Pielęgniarstwo - teoria z podręczników, a realia.

Praktyka zawodowa pielęgniarek i położnych


Teoria i praktyka – jaka przepaść dzieli jedną od drugiej w polskim pielęgniarstwie

Profesjonalista to ten, który dobrze wykonuje swój zawód. W przypadku nauczycieli akademickich uczących młodych adeptów pielęgniarstwa obecny jest jednak pewien dość istotny syndrom – zapomnieli o pracy przy pacjencie, zapomnieli o praktyce zawodu i realiach polskiej służby zdrowia. Efekt tego jest taki, że młode pielęgniarki i młode położne tuż po skończeniu studiów (nieważne czy licencjackich, czy magisterskich) poza wiedzą literaturową nie posiadają wiedzy praktycznej, tj. nie potrafią zastosować swojej wiedzy w pracy przy pacjencie. Oczywiście nie generalizuję, nie można tu mówić o wszystkich, bowiem są chlubne wyjątki, tj. są osoby, które potrafią się odnaleźć w praktyce przy chorym bezpośrednio po studiach, jednak jest to bardzo rzadko; można zapytać o zdanie w tej sprawie wiele pielęgniarek na oddziałach szpitalnych, które pracują z nowymi adeptami zawodu – mówią wprost: „Tych młodych trzeba uczyć praktycznie wszystkiego”. W czym rzecz: nie ganię tych młodych adeptów zawodu, że tak słabo są „wyposażeni” w praktyczne umiejętności wykonywania zawodu pielęgniarki, czy położnej, ale ganię nauczycieli akademickich, którzy zza swoich biurek nie dostrzegają najczęściej praktyki i realiów zawodu.

Czy rzeczywiście jest to problem, że nauczyciel akademicki, a więc ten, który ma nauczać na wysokim poziomie wykwalifikowany personel medyczny nie ma styczności z praktyką? Otóż tak! Trzeba bowiem wiedzieć, że w przypadku lekarzy – nauczycieli akademickich, każdy z nich (o ile nie jest na emeryturze) czynnie wykonuje swój zawód, czyli oprócz tego, że prezentują-uczą swojego przedmiotu na wykładach, czy ćwiczeniach ze studentami, także pracują przy pacjencie – mają praktykę w klinice, szpitalu itp. W przypadku nauczycieli zawodu pielęgniarstwa i położnictwa wywodzących się z kierunku pielęgniarstwo wygląda to zupełnie inaczej. W momencie, kiedy ktoś ma etat akademicki rezygnuje już z pracy w szpitalu, czy w klinice. Doprowadza to do sytuacji, że ów Pani lub Pan doktor, czy doktor habilitowany, lub nawet profesor, którzy uczą i wykładają studentom wiedzę, przedkładają ją prawie wyłącznie z podręczników, które sami napisali wiele lat temu, lub też z podręczników innych osób, ale tych osób, które również jak one, także posiadają wiedzę typowo akademicką. W Polsce można znaleźć bardzo wiele akademickich książek z zakresu pielęgniarstwa, czy położnictwa, które to książki powielają już napisane i wydane wiele lat temu. Niewiele natomiast jest pozycji z zakresu praktyki zawodu napisanych przez nauczycieli akademickich, którzy czynnie uczestniczą w praktyce zawodu. Uważam to za kolejny paradoks polskiego pielęgniarstwa i położnictwa, a raczej za paradoks nauczania tych dwóch kierunków, że wiedza młodym adeptom zawodu jest przekazywana przez nauczycieli patrzących na problemy pacjenta i jego rodziny wyłącznie „ex cathedra”.

Można się oczywiście zastanowić czy ów nauczyciel akademicki z tytułem doktora lub wyżej ma pracować przy pacjencie na równi jak każda inna pielęgniarka, jednak – uważam osobiście – JAKAŚ forma kontaktu z praktyką powinna być zachowana. Jaką formę? – pozostawiam to decydentom, którzy za myślenie o przyszłości pielęgniarstwa w Polsce otrzymują stosowne wynagrodzenie.

Obserwator