Minister zdrowia podpisał w dniu 28 lutego rozporządzenie regulujące: co może położna samodzielnie wykonać bez zlecenia lekarskiego - świadczenia, leki, diagnostyka, środki pomocnicze.

Co może pielęgniarka i położna samodzielnie wykonać bez zlecenia lekarskiego?

      

 

Zobacz także:

Minister zdrowia podpisał w dniu 28 lutego rozporządzenie regulujące: co może pielęgniarka samodzielnie wykonać bez zlecenia lekarskiego - świadczenia, leki, diagnostyka, środki pomocnicze.

Minister zdrowia zrównał uprawnienia pielęgniarki systemu do uprawnień, które posiada grupa zawodowa ratowników medycznych. Zobacz co może pielęgniarka systemu samodzielnie wykonać bez zlecenia lekarskiego - medyczne czynności ratunkowe, leki.

Zdecydowano co może bez zlecenia lekarskiego magister pielęgniarstwaTak postanowił minister Radziwiłł i wiceminister zdrowia pielęgniarka.

Co może magister położnictwa samodzielnie wykonać bez zlecenia lekarskiego? Zdecydował o tym minister Radziwiłł w rozporządzeniu.

 

 

Komentarze użytkowników

#1  2017.03.07 19:44:03 ~Ja

Phi

#2  2017.03.07 21:13:59 ~poł

No coś pięknego, ubawiłam się wreszcie.Teraz już wiem ,że mogę użyć worka na mocz z odpływem , czy maski tlenowej do podania tlenu ,albo pieluchomajtek SAMODZIELNIE!

#3  2017.03.08 08:01:19 ~basia.

Żenada i po co robić te magistry i specjalizacje?

#4  2017.03.08 21:10:41 ~Midwife

A temp. Mogę zmierzyć? Czy muszę ukończyć kurs? ? Kursy, kursiki, kursiątka

#5  2017.03.09 13:30:08 ~I29

Żenada dokładnie żenada.

#6  2017.03.10 16:59:58 ~MJ

Zmuszają nas do robienia tych durnych kursów, słuchamy tych czytanych wykladow przez wyladowywujesz którzy mają niekiedy wiedzę poniżej krytyki.Każda z nas mogłaby wykładać bo robimy to wszystko na co dzien i mamy procedury w jednym palcu.wstyd naprawde

#7  2017.05.01 17:48:04 ~mgr położn

Przecież my same walimy we własne gniazdo! Co się dziwić w/w panu tzw. ministrowi zdrowia? Same sobie blokujemy pewne sprawy różnymi aktami, a także naszymi postawami zawodowymi i życiowymi. NRPiP oraz ORPiP często wydają nieprzychylne nam opinie, przez co ograniczają nasze funkcjonowanie zawodowe. To samo jest z opiniami konsultantów. Łapię się na tym, że podczas dyżuru zastanawiam się czy i ile razy naruszyłam jakieś tam przepisy świadomie lub nie w toku realizacji czynności zawodowych? I czy w razie draki mogę liczyć na Samorząd? Odpowiedź jest negatywna. Dlaczego nasze koleżanki na Zachodzie są samodzielne, specjalizacje im coś realnie dają, kursy również, a u nas nie? Kończymy studia i zaczynamy kursy, bez których nikt nam pracy nie da. A przecież to nie o to chodzi. Kurs ma rozszerzyć naszą specjalistyczną wiedzę np. stosowanie określonych opatrunków w leczeniu ran, a nie leczenie ran jako takich. To było na studiach! Pamiętam jak w połowie lat 90tych, czasach "rewolucji" w położnictwie uczęszczałam do SM. Wdałam się wówczas w dyskusję z nauczycielką na temat studiów magisterskich dla położnych. Ale mi się oberwało, że wymyślam, że położna nie może mieć tytułu magistra, w ogóle jak ja sobie to wyobrażam, bo nie ma przecież takich studiów. Dodam, że był kierunek magisterski dla położnych w Lublinie na AM. Parę lat później na studiach magisterskich usłyszałam od prowadzącej (znana w Polsce pielęgniarka, autorka wielu publikacji), że pomyliłam wydziały i powinnam studiować w budynku obok, czyli na WL. Oczywiście sprawa dotyczyła mojego poglądu na temat rosnącej samodzielności zawodowej i wynikających z tego - moim zdaniem - naturalnych konsekwencji, czyli np. ordynowania leków, korekcji dawek, zleceń na badania, transport chorego itd. oraz większej odpowiedzialności za podejmowane decyzje. I co panie nauczycielki? Same wiele rzeczy nam blokowałyście. A przede wszystkim nasze młode, nieukształtowane umysły. Studia mgr możemy kończyć. Możemy się doktoryzować, habilitować i walczyć o tytuł profesora. Możemy w ograniczonym, ale zawsze, zakresie wypisywać recepty, kierować na badania, położne wreszcie mogą prowadzić ciąże i robić usg (przecież jest to jedno z podstawowych badań dgn). Pewnie niedługo pielęgniarki też zaczną. A może niektóre już robią? I bardzo dobrze:) Owszem wzrośnie liczba roszczeń, ale to wynika samo z siebie. Więcej uprawnień = większa samodzielność = wzrost ryzyka powikłań = więcej roszczeń pacjentów i ich rodzin. Ale spójrzmy na to z drugiej strony więcej uprawnień = większa samodzielność = większa swoboda na rynku usług medycznych = większe zarobki = wzrost prestiżu zawodowego. Liczę, że kiedyś będzie w miarę normalnie. Jednak jeszcze ta nasza mentalność rodem z PRLu mnie czasem dobija. P.S. I nie komentujcie złośliwie, że wreszcie możecie "samodzielnie stosować materac przeciwodleżynowy". To takie (niestety) pielęgniarskie. Raczej cieszcie się z innych uprawnień, z których nie mogłyśmy do tej pory korzystać. Wierzę, że z czasem przyjdą kolejne uregulowania i rozszerzenia.

Dodaj komentarz