Byłbym niesprawiedliwy, gdybym nie wspomniał, co "załatwiono" w porozumieniu "Kolegów – lekarzy" dla innych grup zawodowych, czyli także pielęgniarek i położnych...

"Koledzy - lekarze" przyznali sobie podwyżki.

 

"Koledzy - lekarze"

przyznali sobie podwyżki

 

W dniu 8 lutego 2018 roku minister zdrowia podpisał porozumienie z lekarzami. Z grupą zawodową, która wchodzi w skład porozumienia 9 związków zawodowych działających w obszarze ochrony zdrowia. Porozumienie to działa formalnie pod nazwą Porozumienie Zawodów Medycznych i jest w zamierzeniu wspólną inicjatywą wszystkich zawodów medycznych, działającą na rzecz poprawy warunków pracy i płacy WSZYSTKICH ZAWODÓW MEDYCZNYCH, w tym pielęgniarek i położnych.

Podkreślam: poprawy warunków pracy i płacy WSZYSTKICH grup zawodowych ochrony zdrowia! Porozumienie organizowało wspólne protesty (marsze, pikiety). Bombardowało opinię publiczną przekazem, że oto pierwszy raz w Polsce udało się zorganizować wspólną reprezentację zawodów medycznych, która miała być stroną do rozmów ze stroną rządową.

Porozumienie bardzo krytycznie oceniło projekt ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych, przygotowany przez ministra Radziwiłła. Wobec wspólnej krytyki przedmiotowego projektu ustawy Porozumienie przygotowało Obywatelski projekt ustawy w sprawie warunków zatrudnienia w ochronie zdrowia. Pod projektem zebrano ponad 240 tysięcy podpisów, także pielęgniarek i położnych.

W dniu 20 lipca 2017 roku odbyło się w Sejmie pierwsze czytanie projektu obywatelskiego powyższej ustawy, a następnie został on skierowany do sejmowych komisji: zdrowia oraz finansów publicznych. Ale wróćmy do Porozumienia z dnia 8 lutego 2018 roku. Otóż okazało się, że 8 lekarzy (w tym minister zdrowia) podpisało porozumienie przyznające podwyżki wynagrodzeń zasadniczych, ale nie wszystkim grupom zawodów medycznych, tylko najlepiej wynagradzanej grupie zawodowej - ... lekarzom. Warto podkreślić, że w porozumieniu nie ma mowy o dodatkach brutto brutto, że wzrost wynagrodzeń zasadniczych nie dotyczy lekarzy wykonujących zawód u podwykonawców, że wzrost wynagrodzeń dotyczy tylko lekarzy zatrudnionych w danym podmiocie leczniczym na dzień 31 sierpnia danego roku oraz że lekarze w związku z podpisaniem przedmiotowego porozumienia rezygnują z przeprowadzania akcji strajkowych.

Podobne zapisy zostały zawarte w porozumieniu ministra zdrowia z pielęgniarkami i położnymi w 2015 roku. W porozumieniu z dnia 8 lutego zapisano natomiast konkretnie wzrost wynagrodzenia zasadniczego lekarzy specjalistów do kwoty 6750 zł. Średnie wynagrodzenie zasadnicze lekarza specjalisty w marcu 2016 roku wynosiło 4700 zł. To wzrost średnio o 43%!
Nie w formie dodatku, ale wynagrodzenia zasadniczego. Warto tutaj podkreślić, że w porozumieniu zapisano, że wynagrodzenie zasadnicze lekarza specjalisty ma być na poziomie "nie niższym niż 6750 zł" oraz że "nie później niż od 1 lipca 2018 roku".

Przedziwna to historia, kiedy konstytucyjny minister podpisuje porozumienie o wzroście płac i nie ma podanej daty, od kiedy przedmiotowy wzrost ma nastąpić, tylko datę obowiązywania podaje się w formie "nie później niż...". Rozumiem, że jeśli lekarze z Lublina postanowią, że ten wzrost ma nastąpić od maja, to tak będzie, natomiast lekarze z Kielc wzrost wynagrodzenia otrzymają np. w czerwcu. Taki zapis w kontekście finansów publicznych może wzbudzać uśmieszek politowania. Ale niestety jest to argument za tezą, że porozumienie zostało zawarte pomiędzy "swoimi", a nie pomiędzy stronami. Także brak wskazania źródła finansowania wzrostu wynagrodzeń zasadniczych lekarzy jest co najmniej zdumiewający.

Warto podkreślić jeszcze jedną, zasadniczą kwestię. Lekarze prowadzili protest pod hasłem: jeden lekarz – jeden etat. Argumentacja przemawiająca do ogółu społeczeństwa – troska o bezpieczeństwo i zdrowie pacjentów – zmęczony lekarz to zagrożenie! Ok. Natomiast w podpisanym porozumieniu lekarze jednocześnie deklarują, że "biorąc pod uwagę dobro pacjentów i zapewnienie im maksymalnej szerokiej opieki, w sytuacji występujących braków kadrowych, zobowiązują się do zaapelowania do lekarzy o wykonywanie pracy w większym wymiarze godzin". Rozumiem, że lekarz z obecnym wynagrodzeniem pracujący ponad wymiar jednego etatu stanowił zagrożenie dla pacjenta, natomiast lekarz z wyższym wynagrodzeniem, podniesionym na podstawie przedmiotowego porozumienia, pracujący ponad wymiar jednego etatu, będzie "wyrazem troski o zdrowie i bezpieczeństwo pacjenta". Karkołomna historia.

Co też jeszcze "koledzy - lekarze" zapisali w porozumieniu? Zapisali, że "Minister Zdrowia przygotuje i przedłoży Radzie Ministrów projekty odpowiednich przepisów prawnych umożliwiających wprowadzenie w placówkach ochrony zdrowia, całkowicie lub częściowo finansowanych ze środków publicznych, stanowiska sekretarki - asystenta medycznego, której zadaniem będzie przejęcie biurokratycznych obowiązków lekarzy i pielęgniarek. Jednocześnie Minister Zdrowia ustali wymogi i normy zatrudnienia sekretarek medycznych w koszyku świadczeń gwarantowanych i warunki zawierania kontraktów z płatnikiem do końca roku 2018". Znamienne, że lekarze zdecydowali, że będą określone "normy zatrudnienia sekretarek medycznych" i to w terminie do końca 2018 roku (!) w sytuacji,  kiedy od lat ministerstwo nie określiło norm zatrudnienia... pielęgniarek i położnych.

Koledzy – lekarze zapisali także w porozumieniu dodatki dla lekarzy, cytuję: "W celu zachęcenia lekarzy do pracy w kraju po ukończeniu szkolenia specjalizacyjnego lekarze odbywający szkolenie specjalizacyjne w trybie rezydentury w dziedzinach nie określonych jako specjalizacje priorytetowe otrzymają dodatkowo 600 złotych brutto miesięcznie, wpisane do podstawy wynagrodzenia, a lekarze odbywający szkolenie specjalizacyjne w trybie rezydentury w dziedzinach określonych jako specjalizacje priorytetowe otrzymają dodatkowo 700 złotych brutto miesięcznie, wpisane do podstawy wynagrodzenia". Takich dodatków dla pielęgniarek i położnych nie przewidziano.

Koledzy – lekarze postanowili także o ustanowieniu urlopu naukowego! Natomiast urlop szkoleniowy dla pielęgniarek i położnych to sprawa nie do załatwienia od lat. Cytuję: "w trosce o jakość wiedzy i zrozumienie konieczności kształcenia ustawicznego lekarzy rezydentów Minister Zdrowia podejmie niezbędne działania, aby zagwarantować tym lekarzom, nie później niż od dnia 1 stycznia 2019 r., dodatkowe 6 dni płatnego urlopu naukowego rocznie przeznaczonego na udział w konferencjach, szkoleniach i kursach naukowych".

Byłbym niesprawiedliwy, gdybym nie wspomniał, co "załatwiono" w porozumieniu dla innych grup zawodowych. Otóż lekarze postanowili, że minister zdrowia zobowiązuje się do rozmów z reprezentantami innych zawodów medycznych. Ale pod warunkiem, że "wyrażą taką wolę". Te inne grupy zawodowe. A wszystko to pod sztandarem "docenienia pracy" innych zawodów medycznych.
Osobiście uważam, że ten fragment porozumienia jest tak fascynujący, że zacytuję go w całości:
1. Minister Zdrowia, świadomy kryzysu kadrowego w ochronie zdrowia, w celu zachęcenia wszystkich zawodów medycznych do podejmowania pracy w publicznym sektorze ochrony zdrowia, zapobieżenia odpływowi kadry medycznej do innych sektorów oraz za granicę, a także docenienia ich pracy, zobowiązuje się do podjęcia rozmów z reprezentantami zawodów medycznych wyrażających taką wolę na temat ich warunków pracy.
2. Rozmowy, o których mowa w ust. 1, Minister Zdrowia podejmie nie później niż do końca roku 2018, tak aby było możliwe wypracowanie stosownych rozwiązań.


Czyli według zapisów porozumienia minister może podjąć rozmowy z innymi zawodami medycznymi np. 31 grudnia 2018 roku. Szkoda, że w porozumieniu nie określono jeszcze procedury "wyrażania woli" przez inne zawody medyczne do rozmów z ministrem zdrowia. Zdecydowanie opowiadam się za "wyrażeniem woli" w sprawie rozmów z ministrem zdrowia ze strony środowiska zawodowego pielęgniarek i położnych poprzez procedurę Ogólnopolskiego Strajku Pielęgniarek i Położnych.

I jeszcze jedno. Na koniec. Przytoczę słowa ministra zdrowia, który podpisał się pod przedmiotowym porozumieniem. "Tam nie chodziło o podwyżki, (…) ale działania propaństwowe”.

Tak, zdecydowanie... Kiedy we wrześniu ubiegłego roku pisałem o kompletnie niezrozumiałej idei Porozumienia Zawodów Medycznych, odsądzano mnie od czci i wiary. Pisano: podjudza środowisko medyczne przeciwko sobie! Dla mnie idea wspólnej walki zawodów medycznych jest kompletnie niezrozumiała. Nie potrafię znaleźć racjonalnego wytłumaczenia faktu, że znaczącym organizatorem protestu było środowisko lekarskie, które jest głównym beneficjentem zmian w ochronie zdrowia.

Czy protest miał wymusić jeszcze wyższe zarobki dla tej grupy zawodowej? Czy lekarze poz w ostatnim czasie mało otrzymali od ministra Radziwiłła? Niech o rezydentów zadba... środowisko zawodowe lekarzy! To są Wasze problemy. Nie środowiska pielęgniarskiego. Mam ogólne wrażenie, że dzisiaj dla wszystkich innych grup zawodów medycznych wrogiem są pielęgniarki i położne. Dlaczego? Bo mają wypłacane tzw. podwyżki. Brutto brutto. Czy nie ma innego sposobu na załatwienie tej sprawy niż gadanie od roku przez prorządowy NSZZ „Solidarność”, że te tzw. podwyżki dla pielęgniarek i położnych są niesprawiedliwe? Pielęgniarki i położne walczą o godziwe wynagrodzenia, a lekarze o jeszcze wyższe. Taka jest zasadnicza różnica.

Wyszło jak zawsze. Podwyżki dostali... lekarze. Najlepiej wynagradzana grupa zawodowa ochrony zdrowia. Pielęgniarki i położne wystąpiły w roli "mięsa armatniego". Nam dodatki brutto brutto, lekarzom wzrost wynagrodzeń zasadniczych. Pielęgniarki i położne dziękują "kolegom – lekarzom".


Mariusz Mielcarek

Komentarze użytkowników

#1  2018.03.08 17:04:10 ~Piel

Pielęgniarki jak zwykle poparły protest lekarzy A ci jak zwykle na nas się wypięli! Może w końcu powinnyśmy wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć walczyć o nasze a nie ich interesy ? W przeciwnym razie dalej będziemy pracowały dla idei!

#2  2018.03.08 17:25:29 ~Iv

JA ich nie poierałam.

#3  2018.03.08 18:53:55 ~do1

Pielęgniarki walczą w konkursach o złoty czopek i radośnie uśmiechają się do kamer

#4  2018.03.08 18:59:01 ~#3

Korekta-winno być czepek.

#5  2018.03.08 20:25:46 ~a_

Dobrze napisałaś: niektóre nasze koleżanki walczą o złoty czopek------ wazeliny-niestety. Zawsze chętne i gotowe wyręczać lekarzy, kiedy ci nawet nie pomyślą już np. mają wypisane skierowanie na badanie. Później narzekają w szatni, że przez NIEGO nawet nie miały czasu np. zjeść śniadania.

#6  2018.03.09 11:02:42 ~piel.

Ten powyższy tekst powinien być pokazany w prasie, może ktoś by się nim zainteresował, bo tu przeczytają tylko pielęgniarki , komentarza udzieli 10 osób i to by było na tyle, dalej nic z tego nie wyniknie.

#7  2018.03.13 13:08:27 ~Marian0s

W akcje protestacyjne byli zaangażowani w 90% lekarze rezydenci, związki pielęgniarskie wręcz nawoływały, żeby nie podpisywać obywatelskiego projektu ustawy proponującej pielęgniarkom 2 średnie krajowe (tyle co lekarzom). Pielęgniarki wywalczyły pieniądze tylko dla siebie z min. Zembalą, ratownicy to samo z Radziwiłłem. A teraz wielkie oburzenie że lekarzom też coś się udało ugrać. Gdybyście zajęli się mobilizowaniem środowiska do zaangażowania we wspólny protest zamiast podjudzać - efekt byłby inny.

#8  2018.03.13 13:09:40 ~lekarz

Przecież minister podpisał porozumienie z POROZUMIENIEM REZYDENTÓW a nie PZM więc autor bezczelnie kłamie.

#9  2018.03.13 15:25:28 ~ratownik

Bezczelne kłamstwa. 1. Porozumienie zostało podpisane z 'POROZUMIENIEM REZYDENTÓW', nie PZM. 2. Pielęgniarki nie strajkowały. Podczas gdy lekarze wypowiadali opt-out, ratownicy mieli kilka swoich akcji - co zrobiły pielęgniarki? Wylewały żale w komentarzach, że 'konowałom się poprzewracało, więcej kasy chcą'. 3. Pielęgniarki pokazały, że potrafią (np. w centrum zdrowia dziecka), więc czemu teraz były bierne i liczyły że coś uszczkną? Wystarczyło, że nie przyjdzie do pracy 20% pielęgniarek w całym kraju. Wtedy wszystkie szpitale leżą, ale nie, to lekarze i cała reszta to Ci źli.

#10  2018.03.13 15:26:58 ~powaznie?

Kazdy zawod medyczny jest bardzo wazny i powinny sie one uzupelniac. Jednak wiedza ratownika, pielegniarki i lekarza jest na roznych poziomach. Jezeli, ktos ma z tym problem trzeba bylo studiowac inny kierunek. Wynagrodzenie odzwierciedla czesto niejako naklad pracy wlozony w edukacje przed rozpoczeciem pracy zawodowej. Podsumowujac pielegniarki i ratownicy powinni zarabiac znacznie wiecej za swoja ciezka prace, jednak naturalnie wzgledem wyksztalcenia, nie tyle co lekarz, na ktorym ciazy rowniez wieksza odpowiedzialnosc

#11  2018.03.13 19:13:23 ~lekarz

Eh, gdyby tylko pielęgniarki z nami strajkowały i jeszcze ratownicy to byśmy mogli podyktować korzystniejsze warunki. A że tylko lekarze się wtedy zebrali i to jeszcze w bardzo małej liczbie to mogliśmy działać tylko w swoim imieniu.

#12  2018.03.13 21:09:55 ~SrogaPiguł

Żałosny poziom tekstu pełen osobistych dygresji redaktora. Po pierwsze lekarze rezydenci walczyli o swoje postulaty. Mieli walczyć o pensje pielęgniarek? Tych pielęgniarek od transparentów, ze zarabiają tyle za miesiac co lekarz za dyżur? hahaha. Nie rozśmieszajcie mnie, z takim podejściem nigdy nie będzie pojednania. Trzeba było zacząć działać a nie teraz narzekać.

#13  2018.03.21 02:09:15 ~Jola

Jako uczestnik protestu glodowego pragne zauwazyc ze nie bylo tam pan. Przepraszam byla jedna ktora pozniej byla ukarana przez Panstwa grupe zawodowa. Kiedy przylaczylo sie pzm Panie pielegniarki i polozne tego NIE zrobily. Mimo to dostaly Panie od rezydentow prezent w postaci otwarcia negocjacji dla wszystkich zwiazkow zawodowych rowniez Pan pielegniarek i poloznych. Teraz maja Panie pole do popisu. Dzieki innym zawodom medycznym glownie lekarzom rezydentom moga Panie negocjowac dla siebie. Ciekawe jak wykorzystacie ta szanse.

#14  2018.03.21 02:13:44 ~Jola

Dodam jeszcze jedno najpierw Panie sie nie przytłaczająca a potem maja pretensje ze nie dostaly Panie wiecej. Skąd ta zawieść? Drogie Panie samo sie nie zrobi, trzeba zadbać o siebie i swoj zawod nie tylko oczekiwac ze zrobi sie samo bo Pania sie "nalezy". Skoro macie kiepska reprezentacje w izbach lub zwiazkach zawodowych to moze czas to zmienic na osoby bardziej charyzmatyczne. moze młodsze? Gdyby cala energie na porownywanie sie z lekarzami przekierowalyby Panie na walke o poprawe wlasnych warunkow pracy efekt moglby byc porazajacy i hodny nasladowania dla wsztstkich. a tak pozostaje tylko narzekanie.

Dodaj komentarz