Dwa komunikaty ze strony internetowej ministerstwa zdrowia z dnia 19 stycznia 2018 roku. W Polsce pielęgniarek nie cenią! Znamienne - o wzroście nakładów na system ochrony zdrowia, odbiurokratyzowaniu ochrony zdrowia oraz skróceniu kolejek rozmawiano bez udziału pielęgniarek.

Nowy minister zdrowia a pielęgniarki.


 

 

Minister zdrowia w dialogu poprzedzającym pierwsze działania

– Musimy rozmawiać i sprawić, by system ochrony zdrowia dobrze działał – te słowa padły ze strony ministra Łukasza Szumowskiego podczas spotkania z kilkudziesięcioosobowym gronem Naczelnej Rady Lekarskiej. Było to pierwsze oficjalne spotkanie ministra zdrowia, do którego doszło czwartego dnia jego pracy w gmachu przy ulicy Miodowej.

Z kolei dwa dni później z inicjatywy ministra zdrowia odbyło się spotkanie z przedstawicielami Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, podczas którego podniesione zostały m.in. kwestie niedoboru pielęgniarek czy możliwości polepszenia warunków ich pracy.

Minister zdrowia jest w stałym kontakcie z prezesem NFZ Andrzejem Jacyną – dziś odbyło się kolejne spotkanie w celu omówienia danych zbieranych przez wojewódzkie oddziały NFZ na temat sytuacji w szpitalach w całej Polsce. Dane te zestawiane są także z informacjami spływającymi codziennie od wojewodów.

Ponadto minister spotkał się dziś z dr hab. n. med. Małgorzatą Syczewską – dyrektorem Instytutu Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka, z prof. dr hab. n.med. Maciejem Banachem – dyrektor Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. – Informacje o sytuacji z pierwszej ręki od zarządzających jednymi z najważniejszych szpitali w Polsce są niezwykle istotne. W dyskusji o kształcie systemu nie można pominąć głosu dyrektorów szpitali – zaznacza minister zdrowia. Mając na uwadze doniesienia medialne o trudnej sytuacji szpitala psychiatrycznego w Choroszczy, w ministerstwie zdrowia pojawił się dziś także Tadeusz Goździkiewicz.

– Liczę, że dialog ze wszystkimi zainteresowanymi doprowadzi do wypracowania konstruktywnych rozwiązań, nie tylko w zakresie bieżących problemów, ale i w całym systemie ochrony zdrowia – podkreśla minister Łukasz Szumowski.

źródło: strona internetowa ministerstwa zdrowia - 19 stycznia 2018 

Nowe otwarcie – początek konstruktywnego dialogu

Minister zdrowia Łukasz Szumowski wraz z wiceministrami: Józefą Szczurek-Żelazko i Januszem Cieszyńskim spotkał się z przedstawicielami środowiska lekarskiego z Porozumienia Rezydentów OZZL, Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy oraz Naczelnej Rady Lekarskiej.

Na spotkaniu omówione zostały wszystkie postulaty zgłaszane przez PR OZZL dotyczące wzrostu nakładów na system ochrony zdrowia, warunków płacy i pracy lekarzy, odbiurokratyzowania ochrony zdrowia oraz skrócenia kolejek.

„Dzisiejsze rozmowy napawają mnie optymizmem. Negocjacje wciąż trwają, na razie nie ujawniamy szczegółów, ale to, co na pewno mogę powiedzieć, to że spotkanie przebiegło w pozytywnej atmosferze. Obydwie strony wyraziły chęć kontynuowania rozmów, a termin kolejnego spotkania podamy już w poniedziałek” – podkreślił minister zdrowia.

źródło: strona internetowa ministerstwa zdrowia - 19 stycznia 2018 

Zobacz także aktualności według działów -  Ministerialny zespół ds. strategii na rzecz rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce

Komentarze użytkowników

#1  2018.01.20 09:39:26 ~mgr spec.

Chyba każdy myślący człowiek wie dlaczego nie cenią pielęgniarek :) Patrzę teraz na zdecydowane poczynania rezydentów i jest mi niezmiernie przykro, że nasza grupa zawodowa jest po prostu głupia. Dopóki nie zmądrzejemy i same nie zaczniemy się szanować, nie wymagajmy szacunku od innych. Patrzę na moje koleżanki wieloetatówki, które straciły rozum i jestem przerażona. Dziewczyny są potwornie zmęczone, niewyspane, ale pracują po 500-600 godzin w miesiącu. Biegają z oddziału na oddział, ze szpitala do szpitala. Zaniedbane, dawno zapomniały jak to jest pobyć z dziećmi czy mężem. Niestety, ale ich humory wpływają na atmosferę w pracy. Ich niedomycie ciągnie za sobą smród, za który wstydzi się reszta zespołu. Na nocnych dyżurach padają i śpią jak zabite. Pracuję na jednym etacie i mam tego wszystkiego dosyć! Mam dość wiecznego czekania z raportem na księżniczki, które mają notoryczny problem z dotarciem na dyżur. Nie jest miłe przebywanie w towarzystwie nadętej, wiecznie zmęczonej i spretensjonowanej pielęgniarki. Wstyd mi za zapach jaki czuć w dyżurce, a głupio powiedzieć koleżance, że po prostu śmierdzi i czas się umyć. Nie chcę pracować i brać odpowiedzialności za pacjentów z kimś kto pracuje w ten sposób. Jaka musi wydarzyć się tragedia, aby ktoś zrobił z tym porządek? Czy musimy zaczekać na to, aż głupie pielęgniarki pracujące na trzech etatach zaczną umierać na dyżurach? Czy muszą zacząć umierać pacjenci przez nasze błędy, abyśmy wreszcie zmądrzały? Czy nagminne łamanie kodeksu pracy kiedyś się skończy? Czy ktoś wreszcie zainteresuje się patologią pracującą po 500-600 godzin w miesiącu? Teraz wszystkie media bębnią, że brakuje lekarzy. A przede wszystkim brakuje pielęgniarek, które nie potrafią zmądrzeć, zmobilizować się i na chwilę oderwać od dodatkowej pracy. Czy one naprawdę są tak koszmarnie pazerne, że nie potrafią zrozumieć, że przez własną głupotę robią krzywdę sobie, swoim koleżankom, pacjentom i rodzinom? Przepraszam co to za pielęgniarka, która nie szanuje żądnych wartości. Pielęgniarka, dla której liczą się tylko pieniądze? Która nie ma wstydu notorycznie spóźniając się na dyżur. Taka, która jest tak potwornie zmęczona, że podczas nocnego dyżuru pada, bo od wielu miesięcy nie przespała choć jednej nocy w całości, w domu? Czy reszta środowiska nigdy nie zmądrzeje? Do kiedy będziemy balansowały na cienkiej granicy bezpieczeństwa, licząc na to, że koleżanka z którą dyżurujemy nie popełni błędu, który doprowadzi do tragedii? Do tego, że umrze pacjent, a my będziemy współodpowiedzialne za to zaniedbanie?

#2  2018.01.20 10:26:21 ~:)

Ostatnio, zaraz po północy musiałam jechać z pacjentem z oddziału na tomografie komputerowa. Na oddziale z pacjentami została druga pielęgniarka. Gdy wróciłam, byłam przerażona i przekonana, ze moja koleżanka nie żyje. Przerażona wymówiłam jej imię, a ona zero reakcji. Chwyciłam ja za rękę i dopiero tym zachowaniem wyrwałam ja z głębokiego snu. Byłam przerażona i gdy myśle o tym, ze zostawiłam kogoś tak nieodpowiedzialnego z pacjentami to robi mi się słabo. I powiedziałam koniec tego! W poniedziałek idę do oddziałowej z wyraźnym zadaniem, aby nie układała mnie na dyżury z kimś kto zamiast rozumu ma siano w głowie. Kimś kto pracując na 3 etetach usypia kamiennym snem gdy tylko usiądzie. Boje się dyżurować z taka osoba!

#3  2018.01.20 17:07:36 ~Piel.

Do 2 super piszcie jak najwięcej co się dzieje w oddziałach czas zakończyć to oszustwo i prowizorke !

#4  2018.01.21 06:25:44 ~Do #1,2

Przy przestrzeganiu obowiązujących aktów prawnych praca w wymiarze nawet do 700 godzin miesięcznie może być całkiem legalna i nic PIP do tego. Dla wyciągnięcia takich wniosków przeglądnęłam Kodeks Pracy ( umowa o pracę i godziny nadliczbowe ) i Kodeks Cywilny ( umowa zlecenie ). Pielęgniarka może być zatrudniona w oparciu o umowę o pracę (etat ), umowę zlecenie oraz w ramach indywidualnej lub grupowej praktyki pielęgniarskiej – daje to nieograniczone możliwości pracy w dowolnym wymiarze czasu. Istnieją tylko dwie instytucje, które tej patologicznej sytuacji mogą się sprzeciwić. Pierwsza z nich to MY. Pozwalamy na to, aby „wieloetatówki” nas wykorzystywały – wcześniejsze wychodzenie z pracy, spóźnienia, spanie w czasie pracy, wykonywanie pracy za „przemęczone’ pielęgniarki itp. To odbywa się za naszym przyzwoleniem. Zwracajmy im uwagę na występujące w ich pracy nieprawidłowości. Nie bójmy się zgłaszać problemów przełożonym. Nie obawiajmy się o to, że stracimy koleżanki, one przecież nie są i nie będą dla nas koleżankami. W zakresie czasu pracy jest możliwa elektroniczna rejestracja. Znam przykład wprowadzenia takiej przez dyrektora w jednym szpitalu. Przy połączeniu urządzenia rejestrującego z monitoringiem szybko wyszło na jaw rejestrowanie przyjścia i wyjścia z pracy przez usłużnych kolegów czy koleżanki. Nie wiem czy system nadal działa, tego dyrektora już nie ma. Drugą instytucją jest NFZ. Posiada on harmonogramy pracy pielęgniarek zatrudnionych w podmiotach medycznych i może wykryć sytuacje takie jak kończenie i rozpoczynanie pracy w tym samym czasie w różnych, czasem odległych od siebie placówkach co jest praktycznie niemożliwe czy też pracę w wymiarze ponad 24 godziny w ciągu doby. Niestety, tylko może. Może zatem znacznie mniej niż MY. Zachęcam do działania. Tylko tak można wykazać jak wiele nas brakuje i może wówczas ktoś pomyśli jak temu zaradzić.

Dodaj komentarz