Pielęgniarki z zagranicy - komentarze na pielegniarki.info.pl - artykuł z marcowego wydania ogólnopolskiego miesięcznika branżowego pielęgniarek i położnych pielegniarki.info.pl - nakład 30 tysięcy egzemplarzy.

Ogólnopolski miesięcznik branżowy pielęgniarek i położnych pielegniarki.info.pl - nakład 30 tysięcy egzemplarzy.

       

 

• Bardzo dobrze, że będą studiowały pielęgniarstwo i uzyskają prawo wykonywania zawodu w Polsce (i całej Unii Europejskiej). Niech się uczą (zwłaszcza języków) i ruszają w świat, bo tu za ten marny grosz pracować nie będzie warto. Zastanawiający jest też fakt, że Polakom chcą oferować naukę zawodu na poziomie szkoły średniej, a studentom zagranicznym oferują licencjat.

•  Już widzę te tłumy Ukrainek walące do naszych szpitali za 2200 brutto! Słyszę o nich od 15 lat. Ale jakoś ich nie widzę. Jakiś urzędnik podnieca się 30 pielęgniarkami z Ukrainy? Zrobią tu dyplom, popracują może pół roku i tyle ich zobaczycie!

• Stać nas na sponsorowanie Ukrainek, które i tak wyjadą dalej na Zachód?

• Każdy szpital szuka oszczędności w redukcji etatów, najlepiej tych pielęgniarskich, bo można personel wycisnąć jak cytryny. Można to zaobserwować w każdej firmie państwowej czy prywatnej. Póki nie będzie standardów zatrudnienia personelu pielęgniarskiego na oddziałach i - co najważniejsze - liczby pielęgniarek adekwatnej do liczby chorych, tak jak jest na Zachodzie, to nawet panie zza wschodniej granicy nie pomogą, bo ryzyko pracy jest ogromne.

• „Oni” zrobią wszystko, by nie zapłacić ani grosza więcej pielęgniarce w Polsce. Proszę zwrócić uwagę, że studia takie kosztują, zakwaterowanie kosztuje. Zarobić na tym będą mogli wszyscy „krewni”, którzy dostarczą usługi. Zarobki Ukrainek będą porównywalne do naszych, ale przecież tyle „dobra” dostaną darmo (no, przynajmniej z ukraińskiego punktu widzenia). Niestety, znowu okazuje się, że łatwiej pieniądze skierować gdziekolwiek, byle nie na płace dla pielęgniarek. Smutne (i coraz bardziej prawdziwe).

• No i fajnie, a po 3 latach pracy w Polsce Unia Europejska czeka na nich z odpowiednimi warunkami pracy i płacy. Przykro, że nikt nie chce pochylić się nad prawdziwym powodem braku polskich pielęgniarek.

• Skończą studia i wyjadą do normalnego kraju pracować za normalne pieniądze. Zobowiązanie o pracy w Polsce podpiszą, ale nie przepracują ani godziny. I co im zrobią włodarze? No właśnie. FBI ich szukać nie będzie. Pielęgniarek w Polsce jest naprawdę dużo. Osobiście znam 4, które nie są zarejestrowane i nie pracują w zawodzie. Za godziwą pensję na pewno by do zawodu wróciły. A tak? 

• Jako podatnicy zapłacimy za studia Ukrainek, które na drugi dzień po odebraniu dyplomu będą już w innym kraju.

• No proszę, w grudniu rozpoczęły rok akademicki? A to ciekawe. Dla Ukraińców same przywileje! Niech się kształcą i pracują w Polsce, nie mam nic przeciwko temu, ale dlaczego nie ma takich przywilejów dla Polaków?

• Jestem Polką, nikt mi studiów nie sfinansował, musiałam za nie zapłacić i to niemało, ciężką pracą moją i moich rodziców – Polaków. Studiowałam 5 i pół semestru, co daje 36 miesięcy studiów, płacąc średnio 1000 zł na miesiąc (spanie, wyżywienie, rachunki, dojazdy, książki, ksero, opłaty administracyjne itd.). O innych szkoleniach już nie będę pisać, bo szkoda się produkować. Polska Polakowi nie da, ale Ukraińcowi - tak, i to niemało. Polski rządzie - wstyd, wstyd, wstyd!

• A jak my wyjeżdżamy za granicę, mamy tam mieszkanie, pracę, dobre zarobki - to jest ok?!

• Przecież one i tak nie zostaną w naszym kraju. Nie widzę w tych paniach zagrożenia dla polskiego pielęgniarstwa. Paniom z Ukrainy życzę wszystkiego dobrego.

 

Czytaj więcej artykułów z Ogólnopolskiej Gazety Pielęgniarek i Położnych