Lekarz o receptach pielęgniarek: "Medycyna w 33 godziny"

Ogólnopolski miesięcznik branżowy pielęgniarek i położnych pielegniarki.info.pl - nakład 30 tysięcy egzemplarzy.

Instrukcja złożenia podpisu pod petycją:

STOP deprecjacji zawodu pielęgniarki i położnej w Polsce!

1. Petycję może podpisać każda osoba, nie tylko pielęgniarka i położna. 

2. Petycja została opublikowana w dniu 2 sierpnia 2017 roku na stronie www.petycjeonline.com

3. Petycję można podpisać na dwa sposoby:

  1. Na stronie  www.petycjeonline.com pod adresem: https://www.petycjeonline.com/stop_deprecjacji_zawodu_pielgniarki_i_poonej_w_polsce
  2. lub korzystając z poniższego formularza.

​4. Pod petycją jest formularz, w którym należy wpisać, dane:

Imię, nazwisko, miejscowość, adres e-mail. Można w polu - "podpisuję ponieważ..." wpisać swoje uwagii.

5. Jeżeli podpisujący petycję, nie chce aby jego dane takie jak: imię, nazwisko, miejscowość (adres e-mail nie jest nigdy widoczny dla osób trzecich), były widoczne, to należy pod formularzem ODZNACZYĆ pole przy adnotacji "Pokazuj użytkownikom mój podpis". Wtedy w sekcji podpisy będzie widniał wpis: "Sygnatariusz zadecydował nie ujawniać swojego nazwiska w internecie". 

6. UWAGA!!! Po kliknięciu na "Podpisz petycje", na adres email podpisującego zostanie wysłany przez serwis www.petycjeonline.com link, w który należy kliknąć aby zakończyć proces składania podpisu pod petycją. Dopiero wtedy złożony przez nas podpis zostanie oficjalnie zaakceptowany. 

Dotychczas liczba złożonych podpisów przekroczyła 6 tysiący!

Zapraszamy do podpisywania petycji!

Petycja jest formą akcji społecznej pielęgniarek i położnych, użytkowników Ogólnopolskiego Portalu Pielęgniarek i Położnych www.pielegniarki.info.pl. Nie jest związana z żadną organizacją samorządu zawodowego oraz związków zawodowych pielęgniarek i położnych. 

Redakcja pielegniarki.info.pl 


 

Medycyna w 33 godziny

 

przedruk: Rynek Zdrowia

Nie jestem akademikiem i mam do osób z cenzusem profesora  należny szacunek. I z zażenowaniem przystępuję do tekstu, w którym chcę okazać  sprzeciw wobec programu kursu ordynacji leków dla pielęgniarek i położnych uprawnionych do  samodzielnego leczenia. Z zażenowaniem, gdyż  podpisały go i zatwierdziły znakomite nazwiska. I to nie jedna, 2 osoby… kilkanaście. Ale ja tego po prostu nie rozumiem. A dodam, że jestem wielkim zwolennikiem idei włączenia stosownie wyszkolonych pielęgniarek i położnych do procesu ordynowania leków. Ale  nie w zakresie przewidzianym przez obowiązującą ustawę, jeśli program szkolenia dający to prawo ma być taki, jaki ustalono.

Centrum Kształcenia Podyplomowego Pielęgniarek i Położnych zatwierdziło w listopadzie ub.r. program kursu uprawniającego osoby z dyplomem ukończenia studiów drugiego stopnia pielęgniarstwa lub położnictwa oraz osoby z tytułem specjalisty w dziedzinie pielęgniarstwo lub położnictwo, do ordynowania leków. Są już pierwsze absolwentki. Kurs trwa  65 (!) godzin, przy czym można by od nich  odjąć 18 na „wyroby medyczne i środki spożywcze…”, 9 na „zasady i tryb wystawiania recept”, 5 na „aspekty prawne i odpowiedzialność zawodowa”. Na medycynę zostanie 33.

No nie chce się wierzyć. Przytoczę dla porównania, że jest wśród kursów organizowanych przez Centrum, też dla pielęgniarek, szkolenie o temacie „szczepienia ochronne” trwające 80 godzin czy „badanie spirometryczne” 86 godzin.

Nie przewidziano formalnie żadnych ograniczeń dla absolwentek wspomnianego kursu, będą  w zakresie leczenia całkowicie samodzielne. Ogranicza je jedynie wykaz leków, jakie mają prawo ordynować. No i zdolność do samooceny, ale z tym bywa różnie. A przestrzegam przed zakładaniem, że mają to być „kursy pisania recept”, to eufemizm. Recepta jest produktem finalnym czegoś znacznie trudniejszego, procesu diagnostycznego.

Artykuł ten „wisiał” przez pewien czas w portalu Rynku Zdrowia i wywołał polemikę. Pojawiły się głosy, że ten krótki kurs jest tylko po to potrzebny, aby zapoznać pielęgniarkę z formalno-prawną stroną jej nowej funkcji. Bo gdybym zapoznał się z tym, czego pielęgniarkę, magistra w czasie jej równie długich co medycyna studiów nauczono, to bym takiego tekstu nie napisał. I tu się Panie mylą, zapoznałem się. A z rozporządzenia MINISTRA NAUKI I SZKOLNICTWA WYŻSZEGO z dnia 9 maja 2012 r. w sprawie standardów kształcenia dla kierunków studiów: lekarskiego, lekarsko-dentystycznego, farmacji, pielęgniarstwa i położnictwa Dz.U. z 2012 poz. 631 wynikają znaczne różnice w celach, dla jakich kształci się lekarzy a dla jakich mgr pielęgniarstwa i położnictwa. Cytuję: „

„Dyplom lekarza uzyskuje absolwent studiów na kierunku lekarskim, który:

1) w zakresie wiedzy zna:                    

a) rozwój, budowę i funkcje organizmu człowieka w warunkach prawidłowych i patologicznych,

b) objawy i przebieg chorób,

c) sposoby postępowania diagnostycznego i terapeutycznego właściwe dla określonych stanów chorobowych”. A w zakresie umiejętności potrafi:

a) rozpoznać problemy medyczne oraz określić priorytety w zakresie postępowania lekarskiego,

b) rozpoznać stany zagrażające życiu i wymagające natychmiastowej interwencji lekarskiej,

c) zaplanować postępowanie diagnostyczne i zinterpretować jego wyniki,

d) wdrożyć właściwe i bezpieczne postępowanie terapeutyczne oraz przewidzieć jego skutki.”

I analogiczne informacje dla absolwenta II stopnia studiów w pielęgniarstwie:

„Dyplom magistra pielęgniarstwa uzyskuje absolwent studiów drugiego stopnia na kierunku pielęgniarstwo, który:

1) posiada specjalistyczną wiedzę z zakresu pielęgniarstwa i innych nauk medycznych;

2) w zakresie umiejętności potrafi:

a) rozwiązywać problemy zawodowe, szczególnie związane z podejmowaniem decyzji w sytuacjach trudnych, wynikających ze specyfiki zadań zawodowych i warunków ich realizacji,

b) określać standardy profesjonalnej opieki w każdym wieku i stanie zdrowia pacjenta oraz wdrażać je do praktyki zawodowej. (Pominąłem dla obu zawodów umiejętności nie związane bezpośrednio z procesem leczenia).

Widać z powyższego, że mgr pielęgniarstwa i lekarz to 2 zbliżone ale różne zawody. I inaczej powinno być prowadzone szkolenie w temacie np. „ostra niewydolność wieńcowa” dla lekarzy, inaczej dla pielęgniarek.  Można  też powiedzieć że choć zbliżone, bardzo różne są zawody  np. radiologa i psychiatry. I  wybitny w swej specjalności lekarz, np. neurochirurg , po kursie proponowanym  dla mgr pielęgniarstwa nie podjął by się decydować w poradni POZ o postępowaniu z gorączkującym niemowlakiem.

Niezależnie od skromnej liczby leków dozwolonych do ordynacji przez mgr pielęgniarstwa musi ona mieć wiedzę o całej medycynie. A tematyka wykładów została ułożona pod kątem leków z wykazu. Założono widocznie, że chory zgłaszający się po pomoc do pielęgniarki z uprawnieniami do samodzielnego leczenia wie, co ona może i umie  leczyć.  I  wie, że jego choroba właśnie jednego z  tematów w jej kompetencji dotyczy. Więc nie powinien mieć innych problemów. Np. nadciśnienia, właściwego 30% Polaków, bo leków przeciw nadciśnieniu w wykazie nie ma. Nie ma też tematu nadciśnienia w przewidzianych programem szkolenia wykładach. Ani cukrzycy, ani choroby wieńcowej i szeregu innych częstych chorób przewlekłych.

Ale załóżmy, że będzie to chory wymiotujący, i to taki, który wie, że absolwent  kursu o wymiotach się uczył. Bo wysłuchał wykładu „Ondansetron, aprepitant, tietyloperazyna
- wskazania, dawkowanie, przeciwwskazania, środki ostrożności, interakcje lekowe…..”. Z
porównania liczby tematów w programie z czasem na ich omówienie (20 godzin), dużemu problemowi „wymioty” można będzie poświęcić 20-30 minut. I jeżeli przyczyną wymiotów okaże się chemioterapia, co było prawdopodobnie powodem, że te „duże” leki do tak skromnego wykazu włączono, wizyta może okazać się celową. Ale wymioty mogą mieć szereg innych  przyczyn, i to życiowo poważnych, wymagających dla rozpoznania wiedzy i głebokiej diagnostyki. Student medycyny dowiaduje się o nich  na wykładach z propedeutyki medycyny, interny, chirurgii, neurologii, otologii, onkologii, farmakologii.

Podstawą diagnostyki medycznej jest wiedza nabywana przez studenta medycyny na III roku studiów w przedmiocie „anamneza i badanie fizykalne”. Mimo, że zapisano w art.15b stosownej ustawy, że ordynacje leków  mogą być dokonane „po uprzednim osobistym badaniu fizykalnym pacjenta”, szkolenia w tym zakresie w programie nie ma. A wiem, że uczy się tego  w szkołach pielęgniarskich dopiero od nie dawna.  Ale autorzy programu  zadbali, aby  niedokształconego merytorycznie kursanta wyposażyć w punkcie W 56 w świadomość „… odpowiedzialności deliktowej będącej skutkiem nieprawidłowej diagnozy lub nieprawidłowej ordynacji leków”. „Co złego to nie my”.

Jestem jak najbardziej za uprawnieniami do samodzielnego diagnozowania i ordynowania leków przez pielęgniarki specjalistki w określonej dziedzinie medycyny w zakresie ustalonym np. przez stosownego specjalistę krajowego. Położnym do ordynacji leków ginekologicznych stosowanych zewnętrznie. Podobnie pielęgniarkom wyspecjalizowanym w leczeniu odleżyn i trudno gojących się ran. Dziś pielęgniarka  mająca wiedzę i doświadczenie w tym trudnym dziale medycyny musi prosić lekarza o napisanie recepty na opatrunek uznany przez nią za wskazany. I to trzeba zmienić. Gorąco natomiast namawiam decydentów do ponownego przemyślenia programu szkolenia pielęgniarek uprawnionych do samodzielnego diagnozowania i leczenia jak też do zbadania, czy rzeczywiście  istnieje w Polsce potrzeba na nie. Wiem, są kraje, w których  pielęgniarki mogą diagnozować i leczyć. Nie udało mi się, niestety, dotrzeć do programów, wg jakich są szkolone.  Jedna z komentatorek tego tekstu napisała, że nie jedna z pielęgniarek, choć odmawiam im uprawnień do ordynacji leków, ukończyła dwuletnie szkolenie specjalistyczne. Pytanie, w jakim zakresie. Bo może to jest właściwe rozwiązanie dla wykształcenia pielęgniarki-specjalistki w zakresie leczenia w podstawowej opiece zdrowotnej. Dwuletnia specjalizacja z wieloma godzinami praktyki w zespole lekarzy rodzinnych. A wtedy ze znacznie szerszym zestawem leków, które miała by prawo ordynować. Czytaj dalej...

 

Czytaj więcej artykułów z Ogólnopolskiej Gazety Pielęgniarek i Położnych

 

Komentarze użytkowników

#1  2017.09.01 16:31:40 ~Mar

Niech się "mundry" doktor nie ośmiesza swoimi wywodami na tematy na których się nie zna. kursik recept to pikuś w porównaniu do wiedzy zdobytej na studiach. Była farmakologia, poza tym przy każdej jednostce chorobowej omawiano objawy,diagnostykę, leczenie (w tym leki! ). Kursy od zawsze były uzupełnieniem wiedzy a nie ich zdobywaniem od podstaw. Lekarze uważają się za takich inteligentnych a niektórzy mają tok myślenia przedszkolaka. Ja na fizjologii w 2 godz miałam ukl krążenia a lekarze TEN SAM (info od wykładowcy a nie mój wymysł) zakres materiału w 10 godz. więc najwidoczniej położne i pielęgniarki są bystrzejsze i szybciej się uczą. :) te 33 godz na pisanie kwitkow wystarczy (tym bardziej że i tak się to w wielu miejscach robiło bez kursów! )-jak się nami lekarze wręczacie to jesteśmy kompetentne.a jak oficjalnie trzeba przyznać że mamy wiedzę to wam przez gardła nie przechodzi i nas OCZERNIACIE! Nie macie prawa i kompetencji do wypowiadania się na nasze tematy zawodowe! Pilnujcie swoich bo macie wiele braków edukacyjnych które my na co dzień musimy wylapywać dla dobra pacjenta! Mylicie nazwy i dawki leków, nie piszecie zleceń bo nie umiecie albo bazgrolicie specjalnie żeby dawki nie było widać a ŚMIECIE Z NAMI DYSKUTOWAĆ!

#2  2017.09.01 16:51:10 ~Mała

Ja natomiast zgadzam się z autorem artykułu. Ukończyłam ww kurs i popieram autora w całej rozciągłości. Jest jeszcze odpowiedzialność za wystawioną receptę i konsekwencje zaordynowania niewłaściwego leku - dotychczas, jeśli pielęgniarka fizycznie wypisała receptę np. w poradni, odpowiedzialność ponosił lekarz (która jeszcze robi coś za lekarza? ). Zgadzam się również ze stwierdzeniem, iż możliwość ordynowania leków jest dużym usprawnieniem pracy pielęgniarki (recepta na specjalistyczny opatrunek) czy położnej środowiskowo-rodzinnej (patronaż i konieczność zaaplikowania np. antybiotyku przy zapaleniu gruczołu piersiowego). Cieszmy się usprawnieniem naszej pracy, podchodźmy z pokorą do życia :)

#3  2017.09.01 16:51:39 ~iwona

Zenująca wypowiedz lekarza, pracuje z mlodymi lekarzami po studiach po których moga wypisywac leki ale ich wiedza jest nt leków znikoma, nawet tych najczesciej ordynowanych

#4  2017.09.01 17:16:58 ~z

Wypisywanie recept przez pielęgniarki wbrew sądom lekarzy to żadna nobilitacja. Strach, opory i niewiedza jaką okazują lekarze kiedy trzeba wypisać choremu np. na odleżyny, czy trudno gojące się rany refundowane opatrunki specjalistyczne sprawia , że pielęgniarki powinny mieć takie uprawnienia.

#5  2017.09.01 17:26:21 ~piel.1

Naprawdę żenująca wypowiedź lekarza, dzisiaj chyba nie ma przychodni gdzie lekarz sam wypisuje recepty, robią to za niego "jego" pielęgniarki bez uprawnień do wypisywania recept

#6  2017.09.01 17:53:40 ~Sara

A ten co się wpiepsza w kompetencje pielęgniarek ? Alfa i Omega ? niech się zajmie zakresem swoich obowiązków.

#7  2017.09.01 18:10:49 ~motyl

Ta wypowiedź jest nie tylko żenująca ale i zakłamująca rzeczywistość . Ponieważ jak mówi to Pani 5 NIKOMU JAKOŚ DO TEJ PORY NIE PRZESZKADZAŁO JAK RECEPTY WYPISYWAŁY PANIE W PRZECHODNIACH I POZ ABY ,odciążyć lekarza i pacjenta , który po receptę np: na leki p/ cukrzycy czy nadciśnieniu lub na serce - te które bierze regularnie musiałby czekać w bardzo długiej kolejce .A TERAZ TEN KONOWAŁ PISZE PIERDY i przytacza podstawy naukowe ( a ja pytam GDZIE BYLI DO TEJ PORY Z TYMI NAUKOWYMI WYWODAMI ? ) To PO PROSTU ZWYKŁA BEZCZELNOŚĆ za to co Panie robiłyście za friko tym PASKUDNYM KONOWAŁOM , bez szacunku DO WAS To oni zgarniali KASĘ za leczenie pacjenta a TERAZ WAM tak bezczelnie się odwdzięczają . To SĄ ZWYKŁE CHAMY i tyle na ten temat . A to co on pisze to brednie .Każda PANI wie co podać w wymiotach ( bo wychowałyście własne dzieci ale i u dorosłych też znacie standardy a ON na tym portalu ROBI Z WAS NIEUKÓW I nie wiem jak to jeszcze nazwać INACZEJ . Mają po prostu WAS ZA CHŁOPCA DO BICIA ale to nieuzasadnione w ogóle .Ta osoba nie ma pojęcia o WASZYCH umiejętnościach i wiedzy . I nie wie że podawanie leków różnymi drogami - TO LECZENIE . A na studiach Ta osoba - MYŚLI ze uczycie się o produkcji gwoździ , to zacofanie i zawiść ze PANIE się kształcicie i WASZA SPRAWNOŚĆ I WIEDZA + DOŚWIADCZENIE przerasta ich wyobrażenia . A studia pielęgniarskie to takie same przedmioty co na lekarskim ( kliniczne + pielęgniarskie ) . KONOWAŁOM PALI SIĘ GRUNT POD NOGAMI I DLATEGO TAK REAGUJĄ .

#8  2017.09.01 19:02:03 ~mgr ze spe

A ja się zgodzę z artykułem, bo sama ukończyłam taki kurs i powiedzmy sobie szczerze: ZAPŁACONE-UKOŃCZONE niewiele mi on wniósł wiedzy do mojego 30 letniego doświadczenia zawodowego.

#9  2017.09.01 19:40:52 ~piel

Ordynowaniu czy jak ktoś chce wypisywaniu recept przez pielęgniarki od początku mówię stanowcze NIE ! Nie kolejnemu obowiązkowi/odpowiedzialności ! .I nie za gratis. Oczywiście, są kraje w których pielęgniarki wypisują recepty,najczęściej to te same kraje w których pracują asystentki pielęgniarskie . Z autorem artykułu niestety muszę się zgodzić-33 godziny ! . A reszta odPICowana przez pielęgniarki z tytułm naukowym. Żenada, brak wyobraźni ,rozsądku, roztropności i odpowiedzialności. Pisanie recept nie podniesie polskiego pielęgniarstwa z kolan i nie doda prestiżu, nie zmniejszy deprecjacji i degradacji zawodu. Tak samo jak noszenie słuchawek lekarskich przez pielęgniarki czy zamiszczanie takiego wizerunku pielęgniarki na okładkach podręczników do pielęgniarstwa.

#10  2017.09.01 20:49:01 ~mgr piel.

Zgadzam się z wpisem #9. Jest to duża odpowiedzialność i tylko osoby odpowiedzialne i mądre potrafią do tego podejść z pokorą. Nie oznacza to, że umniejszam wartość i wiedzę koleżanek, ale naprawdę nie musimy się tak wyrywać do wypisywania recept, bo mamy aż nadto zajęć i bez tego. Już jesteśmy tak obarczone prowadzeniem różnej dokumentacji, że nie starcza czasu na wysłuchanie pacjenta i poświęcenie mu odpowiedniego czasu. Dodatkowo uważam, że jest to czynność wymagająca spokojnego zastanowienia, oceny stanu pacjenta, analizy danych z wywiadu, a czy my mamy na to warunki? Warto ponosić takie ryzyko i odpowiedzialność za naszą śmieszną gratyfikację? A co w przypadku pomyłki, konsekwencje mogą być opłakane. Może warto zawalczyć o prestiż zawodu, którego ordynowanie leków nie zwiększy, a jedynie nasza solidarność, wzajemny szacunek i poszanowanie samej siebie. Wiele kursów kończymy i co, po powrocie do codziennych czynności wszystko wraca do stanu poprzedniego, czyli np.realizowanie zleceń na telefon.Autor artykułu słusznie podkreślił pewne aspekty, tylko szkoda, że równie drobiazgowo nie wypunktował czynności, które są w kompetencjach lekarzy, a którymi obarczają pielęgniarki nie bacząc na to, że jest to wbrew rozporządzeniom i ustawom. Byłoby super, gdyby każdy z nas wywiązywał się ze swoich obowiązków i nie wchodził w swoje kompetencje i gdybyśmy współpracowali na zasadach partnerskich, jako że jesteśmy interdyscyplinarnym zespołem terapeutycznym- prawda Panie doktorze? Jakie ma Pan zdanie w tym temacie?

#11  2017.09.01 21:44:20 ~ema

Do 5 - Żenująca wypowiedź - ,Naprawdę żenująca wypowiedź lekarza, dzisiaj chyba nie ma przychodni gdzie lekarz sam wypisuje recepty, robią to za niego "jego" pielęgniarki bez uprawnień do wypisywania recept". Mam nadzieję, że nie ma takiej przychodni, gdzie pielęgniarki wypisują recepty za lekarza, nie jesteśmy ich sekretarkami. A z treścią artykułu się zgadzam.

#12  2017.09.02 07:19:40 ~do 10

Oczywiście zgadzam się. Uważam, że najpierw powinnyśmy zapytać ( dla chętnych) co z tego będę miała lub za ile mam wypisywać recepty?

#13  2017.09.02 07:23:36 ~do 5

Pracuję w przychodni i jeszcze nigdy nie wpisywałam recepty za lekarza. Nie wiem o jakie przychodnie ci chodzi, ale tam chyba nie maja co robić. Oczywiście zdarzyło mi się kilka słyszeć pytanie od pacjentów, że miały pielęgniarki wypisywać recepty i dlaczego nie wypisujemy , to odpowiadam, że dlatego, że nie dostajemy za to żadnych pieniędzy, a na wolontariacie nie pracuję, a lekarz za mnie też nic nie zrobi. I sprawa jest załatwiona. Krótko, węzłowato i na temat.

#14  2017.09.02 08:22:27 ~Jeszcze je

Specyfika medycyny i jej nauczania sprawia, że nikt nie jest najmądrzejszy, a wielu rzeczy uczymy się na własnym doświadczeniu. Pielęgniarka z 10-letnim stażem widziała w życiu więcej niż stażysta po studiach, stażysta może za to być bardziej na bieżąco z wytycznymi w wąskiej dziedzinie.

#15  2017.09.02 11:02:53 ~piel

Skończyłam kurs i wypisuję recepty,bo to podnosi prestiż mojego zawodu,pieniądze nie są najważniejsze

#16  2017.09.02 11:24:27 ~do 15

W twoim mniemaniu podnosi twój prestiż ale nie twojego zawodu.

#17  2017.09.02 11:33:27 ~Ela D

Ciągle to samo oni to nie my Tylko w Polsce tak jest że jak to lek. ginekolog stwierdziła no przecież my mamy takie same żołądki ale głòwki już nie albo słyszałam i takie wypowiedzi że jak nie chciała być sprzątaczką to poszła na pielęgniarkę itd. Teraz mamy studia i kursy specjalizacje doświadczenie i nadal to nic nie zmieniło i nie zmienia Ich pomyłki lekarskie chodzą o kulach na wòzkach i na cmentarzach i jeszcze usłyszysz że są dobrymi lekarzami bo jeden drugiego broni mają ciche przyzwolenie że pracując na jednym etacie ma jeszcze jeden i kasa leci że gdybyś obliczyła to w ciągu dnia 16 h a oczywiście nie wypracowują tych godzin bo to tu to tam urwą się i wszyscy to widzą i pozwalają Więc co tu strzępić język jeżeli nadal będzie ogòlne przyzwolenie to nic się nie zmieni Będą się szarogęsić poniżać spòżniać wywyższać a już na prowincjach to robią co chcą i każą sobie słono płacić Reasumując to nie wiedzieć dlaczego tak jest bo na ich sukces pracują wszyscy pielęgniarki laboranci położne rehabilitanci zresztą cały sztab medyczny Oni sami nie mogą istnieć ale domyślam się że winny jest system polityczny starsi lekarzą uczą młodszych pogardy do nas i sami też pacjenci a i też społeczeństwo Pozdrawiam

#18  2017.09.02 11:53:28 ~ip

Do 9 akurat SŁUCHAWKI KAŻDY POWINIEN MIEĆ SWOJE ! nawet pielęgniarka a nie przenosić jakieś dodatkowe świństwa z cudzych uszu do swoich

#19  2017.09.02 14:05:18 ~Mgr spec

Zgadzam się z paniami #9 i #10. Natomiast #1 i #15 radzę zejść na ziemię. Prestiż? Jaki k.a prestiż? Marne ochłapy albo figa za taką odpowiedzialność? Jesteście głupie i naiwne, a autor artykułu ma rację. Do #1- no i co z tego, że miałaś farmakologię na studiach? Ja też miałam, ale to nie czyni ze mnie lekarza. Pomimo ukończenia studiów i dwóch specjalizacji nie skusiłam się na ten śmieszny kurs, bo on nam nic nie daje poza większą odpowiedzialnością, a te które uważają, że podnosi on prestiż naszego zawodu, są poprostu kretynkami próbującymi zaklinać rzeczywistość! Nasz prestiż może być podniesiony jedynie poprzez większy szacunek do naszej pracy, przejawiający się w kilkukrotnej podwyżce pensji! Jak ma nas ktokolwiek szanować, skoro sprzątaczka zarabia więcej? Jeszcze jedno do pani #1- fizjologia układu krążenia w 2 godziny, a lekarze w 10? Gratuluję, ale to nie czyni z ciebie kardiologa i prawdę mówiąc nie poszłabym do ciebie po "kwitek" na leki stosowane w nadciśnieniu czy chorobie wieńcowej.

#20  2017.09.02 14:36:05 ~do 19

100/100

#21  2017.09.02 19:41:00 ~do2

Biedactwo, kolejny kurs zaliczony.

#22  2017.09.02 20:21:45 ~Tylko piel

Ja uważam że wcale nie jest nam potrzebne prawo wypisywania recept mamy na tyle doświadczenia że lekarze powinni na tyle nam ufać żeby brać pod uwagę nasze zdanie. Ja tak mam . Poza tym jesteśmy specyficzną grupą zawodową która ciągle się kształci i jesteśmy na bieżąco z wszystkimi nowościami.Wypisanie recepty wiąże się z odpowiedzialnością po co nam kolejna.

#23  2017.09.02 21:44:48 ~a_

Kolejna robota za lekarzy , kolejny kurs /oplacony z wlasnej kaski/ przystawiania pieczatki? I za darmo? Za to z duza odpowiedzialnoscia? Never! Opamietajcie sie kolezanki! Jaki prestiz? Chyba kolejny przejaw .powiedzmy sobie wprost: glupoty i niefrasobliwosci.

#24  2017.09.03 09:52:29 ~Dorota

Ukończyłam w/w kurs i mam zamiar ukończyć wszystkie inne kursy oraz pracować na dwa etaty

#25  2017.09.03 10:51:43 ~a_

Do # 24, niejakiej Doroty; sio trollu!

#26  2017.09.03 21:49:28 ~Piel

Do 24 Czy zamierzasz demonstronstrować swoją głupotę na każdym wątku tego portalu? Radzę wizytę u psychiatry!

#27  2017.09.04 01:06:25 ~EWa

Zgadzam się z autorem tego artykułu.

Dodaj komentarz