Pielęgniarka: "Okulary ochronne TERAZ są cenniejsze od złota"!

Środki ochronne dla pielęgniarek.


W majowym wydaniu Ogólnopolskiej Gazety pielegniarki.info.pl 

- Poniżej przedstawiamy wiadomości pielęgniarek, opisujące sytuacje w szpitalach w czasie pandemii... Komentarze zostały wysłane do Redakcji Portalu - dane autora do naszej wiadomości.

Więcej wiadomości zostało zamieszonych w najnowszym numerze Gazety Pielęgniarek i Położnych. Zamów prenumeratę i czytaj...

⇒Dzień dobry, jestem pielęgniarką, pracuję na półtora etatu w dwóch szpitalach. Pierwszy szpital, gdzie mam cały etat, to w tej chwili szpital zakaźny, drugi szpital - tam mam ½ etatu - to onkologia dziecięca. Nie mogę uzyskać informacji, co dalej z moim zatrudnieniem z racji tego, że - pracując na oddziale zakaźnym w czasie epidemii - nie mogę pracować na onkologii. Próbowałam dowiedzieć się u pani dyrektor ds. pielęgniarek. Powiedziała mi, że nie mają wytycznych, a jak nie stawię się do pracy, to będę zwolniona dyscyplinarnie. Izby również nie potrafią odpowiedzieć mi na to pytanie. Może Wy macie informację, co w takiej sytuacji mam zrobić. Do 28 jestem na kwarantannie, ale będę musiała wrócić do pracy, a nie chcę narażać chorych z chorobą nowotworową. Pozdrawiam.
 
⇒Dzień dobry, opiszę warunki pracy w obecnej sytuacji u nas w szpitalu. Wszystkie oddziały pracują, jak gdyby nic się nie działo - wstrzymane są jedynie odwiedziny. Nie mamy kombinezonów, masek. Maseczki chirurgiczne można policzyć na palcach jednej ręki. Wykonywane są wszystkie planowe zabiegi - liczy się sztuka. Brakuje środków do dezynfekcji - istnieje nakaz odgórny, aby chować z sal pacjentów środki do dezynfekcji. W 80% obsada to pielęgniarki zlecone pracujące w innych placówkach - w tym w szpitalu zakaźnym, na
 SOR-ach czy w PR. Wszyscy milczą, dyrekcja zniknęła i "nabrała wody w usta". Nikt nie myśli o problemie potencjalnego zarażenia. Te same osoby nocny dyżur mają na SOR, a dzienny na ZOL. Hospicjum i ZOL obstawiają w 90% pielęgniarki zlecone oraz kilka etatowych, pracujących również w innych placówkach. Oddziały normalnie przyjmują ludzi z miasta, nikt nie pyta, z jakich kontaktów, gorączka i duszność to temat zakazany. W mieście już jest ognisko wirusa, czekamy chyba tylko na masową tragedię. Kto bardziej upomina się o swoje bezpieczeństwo, jest zaraz brany na rozmowę, dostaje do zrozumienia, że jest aferzystą.
 
⇒Pozdrawiam wszystkich trwających na posterunku podczas walki z COVID-19.
Uważam, że jeśli we wszystkich oddziałach jest takie podejście dyrekcji i oddziałowych, to za kilka dni zabraknie personelu i pacjenci pozostaną sami z dyrekcją zabunkrowaną w sekretariacie.
Słyszałam, że personelowi nakazuje się używać fartuchów wielokrotnie, jeśli tylko nie widać plam krwi i innych wydzielin -"Jeśli pani się to nie podoba, to proszę sobie kupić w internecie, są po 6 zł".
Okulary ochronne są cenniejsze od złota - "Niech pani nie przesadza, po co pani okulary?"
Brak obuwia ochronnego. Są tylko przydziałowe klapki – dziurkowane - "Załóż sobie reklamówki, jak się boisz".
Przebieranie odbywa się w jednej szatni, zdejmujesz fartuch, wieszasz obok ubrania, które zakładasz wychodząc do domu. Nie jestem w stanie zrozumieć takiego podejścia.
W czyim interesie jest takie postępowanie? Przypomina to działania "wierchuszki ZSRR" w Czarnobylu. Liczba ofiar nie ma znaczenia, liczy się tylko PROPAGANDA SUKCESU - "SYTUACJA OPANOWANA, TOWARZYSZU SEKRETARZU".


Zobacz także:

Jaka jest liczba zarażonych pielęgniarek, lekarzy, ratowników i innych pracowników.

Ubezpieczenie pielęgniarek. Ciąg dalszy skandalu.

Pielęgniarki: szpitale nie wiedzą jak obliczyć rekompensaty.