Komentarz na pielegniarki.info.pl: "Pielęgniarka oddziałowa doskonale widzi braki kadrowe i problemy, ale za żadne skarby świata nie chce o tym z nami rozmawiać. Każdą próbę rozmowy podejmowaną przez zespół traktuje jako atak na siebie."

Miesięcznik branżowy Ogólnopolska Gazeta Pielęgniarek i Położnych


Komentarz na pielegniarki.info.pl

    Moja oddziałowa była kiedyś jedną z nas. Tyle, że od początku miała parcie na karierę i doskonale wiedziała, komu (za przeproszeniem) lizać tyłek. Po trupach parła do celu, poświęcając po drodze swoją wieloletnią przyjaźń. Nie potrafiła być szczera wobec najbliższej przyjaciółki, bo brnęła po trupach do celu. Wreszcie dochrapała się stanowiska oddziałowej i zaczęło dziać się z nią coś bardzo złego. Doskonale widzi braki kadrowe i problemy, ale za żadne skarby świata nie chce o tym z nami rozmawiać. Każdą próbę rozmowy podejmowaną przez zespół traktuje jako atak na siebie. Doszło do tego, że większość z nas traktuje ją jak przysłowiowe „śmierdzące jajo". Nie ma z nią żadnej dyskusji. Zamiast konkretnego, spokojnego i rzeczowego rozwiązywania problemów mamy nagminne pretensje.
    Zdarza się nam słuchać, jak głupie pielęgniarki znowu coś zawaliły. Nie ma rozmów na poziomie w cztery oczy. Niestety, jest wydzieranie się na nas. Przy lekarzach, przy pacjentach, często na środku oddziału. Jestem przerażona tym wszystkim i nie godzę się na takie traktowanie.
    Wszystko się we mnie buntuje w takiej sytuacji. Najgorsze jest to, że takie jej zachowanie jest coraz częstsze i stało się już pewnego rodzaju normą. Zastanawiam się, czy ta kobieta wreszcie krytycznie popatrzy na swoje zachowanie i się ocknie. Jeśli tego nie zrobi, niestety musimy zacząć walczyć, bo żadna z nas nie chce być traktowana w tak prymitywny sposób. Wstyd! Nie przystoi, aby pielęgniarka z wyższym wykształceniem, piastująca stanowisko oddziałowej nie szanowała ludzi, obrażała, wrzeszczała na pielęgniarki i psuła atmosferę w pracy.