwierdzeń. wygląda to tak, jakby nikt o niczym nie wiedział, a tymczasem to jest powszechny proceder. Nie można się dziwić, że sprawa wyszła na jaw, bo w końcu gdzieś musiała wyjść. Mnie bardziej dziwi, że tak póżno, że nie zadano sobie pytania w miejscu pracy tych osób jak łączą staże z pracą, że te same osoby nie są zainteresowane znalezieniem tej ścieżki, o której pisze p. Prezes: "Aktywnego uczestnictwa w toku edukacji, powinna mieć możliwość negocjowania zakresu i charakteru treści kształcenia,...i brać udział w zajęciach...w zakresie uznanym wspólnie z nauczycielem za użyteczny i potrzebny. ...." dalej jest cd. przeczytajcie koniecznie.!!! może w Waszej uczelni jeśli prowadzicie pomostówki tak się właśnie pracuje ze studentami? Dalej jest jeszcze cały akapit o opiekunach praktyk w placówkach - (może znów wcinam się w nie swoje sprawy, bo nie ja zaliczam komuś praktykę), ale czy opiekunem praktyki jest naczelna czy przełożona, do której uczelnia lub po prostu student zwrócił sie z prośbą o odbycie zajęć czy osoba, która w oddziale bezpośrednio odpowiada za realizację zajęć ze studentem? Pada pytanie o przygotowanie do takiej indywidualnej odpowiedzialności za studenta - tylko jakie przygotowanie p. Prezes ma na myśli? konkretnie? Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam opinie p. Prezes na temat studiów pomostaowych generalnie: że nie odpowiadają ani potrzebom, ani oczekiwaniom (czyim?), że są za długie (to zależy dla kogo), i obejmują wiele tresci nieprzydatnych dla osób z długim stażem zawodowym. Pytam więc: kto układał konsultował, negocjował i upierał się przy walce o bezterminowosć tego tryby kształcenia? kto miał wizję, jak to będzie wygladać w praktyce i jakich naprodukujemy (przepraszam za słowo) licencjatów? za jakiś czas pada w tekście pytanie: czy każdej pielegniarce licencjat jest potrzebny?
wybaczcie ostry ton, ale tak to oceniam z perspektywy mojej prowincji, gdzie obserwuje się to zjawisko i nijak się ma do tego apel o budowanie konkretnego zawodowstwa, oparcie o standardy - na nic standardy, jak ludzie nawalają, niezależnie od szczebla. Profesjonalizacji zawodu upatruję w idei i koncepcji pracy opartej o aktualną wiedzą, wartości etyczne na co dzień ! ale i przejrzyste mechanizmy zarządzania i wspierania kadr - od dołu do góry. haha na górę nie mam wpływu, więc drążę dół i wymieniam poglądy z FRPP, pozdrawiam
Dane adresowe autorki do wiadomości redakcji Portalu i Gazety
Zobacz także:
Aktualności według działów - Studia pomostowe - fikcyjne praktyki
NOWE NA PORTALU
Informacje zamieszczane w kategorii AKTUALNOŚCI przydzielono w odpowiednie działy, które odpowiadają bieżącym zagadnieniom, dotyczącym naszej grupy zawodowej. Pozwoli to poszukującym informacji, na szybsze ich znalezienie.
Tych działów jest obecnie piętnaście:
Pielęgniarka w szpitalu "Spółka"
Normy zatrudnienia
Nadciąga katastrofa - brak pielęgniarek
Pielęgniarki - cudzoziemki
Pielęgniarka, położna POZ
Pielęgniarka sytemu
Pielęgniarka DPS
Studia pomostowe
Dofinansowane studia pomostowe
Studia pomostowe - fikcyjne praktyki
Dofinansowane specjalizacje
Pielęgniarka, położna uprawnienia emerytalne
Uznawanie kwalifikacji w UE
Praca za granicą
WYNAGRODZENIA / PROTESTY
Nie masz czasu codziennie zaglądać na Portal Pielęgniarek i Położnych?
Mamy dla Ciebie praktyczne rozwiązanie!


Trwa ładowanie komentarzy ...
Komentarze użytkowników
~ania Data: 2008-10-16 06:43:23
Obecnie odrabia się na wielu uczelniach 6 rok i praktyki zalicza w ooparciu o proces pielęgnowania. 120 należnych godzin praktyki za 10 stron procesu pielęgnowania - czy to nie fikcja
alems Data: 2008-10-23 19:51:53
no akurat nie mam numeru wrześniowego...ale muszę go zdobyć, bo z powyższego tekstu nie zrozumiałam niestety nic. Może to emocje autorki tak namieszały ;) ale jeśli chodzi o studia pomostowe to mamy dwie opcje : możemy, ale nie musimy. Jeśli komuś ten systetm nie odpowiada, to niech poczeka na nowelizację. Praktyczny egzamin dyplomowy dla pierwszego rocznika studiów pomostowch w mojej uczelni wyglądał tak, że pielęgniarka z 15-letnim stażem podawała fantomowi pyralgin dożylnie, miała przy tym z nim rozmawiać, tłumaczyć działanie leku i pytać czy nic się nie dzieje w obecnosci szanownej komisji. Trochę chore, ale zdała jakoś. Teraz pisze się proces pielęgniacyjny zamiast rozmów z fantomem. Pielęgniarstwo w Polsce raczkuje, ale pracujmy Koleżanki na to, żeby się rozwijało i przestańmy się kłócić :)
kaska8691 Data: 2008-10-24 08:25:43
24.10.2008 Moi Państwo proces pielegnowania jest bardzo potrzebny w zawodzie pielegniarki, zmusza nas do myślenia i zastanawiania się nad naszą rolą. A jeżeli uczelnia ustaliła dyplom praktyczny z fantomem to cóz złego. Jeżeli pielęgniarka z 15 letnim stażem nie potrafi porozmawiać z fantomem to czy potrafi rozmawić z żywym człowiekiem. Jakoś w zawodzie aktora takie ćwiczenia nie dziwią a wiele Polek i Polaków chciałoby zostać aktorami.Czy dalej chcemy tkwić w roli podporządkowanej lekarzom. Jakoś nie słyszałam od lekarzy że proces leczenia ich nie interesuje, męczą ich wywiady z pacjentem, codzienne wizyty, badanie pacjenta, analizowania wyników i objawów, które zgłasza pacjent. Przecież proces pielegnowania zawiera podobne elementy, nie wiem dlaczego pielegniarki go nie cierpią, dlaczego nie idą na sale rozmawiać z pacjentem, zastanawiać się nad rolą jaka mamy pełnić. Zróbmy wszyscy maisterium, specjalizacje, wejdźmy na jeden stołek i dalej się ośmieszjmy.Pozdrawiam
alems Data: 2008-10-24 17:06:30
przecież ja nie mówię droga Koleżanko, że proces pielegnowania nie jest potrzebny. Takich procesów przecietna pielęgniarka wykonuje kilkanaście lub kilkadziesiąt na jednym dyżuże. Chciałam swoją wypowiedzią podkreślić, że rozsądniejszym wydaje mi się napisanie procesu pielęgnacyjnego dla danego pacjenta niż podawanie pyralginu fantomowi.Nie wiem jak Wam, ale mnie łatwiej rozmawia się z żywym człowiekiem i dlatego nie unikam rozmów z pacjentami, a z fantomem rozmawiam badzo rzadko i niechętnie ;)
alems Data: 2008-10-24 21:40:25
oooooooops! DYŻURZE ;)
~Krystyna Data: 2008-12-27 20:18:08
Do Kaski Monolog dla FANTOMA:-)Racja lekarz dokładnie przeprowadza dokładnie wywiadi on odpowiada za to co zlecił.Proces pielęgnowania jak najbardziej tak !!!droga koleżanko - tylko powiedz mi tylko kiedy mam go pisać,bo jak rozmawiam z pacjentem to najczęściej ręce-i nie tylko ręce - man zajęte.Pracuje samodzielnie nie jestem podporządkowana lekarzowi ale czas przeznaczony na pisanie procesu pielęgnacji jest dla mnie czsem straconym(traci pacjent)praktyka dowodzi ze napisane -czyt,zaplanowane- nie znaczy zrealizowane i tutaj aktorstwo bardzo się przydaje.
~mgrIza Data: 2008-12-28 12:17:47
problem kryje się za tym,że brakuje czasu na pisanie procesu pielęgnowania,a nie że nie chcemy pisać.Pielęgniarstwo jest rozwinięte,ale jest za dużo obowiązków.