Logika związków zawodowych powala z nóg! Bóg jeden wie, dlaczego dietetyk z tytułem magistra po 5 latach stażu ma mieć podstawy 7 800, a pielęgniarka po 30 latach pracy z tytułem magistra 5 850 zł? Czyli 30% mniej!

(NIE)porozumienie Zawodów Medycznych, a wynagrodzenia pielęgniarek i położnych.

      

 

 

(NIE)porozumienie Zawodów Medycznych,

a wynagrodzenia pielęgniarek i położnych

 

Porozumienie Zawodów Medycznych zbiera obecnie podpisy pod obywatelskim projektem ustawy w sprawie warunków zatrudnienia w ochronie zdrowia. Ustawa ta "określa sposób ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych, uwzględniający rodzaj wykonywanej pracy oraz kwalifikacje wymagane przy jej wykonywaniu oraz tryb przyznania wynagrodzenia". 

Cały projekt przedmiotowej ustawy opublikowaliśmy w listopadowym wydaniu Ogólnopolskiego Miesięcznika Gazeta Pielęgniarki i PołożnejTekst projektu zobacz tutaj

Poniżej prezentuję w jaki sposób potraktowano naszą grupę zawodową - pielęgniarki i położne w stosunku do innych grup zawodowych. 

Przez współczynnik pracy należy rozumieć liczbę, przez którą ma być pomnożone przeciętne miesięczne wynagrodzenie. Obecnie to wynagrodzenie wynosi około 3 900 zł.  

I tak najniższe wynagrodzenie zasadnicze dla powyższych grup zawodowych według autorów projektu ustawy ma wynosić odpowiednio (Proszę nie jarajcie się poniższymi liczbami! I tak na to nie ma środków finansowych):

  • dla pielęgniarki i położnej bez specjalizacji - 5 850 zł,
  • dla pielęgniarki i położnej ze specjalizacją - 6 825 zł.
  • dla magistra pielęgniarstwa/ położnictwa ze specjalizacją - 7 800 zł. 

​Pytanie do autorów projektu ustawy:

  1. ile ma wynieść wysokość wynagrodzenia zasadniczego pielęgniarki lub położnej z tytułem magistra, która nie posiada specjalizacji?
  2. ile ma wynieść wysokość wynagrodzenia zasadniczego pielęgniarki lub położnej z tytułem licencjata? 

Odpowiedzi są oczywiste i sprowadzają się do stwierdzenia: (NIE)porozumienie Zawodów Medycznych potraktowały magistra i licencjata pielęgniarstwa i położnictwa na równi z wykształceniem średnim.

Teraz zobaczmy w jaki sposób potraktowano w projekcie ustawy dietetyków.

 

Wnioski:

  • W przypadku zawodu dietetyka mamy licencjata,
  • W przypadku zawodu dietetyka mamy także magistra. 

​I co ciekawe, dochodzi kolejny aspekt w tej grupie zawodowej (oprócz licencjata i magistra), a mianowicie bonus po 5 latach pracy!!! Bonus, nie uwarunkowany np. posiadaniem dodatkowych kwalifikacji uzyskanych w przebiegu dodatkowego szkolenia zawodowego, jak to ma miejsce w przypadku pielęgniarek i położnych (specjalizacji)!  

 

Pytanie do autorów projektu ustawy:

  1. Dlaczego w przypadku zawodu dietetyka mamy licencjat, natomiast w przypadku pielęgniarki i położnej nie?
  2. Dlaczego w przypadku zawodu dietetyka mamy magistra, natomiast w przypadku pielęgniarki i położnej magister jest obwarowany wymogiem posiadania specjalizacji?
  3. Dlaczego w przypadku pielęgniarki i położnej magister pielęgniarstwa (bez specjalizacji) został potraktowany na równi z wykształceniem średnim?
  4. Dlaczego w przypadku dietetyka autorzy projektu zastosowali bonus w postaci wyższego współczynnika pracy po... 5 latach pracy?
  5. Dlaczego każdemu dietetykowi posiadającemu tytuł magistra i ponad 5 letni staż pracy autorzy ustawy przyznali współczynnik pracy równy współczynnikowi pracy przyznanemu magistrowi pielęgniarstwa lub położnictwa, który musi posiadać dodatkowo specjalizację? 
  6. Dlaczego w przypadku pielęgniarek i położnych (magistrów) przyznanie współczynnika pracy 2 uwarunkowano posiadaniem specjalizacji a nie stażem pracy?
  7. Dlaczego zawody pielęgniarki, położnej, dietetyka w powyższym kontekście potraktowano w projekcie ustawy w odmienny sposób?

​Bardzo proszę o merytoryczne odpowiedzi. Uwagi typu: Mielcarek jątrzy, skłóca środowisko zawodowe pielęgniarek i położnych, a teraz całe środowisko ochrony zdrowia pomiędzy poszczególnymi grupami zawodowymi jest argumentacją dzieci z piaskownicy.

Warto podkreślić, zasadniczy fakt, że obywatelski projekt ustawy o wynagradzaniu w ochronie zdrowia nie pisała strona rządowa, lecz 9 związków zawodowych. Czyli także "panie w czepkach". Dlaczego Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych dopuścił do tak niesprawiedliwego potraktowania pielęgniarek i położnych w kontekście grupy zawodowej dietetyków? 

Mariusz Mielcarek