Pielęgniarki wspominają absurdalne sytuacje ze szkoły pielęgniarskiej.

Pielęgniarstwo


Pielęgniarki wspominają absurdalne sytuacje
ze szkoły pielęgniarskiej

Zobacz komentowany post na Facebooku

Dołącz do naszej grupy na Facebooku "Jestem pielęgniarką/rzem po Liceum Medycznym i MSZ. Jestem z tego dumna/y!" i powspominaj szkolne czasy...



Pielęgniarka: za moją decyzją stoi "zła atmosfera na oddziale, w której czuje się zaszczuta i pozbawiona autorytetu".

W uzasadnieniu (fragment) Sądu Okręgowego czytamy:

Część druga: Sąd: pomiędzy pielęgniarką oddziałową a jej podwładnymi dochodziło do drobnych nieporozumień. Chodziło o  "nierównomierne przydzielanie dyżurów".

(...)

Z ujawnionych dowodów wynikał jednoznacznie, zdaniem Sądu I instancji, że ostatnie pismo w sprawie zmiany oddziałowej wystosowywały położne w listopadzie 2015 roku. Później atmosfera pracy była zła, B. G. czuła się izolowana ale nie dochodziło do żadnych działań ze strony powódek, które bezpośrednio by godziły w jej stanowisko. Charakterystyczne są w tym zakresie wskazywane już zeznania śwd. W.- ordynatora od 2017 roku, który sam nie widział na oddziale żadnego konfliktu. O tym konflikcie miała powiadomić go sama śwd. G. , gdy objął on już swoją funkcje, miała wskazywać, że były ataki na nią ale jak wskazuje sam ten świadek dotyczyło to zebrań z przełomu 2015/16 roku. Podobnie zeznaje inny lekarz tego oddziału- śwd. W.. Także obecny Prezes A. B., mimo, ze od kilku lat pracuje w szpitalu w Ś. o konflikcie na oddziale ginekologiczno-położniczym dowiedział się dopiero po objęciu funkcji jesienią 2016 roku, gdy wpłynął do niego wniosek ówczesnego ordynatora śwd. K. o odwołanie oddziałowej. Wskazywany „konflikt” przynajmniej od końca 2015 roku ograniczał się więc jedynie do utrzymującego się dystansu i wzajemnej nieufności pomiędzy powódkami i innymi położnymi a oddziałową śwd. G..

Charakterystyczne są w tym zakresie także zeznania śwd. E. K. (1)- pielęgniarki koordynującej, która z dużą sympatią i szacunkiem odnosi się do śwd. G., z których wynikało, że relacje miedzy pracownikami były formalnie poprawne, położne wykonywały wszystkie polecenia swojej oddziałowej. Także śwd. T. potwierdził, że w najbardziej napiętym okresie w spotkaniach w których uczestniczył położne nie przekraczały poza granice wymaganych dla relacji z przełożoną form. Sąd rejonowy podkreślił także w okresie prawie 3 lat wspólnej pracy powódek z śwd. G., ta, jako przełożona, nigdy nie widziała podstaw do zastosowania środków dyscyplinujących wobec powódek, nie zwracała także im uwagi na niewłaściwość ich zachowania.

Zdaniem Sądu Rejonowego zeznania śwd. G. zawierały w dużej mierze jej subiektywne odczucia, dyktowane niechętnym wobec niej stosunkiem położnych wynikających z ich stosunku do samej zmiany na stanowisku oddziałowej i następnie sprzeciwu do wprowadzanych zmian. Na spotkaniach personelu dochodziło do ostrych dyskusji ale wymagane formy były jednak dochowywane. Sytuacja na oddziale ustabilizowała się od początku 2016 roku, pomiędzy stronami pozostała niechęć i zeznania śwd. G. należy traktować jako dotyczące stosunków z dawnych wydarzeń i zawierających duży emocjonalny ładunek niechęci do powódek, w których bezpodstawnie widzi ona przywódczynie. Sad Rejonowy ustalił, że w lutym 2017 roku śwd. B. G. (1) otrzymała ofertę innej pracy i złożyła wypowiedzenie umowy o pracę. W czasie rozmowy z ordynatorem i członkami nowego zarządu wskazała, że za jej decyzja stoi zła atmosfera na oddziale, w której czuje się zaszczuta i pozbawiona autorytetu. Jako osoby odpowiedzialne za te sytuacje wskazała śwd. G. powódki. w końcu stycznia prezes Zarządu pozwanej spotkał się z powódką K. K. (1) i oświadczył jej, że jest wiele skarg od przełożonych, innych pracowników i pacjentów na nią, nie wyjaśnił jej jednak czego dotyczą te skargi, w szczególności kto je składa i odmówił ich okazania. Następnie powódka K. K. była nieobecna w pracy przez około miesiąc i po powrocie w dniu 19 kwietnia 2017 roku wręczono jej wskazywane wyżej oświadczenie o wypowiedzeniu umowy o pracę, nie tłumacząc w żaden sposób jego treści i nie wskazując do jakich konkretnych zdarzeń odnoszą się te zarzuty.

W dniu 28 marca 2017 roku członkowie zarządu wręczyli oświadczenie o wypowiedzeniu umowy o prace powódce W. S.. W czasie tego spotkania ograniczono się jedynie do odczytania samej treści oświadczenia o wypowiedzeniu umowy o pracę, bez udzielenia na ten temat żadnych dodatkowych wyjaśnień. W zakresie powyższych zostały one poczynione w oparciu o zgodne w tym zakresie twierdzenia obu stron. Powódki i przesłuchany w charakterze strony Prezes A. B. zgodnie wskazały, że w czasie wręczania wypowiedzeń w zasadzie odczytywano jedynie ich treść, nie konkretyzowano zarzutów.

Ciag dalszy (część czwarta) nastąpi dziś o 11.00 - 27 stycznia 2019 roku

Wybrał: Mariusz Mielcarek


Zabrakło 11 pielęgniarek. Szpital zlikwidował 72 łóżka.
Reforma czy rozkład systemu ochrony zdrowia?

Na nic zdały się zamieszczane przez Pabianickie Centrum Medyczne ogłoszenia o wolnych etatach dla pielęgniarek. Ich niewystarczająca liczba sprawiła, że w szpitalu zlikwidowano, bagatela, 72 łóżka! Cięcia zostały przeprowadzone w siedmiu oddziałach, nie wyłączając nawet tych, gdzie leczone są dzieci.

Nie doszłoby do tego, gdyby placówka nie miała problemów kadrowych. Rezultaty, niestety, widać – spółka złożyła w tej sprawie stosowny wniosek do oddziału zdrowia publicznego Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi i uzyskała jego akceptację.

Wyraźnie mniejsza liczba łóżek to efekt wejścia w życie nowego rozporządzenia, dotyczącego norm zatrudnienia pielęgniarek i położonych, które określa, ile musi ich być przy takiej, a nie innej liczbie pacjentów (w przypadku większości oddziałów to 0,6 pielęgniarskiego etatu na jednego chorego).

– Chcąc utrzymać wszystkie łóżka, jakie dotychczas mieliśmy, trzeba by zatrudnić 11 dodatkowych pielęgniarek, a na rynku pracy po prostu ich nie ma. Nie tylko nasz szpital boryka się z tym problemem, w podobnej sytuacji znajdują się placówki w całym kraju – podkreśla Adam Marczak, kierownik działu marketingu i administracji w PCM.

Nie wszystkie oddziały straciły łóżka – do cięć nie doszło np. na urologii oraz na intensywnej terapii. Na drugim biegunie stoją chirurgia i interna – tam były najostrzejsze.

Ile łóżek zlikwidowano w poszczególnych oddziałach?

– chirurgia ogólna i naczyniowa – 17 (były 42, jest 25)
– wewnętrzny I – 10 (było 40, jest 30)
– wewnętrzny II – 10 (było 40, jest 30)
– ginekologia i położnictwo – 9 (było 40, jest 31)
– neurologia – 5 (było 20, jest 15)
– chirurgia urazowo – ortopedyczna – 11 (było 36, jest 25)
– neonatologia z patologią noworodka – 4 (było 20, jest 16)
– dziecięcy – 6 (było 30, jest 24)

Według zapewnień Adama Marczaka, mniejsze oddziały nie oznaczają dla PCM strat finansowych, gdyż kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia były podpisywane na świadczenia medyczne, a nie na liczbę łóżek.

Jakie konsekwencje poniosą pacjenci?

– Żadnych. Wykorzystanie łóżek w naszym szpitalu nie było na maksymalnym poziomie, dlatego nie ma zagrożenia, że pacjent nie zostanie przyjęty z powodu braku miejsca i że będzie musiał czekać na hospitalizację tygodniami. Nasze usługi medyczne, zarówno jeśli chodzi o ich ilość, jak i jakość, pozostają na niezmienionym poziomie – zapewnia Adam Marczak.

Patrycja Socha/epainfo.pl

źródło: epainfo.pl

Czytaj: Ostre cięcia w szpitalu. Brakuje pielęgniarek. Czy zabraknie też łóżek dla pacjentów?


Zawód pielęgniarki - Sąd Najwyższy.
Umowa o pracę, kontrakt. Różnice w samodzielności wykonywania zawodu?

Z uzasadnienia (fragment) wyroku Sądu Okręgowego z 2014 roku:

Reasumując Sąd Najwyższy zauważył, że prawidłowa wykładnia przepisów ustawy o zawodzie pielęgniarki, powołanych w skardze kasacyjnej jako jej podstawy, prowadzi do dwóch wniosków.

Po pierwsze, pielęgniarka wykonuje zawód samodzielny. Niezależnie bowiem od formy wykonywania przez pielęgniarkę usług, polegających na udzielaniu świadczeń zdrowotnych (art. 4 ustawy), pozostaje ona zawsze samodzielna, także wtedy, gdy wykonuje polecenia lekarza realizuje zlecenia lekarskie w procesie diagnostyki, leczenia i rehabilitacji (art. 4 ust. 2 pkt 4 ustawy). Sąd Najwyższy zwrócił przy tym uwagę, że Sąd Okręgowy jako jedną z istotnych przesłanek dla ustalenia, że strony łączył stosunek pracy, przyjął, że to pozwana udostępniała powódce sprzęt medyczny niezbędny do wykonywania usług przez powódkę. Sąd Najwyższy zaakcentował zatem, że pielęgniarka wykonująca indywidualną praktykę pielęgniarską w zakładzie opieki zdrowotnej (podmiocie leczniczym) nie ma obowiązku posiadania własnego sprzętu medycznego, co oznacza, że to zakład opieki zdrowotnej udostępnia taki sprzęt pielęgniarkom, także zatrudnionym na podstawie umowy o świadczenie usług (na tzw. kontrakcie). Ustawodawca przyjął, że niezależnie od podstawy zatrudnienia (umowa o pracę, umowa cywilnoprawna) sprzęt medyczny jest udostępniany pielęgniarkom przez zakład opieki zdrowotnej. Wyjątek dotyczy pielęgniarek prowadzących indywidualną praktykę pielęgniarską wyłącznie w miejscu wezwania, czyli udzielających określonych świadczeń zdrowotnych w miejscu zamieszkania lub stałego pobytu pacjenta (art. 25 ust. 4 pkt 2 ustawy).

Po drugie przepisy ustawy o zawodach pielęgniarki położnej dowodzą, że wybór formy zatrudnienia pielęgniarki w zakładzie opieki zdrowotnej został pozostawiony stronom. Na pracę pielęgniarki zawsze składają się te same usługi (świadczenia zdrowotne), określone w art. 4 ust. 1 i 2 ustawy, niezależnie od formy zatrudnienia. Rozstrzygnięcie, czy pielęgniarka zawarła z zakładem opieki zdrowotnej umowę o pracę, czy też umowę prawa cywilnego, zależy od stopnia nasilenia występowania w łączącym strony stosunku prawnym takich cech stosunku pracy jak: podporządkowanie pracownika kierownictwu (poleceniom) pracodawcy (W przypadku pielęgniarki nie chodzi przy tym o realizację zleceń lekarskich w procesie diagnostyki, leczenia i rehabilitacji, ponieważ te ma obowiązek realizować także pielęgniarka kontraktowa), wymóg osobistego świadczenia pracy (bez choćby potencjalnej możliwości zastąpienia inną osobą), obciążenie zatrudniającego ryzykiem prowadzenia zakładu pracy.

Jeśli chodzi o podporządkowanie kierownictwu pracodawcy, Sąd Najwyższy zauważył, że niezależnie od tego, czy praca pielęgniarki jest wykonywana na podstawie umowy o pracę, czy też umowy cywilnoprawnej, nie jest ona podporządkowana pracodawcy w zakresie sposobu świadczenia usług zdrowotnych, gdyż wyklucza to przepis ustawy stanowiący o samodzielności tego zawodu (art. 2 ustawy). Pielęgniarka podlega pracodawcy wyłącznie w kwestiach administracyjnych (takich jak godziny rozpoczęcia i zakończenia świadczenia pracy) oraz lekarzowi w określonym zakresie w procesie leczenia (art. 4 ust. 2 pkt 4, art. 22 ust. 1 ustawy). W takim samym zakresie musi podlegać zleceniodawcy pielęgniarka wykonująca zawód na podstawie umowy cywilnoprawnej, trudno sobie bowiem wyobrazić, aby nie podlegała zleceniom lekarza albo była w pełni swobodna w zakresie np. opuszczenia placówki medycznej (zakładu opieki zdrowotnej) w dowolnej chwili, skoro jej nieobecność mogłaby w skrajnych przypadkach spowodować zagrożenia dla zdrowia lub życia pacjenta. Sąd Najwyższy zwrócił zatem uwagę, że zbadanie kwestii podporządkowania administracyjnego i organizacyjnego pielęgniarki zatrudnionej w przychodni, w której przyjmowani są pacjenci w godzinach pracy przychodni, nie prowadzi do konkluzji, że istnieją jakieś zasadnicze różnice między podporządkowaniem w przypadku zatrudnienia typu pracowniczego oraz wykonywania tego zawodu w ramach umowy o świadczenie usług. W obu przypadkach podporządkowanie pracodawcy i zleceniodawcy może przybrać podobną postać. Mając na uwadze powyższe w ocenie Sądu Najwyższego właśnie w tym kontekście należy oceniać obowiązek przebywania powódki w przychodni w godzinach przyjmowania pacjentów i konieczność zgłaszania zleceniodawcy (kierownikowi przychodzi, pielęgniarce koordynującej) przypadków wcześniejszego opuszczenia przychodni.

Jeśli chodzi o obciążenie zatrudniającego ryzykiem prowadzenia działalności w przypadku placówki medycznej, kwestia ta sprowadza się głównie do ustalenia, kto (zatrudniający czy zatrudniany) odpowiada za szkody powstałe w wyniku udzielania świadczeń zdrowotnych, np. w przypadku błędu w wykonaniu usługi przez pielęgniarkę. Pielęgniarka świadcząca usługi w zakładzie opieki zdrowotnej (podmiocie leczniczym) nie musi dysponować własnym sprzętem, gdyż wymaganie to dotyczy wyłącznie pielęgniarki świadczącej usługi w miejscu wezwania (art. 25 ust. 4 pkt 2oraz art. 26 27 ustawy). Z tej przyczyny ryzyko pracodawcy, rozumiane jako obowiązek udostępnienia pracownikowi sprzętu (aparatury, urządzeń) niezbędnego do pracy, nie występuje w przypadku pielęgniarek zatrudnionych w przychodni, niezależnie od podstawy świadczenia przez nie usług zdrowotnych, ponieważ zakład opieki zdrowotnej (podmiot leczniczy) ma obowiązek udostępnić sprzęt medyczny na takich samych zasadach zarówno pielęgniarce wykonującej zawód na podstawie umowy o pracę, jak i na podstawie umowy cywilnoprawnej. Istotne w kontekście ryzyka obciążającego zatrudniającego lub zatrudnianego jest natomiast wymaganie od pielęgniarki ubezpieczenia własnej odpowiedzialności cywilnej. Jeżeli pielęgniarka zawiera we własnym imieniu umowę ubezpieczenia swojej odpowiedzialności cywilnej za szkody mogące powstać w związku ze świadczeniem przez nią usług zdrowotnych (choćby spowodowane przez nią nieumyślnie), stanowi to podstawę do oceny, że zatrudniającego ją zakładu opieki zdrowotnej (podmiotu leczniczego) nie obciąża ryzyko jej działalności. Gdyby pielęgniarka była pracownikiem, za szkody przez nią wyrządzone (zwłaszcza nieumyślnie) odpowiadałby pracodawca, a zatem nie byłoby potrzeby ubezpieczenia jej odpowiedzialności cywilnej. Skoro pielęgniarka zawiera umowę ubezpieczenia swojej odpowiedzialności cywilnej, może to świadczyć, że nie pozostaje w stosunku pracy z zatrudniającym ją podmiotem leczniczym.

Przechodząc do oceny kwestii osobistego świadczenia pracy Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że umowa zawarta przez strony na piśmie nie zawierała postanowienia o możliwości zastąpienia powódki jako pielęgniarki przez osobę trzecią. W czasie zatrudnienia powódki u strony pozwanej nie zdarzył się również przypadek, aby powódka poszukiwała kogoś na swoje zastępstwo. Powódka faktycznie świadczyła pracę osobiście, a w razie jej nieobecności (szkolenie, zwolnienie lekarskie, inne przypadki „wolnego”) pozwana Spółka zapewniała jej zastępstwo przez inną pielęgniarkę zatrudnioną w tej samej przychodni. Nie oznacza to jednak w ocenie Sądu Najwyższego, że w ogóle nie istniała (choćby potencjalnie) możliwość zastąpienia powódki przez inną pielęgniarkę prowadzącą indywidualną praktykę pielęgniarską i gdyby powstała taka potrzeba (zastąpienia powódki przez dłuższy czas a nie przez kilka dni), strona pozwana nie oczekiwałaby od powódki znalezienia kogoś (innej pielęgniarki) na zastępstwo. Argumentacja Sądu Okręgowego dotycząca tej kwestii nie była w ocenie Sądu Najwyższego w związku z tym przekonująca i wystarczająca do przyjęcia bezwzględnego obowiązku osobistego świadczenia pracy.

Wybrał: Mariusz Mielcarek 


W tym roku w województwie opolskim
wyjątkowo obrodziły pielęgniarki.

Zobacz przyczyny tego szczególnego urodzaju...

Poniżej informacja ze strony Opolskiego Urzędu Wojewódzkiego

Tylko 5 procent łóżek do korekty w opolskich szpitalach

6275 to liczba miejsc w szpitalach w województwie opolskim, z czego korekcie może ulec tylko 340. – Nie ma zagrożenia – podkreśla wicewojewoda opolski Violetta Porowska.

Aby rozwiać wszelkie wątpliwości oraz nieprawdziwe informacje podawane w mediach na temat zatrudnienia pielęgniarek i położnych w podmiotach leczniczych na terenie Opolszczyzny, wicewojewoda opolski – podczas dzisiejszej konferencji prasowej, m.in. przedstawiła raport danych z opolskich podmiotów leczniczych, które złożyły do wojewody opolskiego wnioski o zmianę liczby łóżek, w związku z wejściem w życie Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 11.10.2018 r. dotyczącego norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych na oddziałach szpitalnych.

Wicewojewoda Opolski przedstawiła cel wprowadzenia zmian, które wpłyną pozytywnie na zdrowie pacjentów, zapewnią dostępność, utrzymają odpowiednią jakość świadczeń oraz wpłyną na efektywne zarządzanie i koszty funkcjonowania szpitali. – Rozporządzenie ma na celu przede wszystkim właściwe zaopiekowanie się pacjentem i utrzymać odpowiednią jakość świadczeń – podkreślała.

Raporty danych z opolskich szpitali wskazują, że wiele łóżek nie było dotąd wykorzystywanych, co generowało straty. Dla przykładu, na oddziale okulistycznym w Zespole Opieki Zdrowotnej w Nysie, wykorzystywanych było jedynie 29 procent łózek w 2018 r. Podobnie jest np. w Stabrowskim Centrum Medycznym w Kup, gdzie – dla przykładu – na Oddziale Geriatrycznym wykorzystanych było zaledwie 49 procent. Nie są to jednak najniższe wartości, gdyż w kluczborskim szpitalu powiatowym na oddziale pediatrycznym w roku ubiegłym wykorzystano zaledwie 10 procent miejsc. – O racjonalności mówimy przy 85 procentowym wskaźniku – wyjaśnia wicewojewoda Porowska.

Wicewojewoda zaprezentowała także wskazania do zapewnienia określonej liczby pielęgniarek i położnych w podmiotach leczniczych. Z danych dotyczących liczby aktywnych zawodowo pielęgniarek w woj. opolskim wynika, iż na Opolszczyźnie jest ich 7 700, w tym 5 366 jest zatrudniona. – Informacje dotyczące zatrudnienia pielęgniarek na poszczególnych oddziałach nie pokrywają się z liczbą zatrudnianych pielęgniarek w całej jednostce.

Violetta Porowska, podkreśla że wprowadzenie Rozporządzenia Ministra Zdrowia jest racjonalne, potrzebne i konieczne. O zmiany wnioskowały nie tylko środowiska pielęgniarek oraz pacjentów ale i dyrektorzy szpitali, którzy przez lata domagali się jasno określonych norm.

Przypomnijmy, że do wojewody opolskiego wpłynęło łącznie 9 wniosków o zmianę liczby łóżek na oddziałach szpitalnych. W woj. opolskim funkcjonuje 29 szpitali.

źródło informacji (oraz zdjęcie): www.opole.uw.gov.pl

Komentarz redakcji pielegniarki.info.pl:

Tyle informacji ze strony wojewody, która oznajmiła na konferencji:

"Wicewojewoda zaprezentowała także wskazania do zapewnienia określonej liczby pielęgniarek i położnych w podmiotach leczniczych. Z danych dotyczących liczby aktywnych zawodowo pielęgniarek w woj. opolskim wynika, iż na Opolszczyźnie jest ich 7 700, w tym 5 366 jest zatrudniona. – Informacje dotyczące zatrudnienia pielęgniarek na poszczególnych oddziałach nie pokrywają się z liczbą zatrudnianych pielęgniarek w całej jednostce".

Wniosek z konferencji jest jeden: mamy wystarczającą liczbę pielęgniarek w kontekście nowych norm zatrudnienia pielęgniarek. Mamy szczerze mówiąc nadwyżkę! Może zaczniemy teraz w takim razie, na większą skalę eksportować pielęgniarki? 

Ale zbadajmy temat bardziej dogłębnie!

Otóż, ministerstwo zdrowia opracowało raport „Normy zatrudnienia pielęgniarek i położnych. Ocena skutków zmian do wykazu świadczeń gwarantowanych, wrzesień 2017 r.”

Autorką tego dokumentu jest pani wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko. 

W tym opracowaniu zawarto "bilans personelu pielęgniarsko-położniczego" w sytuacji kiedy zostaną wprowadzone nowe normy zatrudnienia pielęgniarek i położnych. 

Przedmiotowy bilans w podziale na województwa, zawarto w poniższej tabeli:

Skróty:
 leczenie szpitalne (SZP),
 
opieka paliatywna i hospicyjna (OPH)
 świadczenia pielęgnacyjne i opiekuńcze w ramach opieki długoterminowej (OPD)
 rehabilitacja lecznicza (REH)
 opieka psychiatryczna i leczenie uzależnień (OPU)

źródło: ministerstwo zdrowia


Komentarze użytkowników

#1  2019.01.30 01:28:10 ~ja

Licea Medyczne to było zło wyrządzane dzieciom. Nigdy więcej !

#2  2019.01.30 08:41:08 ~irena

No własnie- zastanówmy się nad tym , jaki jest postęp w kształceniu pielęgniarek i położnych i czy tak szeroko zakrojona indoktrynacja młodych dziewczyn , nie odcisnęła wtedy swego piętna na ich psychice ? - bo przecież znikąd się nie brały takie cechy jak - bezwzględna pokora, służalczość, klasztorna dyscyplina Najbardziej ujęło mnie, przykazanie '' - , Pielęgniarka to nie pisanka, czy też malowanka, nieproszona nic nie mówi, nie siada.'', hehe - Może teraz wypowiedzą się osoby, które tak BARDZO gloryfikują dzisiaj Licea Medyczne i twierdzą ,że należałoby do tego wrócić.- masakra. Tak jak w odpowiedzi na inne tematy jest mnóstwo zajadłych komentarzy - tak tutaj widze MILCZENIE

#3  2019.01.30 08:56:06 ~Do 1 #

Co Ty pieprzysz! Bo co dyscyplina była? I bardzo dobrze! A nie teraz dziewuchy rozpaskudzone i obrzydliwie pyskate

#4  2019.01.30 10:11:19 ~do #3

Od razu widać że nie pisze to pielęgniarka.Nas pielęgniarki cechuje duża kultura osobista i empatia dla drugiego człowieka.Do wszystkich.Licea nie nauczyły nas asertywności niestety.Pewnie dlatego że dzieci szły do tych szkół.Inaczej myślisz mając 14,czy 15 lat a inaczej mając tych lat 18.Młodego człowieka łatwiej sobie ,ukształtować''

#5  2019.01.30 10:16:39 ~ja

Poza tym wtedy było inne pokolenie.Nie zapominajmy że nasz kraj był krajem myśli komunistycznej.Służenie lekarzowi to była nasza powinność.

#6  2019.01.30 10:21:19 ~Go

Ja po LM w Oświęcimiu zrezygnowałam ze studiów,ponieważ bylam przekonana,że na nich też się będą nade mną. podobnie znecać.Były wszystkie myki o których piszecie,a ponadto obowiązek napisania pracy na temat odczuć po smierci pacjenta w trakcie pierwszej praktyki( w 16 r.ż.).Moja kolezanka dostała ataku histerii na internie,jaj Ją obowiązkowo zamknęli z chorą w agagonNo i noszenie woreczkow czystości- papier toaletowy,lignina,mydło itp.duperele-Pani od higieny sprawdzala czy go mamy zawsze ze sobą,a szszatnz szafkami nie było, więc ciagnelysmy to codziennie na trasie szkoła- dom.Kilka razy b.grzecznie zapytałam o parę rzeczy "dlaczego? "i na świadectwo maturalne wpisali mi zachowanie "mierne".Ale już w pracy było już super-wiele się nauczyłam od starszych,życzliwych Koleżanek, a studia mgr też skończyłam (były świetne)-oczywiście-nie-pielęgniarstwo, bo do dziś mam uraz.Poszłam na licencjackie piel.i.strasznie się zawiodłam,jeśli chodzi o poziom(uczelnia publiczna)-mam papier.Gdzie polecacie specjalizacje na Śląsku? Chodzi o firmę.To LM na szczęście juz od lat nie istnieje.

#7  2019.01.30 10:24:32 ~Do 3

Nie, to ty "pieprzysz"! Marzy ci się dyscyplina? Może jesteś jedną/jednym z tych, co lubi trzymać w ręku bicz? Na szczęście dzisiaj młodzi są bardzo asertywni i nie dają sobą pomiatać, bo mają swoje zdanie. I bardzo dobrze!

#8  2019.01.30 10:32:54 ~a_

# 3 to typowy troll-wypad! już 2 zyle zainkasowane-tyle ci wystarczy ;p Koleżanki pielęgniarki proszę ignorować trolle! Nie karmić=nie odpowiadać.

#9  2019.01.30 10:38:15 ~Do 8

Ma Pani całkowitą rację. Szkoda czasu i nerwów. Pozdrawiam.

#10  2019.01.30 12:35:39 ~irena

A WIEC NIE POMYLI LAM SIE- ZAJADŁOŚCI CIĄG DALSZY - DO 7- TY CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM - W TYM LO PEWNIE NIE MÓWILI CO TO OZNACZA - NO NIE DZIWOTA

#11  2019.01.30 13:24:54 ~Do 10

Sprecyzuj, o co ci chodzi, bo chyba sama tego nie wiesz.

#12  2019.01.30 15:30:11 ~dypl piel

Praktyka pielęgniarska od ponad 80 lat ma ochronę prawną jak praktyka lekarska, nie może jej wykonywać nikt bez ustawowej zgody państwa.Szkoły medyczne, akademickie, czy uniwersyteckie wydziały medyczne oraz ich jednostki kształcące w zakresie praktycznym w tych zawodach uczą realizacji zapisów prawa.jak ta nauka przebiega w przypadku praktyki pielęgniarskiej, a jak lekarskiej?

#13  2019.01.30 16:13:04 ~mela

Po maturze zaczęłam nauke w Medycznym Studium Zawodowym kierunek pielegniarstwo. Marzylam o studiach ale ze wzgledow rodzinnych szybko musialam zdobyc zawód i zaczac pracowac. Nauka nie sprawiala mnie wiekszych trudnosci ale z zachowania miałam odpowiedni. A to dlatego ze mimo lat 70 bylam asertywna i czesto krytykowałam idiotyczne zarzadzenia pan instruktorek. Nie usunieto mnie ze szkoły bo mialam5 , rozsadnie myslalam a niepokornosc uznano za 'rogaty charakter'.A studia i tak skonczylam na 2 uczelniach z dobrymi wynikami . Dzis nie wybrałabym tego zawodu chodz studentki Uniwersytetów Medycznych to zupełnie inne pokolenie.

#14  2019.01.30 19:43:39 ~ss

Asertywnym albo się jest ,albo nie.Ja od dziecka byłam asertywna,nie powiem w szkole trochę pod górkę ale dałam radę.Do dziś nie wiem czemu z pracy mnie nie wywalili za mówienie nie.Nawet jak powiedziałam mojej przełożonej żeby se młotek wzięła i wybiła z głowy to że wezmę popołudniowy dyżur w pierwszy dzień świąt i zagroziłamL4

#15  2019.01.30 19:45:58 ~ss

Aaaa,w szkole byłam jedyną która mogła mieć długie paznokcie, bo zadbane były

#16  2019.01.31 00:42:53 ~do 3

Przez takie jak ty , zniewolone umysły a było ich w LM ponad 90 %. jesteśmy w czarnej dupie. "Dziewuchy"? "rozpaskudzone i obrzydliwie pyskate"? . Z takim nastawieniem do młodszych kolezanek pewnie odpłacają ci pięknym za nadobne ,czemu się nie dziwię, bo ich stosunek do nas zależy głownie od tego jak my ich traktujemy kiedy przychodzą do pracy.

Dodaj komentarz