Zdaniem pielęgniarki: Obejrzałam film "BOGOWIE". A jaki jest świat pielęgniarek pracujących razem z nimi? Zapewniam, że jeszcze gorszy. Obcowanie na co dzień z Bogami nie jest łatwe.

Zdaniem pielęgniarki - Monika Drobińska

       


ZDANIEM PIELĘGNIARKI

Przeczytałam książkę Pawła Reszki. Czy mnie zaskoczyła? Zdziwiła?
Absolutnie nie.
Nie znalazłam w niej, dla mnie, pielęgniarki anestezjologicznej, nic zaskakującego. Nawet tytuł trafny...

Film z Tomaszem Kotem, jego popularność, tłumy w kinach, film o życiu prof. Religi, był pierwszym przekazem dla niemedycznych, uchylającym drzwi do "boskiego świata".
Na seans wybrałam się z rodziną.
Moi Panowie, tak jak reszta publiczności, po zapalonym świetle, siedzieli przez chwilę w milczeniu...
Potem były pytania...

Przyznaję, miałam mieszane uczucia, dla mnie to wpuszczenie obcych do mojego świata, do przeżyć, których nikt poza mną i medycznymi nie doświadcza.
Scena, w której zespół operacyjny pali papierosa, trzymając go w narzędziach, była zdradzeniem pewnej tajemnicy...

Robimy w swojej pracy wiele rzeczy, szczególnie na blokach operacyjnych i intensywnych terapiach, które mogą wydawać się odarte z człowieczeństwa. I z tym sami musimy się uporać, nasze psychiki muszą sobie znaleźć jakiś wentyl bezpieczeństwa, żeby nie zwariować..
A może... Wszyscy jesteśmy po trosze wariatami???
Może decydując się na takie zawody, w takich specjalizacjach, sami z góry skazujemy na porażki nasze małżeństwa, rodziny, zdrowie???

Może, żeby mieć nalepkę BOGA, trzeba mieć coś w sobie z pogranicza psychopatii???
A może to zwykłe czerpanie życia z adrenaliny?
Czy ciągła walka ze śmiercią, czyni nas cyborgami bez uczuć???
Nie mam pojęcia...
Wiem tylko, że mojego świata nie zrozumie nikt, kto w nim nie bywa, nie spędza czasu, nie żyje. Sama go czasem nie rozumiem.

Książka pokazuje świat medyków z ich perspektywy.
Świat lekarzy. Ciężki świat.
Taki jest...

A jaki jest świat pielęgniarek pracujących razem z nimi???
Zapewniam, że jeszcze gorszy :) - obcowanie na co dzień z Bogami nie jest łatwe :)

Bo Bogowie, to w gruncie rzeczy ludzie, którzy swoją znieczulicą odgradzają się od pacjentów, ale już frustracje wyładowują na wszystkich, którzy akurat są pod ręką :)
Przekonanie o swojej boskiej doskonałości nie pozwala im często na korzystanie z doświadczenia i wiedzy mniej boskiej pielęgniarskiej części zespołu...

Bardzo dobrze, że społeczeństwo dostało taką książkę, taki film. Może choć trochę zmieni to stereotypy, pozwoli na zrozumienie ciężkiej pracy. Świetnie pokazane mechanizmy znieczulicy, zmieniające się podejście do człowieka, emocjonalną stronę pracy, system funkcjonowania w polskiej ochronie zdrowia. Funkcjonowania. Bo nauczyliśmy się w tym bagienku funkcjonować, nie pracować, wspólnie taplamy się w błotku, obrzucając nim wzajemnie...
Pacjent obrywa rykoszetem...

Tylko czy o to Młodym Bogom chodzi???
Odniosłam ważenie, że swój zawód potraktowali trochę jak znamię, którego nie tylko nie można się pozbyć, ale przede wszystkim należy z nim żyć.
Bo być Bogiem, mimo wszystko coś znaczy...

A mnie się wydawało, że tu chodzi przede wszystkim o pacjenta...
Kolejna kawa, ja pogadam sobie dalej z redaktorem, pacjent niech czeka???
To nie frustracja, to kompletny brak odruchów ludzkich.
To dziura w pamięci, pozwalająca na ukrycie starej prawdy o zawodzie lekarza - przede wszystkim pacjent.

I o tym należy pamiętać.
Zły system rezydentur, praca ponad siły, życie w szpitalu, wszystko to, co jest opisane w książce nie usprawiedliwia braku człowieczeństwa.
Nawet nieludzkie warunki pracy, kompletny brak snu, nie czyni nas, medycznych, ludźmi stojącymi wyżej ponad pacjentem.

Obawiam się, że książka może odbić się od Małych Bogów rykoszetem...
 

Monika Drobińska, 31 maja 2017r.

 

Zobacz także inne felietony Moniki Drobińskiej...
 

Komentarze użytkowników

#1  2017.06.01 20:16:54 ~Gonia

Dodaj do tego wszystkiego droga Moniko, że z biegiem lat zaczynasz żyć ich życiem. Wiesz kiedy ząbkowało pierwsze dziecko, znasz pytania maturalne najzdolniejszej córeczki tatusia, znasz prawie wszystkie ich szlaki wakacyjne, a oni ledwie piemiętają płeć twojego dziecka, o imieniu nie wspomnę.odgadujemy ich myśli, znasz najważniejsze potrzeby dnia, zanim zacznie im doskwiera ich brak. Takie życie z Bogami.

#2  2017.06.01 20:20:27 ~Aqua

Wybacz - chaos filozoficzny .

#3  2017.06.01 22:31:43 ~on34

A mnie boli to że ja na kontrakcie w moim szpitalu mam urlop bezpłatny, a lekarze na swoich kontraktach urlop mają płatny. TO jest bardzo niesprawiedliwe!

#4  2017.06.02 10:10:15 ~do on 34

Nie jest to niesprawiedliwe. Kontrakt czyli umowa cywilnoprawna jest wynikiem dogadania się, wynegocjowania dwóch stron umowy co do szczegółów. Jeżeli nie dogadałeś się, nie wymagałeś płatnego urlopu (nie wywalczyłeś go), tylko podpisano umowę z Tobą na zasadzie działania standardowego - to urlopu płatnego nie masz. Jeżeli lekarze sobie to wywalczyli, czy wymusili na dyrekcji ten urlop płatny - to go mają. Wszystko. Ja jestem na umowie o pracę i mam urlop płatny. Pielęgniarki zachłysnęły się kontraktem (umową cywilnoprawną), ale zabrakło im wiedzy, że taką umowę i jej warunki należy twardo negocjować i zgodzić się na takie warunki, jakie im odpowiadają, a nie takie jakie odpowiadają dyrekcji. Druga sprawa jest tego rodzaju, że znaczna część środowiska pielęgniarskiego została zmuszona do podjęcia pracy lub przedłużenia umowy na umowie cywilnoprawnej i tych osób szkoda. Ale osoby, które same zdecydowały się na taką umowę nie mają co ubolewać. Jakie warunki sobie wynegocjowały - takie mają.

#5  2017.06.02 13:12:18 ~obserwator

Do 2 prawda - dziwne te felietony p.Drobińskiej - czy aby felietony? Proszę na tapetę wziążć realia.

#6  2017.06.02 13:12:18 ~obserwator

Do 2 prawda - dziwne te felietony p.Drobińskiej - czy aby felietony? Proszę na tapetę wziążć realia.

#7  2017.06.02 13:12:20 ~obserwator

Do 2 prawda - dziwne te felietony p.Drobińskiej - czy aby felietony? Proszę na tapetę wziążć realia.

#8  2017.06.02 22:27:18 ~Pielęgniar

Czytając ten felieton koleżanki same sobie serwujecie taki los nieszczęśnic jesteście niedowartościowane może nas system zespół gdyż uczono mas w szkole podporządkowania .CZasy się zmieniają jesteśmy wykształcone inteligentne doświadczone i wcale nie jesteśmy gorsze .kazdy ma inne zadanie do wykonania myśle ze w końcu będziemy godziwie zarabiać proszę przestańcie się umartwiać i narzekać

Dodaj komentarz