Wstrząsająca relacja pielęgniarki oddziałowej z jednego z łódzkich szpitali - w sieci mobbingu.

#stopmobbingowiwochroniezdrowia

               

                 


23 lutego 2018 roku - Darmowe kursy języka niemieckiego dla dyplomowanych pielęgniarek i położnych - zobacz więcej informacji...


Wstrząsająca relacja pielęgniarki oddziałowej z jednego z łódzkich szpitali.

,,Jestem przykładem pielęgniarki oddziałowej mobbingowanej, szykanowanej przez pielęgniarkę naczelną jednego ze szpitali pediatrycznych w Łodzi.

W grudniu 2016 roku straciłam cały swój dorobek pracy i godność oraz w ciągu 10 minut zostałam zdegradowana do poziomu zerowego.

W szpitalu tym pracowałam w latach 1989–2017. Pracę zaczynałam w oddziale ogólnopediatrycznym jako pielęgniarka odcinkowa.

Obecna pielęgniarka naczelna piastuje stanowisko od 18 lat i przez te lata stworzyła sobie klikę z pielęgniarek oddziałowych oraz innych pracowników.

W roku 1998 zostałam zastępcą oddziałowej w poliklinice, a w roku 2012 zostałam p.o. oddziałowej. Przez 1,5 roku uporządkowałam pracę w poliklinice, wyposażyłam poradnie w nowe meble, poprawiłam pracę rejestracji pacjentów. Dbałam o prawidłowe procedury, prowadziłam rozliczenia z NFZ.

Moje problemy zaczęły się w momencie połączenia szpitali. We wrześniu 2013 r. pielęgniarka naczelna w obecności społecznego inspektora pracy (pani zajmującej wówczas i do chwili obecnej stanowisko kierownika centralnej sterylizatorni) zarzuciła mi, że w wulgarny sposób odniosłam się do jej osoby. Poprosiłam o konfrontację z osobą, która doniosła tę informację, ale mi odmówiono. Zostałam też pomówiona o to, że krzyczę na pielęgniarki w poliklinice. To było podczas rozmowy, którą uznałam wówczas jako początek nagonki na moją osobę. Pielęgniarka naczelna i pani społeczny inspektor pracy krzyczały na mnie. Dodam, że do tego dnia nigdy nie było na mnie skarg.  


REKLAMA

23 lutego 2018 roku - Darmowe kursy języka niemieckiego dla dyplomowanych pielęgniarek i położnych - zobacz więcej informacji...


Wówczas na wniosek pielęgniarki naczelnej z powodu domniemanego nadmiaru obowiązków zdjęto mnie ze stanowiska oddziałowej polikliniki. W zamian stworzono dla mnie stanowisko koordynującej w innej komórce szpitala. W miejsce dodatku funkcyjnego dla oddziałowych, który mi odebrano, dano mi dodatek dla zastępców oddziałowych. Byłam pielęgniarką koordynującą samą siebie, ponieważ w wyżej wymienionych miejscach byłam jedyną pielęgniarką tam pracującą.

W styczniu 2016 r. zostałam powo łana przez kierownika kliniki na stanowisko p.o. oddziałowej jednego z oddziałów oraz kontynuowałam pracę w innych komórkach - ku niezadowoleniu naczelnej pielęgniarki i pielęgniarek pracujących w tym oddziale. Był to jeden z najgorszych oddziałów w szpitalu. Panował tam chaos personalny, doskwierał brak sprzętu itp. W związku z połączeniem szpitali zmieniły się procedury i standardy. Powoli starałam się je wdrażać.

W niedługim czasie po raz pierwszy w swojej kadencji naczelna pielęgniarka rozpisała konkurs na oddziałową dla siedmiu oddziałów. Konkurs przegrałam z kandydatką działającą w OIPiP, która była przyjęta do pracy 3 miesiące przed konkursem. Konkurs niestety był „ustawiony” przez naczelną, oddziałową OIOM-u i pielęgniarkę epidemiologiczną. Dyrekcja szpitala unieważniła konkurs. Następny odbył się w innym terminie, byłam jedyną kandydatką.

Kilka miesięcy później rozpoczął się wobec mnie proces nękania. Zostałam oskarżona o arogancję wobec rodziców dzieci leczonych w poradni, o niewłaściwe ingerowanie w obowiązki pielęgniarek pracujących w oddziale, byłam ignorowana przez pracowników, podnoszono na mnie głos w obecności rodziców dzieci i studentów. Zostałam również posądzona o pobicie sekretarki medycznej (wykorzystano i wyolbrzymiono niezręczną sytuację podczas niezamierzonego chwycenia owej pani za rękę podczas zamykania drzwi do gabinetu), pielęgniarki zostały nakłonione do podpisania skargi na mnie za rzekome pobicie tej pani. Kilka dni później, wykorzystując moje zszokowanie skargą i stres, jaki wówczas odczuwałam, zostałam nakłoniona do podpisania dokumentów, które w jednej chwili zniszczyły cały mój dorobek. Plotki i groźby pod moim adresem skutecznie odbierały mi godność. W skład komisji antymobbingowej w tej placówce wchodzą, niestety, osoby połączone wzajemnymi relacjami, co uniemożliwia bezstronną ocenę sytuacji.

Skarga na mnie została również złożona do rzecznika zawodowego OIPiP. Ostatecznie moja sprawa została umorzona, gdyż oceniono, że wszelkie zarzuty wobec mnie były bezpodstawne. W wyniku tych wszystkich zdarzeń zostałam przeniesiona do oddziału chirurgii onkologicznej dla dorosłych - mimo, że posiadam specjalizację z pielęgniarstwa pediatrycznego. Oprócz godności i dorobku zawodowego poniosłam także straty finansowe. Finalnie musiałam zmienić miejsce pracy, ponieważ wciąż roznoszone plotki szkalujące moją osobę uniemożliwiały mi spokojną pracę w dobrej atmosferze. Dodam, że stanowisko oddziałowej otrzymała dobra koleżanka pani naczelnej.

W tym ośrodku pediatrii w Łodzi naczelna pielęgniarka nie potrafi podejmować samodzielnych decyzji, rozmowy z pracownikiem odbywają się przy osobach trzecich, które mają znaczny wpływ na wszelkie decyzje. Naczelna pozwala na obmawianie i kłamstwa, sama także uczestniczy w tych procederach.

E.B.

23 lutego 2018 roku - Darmowe kursy języka niemieckiego dla dyplomowanych pielęgniarek i położnych - zobacz więcej informacji...

Czytaj więcej i zobacz całe wydanie lutowe (2018) miesięcznika branżowego Ogólnopolska Gazeta Pielęgniarek i Położnych - pielegniarki.info.pl

Zobacz inne wydania miesięcznika branżowego Ogólnopolska Gazeta Pielęgniarek i Położnych

Komentarze użytkowników

#1  2018.02.24 17:10:50 ~Wreszcie

Ciesze sie, ze odwazyla sie Pani to opisac. W wielu szpitalach w Łodzi ma miejsce mobbing. W szpitalu im Barlickiego, Pani naczelna i jej koleżaneczka epidemiologiczna wzieta nie wiadomo skad, mobbing, terror, obrzydliwe zachowania, klamstwa, robienie z ludzi kretynow to praktyki powszechnie stosowane w tymze szpitalu. Dziwie sie ze jeszcze tam nikt nie zostal skazany. Np za nielegalne praktyki stosowane przez panie pielegniarki pracujace na oddzialach.

#2  2018.02.24 18:00:21 ~Zulu gula

Chamstwo ludzkie nie zna granic.

#3  2018.02.24 19:25:13 ~Piel

Po kilku pierwszych zdaniach idzie się zorientować co to za szpital z taką naczelna. A raczej instytut . dno.

#4  2018.02.24 19:44:45 ~Pielęgniar

Doskonale rozumie autorkę powyżej ponieważ przeżywałam dokładnie to samo w jednym z warszawskich szpitali. Nie wiem jakby się to skończyło dla mnie jakbym pozostała w pracy. Wybrałam rodzinę. Niestety nie da się zapomnieć tego co przeżyłam i jaki los został mi zgotowany. "Dziękuję koleżankom pielęgniarkom" Cieszę się , że żyję.

#5  2018.02.24 21:09:51 ~Ula

By je szlag trafił te wstrętne baby to nie kobiety to jakieś potwory z Auschwitz

#6  2018.02.25 04:17:28 ~Dana

To nie są pojedyncze przypadki jesteśmy naprawdę niesolidarnym zawodem. wykorzystują nas lekarze. a koleżanki, pielęgniarki nie przebierają w środkach by pognębić jedna drugą. mamy tu przyklad! brawo! pozostaje poprostu opuścić miejsce walki. szkoda zdrowia!

#7  2018.02.25 05:48:05 ~Daria

Większość pielęgniarek naczelnych i oddziałowuch to osoby ktore są pozbawione empatii. Spełniją rolę nadzorcy więziennego.

#8  2018.02.25 08:30:48 ~Kasia

To co piszesz jest straszne. Trzymaj się dziewczyno! Rzeczywiście w naszym zawodzie nie ma myślenia. Co to znaczy podpisywać nieprawdziwe informacje bo ktoś mi kazał? Też byłam mobowana, na szczęście mober znalazł sobie lepszą pracę, ale żadna z koleżanek mi nie pomogła kiedy byłam w potrzebie.

#9  2018.02.25 08:40:50 ~Gosia

W tym środowisku tak właśnie jest. W Warszawie mnie przyjęto do pracy na stanowisko rejestratorki medycznej w największym polskim szpitalu. Zaraz po dwóch tygodniach, kiedy mi dokuczano, dano mi wypowiedzenie, bo ktoś przyszedł do nich w tym celu i domyślam się, że musiał dać pieniądze jeszcze. Wymówiono mi pracę i powiedziano, że w służbie zdrowia, to ja już pracy nie dostanę. I tak było, kiedy byłam zapraszana na rozmowy a potem nagle coś pękało. Ale, będę wyjaśniała tę sprawę, bo dotychczas zdrowia na to nie miałam, ale teraz zacznę wyjaśniać ten incydent. W służbie zdrowia tak właśnie jest.

#10  2018.02.25 08:47:07 ~siostra

Do #8: oczywiście, że nikt Ci nie pomógł ponieważ koleżanki umieją pyszczyć w internecie na forum ale jak którejś z nas w realu dzieje się krzywda to milczą jak zaklęte. Tutaj np. szczególnie "upodobały" sobie pielęgniarki z dodatkową pracą, winiąc je za cały balagan w pielęgniarstwie, niskie pensje, rozpad ZSRR oraz śmierć papieża . Paaa:))))

#11  2018.02.25 08:56:57 ~Megi

Naczelne nie są dla pielęgniarek tylko dla stołka.Łaskotają dyrekc ję byle się utrzymać.

#12  2018.02.25 11:27:11 ~Mobbingowa

Czy to chodzi może o Instytut Matki Polki w Łodzi ?

#13  2018.02.25 12:14:56 ~Kubek pomy

Odważny list. Myślę że w nim jest dużo informacji, dla których warto zastanowić się chwilę. Dlaczego jest tak, że na stanowiskach osoby piastują swoje kadencje po 15-25 lat pracy zawodowej. Oderwane od rzeczywistości pracy przy łóżku, dyktują innym co, kiedy i jak powinno się pracować. Konkursy są pewną fikcją od lat na stanowiskach, trzeba wystawiać królika, by inny zając mógł wygrać. Mieć dobrą oddziałową, to wielki skarb. Najgorsze, jak ktoś się wybije na stołek, a potem jest NIEPROFESJONALISTĄ jako zarządzający i stosuje te same metody, które na nim były stosowane. Błędy ludzi na stołkach: nieumiejętność rozwiązywania konfliktów, nieumiejętność tworzenia bezpiecznej i sprzyjającej pracy atmosfery w zespole, niechęć osobista do osób i brak zdystanowswania przeważająca nad podejściem merytorycznym. Co broni osoby na stanowiskach: posiadanie licznych kwalifikacji (patrz: potrzebne do stołkowania papierki), ślepota i uwielbienie stołka, za cenę wszelką. Dobra oddziałowa to skarb, czy jest ich wiele?

#14  2018.02.25 12:15:56 ~Kasia

Bardzo proszę o kontakt Panią która opisała sytuację z mobbingiem. A moze ktoś zna ta Panią to prosze o padnie mojego maila i niech się ze mną skontaktuje kasia.rozwad@gmail.com. Ważne

#15  2018.02.25 12:55:51 ~piel.

To jest dobre miejsce,nie bójmy się,nie wstydźmy opisywać osoby ,które nas gnębią,szykanują,opisujmy sytuacje w swoich miejscach pracy.Jest szansa że dotrze taka informacja do tych ludzi i może wreszcie zrozumieją jaką krzywdę można komuś zrobić. Naczelną,oddziałową,szefem ,dyrektorem tylko się bywa nie zapominaj o tym.

#16  2018.02.25 13:45:29 ~Maria

Najgorzej chyba jest w Lodzi A w Barlickim te układziki są nie do wytrzymania żadko kiedy spotka się pielęgniarkę z prawdziwego zdarzenia wszystko to jakies pociotki a wsparcia u dyrekcji zero.

#17  2018.02.25 15:24:43 ~Juzia

U schyłku zawodu takie rzeczy się dzieją . Karma wraca .

#18  2018.02.25 16:37:49 ~Sprawiedli

W każdej branży można zaobserwować polskie CEBULACTWO ,teraz takie modne słowo , określające po prostu Nas Polaków jacy jesteśmy.BYLE KTOŚ NIE MIAŁ LEPIEJ ODE MNIE. JESTEŚMY NARODEM, KTÓRY SOBIE NIE POMAGA Z WLASZCZA ZAGRANICĄ. ŻENADA.

#19  2018.02.25 17:12:13 ~Technik

Znam ten ból. Sama padłam ofiarą pomówień i regularnego mobbingu w nieistniejącym już warszawskim szpitalu. Na dodatek wyrobiono mi fatalną opinię w środowisku zawodowym. Teraz pracuję w zupełnie innej branży i nie mogę się nadziwić, że można pracować w miłej, koleżeńskiej atmosferze. I że szefostwo nie musi wcale bez przerwy dawać "tym na dole" do zrozumienia, że są śmieciami trzymanymi w pracy z łaski

#20  2018.02.25 19:24:02 ~Maria

Jednym słowem ,wielki syf ,nic dodać nic ująć ,w większości szpitali panie oddziałowe nadal sprawują swoje funkcje pomimo ,że odeszły na emeryturę,wielka mafia ,panie naczelne dobierają sobie osoby które niewiele mają zalet i wiedzy do rządzenia załogą,a raporty u pań naczelnych to jedno wielkie gówno,donosicielstwo i plotkarstwo,pielęgniarstwo polskie nie prędko podniesie się z tego gó.A panie epidemiologiczne wykonują bezmyślnie to co pani naczelną zleci , zero samodzielnego myślenia ,wszystko po to aby utrzymać stanowisko i mieć poczucie jaka ja ważna ZX bo podlegam bezpośrednio pod dyrektora

#21  2018.02.25 19:24:04 ~Maria

Jednym słowem ,wielki syf ,nic dodać nic ująć ,w większości szpitali panie oddziałowe nadal sprawują swoje funkcje pomimo ,że odeszły na emeryturę,wielka mafia ,panie naczelne dobierają sobie osoby które niewiele mają zalet i wiedzy do rządzenia załogą,a raporty u pań naczelnych to jedno wielkie gówno,donosicielstwo i plotkarstwo,pielęgniarstwo polskie nie prędko podniesie się z tego gó.A panie epidemiologiczne wykonują bezmyślnie to co pani naczelną zleci , zero samodzielnego myślenia ,wszystko po to aby utrzymać stanowisko i mieć poczucie jaka ja ważna ZX bo podlegam bezpośrednio pod dyrektora

#22  2018.02.25 22:28:55 ~Ja

Byłam mobbingowana przez pracodawcę i jej siostrę 13 miesięcy ,wszystko robiłam źle nawet źle oddychałam i nie jadłam tak jak one czyli dietetyczne ! W oddziale PIP miały swojego gościa więc jak ktoś skargę złożył to one wiedziały o tym pierwsze , dobry pewnik prowadził firmę więc nadal czują się bezkarne . To co przeżyłam to trudno w skrócie opisać w końcu mnie zwolniły ! Nawet durna sprzataczka była przez nich podstawiona i niezdawał sobie sprawy z tego ,że jest w ich rękach osobą do manipulowania. Brawo dla tej pani !

#23  2018.02.26 13:20:27 ~Renia

Przepracowałam 25 lat w służbie zdrowia w zachodnopomorskim.I problem mobbingu był już bardzo dawno temu.Na stołku siedziała wypasiona oddziałowa które czuła się jak była by Bogiem.Dodatkowe dyżury bez końca.Podwyzki dla swoich.I ciagłe czepianie się .Jeszcze wtedy nie wiedziałam że tak wcale nie musi być.Jeszcze teraz jak czasami widzę moją oddziałową (a ona jest już na emeryturze) to zbiera mnie na wymioty.Wstretne babsko.

#24  2018.02.28 00:38:24 ~PP

Podobnie jest w CZMP. Wydaje się,że naczelna ma swoje stanowisko dożywotnio. Objęła je jeszcze w zeszłym stuleciu. Pomimo tego, że w referendum pracowniczym otrzymała wotum nieufności - ówczesny dyrektor pozostawił ją na stanowisku. Odkąd pamietam jest tam i pewnie jeszcze długo będzie.bo jedyną nadzieją na zmiany był obecny szef a i ten jak widać nie ma zamiaru wymienić "starych układów". Szkoda, bo myslę,że wszyscy by na tym zyskali.na swoim fachu trzeba się znać a szacunek zyskuje się nie poprzez zastraszanie pracowników, manipulacje i wykorzystywanie władzy dla pokazania siły a poprzez budowanie wizeruku profesjonalistki, fachowca i dobrego człowieka. Póki co jakoś wszystko się kręci ale nie dzięki tej pani a dzięki jej podwładnym pielęgniarkom. Warto, by dyrektor posłuchał swoich podwładnych a nie tylko ślepo wierzył w zdolności organizacyjne naczelnej i w jej zdolnośc zamiatanie pod dywan poważnych problemów. Mobbing i niewybredny język w rozmowach w cztery oczy, brak empatii, przenoszenia z oddziału na oddział, zastraszanie zwolnienieniem, brak dbałości o pracownika i szacunku oraz gra aktorska uzależniona od potrzeb - to znak rozpoznawczy pielęgniarki naczelnej ICZM. Jak widac problem nieodosobniony a nawet dośc powszechny. Czy jest szansa na zmiany ? Nie sądzę :-(

#25  2018.04.10 14:07:45 ~pielęgniar

Potwierdzam ,że w łódzkich szpitalach ( CSK ) pseudo-koordynujące są okropne, czują bezkarne są stronnicze , chciwe władzy i często wulgarne a poziom ich wykształcenia jest niski nie wspomnę o poziomie kultury .żałosne istoty zagubione i niedoceniane , otoczone włazidupami ,które poza plecami psy na nich wieszają.Niestety takie jest nasze środowisko ,ale jest takie powiedzenie: stanowisko się miewa a człowiekiem się pozostaje i może kiedyś te panie to zrozumieją.

#26  2018.04.23 08:54:19 ~Pacjent

Dlatego na stanowiskach medycznych kierowniczych powinna być osoba bezstronna . Jak mają uprawiać mobing czy dogryzac innym wspolpracownikom, to lepiej tym paniom koordynujący dac tyle pracy aby zabrakło im czasu na demotywowania personelu medycznego .

Dodaj komentarz