Miesięcznik Ogólnopolska Gazeta Pielęgniarek i Położnych nr 9/2016 - Radziwiłł wymyślił szkolenia pielęgniarek. Komentarze użytkowników pielegniarki.info.pl (3)

Radziwiłł nakazuje obowiązkowe szkolenia dla pielęgniarek.

 

      

 

Zobacz także: Radziwiłł nakazuje obowiązkowe szkolenia dla pielęgniarek.

 

Nasze oddziałowe trzęsą się o własne stołki. Jeżeli od ordynatora podczas konkursu zależy, kto zostanie oddziałową, to wiadomo, że taka oddziałowa zrobi wszystko, żeby Pan Doktor i jego koledzy byli zadowoleni. Stąd te "czarne zeszyciki", gdzie się wpisuje naganę dla pielęgniarki, że pacjent ma zlecenia nieprzedłużone. Stąd te polecenia od oddziałowych: "pilnuj, żeby lekarz uzupełnił dokumentację"! Ciężko pracujemy na ich premie. 

Gdy czytam te wypowiedzi, to widzę, że faktycznie pielęgniarki powinny mieć szkolenie i przestrzegać zasad – niezależnie, czy to jest antybiotyk, czy coś innego! Lekarze wtedy by się nauczyli, co mają robić. A tak nigdy się nie nauczą i nie będą tego robić, jak należy, bo zawsze znajdzie się Basia czy Krysia, która poda lek bez pisemnego zlecenia. Czy Radziwiłł nie ma racji? Ja uważam, że ma i to w stu procentach! 

Uważam, że takie szkolenie mi nie zaszkodzi, cały czas się szkolę, a wiedzy nigdy za wiele. Ale faktycznie - państwo doktorostwo też niech się przeszkolą! 

Przerażające jest to, że w podawaniu silnie działających leków dożylnych bez zlecenia lekarskiego przodują pielęgniarki z 30-letnim stażem! Zgroza! Nie tylko strzelasz sobie w stopę i narażasz pacjenta w imię tego, żeby Pan Doktor się wyspał, ale robisz krecią robotę tym, które domagają się pisemnego zlecenia. Lekarze? Jak im się ziemia pali pod nogami, to mają tylko jedną odpowiedź: "Ja tu nic nie wpisywałem"(!). Autentyczne. 

Dziwię się koleżankom pielęgniarkom, że XXI wieku podają leki na zlecenie telefoniczne, nie znają procedur. Od tego jest raport pielęgniarski, żeby wpisać, o której informowany był lekarz o dolegliwościach pacjenta i jakie zlecenie otrzymano. Prokurator czy rzecznik odpowiedzialności zawodowej nie ma litości wobec samowolki. To szkolenie ministra na początku mnie obrażało, ale jak czytam takie wypowiedzi, to widzę, że niektórym by się przydało. 

Szkolenie musi być! 99% moich koleżanek wykonuje zlecenia na telefon, bo doktor musi poodpoczywać! 

A kto ich tego nauczył? A kto za nimi biegał do dyżurek i pukał uniżenie z prośbą o wpisanie zlecenia? A kto pokazywał paluszkiem gdzie, co i jakiemu pacjentowi trzeba wpisać? A kto przetaczał krew, podawał morfinę, bo Pan Doktor tak powiedział przez telefon koleżance na poprzedniej zmianie? Miałam tak przekazywany raport przez starsze koleżanki: "pacjentowi X trzeba przetoczyć dwie jednostki krwi"(!). A kto, jak nie nasze szczyty władzy, oddziałowe, naczelne, starsze koleżanki mówił: "Ty go nie budź, ty go nie denerwuj, bo on ci się może przydać!"? Pokolenia pielęgniarek zachowywały się w ten sposób, więc teraz trzeba pokoleń, żeby to odkręcić! 
 
Uważam, jak większość z Was, że powinniśmy zbojkotować to durne szkolenie. Pan minister chyba pomylił swoje ministerstwo ze szkołą, a nas ze swoimi uczniakami, albo tak bardzo nie może "strawić'' naszego środowiska, że za wszelką cenę chce nas upokorzyć. Pytam, ile razy zdarzyło się, że to właśnie lekarz pomylił się w zleceniu? Dlaczego wówczas pan Radziwiłł nie wpadł na wspaniały pomysł, żeby zrobić szkolenie dla lekarzy na temat: "Co zrobić, żeby nie spać na dyżurze"? To szkolenie to jakaś kpina! Kobiety z wieloletnim doświadczeniem zawodowym, po studiach i specjalizacjach wysyłać  na obowiązkowe szkolenie "Jak czytać gryzmoły lekarzy"! Mam nadzieję, że Izby zareagują na to i odpowiednio się do tego odniosą. 

Minister nie ma racji i ma rację - my to wszystko wiemy, ale nieustannie "nadstawiamy głowy". Nam jest potrzebne szkolenie z asertywności! My nie chcemy wojny z innymi grupami zawodowymi, jeśli oni tak to będą odbierać – trudno. Proszę wszystkich - pielęgniarki, pielęgniarzy - zacznijmy mówić: nie! Zdobądźmy się na odwagę przestrzegania zasad, a nie - w imię dobra pacjenta i dobrej współpracy z innymi - wciąż narażajmy siebie. Tylko my sami możemy to zmienić. Zacznijmy wszyscy razem - od jutra: mamy wpis - wykonujemy, nie – czekamy; wszystkie opóźnienia, braki reakcji itp. wpisujmy w raporty, zgłaszajmy oddziałowym, naczelnym, kierownikom oddziałów, dyrektorom - aż do skutku. Wpisujmy wszystkie braki kadrowe - jest nas za mało na dyżurze, piszemy: "nie jesteśmy w stanie pracować za trzy osoby i ponosić za to odpowiedzialności"! Kolejna sprawa - szkoły, kursy, szkolenia - opamiętajcie się, nie zgadzajcie się na fikcję, za tym idą ogromne pieniądze. Tak się nie da: wykłady – w połowie fikcja, praktyki - jeszcze gorsza fikcja, szkolący potrafią nie przyjść na wykłady lub spóźnić się 2 godziny - totalny brak szacunku. Ale to my godzimy się na zapłatę za tę fikcję, jednostki organizujące i nadzorujące również. Powiedzmy wreszcie: nie! Płacę – wymagam, wymaga dyrekcja - niech nas oddelegują. A my - robimy to we własnym czasie wolnym, często za własne pieniądze - w imię czego? Sami pozwalamy na takie traktowanie. Proszę - obudźmy się - jest nas dużo - w naszej jedności siła. Od jutra przestrzegajmy zasad! Trzymam kciuki za nas wszystkich. 

 

Zobacz także:

Miesięcznik Ogólnopolska Gazeta Pielęgniarek i Położnych nr 9/2016 - Minister Radziwiłł wymyślił szkolenia...

Miesięcznik Ogólnopolska Gazeta Pielęgniarek i Położnych nr 9/2016 - Radziwiłł wymyślił szkolenia pielęgniarek. Komentarze użytkowników pielegniarki.info.pl (1)

Komentarze użytkowników

#1  2016.10.20 14:16:22 ~MaX

Podstawowe pytanie to czy ktoś już miał takie szkolenie zorganizowane? Osobiście widzę że jest to maksymalnie odwlekane w czasie by dać lekmed'om jak najwięcej czasu. Wiele by zmieniła elektroniczna dokumentacja która uniemożliwiła by późniejsze tworzenie zleceń. Na chwilę obecną notorycznie stosuje się dokumentacje w którą można wpisać cokolwiek i kiedykolwiek. A Ty się tłumacz czy to było zrobione czy nie. Szkolenie musi być i od jego dnia koniec wykonywania zleceń na "gębę" (ze złamaniem prawa).

#2  2016.10.20 16:34:33 ~piel.

Nie do końca elektroniczne zlecenia rozwiązują wszystkie problemy, jedyne co jest w tym dobre to, to że, jest data i godzina wydrukowania Np.10.46 a zlecenia są rozpisane od 7.00 ( i tu jesteśmy kryte nie dałyśmy antybiotyku o 8.00 bo nie było zlecenia) a człowiek nie ma sumienia przerywać antybiotyku (bo czy któraś z nas będąc na miejscu danego pacjenta, chciałaby mieć przerwane leczenie bo pan doktor nie wpisał! ) to jest granie na naszych uczuciach i naszej empatii i tak to jest od lat. Pozostałe problemy są b.z nie ma dawek,nie ma rozpuszczalników, nie ma wpisanego do którego ucha czy oka są zlecone krople itd, itd, itd

#3  2016.10.20 19:06:45 ~piel.

A co można powiedzieć o lekarzu, który zleca podanie leku dożylnego salowej? I nie jest to jego pierwszy dzień w pracy.

#4  2016.10.20 21:35:19 ~MaX

Do piel. tu jest pies pogrzebany dokumentacja elektroniczna to elektroniczna a nie drukowana. Kolejnym aspektem jest to że wykonujemy czynności bez zlecenia czy mając zlecenie niekompletne. Robimy to łamiąc prawo i narażając się na odpowiedzialność karną. Żadna pielęgniarka nie może powiedzieć że nie wiedziała. Ignorantia iuris nocet.

#5  2016.10.21 11:58:01 ~@@@

Jasno i wyraźnie widać dla kogo powinny być te szkolenia!

Dodaj komentarz