Pielęgniarka - jak obliczyć prawidłowo wynagrodzenie za nocny dyżur. Zobacz przykłady.

Wynagrodzenia pielęgniarek i położnych.


Wynagrodzenie pielęgniarki za pracę w porze nocnej

Jak wyliczyć wynagrodzenie za godziny nocne pielęgniarek? Gdzie znajduje się podstawa prawna regulującą sposób rozliczania tego składnika oraz czym różni się on od wynagrodzenia za pracę w godzinach nocnych prezentowanego przez Kodeks Pracy?

Poruszan problematyka dotyczy następujących zagadnień:

1. Godziny nocne pielęgniarek – podstawa prawna
2. Jak wyliczyć dodatek za godziny nocne pielęgniarek wg Ustawy o działalności leczniczej?
3. Warunki korzystania z korzystnego rozliczenia – godziny nocne pielęgniarek
4. Godziny nocne wg kodeksu pracy

Zapraszam do lektury artykułu pt.: Godziny nocne pielęgniarek, czyli dodatek za pracę w nocy „białego personelu" z 24 listopada 2019 roku. 

Mariusz Mielcarek

Pielęgniarki piszą o samopoczuciu po nocnych dyżurach

- Po nocnym dyżurze "śpię krótko i nieefektywnie, wieczorem trudno zasnąć".

- Fatalnie. Zazwyczaj kładę się na 3 godz., ale wstaję zupełnie rozbita. Boli mnie głowa, jestem zmęczona, rozdrażniona. W nocy nie mogę spać i cieszę się, jak mam 2 dni wolnego, bo dopiero drugiego dnia dochodzę do jakiejkolwiek równowagi, ale to wiedzą tylko te osoby, które pracują na nocce. Dlatego powinna być emerytura po 35 latach pracy i szkodliwe.

- Trzęsą mi się ręce, kręci się w głowie. Czasem boję się, że zemdleję. Brzuch mam ogromny. Wzdęcia dają o sobie znać. Cała plejada bąków próbuje wydostać sie na zewnątrz... W ustach - przysłowiowy trep. Jakbym pół nocy piła. No piłam... wodę. Ale widocznie za mało...

- Ogólnie okropnie... bóle głowy, światłowstręt, przeszkadzają głośne dźwięki, trudności w skupieniu uwagi, trudności z zaśnięciem, a jak pośpię kilka godzin, to czuję się jeszcze gorzej... kac z grypą razem wzięte...

- Dzień po nocnym dyżurze spędzam w domu, nie jestem w stanie czegokolwiek załatwić, nawet zakupów. Śpię krótko i nieefektywnie, wieczorem trudno zasnąć, często wspomagam się środkami nasennymi. Dokucza uczucie zimna, ból głowy i stawów, obniżony nastrój, ogólne rozbicie, więc zazwyczaj pod kocem na kanapie.

- 09.11.18 wracałam po 24 h dyżurze. Wypadłam z drogi. Nie wiem jak to się stało i kiedy, jak sen. Na szczęście nic mi się nie stało, tylko auto do kasacji. Osoby, które były świadkami wypadku nie wierzyły, że wychodzę żywą z zupełnie zmiażdżonego samochodu... taka sytuacja.

- Coraz gorzej. Nie mogę wejść do busa. Zdarza się, że nie kojarzę, gdzie mam wysiąść. Dzień stracony. Wszystko mnie wnerwia. W oczach kilo piachu. Bolą barki i ramiona, nogi ciężkie... Mam pisać dalej?

- Po kilku nockach trudno się prawidłowo wysłowić, skupić myśli. Do tego dochodzi ból głowy. Po kilku miesiącach z większą ilością nocek czuję, że jestem zdenerwowana, rozdrażniona i zniechęcona do zycia. To nie jest naturalny tryb.

- Jak trup. Jak zombi. Ledwo pełznę. Spuchnięte nogi. Bolący kręgosłup. Piekące oczy. Czasem szum w uszach. Padam spać. Nie mogę zasnąć od razu, bo ból nóg dokucza za bardzo. Potem wybudzam się często. Nocne kawy się właśnie odzywają. Wstaję rozbita, wszystko leci z rąk. Nie celuję sobą w otwory drzwiowe i zaliczam framugi. Dzień stracony. Teraz jest i tak lepiej bo pracuję w fajnym miejscu, na małym, kameralnym oddziale, gdzie w wolnej chwili mogę wygodnie odpocząć. W poprzednim miejscu było dramatycznie. Wracając do domu muszę pokonać kładkę nad jezdnią. Wymagało to wtedy nielada motywacji. Czasem zastanawiałam się, czy dam radę, czy może lepiej zostać na przystanku i przekimać jak menel. Teraz często jeżdżę do pracy rowerem. Kiedy wracam po nocy włączam autopilota?? Wybieram bezpieczną trasę. W żadnym wypadku nie ulicą. Nie ten refleks, zero koncentracji. Zastanawiam się, jak dają radę koleżanki dojeżdżające samochodami kilkadziesiąt kilometrów. To powinno być zabronione.

- To zależy, jaki był dyżur. Przeważnie z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Cóż, jestem idealistą. Praca jest też moim hobby. Im bardziej zmęczony jestem, im cięższy był dyżur, tym szczęśliwszy się czuję. Może to jakiś rodzaj masochizmu? 

- Ja pracuję w systemie 7 nocek, potem 8 dni wolnego. Mam rodzine, więc mam po wyspaniu wiele obowiązków innych. Pracuję od 20.30 do 6.15. Spać kładę się o 7.10, po tym, jak wysyłam synka do szkoły. Wstaję, jak mam szczescie o 13.00 albo wcześniej. Myję się, potem kawa. Potrzebuję godzinki na dojście do siebie, a następnie funkcjonuję. I tak 7 nocy, a kiedy schodzę z 7 nocki muszę położyć się o 21.00 i jak mam szczęście, to usnę jak nie, to leżę i liczę baranki. Jak długo pociągnę... nie wiem. Zdrowie pogorszyło się. Oczy, układ kostny, jestem rozdrażniona, mam zaburzony rytm biologiczny. W urlopie wstaję bez zegarka o 6.00 i nie mogę np. usnąć. No cóż, nocki raz ciężkie, raz lżejsze, ale trzeba do przodu. Pozdrawiam koleżanki na dyżurze.

- Dziś wyjątkowo fatalnie. Dzisiaj, kiedy operowaliśmy, trwała również operacja prezydenta Gdańska. Kumulacja emocji, skupienia i wszystkiego, co możliwe. Nie wiem, czy zmęczenie byłoby równie silne, gdyby nie masakra w Trójmieście. Trudno ocenić, ale okropne samopoczucie...

- Fatalnie. Praktycznie zawsze występuje ból głowy, niemożność skoncentrowania się na czymkolwiek (zresztą podczas dyżuru nocnego koncentracja jest na bardzo niskim poziomie...), brak sił. Pierwszy dzień po nocce jest wyjęty z życiorysu. Jako skutek "długofalowy" - zaburzenia snu, spowodowane pracą zmianową. Nocek staram się brać jak najmniej. Nie warto tracić zdrowia. 

- W ubiegłym roku moja żona, położna wracając po nocnym dyżurze w dżdżysty poranek została ukarana przez "sumiennego" policjanta, który czatował na osoby przechodzące przez ulicę w niedozwolonym miejscu. Miejsce wybrał sobie przy szpitalu na drodze o bardzo małym ruchu, dojazdowej do parkingu gdzie małżonka zostawiła przed dyżurem swoje auto. Po dyżurze nie miała siły "boksować się" z funkcjonariuszem, który robił sobie statystykę. Ja nie przyjąłbym mandatu, ale małżonka nie miała na to siły.

- Jak wracam do domu, to mam wrażenie, że nie ja prowadzę samochód, tylko mam włączony autopilot. Już 30 lat na nocki pracuję i coraz gorzej je znoszę. A dzień po nocce, to jak koleżanki opisywały... Pozdrawiam wszystkich pracujących na dyżurze nocnym.

- Różnie, czasem lepiej, czasem gorzej. Zależy też od dyżuru. Ale generalnie do niczego tego dnia się nie nadaję. Człowiek jest rozbity, nie można się pozbierać, wegetacja. A z roku na rok coraz gorzej.

źródło: pielegniarki.info.pl styczeń 2019 

Wybrał: Mariusz Mielcarek 


Zobacz także:

Wynagrodzenia pielęgniarek - izba przystała na powiązanie "dodatku zembali" z zaangażowaniem w pracy oraz opinią pacjentów.

Szef do pielęgniarek: zróbcie "kroplówki z potasem" w klubie sportowym. Odmówiły! Sportowcy przyszli do pielęgniarek.

Pielęgniarka jednozmianowa miała L4. ZUS wypłacił 7 tys. zasiłku. W drugim zakładzie według ZUS-u "świadczyła" pracę, powinna oddać zasiłek. Co na to Sąd?


Komentarze użytkowników

#1  2019.12.13 11:51:55 ~Położna

Mam identycznie po nocach jak opisy w komentarzach. Jestem rozdrażniona, boli mnie głowa, do tego ciągle mam obniżona odporność , łapie każda infekcję. Najgorsze jest to że nie mogę zajść w ciążę ;( zmęczenie daje o sobie znać;( Bóle kręgosłupa potrafią być tak duże że aż mi się w głowie kręci. Uwielbiam mój zawód ale powoli przestaje już wyrabiać. Zastanawiam się czy nie zmienić pracy na przychodnie. Chociaż nie będę miała nocek.

#2  2019.12.13 12:04:42 ~Ogi

Zapieprzajcie jeszcze wiecej masakra i powodujecie wypadki . wy macie troche rozumu wsiadac do auta po 24 h to gorzej jak pijany. Mgr specjalizacje sa ale mózgu brak

#3  2019.12.13 12:53:15 ~do 2

Proszę się zająć swoim mózgiem lub jego brakiem. Nie jest Pani od rozliczania kto ile "zapieprza". Każdy wg wlasnego uznania i potrzeb. A ból dupy (który jest wyczuwalny w komentarzu) o koleżanki ze specjalizacją i magistrem proszę zostawić w domu.

#4  2019.12.13 12:53:15 ~do 2

Proszę się zająć swoim mózgiem lub jego brakiem. Nie jest Pani od rozliczania kto ile "zapieprza". Każdy wg wlasnego uznania i potrzeb. A ból dupy (który jest wyczuwalny w komentarzu) o koleżanki ze specjalizacją i magistrem proszę zostawić w domu.

#5  2019.12.13 13:19:39 ~Elens

Chwalić się 24 godzinnym dyzurem, po 12 h w 2 różnych placówkach do idiotyzm. Lecieć w jednym mundurku do 2 szpitali nosić bakcyle, na nowe miejsce. Znam takie sytuacje. Rozumu brak. Nie żałuje takich osób, którym kasa oczy zasłania i rozsądek. Prym wiodą kontraktówki.

#6  2019.12.13 13:37:27 ~Ogi

To nie ból pupy tylko strach przed takimi osobami .a wlasnie jestem od liczenia kto ile pracuje :)

#7  2019.12.13 13:40:13 ~Ogi

To nie pracujcie w nocy proste mnie nie pasowala praca to zmienilam

#8  2019.12.13 14:30:19 ~Marzena

Straszne. A co mają powiedzieć inne osoby pracujące w nocy, np. operatorzy maszyn w fabrykach

#9  2019.12.13 15:52:50 ~Rebeka

Do 7. To może wszystkie przejdźmy na ranki. Szpital się na noc zamknie. Co Ty bredzisz? Myślisz,że ta co przyszła za twój etat to nie jest zmęczona pracą w nocy? Wszystkie jesteśmy i wszystkie tak samo się czujemy ale nie wszystkie mają możliwość przejścia na ranki.

#10  2019.12.13 17:07:13 ~Ogi

Kogo to obchodzi zrezygnowalbyscie z dodatkowych prac wtedy moze by sie oczy otworzyly wszystkim

#11  2019.12.13 17:46:44 ~Piel

A czy to kogoś obchodzić że pielęgniarka pracuje 40 lat na nocki w którym zawodzie tak długo się pracuje chyba w żadnym ale o tym się nie mówi ale nauczyciel zmęczony z szacunkiem do górnika wczesniejsza emerytura itd.a pielęgniarka cyborg albo wrak .

#12  2019.12.13 19:53:17 ~do 3

Plakietka z przeróżnymi tytułami na klacie, rondo w oczach ze zmęczenia i przekonanie że ktoś tego zazdrości.Nikt nie zazdrości tylko szczerze współczuje.

#13  2019.12.13 21:00:21 ~Olo

Dlaczego tak dobra praca szuka wykonawcy?

#14  2019.12.13 21:20:00 ~44

Zapraszam tych drwiacych z nas do zawodu sa miejsca a w nocy jako pacjent po zabiegu

#15  2019.12.13 22:59:49 ~do 12

Brawo!

#16  2019.12.13 23:41:54 ~aga

Wszyscy narzekają jak to ciężko na nocach ,ale jak koleżanka ma jedną nockę więcej to już afera! Prawda jest taka ,że dodatkowa kasa za noce wynagradza wam wszystko .

#17  2019.12.14 01:14:15 ~Gość

Do 3. Bardzo dobrze napisane! Brawo.Żal du. pe zawsze będzie im ściskał. Jak nie o wykształcenie to o dodatkową pracę.

#18  2019.12.14 07:05:22 ~do 17

Bezkrytyczne myślenie i klapki na oczach to było,ale w innej epoce. Obudź się mamy XXI wiek.

#19  2019.12.14 07:15:44 ~Gość

Do 18 Odsyłam do wpisu nr 3. Właśnie dlatego że jest 21 wiek

#20  2019.12.14 07:28:13 ~do 19

Przeczytaj ze zrozumieniem jeżeli potrafisz #12.

#21  2019.12.14 08:17:10 ~L

A jednak zazdrości. Znam to środowisko.

#22  2019.12.14 08:18:54 ~L

I pęka z zawiści.

#23  2019.12.14 15:47:57 ~Jojo

Powiem tak,nie tylko pielęgniarki pracują na nocki, opiekuni,salowe na sorze ,ratownicy ,ratownicy w karetkach itd. a mam wrażenie że tylko Wy pielęgniarki krzyczycie wiecznie najgłośniej ,że praca ciężka ,że za dużo pracy ,że to tamto.

#24  2019.12.14 16:19:14 ~Celina

Krzyczcie i wy. Każdy krzyczy w swojej sprawie. Od nas się odwalcie.

Dodaj komentarz