Pielęgniarka wlewa wodę do termofora. Konsekwencje straszne! W takich przypadkach trudno przecenić znaczenie procedur, standardów i zdrowego rozsądku.

Orzecznictwo sądowe w zakresie wykonywania zawodu pielęgniarki.

.....................................................................

Z uzasadnienia wyroku:

"Pielęgniarka przygotowała łóżeczko dla noworodka, m.in. wkładając tam napełnione wcześniej gorącą wodą termofory gumowe, które miały służyć ogrzaniu dziecka. Kiedy pielęgniarka przewiozła noworodka do matki, wyjmując dziecko z łóżeczka, stwierdziła, iż kocyk jest mokry. Pielęgniarka rozebrała noworodka i wówczas okazało się, że skóra dziecka jest silnie zaczerwieniona, powiadomiono o zdarzeniu dyżurujących lekarzy, którzy udzielili dziecku pierwszej pomocy. Okazało się, że dziecko doznała rozległych poparzeń wywołanych wodą wyciekającą z termoforu. Stwierdzone obrażenia to: oparzenia termiczne III stopnia klatki piersiowej, pośladka, barku, ramienia prawego obejmujące ok. 30 % powierzchni ciała. Poparzenia te powstały w wyniku przedłużonego w czasie oddziaływania gorącej wody. Sąd uznał pielęgniarkę za winną tego, że w dniu (...) r. jako pielęgniarka oddziałowa na Oddziale (...) (...) będąc zobowiązana do opieki nad noworodkami i przygotowując termofor do ogrzania noworodka płci żeńskiej – córki W. W. nie dołożyła należytej staranności wlewając do niego wodę o zbyt wysokiej temperaturze, po czym w wyniku pęknięcia ściany termoforu doszło do wycieku wody, czym nieumyślnie spowodowała głębokie oparzenie dziecka, powodując trwałe istotne zeszpecenie i zniekształcenie jego ciała".

Stała się rzecz straszna. Niedopuszczalna!

Proces sądowy dotyczył wysokości zadośćuczynienia, renty. Natomiast chcę spojrzeć na tą sprawę w kontekście organizacji pracy pielęgniarskiej, warunków pracy pielęgniarek, standardów i procedur postępowania. Temu posłuży zacytowanie poniższych fragmentów uzasadnienia do przedmiotowego wyroku sądu.

Szpital stał na stanowisku, że "wyciek wody nastąpił na skutek pęknięcia termoforu spowodowanego wadliwością tego sprzętu medycznego. (...) wyłączną przyczyną szkody jest ukryta wada materiałowa sprzętu medycznego w postaci termoforu, który był użyty zgodnie z jego przeznaczeniem i instrukcją. Wadliwość instrukcji i termoforu została natomiast potwierdzona decyzją Prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, która wycofała z obrotu i używania na terenie RP wadliwych termoforów. Termofor, który uległ uszkodzeniu w dniu (...) r. użyty był w celu ogrzania łóżeczka, a nie noworodka. W ocenie pozwanego wadliwość termoforu winna obciążać producenta lub importera tego sprzętu. Pozwany stosował się do instrukcji producenta odnośnie temperatury wody, zgodnie z którą nie mogła ona przekraczać 90 stopni C. Pozwany zaprzeczył, aby używane przez jego pracowników termofory były przeterminowane. Pozwany zaprzeczył również, aby jego pracownik – pielęgniarka nie dochowała należytej staranności i ostrożności podczas użytkowania termoforu. Zaprzeczył również temu jakoby organizacja pracy oraz przestrzeganie zasad bezpieczeństwa pacjentów na oddziale noworodkowym nie była właściwa, w szczególności w zakresie sposobu użytkowania i przechowania termoforów."

W uzasadnieniu przytoczono opinię biegłego:

"Wskutek wylania się gorącej wody z pękniętego termoforu dziecko doznało rozległych oparzeń obejmujących prawą stronę ciała. Obrażenia te wywołało przedłużone w czasie oddziaływanie zbyt gorącej wody, którą nasiąknięta była wyprawka i kocyk dziecka. Takie obrażenia mogła spowodować temp. wody od 45 ºC wzwyż, prawdopodobnie nawet powyżej 50 ºC."

Zacytowano również zeznania kilku świadków:

1. "Na oddziale używano termoforów gumowych na wiele lat przed zdarzeniem. Służyły one, obok inkubatorów do ogrzewania łóżek noworodków, aby zapobiec ochłodzeniu organizmu dzieci. Inkubatory przeznaczone były dla słabszych dzieci. Stosowanie termoforów w 2008 r. w celu zapewnienia ciepła noworodkom było dopuszczalne, chociaż w większości szpitali na terenie Polski nie było to praktykowane, gdyż używany był nowocześniejszy sprzęt, taki jak lampy podgrzewające, materace grzewcze, podczerwienne czujniki.
Sposób przygotowywania termoforów na Oddziale nie był nigdzie zapisany w formie instrukcji, regulaminu, czy innego aktu prawnego o charakterze wewnętrznym. Zasady używania termoforów były przekazywane pielęgniarkom przez oddziałową oraz konsultanta medycznego w dziedzinie neonatologii.
Zgodnie z ustaleniami woda do termoforów miała być wlewana w proporcji „pół na pół” tzn. połowa wody była zimna (z kranu), a połowa gorąca (wrzątek z czajnika). Temperatura wody w termoforze wynosiła wówczas ok. 50ºC. Termofory (jeden bądź dwa) mocowano wewnątrz łóżeczka poprzez przywiązanie ich do jego ram za pomocą tasiemek korka. Wlew był kierowany ku górze, bądź na zewnątrz łóżeczka, aby zapobiec wyciekowi wody. Termofory nie mogły mieć bezpośredniej styczności z dzieckiem, dlatego owijano je w pieluchy i dodatkowo przykrywano kocykiem.
Przed umieszczeniem termoforów w łóżeczku pielęgniarki miały obowiązek sprawdzać ich stan oraz szczelność, obracając termofor.
Nie był używany termometr do pomiaru temperatury wody.
Po użyciu termofory były suszone i umieszczane w szafkach. Termofory nie podlegały okresowym przeglądom. O ich nieprzydatności na skutek zużycia decydowały pielęgniarki.
Po wypadku wojewódzki konsultant w neonatologii zakazał na terenie całego województwa stosowania termoforów w celu zapewnienia ciepła noworodkom."

2. "Termofory były przechowywane w szafce. Ulotki z datą ważności znajdowały się w opakowaniach foliowych. Po rozpakowaniu nie można było ustalić, która ulotka, a zatem jaka data ważności, dotyczy którego konkretnie termoforu."

3. "Na oddziale do ogrzania noworodków używano termoforów gumowych produkcji chińskiej oraz polskiej. Były to termofory w pokrowcach oraz bez pokrowców. W dniu zdarzenia, na oddziale znajdowało się 6 termoforów w pokrowcach, fabrycznie nowych, produkcji chińskiej oraz 5 termoforów bez pokrowców, produkcji chińskiej, z czego 1 termofor był fabrycznie nowy, a 4 sztuki używane. Dodatkowo oddział posiadał 3 sztuki termoforów bez pokrowców produkcji polskiej, fabrycznie nowych."

4. "Termofory gumowe produkcji chińskiej mogły być napełniane wodą gorącą do 80/90º C do objętości termoforu. Powinny być przechowywane w suchym i ciemnym miejscu, aby uniknąć ewentualnego odbarwienia pod wpływem działania promieni słonecznych."

5. "Termofor, który został użyty do ogrzania powódki i który następnie pękł, powodując oparzenie noworodka wodą, był produkcji chińskiej. Nie posiadał żadnego oznaczenia, za wyjątkiem odręcznego napisu  (...) na obrzeżu oraz wklęsłego symbolu  (...) wyciśniętego u podstawy wlewu termoforu. Nie było na nim ani nazwy wytwórcy, ani daty produkcji, czy ważności."

W uzasadnieniu do wyroku zacytowano również opinię z zakresu badań mechanoskopijnych:

"Ścianka termoforu najprawdopodobniej uległa samoistnej perforacji pod wpływem naprężeń występujących podczas normalnego użytkowania termoforu, polegającej na powstaniu liniowego rozdzielenia o długości ok. 1 cm. Wymieniona perforacja jest umiejscowiona w rzucie jednego z kilku sąsiadujących ze sobą powierzchniowych zmian zmęczeniowych ścianki termofora. Zmiany te mają formę liniowo układających się bardzo drobnych popękań na powierzchni gumy i występują w obszarze lokalnego zmniejszenia grubości ścianki stanowiącego cechę produkcyjną termofora. Cecha ta i towarzyszący jej miejscowo proces starzenia się materiału najprawdopodobniej stanowiły jedyną przyczynę powstania perforacji termoforu."

Na zlecenie sądu wykonano również eksperyment procesowy, poniżej jego wynik:

"Napełnienie termoforu gumowego wodą w proporcji: 1/4 woda zimnej (300 ml), 3/4 wrzątku (900 ml) powoduje, iż temperatura wody wynosi + 66 ºC, a po upływie 20 minut + 53 ºC.
Napełnienie termoforu wodą w proporcji: 1/3 wody zimnej (400 ml), 2/3 wrzątku (800 ml) powoduje, że temperatura wody wynosi + 62 ºC, a po 20 minutach + 51 ºC.
Napełnienie termoforu wodą w proporcji: 1/2 wody zimnej (600 ml) i 1/2 wrzątku (600 ml) powoduje, że temperatura wody wynosi + 49 ºC, a po upływie 20 minut + 41, 5 ºC.
Wynik taki można uzyskać w sytuacji, gdy temperatura pokojowa wynosi +20 ºC, a temperatura wody zimnej + 18 ºC."

Szpital po wypadku zgłosił do Prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych wystąpienie incydentu medycznego z termoforem gumowym polegającego na poważnym poparzeniu noworodka, który decyzją zobowiązał importera termoforów do wydania notatki doradczej zawierającej ostrzeżenia wydane w celu dostarczenia informacji i zaleceń o tym, jakie działania powinny zostać podjęte podczas użytkowania termoforów gumowych i termoforów gumowych w pokrowcu, o objętości 2 litrów, produkcji chińskiej. Minister zdrowia uchylił tą decyzję. W wyniku ponownego rozpoznania sprawy, Prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych podjął decyzję o wycofaniu z obrotu i z używania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej termoforów gumowych i termoforów gumowych w pokrowcu, o objętości 2 litrów, produkcji chińskiej.

Sąd Rejonowy uznał, że "pielęgniarka przygotowując termofor nie dołożyła należytej staranności, wlewając do niego wodę o zbyt wysokiej temperaturze, po czym w wyniku pęknięcia ściany termoforu doszło do wycieku wody, czym nieumyślnie spowodowała głębokie oparzenie dziecka, powodując trwałe istotne zeszpecenie i zniekształcenie jego ciała.

Sąd Okręgowy zauważył, że "między postępowaniem zatrudnionej w pozwanym szpitalu pielęgniarki a stanem zdrowia noworodka zachodzi związek przyczynowy kwalifikujący to postępowanie zarówno jako przestępstwo, jak i delikt cywilnoprawny". Podkreślił także, że "obrażenia musiały zostać spowodowane wodą o temperaturze znacznie przekraczającą temperaturę ciała dziecka. W opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej J. K. sporządzonej w sprawie karnej II K 429/09 zostało wskazane, iż temperatura wody wynosiła co najmniej 45 ºC. Według zespołu biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej w Ł. temperatura ta mogła być wyższa, nawet powyżej 50 ºC." Stwierdził ponato, że "z zeznań świadków – pracownic Oddziału, wynika iż termofory wykorzystywane do ogrzewania łóżeczek napełniane były częściowo wodą zimną z kranu, częściowo woda gorącą z czajnika. Pielęgniarka podała, że napełniła termofor wodą zimną w ok. 1/4-1/3 objętości, następnie dolała wody gorącej z czajnika. Tymczasem przyjęta praktyka i zalecenia wskazywały, że zmieszanie wody zimnej i gorącej powinno nastąpić w proporcji co najmniej 50/50. Co więcej, przesłuchane pielęgniarki zeznały, iż nie były stosowane termometry do pomiaru temperatury wody. Sprawdzenie temperatury wody przy wykorzystaniu termometru nie powinno przedstawić trudności. Także ustalenie proporcji wody zimnej i gorącej nie powinno takich trudności stwarzać. Nie ulega też wątpliwości, iż osobom zatrudnionych w charakterze personelu medycznego nie może być obca wiedza na temat możliwości oparzeń termicznych, szczególnie w przypadku noworodków, czyli osób o dalece zwiększonej wrażliwości."

Sąd szczególnie podkreślił, że "zgodnie zaś z art. 18 ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej, pielęgniarka zobowiązana była wykonywać zawód zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, dostępnymi jej metodami i środkami, zgodnie z zasadami etyki zawodowej oraz ze szczególną starannością. To na pielęgniarce spoczywał ustawowy obowiązek zachowania podwyższonej, zawodowej staranności w rozumieniu art. 355 § 2 kc. Zobowiązana była do udzielania świadczeń opieki medycznej noworodkom, czyli osobom wymagającym szczególnej troski, wrażliwości, dokładności i przestrzegania wszelkich najdrobniejszych nawet wymogów postępowania medycznego. Dotyczy to także odpowiedniego przygotowania i zastosowania wykorzystywanych sprzętów, narzędzi, urządzeń i innych przedmiotów."

Sąd Okręgowy również podkreślił fakt, że "naruszenie reguł ostrożności przez pielęgniarkę wyrażało się jednakże nie tylko samym napełnieniem termoforu wodą o zbyt wysokiej temperaturze. Nie odczekała ona z włożeniem termoforu do łóżeczka na to, by woda osiągnęła temperaturę bezpieczną. Ponadto wylanie wody nastąpiło praktycznie od razu po złożeniu powódki w łóżeczku, a zatem w bardzo krótkim czasie od napełnienia termoforu. Pielęgniarka powinna była zatem zwrócić uwagę na ewentualną nieszczelność termoforu przy przygotowywaniu go do umieszczenia w łóżeczku. Świadek M. B. podała, że pielęgniarki sprawdzały szczelność termoforu kilkakrotnie nim obracając. Natomiast pielęgniarka wskazała, że woda wylewała się z termoforu strumieniem. Gdyby nie odłożyła termoforu od razu po jego napełnieniu, ale dokonała dokładnego sprawdzenia jego szczelności, wykonując kilkakrotnie obrót termoforem, musiałaby zauważyć nieszczelność, co z kolei pozwoliłoby uniknąć zagrożenia dla życia i zdrowia noworodka. Nie sposób też nie dostrzec, iż spośród 12 znajdujących się na Oddziale termoforów jedynie dwa, w tym ten użyty do ogrzania łóżeczka poparzonego noworodka, były używane na bieżąco. Termofory bardziej wyeksploatowane powinny być dokładniej sprawdzane, aby wykluczyć ewentualne zagrożenia płynące z ich nadmiernego zużycia."

Powyższe okoliczności doprowadziły Sąd do ustalenia, że "oparzenie i jego skutki w postaci wskazanych obrażeń oraz zaburzeń funkcjonowania organizmu powódki powstały w wyniku kontaktu powierzchni skóry z wodą o zbyt wyskiej temperaturze. Bez znaczenia jest, czy woda o takiej temperaturze pochodziła z termoforu, z jakiegokolwiek innego naczynia czy zbiornika, z kranu czy jeszcze z innego źródła. Czynnikiem zagrożenia dla zdrowia była wysoka temperatura. Gdyby woda, która napełniony został termofor użyty do ogrzania łóżeczka, w którym umieszczona została powódka, miała właściwą temperaturę ok. 41 ºC, niezależnie od pęknięcia powłoki termoforu, powódka nie doznałaby obrażeń. Przyczyną sprawczą obrażeń doznanych przez powódkę nie był zatem sam stan termoforu ani jego uszkodzenie, niezależnie od źródła powstania tego uszkodzenia. Stan, w jakim znalazła się noworodek, jest wynikiem działania personelu medycznego pozwanego szpitala, a nie posłużenia się określonym sprzętem medycznym."

Poparzone dziecko przeszło 11 zabiegów operacyjnych.

Zobacz komentarze na facebooku

Z wyroku Sądu Okręgowego wybrał

Mariusz Mielcarek

.

Wyrok zapadł w listopadzie 2013 roku.

.

Zobacz także:

Aktualności według działów - Orzecznictwo w zakresie wykonywania zawodów pielęgniarki i położnej - Niezła jazda! Pielęgniarki skarżą do sądu szpital, za to że pielęgniarki na innych oddziałach mają wyższe wynagrodzenie.

.

Komentarze użytkowników

#1  2014.05.04 10:15:35 ~piel

Współczuję matce tego dziecka i tej pielęgniarce, jak ona musi się teraz czuć, taka odpowiedzialność,przecież ona chciała jak najlepiej, ale oczywiście winna jest tylko pielęgniarka.Ciekawe jaka była obsada na oddziale. Jest to bardzo przykre, że tak się stało.To właśnie pokazuje jak odpowiedzialną pracę mają pielęgniarki, niby taki termofor a jakie skutki.

#2  2014.05.04 11:43:58 ~ona

Czy nikt nie potrafi zrozumieć że 1 pielęgniarka na dyżurze to zagrożenie nie tylko dla pacjentów ale również dla pielęgniarki-czy ktoś myśli(myślenie nie boli) układając grafik ze pielęgniarka też człowiek,kto odpowie jeżeli pielęgniarka straci przytomność i oddział zostanie tylko z pacjentami "proza życia"

#3  2014.05.04 13:16:38 ~studentka

Nie widzę tutaj związku między ilościa pielęgniarek na dyżurze a tą tragedią. Albo pielęgniarka miała pecha, że akurat gdy już zostermofor po sprawdzeniu to wtedy termofor pękł i poparzyła dziecko, albo nie przyłozyła się do tego i nie sprawdziła wcześniej, że przecieka. Proszę o trochę obiektywizmu.

#4  2014.05.04 15:00:18 ~do 3

Związek może być np. taki że pielęgniarka miała pod opieką kilkoro dzieci i każde z nich wymagało wykonania kilku istotnych czynności w jednym czasie. Trudno je wykonać "z należytą starannością" jeśli zanim skończysz jedną myślisz i robisz już drugą wiedząc, że za chwilę trzeba zrobić trzecią. Ja ciekawa jestem czy sąd jest w stanie określić warunki pracy tej pielęgniarki (bez powołania kompetentnego biegłego)i ocenić czy mogła rzeczywiście być bardziej uważna.

#5  2014.05.04 15:31:38 ~irka

Po pierwsze dlaczego oddzialowa nie zalozyla dokumentacji sprzetu, w tym wypadku termiforow. Gdzie bylaby ewidencja daty zakupu, przydatnosci i ilosci eksploatacji.Dokumentacja powinna rowniez zawierac date uzycia uumer lozeczka do ktorego zostal termofor wlozony o raz pomiar temp. termofora przed uzyciem. Jak sie domyslam pielegniarka pewnie nawet nie miala nawet czym zmierzyc temperatury bo pracodawca nie zakupil termometrow do tego typu pomiaru.Po drugie za granica nikt juz nie uzywa termoforow z goraca woda.Uzywa sie poduszek elektrycznych oraz specjslnych poduszek zelowych , ktore nagrzewa sie w mikrofalowce. Wspolczuje pielegniarce gdzie zrobiono z niej kozla ofiarnego.Termofor moze sie uszkodzic w kazdej chwili i to nie jest mozliwe stac przy lozeczku i sprawdzac termofor co sekunde.

#6  2014.05.04 16:02:07 ~do 3

Do studentki - tu nie ma miejsca na obiektywizm - 11 operacji i zeszpecenie na całe życie to Twoim zdaniem przesłanki przemawiające za obiektywizmem - dziecko cierpi - powiedz to matce.

#7  2014.05.04 18:03:18 ~nn

Kupują jakiś archaiczny chiński termofor a nie mogą zakupić chińskiego termometru lub chińskiej poduszki elektrycznej ? Jak zwykle całą winę ponosi pielęgniarka . Irka ma rację dlaczego nikt nie rozlicza oddziałowej za niedopełnienie formalności ?

#8  2014.05.04 19:31:41 ~terma

Też miałam przykład, kiedy ordynator wrzeszczał na cały głos, aby podać pacjentowi termofor.Wszystkie pielęgniarki spojrzały na siebie ze zdziwieniem pytając czy termofory jeszcze się używa w szpitalu? no, ale winna była oddziałowa, która nie miała termoforu.

#9  2014.05.04 20:00:22 ~Farba

Widać ze wszystkie komentarze piszą nieobiektywne pielęgniarki. Winę widząc w obsadzie, oddziałowej lekarzach dyżurach we wszystkim tylko nie w sobie. Miałam okazje 6 tygodni temu leżeć na chirurgii jednego z najwiekszych szpitali w mieście wojewódzkim. To co sie wyprawia to skandal. Każdy robi łaskę ze odpowie na pytanie, arogancja ,brak troski ,opieki, a reoperacje to chleb codzienny. Trzeba poprostu byc człowiekiem mieć trochę empatii i szacunku do chorego.

#10  2014.05.04 20:47:12 ~do Farba

Prosze nie przesadzac albo pani nie jest pielegniarka albo tylko wypowiada sie ot tak oczywiscie sluzba zdrowia nie byla i nie jest taka jaka sobie ludzie wymazyli, ale nie wierze ze wsrod calego personelu nie spotkala pani prawdziwej, oddanej osoby, zgadza sie ze jest skandal bo ludzie zapominaja ze te pielegniarki to tez ludzie , moga byc przemeczone , maja rodziny, a w tym czasie kiedy pani czekala na nie, ratowaly komus zycie, sa oczywiscie osoby ktore w tym zawodzie pracowac nie powinny ale tak jest na calym swiecie nie tylko w Polsce .

#11  2014.05.04 20:49:11 ~tessa

Jezeli chodzi o poparzone dziecko to prawda jest taka kazda powazna , odpowiedzialna osoba/ pielegniarka 5 razy sprawdzi zanim cos zrobi , jezeli tlumaczy sie brakiem czasu? ,to powinna zmienic zawod ,pielegniarki cale zycie pracuja jak na lini frontu i nie moga sie mylic bo nie pracuja z maszynami tylko odpowiedzialni sa za ludzi, czego nie zmienia fact ze pomylki sie zdarzaja i jest to przestroga i nauka dla innych , zaloze sie o 1000 zl. ze kto przeczytal o tym oparzeniu a pracuje z dziecmi sprawdzi nastepnym razem termofor 6razy.

#12  2014.05.04 22:12:17 ~do tessy

Moim zdaniem oczywiste jest to że termofor został sprawdzony, tylko taki termofor musiałby być pod stałym nadzorem a na to czasu pewnie nie ma, dlatego po tej sytuacji konsultant krajowy zabronił stosowania termoforów , ale jest pytanie dlaczego nikt tego nie przewidział wcześniej, przecież to mogło się zdarzyć każdej pielęgniarce ,która stosowała termofor,wada produktu, szkoda dziecka.

#13  2014.05.04 22:18:57 ~piel

MYŚLENIE NIE BOLI!

#14  2014.05.04 22:18:57 ~piel

MYŚLENIE NIE BOLI!

#15  2014.05.05 09:36:45 ~ do tessy

Kochana, właśnie przegrałaś 1000 zł.Nie sprawdzę termoforu ani razu. Wiesz dlaczego? Ponieważ wszystkie wylądowały w śmietniku. Co więcej,jeśli zobaczę ,że ktoś jeszcze je używa, uprzejmie doniosę.

#16  2014.05.05 11:19:00 ~misia

A ja pomyślałam tylko o jednym. Przecież ta dziewczyneczka musiała się drzeć wniebogłosy. To co, nikt tego nie słyszał, że się gotowała? Gdzie była pielęgniarka, czy ktokolwiek inny w tym oddziale? To dopiero jak matce dała zorientowała się, że kocyk mokry, szok.

#17  2014.05.05 12:21:30 ~gość

Zgadzam się z poprzedniczko. Oparzenia ciała to niesamowity ból. Gdzie była pielęgniarka jak dziecko zachodziło sie płaczem z bólu? Spała czy piła kawkę? Tragedia dla dziecka I rodziny. Współczuję serdeczne. Tez jestem matko. Również jestem pielęgniarką. Nie ma żadnego usprawiedliwia na to co się stało. Brak wyobraźni wiedzy lenistwo empatii I obojętność na cierpienie. Myślę że ta pielęgniarka zmieniła zawód dla bezpieczeństwa innych. A doświadczenie to będzie ostrzeżeniem dla innych. Pozdrawiam koleżanki z Polski. W Australii ten wypadek nigdy by nie miał miejsca. Oby się nigdy nie powtórzył.

#18  2014.05.05 17:00:08 ~&do tessy

1.Termofor mógł się rozciec w czasie uzytkowania,gdyby był wczesniej nieszczelny pielęgniarka by go nie użyła. 2.Odpowiedzialnosc powinna spocząć na osobie która dopuszcza sprzęt bez atestu.3Jeżeli wystąpi usterka w sprzęcie atestowanym to odpowiedzialnośc poniesie producent.4.Pielęgniarki wykonują mnóstwo innych czynności i pracują na różnorodnym sprzęcie który w każdej chwili może się zepsuć wyrzadzając szkodę pacjentowi

#19  2014.05.05 23:37:49 ~piel

Za chiński szajs oczywiście winna pielęgniarka! a kto zakupił ten extra sprzęt? przecież wszyscy wiedzą że chińska produkcja pozostawia wiele do życzenia, po co więc kupować te buble na oddziały szpitalne?

#20  2014.05.06 15:17:52 ~ja

Dyplom robiłam grubo ponad 30 lat temu i tyle lat liczy mój staz zawodowy.Pracowałysmy na ósemki, nieraz 6 nocy pod rzad.Na popołudniówce i na nocce zawsze była 1 pielegniarka(to samo w swieta)i salowa achorych nawet i 40.Na nocce gotowało sie sprzęt(cewniki,zgłebniki,strzykawki,igły), przygotowywało pakiety z rekawiczkami i opatrunkami.No i oczywiscie opieka nad chorymi. Ale zaczynajac dyzur włączałysmy myslenie czego nie robia obecnie nasze kolezanki po nowych szkołach.Ciekawe,czy ta pielegniarka z artykułu wlałaby wrzatek do termoforu dla swojego własnego dziecka.Dla mnie nie ma tłumaczenia,ze mała obsada czy domniemywanie o producencie sprzętu. Nawet najdrozszy i najlepszy termofor od renomowanego producenta będzie ciekł albo pęknie jesli wleje sie do niego wrzatek czy niezbyt dokładnie zakręci korek.

#21  2014.05.06 18:51:13 ~Anest.

Ludzie termofory to przeżytek, tylko zarządzający placówkami med.tego nie rozumieją, kupują wszystko co jest najtańsze.a może poduszka elektryczna jest lepszym rozwiązaniem albo worek żelowy "ciepło zimny" w zależności od potrzeby. Sama jako nowa oddziałowa w swoim miejscu pracy złożyłam zamówienie na takie worki 3 szt bo tyle mi potrzeba znalazłam nawet firmę gdzie tanio można kupić i co.do dziś nic jak grochem o ścianę,a jeszcze ile się musiałam tłumaczyć po co mi to na bloku operacyjnym.I za co. jeden worek koszt ok 14 zł.To jest niepojęte, brak wyobraźni jeżeli ktoś poda do żyły wielokrotnie mrożony worek z solą fizjologiczną pozostawiony przez nieuwagę , bo wcześniej tak stosowano w tym oddziale to lepiej nie myśleć . więc sama we własnym zakresie zdobyłam i mam worki żelowe. Ale myślę że to nie było mądre z mojej strony bo wykorzystują nas za marne pieniądze i jeszcze same mamy dokładać do tego interesu a cała kasa idzie nie wiadomo gdzie.

Dodaj komentarz