Miesięcznik Ogólnopolska Gazeta Pielęgniarek i Położnych nr 9/2016 - Radziwiłł wymyślił szkolenia pielęgniarek. Komentarze użytkowników pielegniarki.info.pl (1)

Radziwiłł nakazuje obowiązkowe szkolenia dla pielęgniarek.

 

      

 

Zobacz także: Radziwiłł nakazuje obowiązkowe szkolenia dla pielęgniarek.

Sama prawda. Po 20 latach zmieniałam pracę. Pierwsza i główna zasada, jaką usłyszałam od oddziałowej, to pilnować lekarzy, żeby dokumentacja grała. Szok! To ja mam za miesiąc pracy tyle, co oni za jeden dyżur i ja mam ich pilnować?! Parodia po prostu - ja lepiej wiem, co on ma wpisać, a to mnie chcą przeszkolić, cyrk. 

Ręce opadają. Najlepiej niech pielęgniarki pracują za wszystkich, wtedy nie będzie żadnych błędów. Czy naprawdę nie można egzekwować od lekarzy, żeby robili to, co do nich należy? Przecież pielęgniarki dużą część papierowej roboty robią za lekarzy, a poza tym niech ci wspaniali lekarze zaczną wyraźnie pisać, bo najczęściej trzeba się domyślać, co taki mądrala napisał. Dlaczego w naszej opiece medycznej robi się z pielęgniarek kozły ofiarne? My jesteśmy zakałą całego systemu... Okradamy szpitale, bo za dużo chcemy zarabiać, nic nie robimy, tylko siedzimy i pijemy kawę, a ta cała papierologia sama się wypełnia. Szkoda słów. Jest tylko jedna grupa zawodowa w medycynie, która ma większe, ważniejsze potrzeby, a reszta pracowników tego chorego systemu jest tylko złem koniecznym. Tylko, że lekarze nic by nie zrobili, gdyby nie pielęgniarki, ratownicy, salowe, sprzątaczki, techniczni. Ale i tak lekarze są zawsze najważniejsi. A czym różnią się od innych ludzi? No, czym? Niczym. Najczęściej tylko brakiem szacunku dla innych. 

Bardzo dobrze! Niech mnie przeszkolą, co mam zrobić, jak w nocy dzwonię do lekarza, a on daje mi ustne zlecenie, bo nie chce mu się przyjść, żeby wpisać w kartę zleceń, albo mówi, że zaraz przyjdzie i nie ma go do rana, a pacjent sobie cierpi i stwierdza, że to pielęgniarka się nim nie zainteresowała. 

Pan minister powinien nakazać ogólnopolskie szkolenie LEKARZY. My wiemy, że zlecenie powinno być pisemne i powinno zawierać wszystkie elementy, takie jak nazwa, dawka, droga i czas podania. Ale czy my jesteśmy od tego, aby ciągle biegać do gabinetów lekarskich i prosić lekarza, aby raczył pouzupełniać braki, lub dopytywać się, co miał na myśli, bo często kolega lekarz nie umie odczytać, co zostało napisane. Nie mamy na to czasu i to do nas nie należy, mamy mnóstwo innych obowiązków. Wiemy, że takiego zlecenia nie powinnyśmy wykonać, ale w takim układzie często pacjenci nie otrzymaliby rano leków na czas - więc dla ich dobra podajemy leki według wpisu z poprzedniego dnia. Często też nasze prośby o dokładność i czytelność wpisów w karcie zleceń odbierane jest jako (przepraszam za kolokwializm) "upierdliwość" z naszej strony. Niestety, taka jest polska rzeczywistość - pielęgniarka jest od tego, aby pilnować lekarza, aby on wykonywał rzetelnie swoją pracę - paranoja. To kolejna przyczyna naszego wypalenia, rozgoryczenia, zniechęcenia do pracy w tym zawodzie. 

Koleżanko, bardzo źle postępujecie, przepisując zlecenia z poprzedniego dnia. To łamanie procedur i za to będziesz odpowiadać prawnie, bo wszystko jest dobrze, jak jest dobrze. Wiesz, jakie pretensje mają teraz rodziny -  gdy babcia umrze, lecą do sądu, bo pielęgniarka podała zły lek. Pan doktor nie stanie po Twojej stronie, on powie, że nic nie wie, a Ty bekniesz przed sądem, potem komornik Cię zlicytuje i pozostanie Ci bezdomność. Przestań być matką miłosierdzia. Zasada: mam zlecenia – daję, nie mam zleceń - nie podaję. Pamiętaj, pacjent jest miły tylko tak długo, jak jest chory. Więc nie kreuj się na Florencję, jeżeli nie chcesz skończyć w kryminale. Piszesz: "godz. 24 -  budziłam lekarza - nie wstał", powtarzasz 3 razy - nie wstał, dzwonisz na policję i raz dwa go obudzą. Albo wzywasz karetkę pogotowia z lekarzem na oddział, bo chory źle się czuje, a pan doktor śpi. Nie lataj za panem doktorem - on wie, po co przyszedł do pracy. Same sobie zakładacie pętlę na szyję. Podłączacie płyny, a jak chory zejdzie, to Ty jutro w prokuraturze, a pan doktor się śmieje i jedzie na Karaiby. 

Kochane Panie, żeby coś się zmieniło w pielęgniarstwie, to najpierw musimy zmienić się same. Czy nie jest tak, że jedna drugą by utopiła w łyżce wody? Latamy na skargi do oddziałowych, żeby im się przypodobać, a one to wykorzystują, bo skłóconym personelem najłatwiej się rządzi. 

Dlaczego tak nas traktują lekarze? Bo latamy za nimi jak wariatki. Nie może być, że Pan śpi, a "Florencja" bez zlecenia podłącza kroplówkę, a jutro może znaleźć się w prokuraturze. Ale ona chce się przypodobać lekarzowi, ona ubolewa, że jutro pacjenci nie będą mieli leków, ona to bierze na swoją odpowiedzialność i przepisuje zlecenia. A gdzie jest oddziałowa? To ona powinna reagować na takie niedociągnięcia!

Bardzo dziękuję za "konstruktywną" krytykę. Nigdzie nie napisałam, że przepisuję zlecenia lekarskie. Twierdzicie, że "jedna drugą by w łyżce wody utopiła", a zaraz potem sama to robisz. Miałam na myśli, że podaję np. antybiotyk dożylny podawany co 8 godzin (jest to istotne) rano o godz. 6, pomimo że nie był przedłużony na kolejny dzień. Wybieram mniejsze zło, ponieważ przedłużanie przerwy pomiędzy dawkami antybiotyku (kilka godzin) czasami niweluje sens dalszego jego podawania. Oprócz naszych relacji lekarz - pielęgniarka widzę jeszcze pacjenta, bo przede wszystkim on jest na pierwszym miejscu. Daleka jestem od wyręczania lekarzy i często otwarcie zabieram głos na temat ich niedociągnięć, w przeciwieństwie do wielu, którzy są odważni w dyżurce i na forum, a w praktyce siedzą cicho. Czasami trzeba mieć wyczucie i nie stawiać wszystkiego na ostrzu noża. PRIMUM NON NOCERE - jeśli jeszcze pamiętacie, co to oznacza. O odpowiedzialności zawodowej, aktach prawnych, konsekwencjach nieetycznego postępowania - zaręczam - wiem dużo. Pozdrawiam i życzę wszystkim dobrej współpracy. 

Podając lek bez pisemnego przedłużenia przez lekarza łamiesz procedury. Skąd wiesz, że ten antybiotyk zostanie przedłużony na następny dzień? Zastanowiłaś się nad tym, czy w czasie podawania tego leku pacjent nie dostanie wstrząsu? Może nawet dojść do zatrzymania akcji serca. Uważasz, że lekarz weźmie to na siebie? Nie, to obciąży Ciebie, Ty będziesz za to odpowiadać, Ciebie zawieszą w obowiązkach, bo lekarz będzie w porządku. On antybiotyku nie przedłużał. Dzisiaj są inne czasy, dzisiaj są procedury, a Twoje powiedzonka "nie szkodzić" są przestarzałe. Dziś albo masz wpisane zlecenie, albo go nie masz. Jeżeli nie masz wpisanego zlecenia na dzień następny, bierzesz odpowiedzialność na siebie. Odpowiadaj karnie, jeśli tak Ci zależy, żeby się przypodobać lekarzowi. Dziś nie ma nic, co mogłabyś podać bez wpisanego zlecenia. Koleżanko, nawet paracetamolu nie możesz podać, bo jak pacjent umrze, bo miał umrzeć, to rodzina Ciebie oskarży, że dostał jakąś tabletkę od pielęgniarki i umarł, i będzie dochodzenie, co pielęgniarka dała, bo w zleceniach nic nie wpisano. Miła koleżanko, jeśli chcesz cieszyć się wolnością, to nie wyręczaj lekarzy, bo oni i tak Cię nie docenią. Czytaj dalej...

 

Zobacz więcej artykułów z najnowszego numeru Ogólnopolskiej Gazety Pielęgniarek i Położnych

 

 

Zobacz także:

Miesięcznik Ogólnopolska Gazeta Pielęgniarek i Położnych - wrzesień 2016 - oferty pracy: Norwegia, Niemcy, Anglia. Kursy językowe.

Miesięcznik Ogólnopolska Gazeta Pielęgniarek i Położnych nr 9/2016 - Minister Radziwiłł wymyślił szkolenia...

Miesięcznik Ogólnopolska Gazeta Pielęgniarek i Położnych nr 9/2016 - Pielęgniarka pyta ministra zdrowia, minister odpowiada

 

 
 

Komentarze użytkowników

#1  2016.10.03 20:49:03 ~paola

NIE DOSTAŁYŚMY OBIECANYCH 400 ZŁ PODWYŻKI OD WRZEŚNIA !

#2  2016.10.05 17:39:06 ~ja

Samo życie, skąd ja to znam :(. W całej Polsce jest taki sam burdel z lekarzami. Nas będą szkolić! To są jakieś jaja! To wszystko odbędzie się kosztem cierpiących pacjentów. Nie wykonam zlecenia ,bo nie wpisane zlecenie to tragedia dla chorych!

#3  2016.10.06 15:54:41 ~do Mariusz

Ale to już było! :)

Dodaj komentarz