Sąd: czy pacjent, który zmarł, zgłaszał pielęgniarkom: "zdenerwowanie" czy "ból pleców". Co zapisano w raporcie pielęgniarskim?

Praktyka zawodowa pielęgniarek.


Co zgłaszał pacjent pielęgniarkom?

WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Sąd Rejonowy Wydział Karny 

- fragmenty -

W dniu 10 pażdziernika Z. W. do godzin wieczornych był w stanie dobrym, czynności jego serca były miarowe. Pacjent w trakcie dyżuru dziennego przekazał pielęgniarce, iż ma złe samopoczucie tj. odczuwa niepokój, o czym poinformowano lekarzowi dyżurnego K. J., stąd też ów lekarz, bez zbadania Z. W., zaordynował mu lek uspakajający (relanium). W tym dniu, w godzinach wieczornych Z. W. odwiedziła żona, K. W., pielęgniarka tego szpitala. Z uwagi na wizytę żony, Z. W. nie był obecny na sali w trakcie wieczornego obchodu. Przez pozostałą część wieczoru i noc Z. W. nie zgłaszał personelowi żadnych dolegliwości. Od około godziny 23.00 spał. Około godziny 4.30 wyszedł ze swojej sali i udał się skorzystać z łazienki, a po kilku minutach wrócił, co zauważył dyżurujący personel. Około godziny 5.30 jedna z dyżurujących pielęgniarek, E. L., przystąpiła do codziennego mierzenia ciśnienia i temperatury pacjentów. Kiedy weszła na salę, na której przebywał Z. W., znalazła go leżącego na łóżku na wznak, bez oznak życia, o czym niezwłocznie powiadomiła lekarza dyżurnego. Lekarz dyżurny K. J. po zbadaniu tętna, stwierdził zgon Z. W..

(...)

W dniu 12 października 2010 roku przeprowadzona została przez lekarza patomorfologa K. D. sekcja zwłok Z. W.. W oparciu o wyniki badań K. D. stwierdził m. in.: krew płynną i skrzepy krwi w worku osierdziowym, pęknięcie ściany aorty tuż ponad zastawką półksiężycową aorty długości 1,2 cm, przebiegające poprzecznie, w pobliżu miejsca odejścia tętnicy wieńcowej prawej, przydankę aorty w miejscu pęknięcia była nafaszerowaną krwotocznie, wiotką tkankę aorty w miejscu pęknięcia i jej pobliżu jest wiotka, w badaniu palpacyjnym - miękką, niesprężystą, nacieki zapalne w błonie wewnętrznej i środkowej aorty ze zwyrodnieniem i gromadzeniem treści śluzowej i fragmentacją włókien sprężystych, niedużego stopnia przerost dośrodkowy mięśnia sercowego komory lewej, ogniskowe włóknienie okołonaczyniowe mięśnia sercowego, fragmentację włókien mięśnia sercowego, ogniskową falistość przebiegu włókien, widoczne ogniska nacieków lipidowych w błonie wewnętrznej aorty i tętnic wieńcowych. Dr. K. D. w oparciu o powyższe stwierdził, że przyczyną zgonu Z. W. był krwotok do worka osierdziowego (tamponada serca), a jej przyczyną - krwiak rozwarstwiający aorty tj. rozdarcie błony wewnętrznej zlokalizowane w części wstępującej aorty z wytworzeniem krwiaka, sięgającego błony wewnętrznej.

(...)

Głównym dowodem osobowym, wskazującym na ewentualne nieprawidłowości w procesie diagnostycznym i leczniczym Z. W. w trakcie jego pobytu w Szpitalu (...) w Ł. na Oddziale (...) ( (...) u) są zeznania jego żony. K. W., zeznająca zarówno w postępowaniu przed Sądem, jak i w trakcie postępowania przygotowawczego (k. 1 - 4, 16 - 20, 40 - 42, 236 - 237, 788odwr. – 790, 794 - 796) krytycznie oceniała wdrożone w stosunku do męża procedury medyczne, obwiniając przede wszystkim lekarzy, w tym głównie R. K., kierującego tym oddziałem za to, iż doszło do jego zgonu. W jej ocenie, w dniu poprzedzającym zgon, stan męża uległ pogorszeniu. Mówił jej w trakcie wieczornej wizyty na oddziale w dniu 10.10.2010r, że czuje ogromny niepokój, bolą szczególnie plecy, ale i całe ciało, co miał już wcześniej zgłaszać pielęgniarce. Twierdziła, że w/g męża po tym zgłoszeniu otrzymał tylko relanium, bez jakiegokolwiek badania lekarskiego. Zeznała też, że o złym samopoczuciu męża informowała dyżurującego wówczas lekarza – K. J., któremu mówiła o ogólnym niepokoju, bólu pleców i ciała, ale lekarz to zignorował. Wówczas razem z mężem uznać mieli, że na tym oddziale opieka jest niewłaściwa, dlatego następnego dnia mąż miał się wypisać i pojechać do szpitala do O.. Według niej, w dokumentacji medycznej męża są nieprawidłowości, m. in jest w niej adnotacja o wykonanym badaniu EKG, ale zapisu tego badania nie ma. Ponadto według niej nieprawdziwymi są zapisy dot. nieobecności męża podczas wieczornego obchodu w dniu 10 października oraz, że w nocy wstawał do łazienki. Negowała też zasadność wykonania próby wysiłkowej bez poprzedzenia jej badaniem echo serca lub badaniem RTG klatki piersiowej, upatrując w niej powód, dla którego mógł u jej męża powstać lub pęknąć tętniak aorty, stwierdzony „post mortem”.

(...)

Dokumentacja medyczna - co zapisano w raporcie pielęgniarskim?

Pomimo twierdzeń K. W., iż w/g relacji męża miał zgłaszać dolegliwości bólowe pielęgniarkom w dniu 10paździenika jeszcze przed jej przyjściem na oddział, dowody w postaci dokumentacji medycznej (diagnoza pielęgniarska koperta k. 39 akt) oraz zeznań dyżurujących wówczas pielęgniarek K. R. (k.152-154,833odwr - 834) i L. M. D. (k.154-157, 798odwr. – 799odwr.) jednoznacznie nie wskazują na powyższe. Z treści przywołanego wyżej zapisu z raportów pielęgniarskich wynika, iż Z. W. „zgłaszał złe samopoczucie”, bez szczegółowego doprecyzowania o co w tym zapisie chodzi. Przesłuchane na okoliczność stanu pacjenta w trakcie pełnionego dyżuru dziennego w dniu 10 paździenika pielęgniarki K. R. i L. D. nie były do końca zgodnie, jakie symptomy zgłaszał Z. W.. K. R., słuchana na etapie śledztwa twierdziła (k. 152 – 154), że pacjent zgłosił jej, że czuje się niespokojny, zdenerwowany z powodu pobytu w szpitalu, co przekazała telefonicznie dyżurnemu lekarzowi. Podobnie zeznała też spontanicznie przed Sądem (k. 833odwr.), ale dopytywana szczegółowo przez pełnomocnika oskarżycielki posiłkowej na okoliczność zapisu w dokumentacji stwierdziła (k. 834), iż w jej ocenie zapis o złym samopoczuciu może oznaczać zgłaszanie bóli lub jakiegoś zdenerwowania, ale nie potrafiła powiedzieć co miała na myśli sporządzając taki zapis. Ostatecznie twierdziła, że nie pamięta, czy były zgłaszane dolegliwości bólowe czy też zdenerwowanie. Natomiast L. D. w trakcie śledztwa stwierdziła (k. 154 – 157), iż w dniu 10 października pacjent nie zgłaszał jej żadnych dolegliwości, natomiast jej koleżance z dyżuru K. R. zgłosił złe samopoczucie, był zdenerwowany, co ona przekazała lekarzowi, który zlecił relanium. Ten sam świadek, ale już przed Sądem zeznał (k. 798 odwr. – 799odwr.), pacjent na tym dyżurze zgłaszał koleżance dyskomfort w klatce piersiowej, po tym poproszony był lekarz i dalsze czynności były w/g jego wskazań. Dopytywana o różnice w zeznaniach uprzednich i przed Sądem stwierdziła, że nie widzi różnicy (k. 799), ponadto dookreśliła, iż tak samo jak koleżanka oceniłaby tego pacjenta jako zdenerwowanego, gdyż był smutny i spacerował szybkim krokiem (k. 799odwr.).

Zeznania pielęgniarek przed sądem, po 4 latach od zdarzenia

Należy w tym miejscu wskazać, iż K. R. i L. M. D. były przesłuchiwane przed sądem na powyższe okoliczności po upływie 4 lat od tych zdarzeń, tym samym nie można wykluczyć, iż pewne szczegóły mogły im umknąć lub ulec wypaczeniu. Tym samym odmienne relacjonowanie przez obu tych świadków, jakie konkretnie dolegliwości tj. bólowe czy podenerwowanie zgłaszał K. R. Z. W. w tym dniu oprzeć należy w ocenie Sądu na ich relacjach ze śledztwa, opartych o bardziej świeżą w tym zakresie pamięć. Nie bez znaczenia dla powyższej konstatacji mają też konsekwentne zeznania świadka K. J. (k. 120-124, 224-227, 827odwr - 830), który każdorazowo twierdził, iż otrzymał od pielęgniarki informację jedynie o zdenerwowaniu pacjenta, stąd też bez zbadania zlecił mu lek uspakajający. Tym samym logicznym jest założenie, że o ile stan pacjenta wzbudził zaniepokojenie pielęgniarki skutkujące powiadomieniem lekarza dyżurnego informując go o zdenerwowaniu Z. W., to gdyby również zgłaszał dolegliwości bólowe, w pierwszym rzędzie zostałby o tym powiadomiony. Zakładając z dużą pewnością, iż taka informacja nie dotarła do lekarza, może oznaczać to, iż takich dolegliwości pacjent nie zgłaszał, jak twierdziła K. R. w trakcie śledztwa. W związku z powyższym, do przyjęcia za wiarygodne twierdzeń odmiennych, zwartych w zeznaniach K. W., w ocenie Sądu brak jest podstaw w zgromadzonym w sprawie materiale dowodowym, stąd też nie mogą być uznane za wiarygodne, aby czynić w oparciu o nie pewne ustalenia faktyczne.

(...)

Ważną okolicznością, którą w tym miejscu należy przywołać w kontekście wiarygodności zeznań K. W. jest, iż zdecydowanie przeczyła temu, jakoby jej męża nie było na sali chorych w trakcie obchodu wieczornego w dniu 10 października oraz, że w nocy poprzedzającej zgon, wstawał do łazienki. Powyższe twierdzenia pozostają w pełnej sprzeczności z zeznaniami świadków – pielęgniarek pełniących dyżur w nocy z 10 na 11 paździenika tj. E. L. i W. R. oraz lekarza dyżurnego K. J. (kart jw.). W. R. (k. 57 – 60, 793 – 794) każdorazowo zeznawała, iż Z. W. w trakcie wieczornego obchodu nie było na sali, gdyż przebywał wraz z żoną na korytarzu. Na rozprawie przed sądem dopytywana nie potrafiła jedynie wskazać, dlaczego nie został wezwany na salę, gdy był obchód. Podobnie zeznawała na powyższą okoliczność E. L. (k. 61 – 64, 832 – 833) dodając, że nie pamięta, czy uczestniczyła w tym obchodzie, ale widziała państwa W. stojących na korytarzu a takim miejscu, że musieli widzieć się z lekarzem, wchodzącym do sali, gdzie on leżał. Następnie otrzymały informację, że tego pacjenta nie było na sali podczas obchodu (k. 62 in fine – 63). Nieco odmiennie zeznała przed sądem twierdząc, iż była na obchodzie z dr. J., a w jego trakcie p. W. był z żoną na korytarzu (k. 832), nie mniej jednak kontekst obu jej wypowiedzi był ten sam, iż tego pacjenta w trakcie obchodu nie było na sali. Powyższe okoliczności tj. nieobecność Z. W. w trakcie obchodu na sali chorych potwierdzał w swoich konsekwentnych zeznaniach K. J. (k. 120-124, 224-227, 827odwr - 830).

Jeżeli chodzi o fakt, czy Z. W. w nocy wychodził do łazienki, czy też nie, trudno jest ustalić z jakiego źródła K. W. mogła posiadać wiedzę w tym zakresie, gdyż z żadnego dowodu w sprawie nie wynika, aby w tym czasie była obecna na oddziale. Natomiast z całą pewnością były tam obie dyżurujące wówczas pielęgniarki tj. E. L. i W. R.. To właśnie E. L. widziała Z. W. po 4.00 jak wychodził z sali do łazienki, po czym powrócił z niej nic nie mówiąc (k. 63). W. R. również pamiętała, że ten pacjent nad ranem chodził do toalety (k. 59). Tym samym zeznania obu przywołanych wyżej świadków, których depozycje są ze sobą spójne, a nadto ich relacje - konsekwentnie, nie sposób jest uznać za niewiarygodne.

Sygnatura akt II K 451/14

Wybrał: Mariusz Mielcarek 


Zobacz także:

Czy pielęgniarka może czuć się komfortowo w odzieży medycznej?

Dla pielęgniarek zmianowych 1450, jednozmianowych 1500 PLN. 

Pielęgniarki: szpital podzielił 1200. Na: 1600 PLN oraz 10,12 i 8,44 PLN na godzinę.