Ministerstwo spowodowało likwidację setek łóżek na oddziałach internistycznych, a teraz planuje "tworzenie nowych stacjonarnych miejsc opieki długoterminowej". A jakie tam będą pracować pielęgniarki, skoro ich brakuje?

Pielęgniarstwo 2019.


Ministerstwo spowodowało likwidację setek łóżek
na oddziałach internistycznych, a teraz planuje "tworzenie nowych

stacjonarnych miejsc opieki długoterminowej".
A jakie tam będą pracować pielęgniarki, skoro ich brakuje?

Posiedzenie plenarne sejmu w dniu 31 stycznia 2019 roku

Poseł Elżbieta Duda:

Szanowna Pani Marszałek! Szanowna Pani Minister! Wysoka Izbo! Z różnych miejscowości w całej Polsce do nas jako posłów docierają informacje o pacjentach, którzy po leczeniu wymagają dalszej profesjonalnej opieki, a rodziny nie są w stanie jej im zapewnić. W związku z tym chorzy pozostają na oddziałach szpitalnych, pomimo że nie wymagają hospitalizacji. Sytuację pogarsza brak miejsc w zakładach opiekuńczych, leczniczych, domach pomocy społecznej czy hospicjach. Przedłużanie tej nieuzasadnionej hospitalizacji generuje dodatkowe koszty dla szpitali, jest dla nich dużym obciążeniem.

Zobacz także: Normy pielęgniarek a likwidacja łóżek

W związku z powyższym zwracam się do pani minister o odpowiedź na następujące pytania. Czy ministerstwo zna i analizuje sytuację chorych, którzy po zakończeniu leczenia w szpitalach wymagają umieszczenia w zakładach opiekuńczych czy opiekuńczo-leczniczych, domach pomocy społecznej lub w hospicjach? Drugie pytanie: Jakie działania podejmuje minister zdrowia w celu zapewnienia ciągłości hospitalizacji, leczenia pacjenta wypisanego ze szpitala? I jeszcze jedno pytanie: Jak wygląda w ocenie ministerstwa dostępność tych świadczeń rehabilitacyjnych, dynamika finansowania świadczeń rehabilitacyjnych i opieki długoterminowej w trosce o zabezpieczenie opieki dla pacjenta? Dziękuję bardzo.

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko:

Szanowna Pani Marszałek! Szanowni Państwo!

Dziękuję bardzo paniom posłankom za zadanie tego pytania. Problem poruszany przez panie jest bardzo ważnym problemem, z którym boryka się obecnie służba zdrowia. Poprzedni sposób finansowania świadczeń zdrowotnych – sposób finansowania za usługę – spowodował, że zaburzona została koordynacja procesu leczenia, powstały utrudnienia związane z kontynuacją procesu leczenia.

Szanowni Państwo! Pacjent, który po pobycie w szpitalu wymaga kontynuacji leczenia na oddziale rehabilitacyjnym, w zakładzie opieki długoterminowej czy też w zakresie opieki ambulatoryjnej, po wypisaniu ze szpitala, zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia, otrzymuje stosowne skierowanie wydane przez lekarza prowadzącego. Zgodnie z ustawą pacjent ma prawo do wyboru świadczeniodawcy, a zatem każdy może zdecydować, w którym podmiocie leczniczym chciałby kontynuować pobieranie świadczeń. Niemniej jednak do ministra zdrowia docierają informacje – już zresztą docierały od wielu, wielu lat – że dostępność tych świadczeń poszpitalnych w dużej mierze jest ograniczona. W zależności od trybu skierowania, czy jest to skierowanie pilne, czy ten konkretny przypadek wymaga pilnej reakcji, czy może być przyjęty w trybie stabilnym, okres oczekiwania na świadczenie jest różny.

Minister zdrowia od kilku lat podejmuje konkretne działania mające na celu koordynację dalszych procesów leczenia. Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia wprowadziliśmy m.in. kompleksową opiekę w kilku rodzajach świadczeń, tych najistotniejszych z punktu widzenia epidemiologii w naszym kraju. I tak zostało wprowadzone kompleksowe świadczenie w zakresie postępowania po zawale serca. Pacjenci po zawale mięśnia sercowego mają zagwarantowaną kompleksową opiekę w postaci rehabilitacji. Polega to na koordynacji wszystkich działań związanych z opieką nad pacjentem w okresie 12 miesięcy od wystąpienia zawału. W ramach tej koordynacji świadczeniodawca jest zobowiązany zapewnić prowadzenie procesu terapeutycznego z uwzględnieniem zindywidualizowanych potrzeb pacjenta, według ustalonego wcześniej planu leczenia.

Podobna sytuacja ma również miejsce w przypadku pacjentów hospitalizowanych z powodu epizodów związanych z udarem. W tym wypadku również zagwarantowana jest wczesna rehabilitacja neurologiczna. Tacy pacjenci, w ramach skoordynowanego świadczenia, mają zapewnioną dostępność do wczesnej rehabilitacji neurologicznej.

Podobna kwestia, związana z koordynacją procesów leczenia, występuje również w przypadku nowotworów piersi. W tym wypadku również, po zastosowaniu konkretnej metody leczenia, zabezpieczamy kompleksową rehabilitację, która ma nie dopuścić do rozwoju obrzęku czy osłabienia sprawności kończyn.

To są przykłady konkretnych działań, które minister podejmuje w tych najistotniejszych przypadkach, mając na celu zapobieganie niepożądanym efektom, które mogą się pojawić w wyniku braku możliwości kontynuacji leczenia.

Poza tym wprowadziliśmy również w systemie nowe produkty dofinansowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia, m.in. koordynowaną opiekę nad ciężarną, koordynowaną opiekę nad dzieckiem. Ma to związek z ustawą „Za życiem” i dotyczy sytuacji, kiedy dzieci, które rodzą się z problemami zdrowotnymi, w ramach dziecięcych ośrodków koordynujących, mają możliwość kontynuacji leczenia, rehabilitacji i koordynacji tych wszystkich procesów poprzez jednostki, które zakontraktowały te rodzaje świadczeń. Jest to jeden z elementów poprawy dostępności do świadczeń, które niezbędne są do utrzymania stanu zdrowia po procesie leczenia szpitalnego.

Chciałabym w tym miejscu podkreślić, że minister zdrowia podejmuje też inne działania, które mają zwiększyć dostępność do świadczeń w leczeniu poszpitalnym, m.in. w ubiegłym roku Sejm przyjął ustawę, która gwarantowała osobom ze znacznym stopniem niepełnosprawności oraz dzieciom niepełnosprawnym dostęp do świadczeń rehabilitacyjnych bez skierowania i poza kolejką. Te osoby korzystają z tego typu świadczeń. Ponadto świadczeniodawcom zostały przekazane dodatkowe środki w wysokości 5% wartości obecnego kontraktu. Te świadczenia są realizowane. Dostępność do produktów leczniczych, do środków ortopedycznych bez ograniczeń – to również są działania związane z kontynuacją leczenia, które podejmuje minister zdrowia.

Natomiast kwestia dostępności do opieki długoterminowej wymaga współpracy m.in. z samorządami lokalnymi. Chodzi tu zarówno o tworzenie nowych stacjonarnych miejsc (Dzwonek) opieki długoterminowej, jak również o rozwijanie świadczeń środowiskowych i dziennych dedykowanych właśnie pacjentom, którzy wymagają kontynuacji rehabilitacji czy opieki pielęgnacyjnej.

Zobacz także: Normy pielęgniarek a likwidacja łóżek

ródło: stenogram posiedzenia sejmu

Wybrał: Mariusz Mielcarek 


Pielęgniarki zakrapiały krople do oczu.
Wskutek zakażenia pacjentka utraciła widzenie w oku.

Z uzasadnienia (fragment) Sądu Okręgowego: 

Najprawdopodobniej źródłem zakażenia były zakażone krople stosowane w okresie przedoperacyjnym. Może na to wskazywać brak wiedzy personelu pielęgniarskiego pracującego ówcześnie w (...) jak należy postępować z wielorazowymi otwartymi opakowaniami kropel. Krople oczne są grupą leków, którym stawia się wyjątkowo wysokie wymagania jakościowe. Muszą one być jałowe (I klasa czystości mikrobiologicznej) i nie mogą zawierać nierozpuszczalnych zanieczyszczeń. Czystość mikrobiologiczną kropli do oczu osiąga się w wyniku bardzo rygorystycznego procesu produkcji oraz stosowania konserwantów, które przedłużają czas ich stosowania, jednocześnie zapobiegając zainfekowaniu chorobotwórczymi bakteriami, grzybami lub wirusami. Przyjmuje się, że po otwarciu krople oczne można bezpiecznie stosować tylko przez 4 tygodnie. Niekiedy producent określa w ulotce krótszy czas przechowywania lub specjalne warunki w jakich krople powinny być przechowywane. Krople do oczu wykonywane w aptece, zawierające konserwanty, powinny być zużyte w ciągu 10 dni od otwarcia, natomiast leki oczne przygotowywane w aptece bez konserwantów powinny być zużyte w ciągu 24 godzin od otwarcia. Konserwanty, jak wszystkie substancje chemiczne, mogą wywoływać u pacjentów podrażnienia i reakcje alergiczne, dlatego na rynku dostępne są preparaty, które ich nie zawierają. Trwałość takich leków zależy od specjalnych warunków przechowywania (lodówka) lub charakteru opakowania. Często spotyka się krople oczne w postaci minimsów – opakowań zawierających jednorazową dawkę leku. Znacznie bardziej zaawansowane są nowoczesne systemy dozujące krople ( (...) i (...)). (...) takie pozwalają na wydłużenie czasu stosowania leku, mimo braku konserwantów, nawet do kilkunastu tygodni od pierwszego użycia. (...) utrzymuje jałowość kropli ocznych przez 2 miesiące, a z kolei (...) aż 3 miesiące.

Ciąg dalszy poniżej...


Poseł pyta co z 1 200 do podstawy pielęgniarek
po 31 sierpnia 2019 roku?

Interpelacja do ministra zdrowia w sprawie rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 11 października 2018 r. zmieniającego rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego

Szanowny Panie Ministrze,

pragnę zwrócić się do Pana Ministra z problemem, który staje się coraz bardziej palący i domagający się jasnych i szybkich odpowiedzi. Mianowicie, chodzi o rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 11 października 2018 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego (Dz. U. z 2018 r. poz. 2012), zgodnie z którym, od 1 stycznia 2019 r. minimalny wskaźnik zatrudnienia pielęgniarek wynosi 0,6 na łóżko dla oddziałów o profilu zachowawczym i 0,7 dla oddziałów o profilu zabiegowym, natomiast w oddziałach pediatrycznych równoważniki zatrudnienia na łóżko zostaną podwyższone od 1 lipca 2019 r. do poziomu 0,8 w oddziałach zachowawczych oraz 0,9 w oddziałach zabiegowych.

Tak sformułowane przepisy nie uwzględniają kilku kluczowych czynników, podważając tym samym ich racjonalność. Przede wszystkim przy ustalaniu tych norm nie uwzględniono średniego obłożenia łóżek, sezonowości wykorzystywania miejsc szpitalnych oraz braku pielęgniarek na polskim rynku pracy. W wyniku tego obowiązywanie nowych przepisów będzie prowadziło do zmniejszenia liczby łóżek w szpitalach, co z kolei doprowadzi do spadku dostępności do świadczeń dla pacjentów i kłopotów finansowych szpitali. Nowe normy nie uwzględniają ponadto zatrudnienia opiekunów medycznych i ratowników medycznych jako personelu wspomagającego pracę pielęgniarek.

Nowe przepisy zatrudnienia pielęgniarek zostały wprowadzone arbitralnie, odnoszą się tylko do ilości łóżek. Dotychczas obowiązujące normy pielęgniarek poprzedzone były oceną kategoryzacji pacjentów, wyliczeniem czasu pracy poświęconego przez pielęgniarki poszczególnym zabiegom leczniczo-pielęgnacyjnym, uwzględniały czas urlopów i innych usprawiedliwionych nieobecności. Co wymaga podkreślenia, na polskim rynku pracy brakuje nie tylko pielęgniarek, ale w wielu przypadkach brak jest możliwości zorganizowania dodatkowych miejsc w gabinetach zabiegowych, dyżurkach pielęgniarskich, pokojach socjalnych i szatniach.

Słabość nowych przepisów uwidacznia się przede wszystkim w zakresie braku pielęgniarek. Szacunkowe dane wskazują, że do 2033 roku będzie brakowało w kraju 169 tysięcy pielęgniarek i położnych. Zapewnienie zastępowalności pokoleń wymaga, aby w latach 2018-2033 wchodziło do systemu co najmniej 13 tysięcy pielęgniarek i położnych rocznie. Z Raportu Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych Zabezpieczenie społeczeństwa polskiego w świadczenia pielęgniarek i położnych wynika, że liczba absolwentów na kierunku pielęgniarstwo uzyskujących prawo wykonywania zawodu w latach 2014-2016 wyniosła 9 854, natomiast liczba absolwentów, którzy podjęli zatrudnienie w systemie ochrony zdrowia – jedynie 4 021 osób. Dlatego też ustalenie nowych, zwiększonych norm zatrudnienia pielęgniarek, powinno być poprzedzone zorganizowaniem szkół medycznych, których absolwenci zapewniliby zatrudnienie na poziomie ustalonych norm.

Deficyt kadry pielęgniarskiej jest szczególnie mocno odczuwalny tam, gdzie obciążenie pracą jest największe, a sama praca i opieka nad pacjentem – najcięższa, jak np. na oddziałach udarowych. Ponadto aktualne regulacje w zakresie wynagrodzeń nie uwzględniają obciążenia stresem i pracą pielęgniarek, a w ślad za kolejno wprowadzanymi regulacjami płacowymi białego personelu nie idzie walidacja wartości świadczeń, tak, aby te kwestie mogły być regulowane na poziomie szpitala.

Na koniec chciałbym poruszyć jeszcze jedno zagadnienie, które domaga się natychmiastowej odpowiedzi. Otóż, zawarte w dniu 9 lipca 2018 r. porozumienie pomiędzy Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych i Naczelną Izbą Pielęgniarek i Położnych a Ministrem Zdrowia zakłada zapewnienie pielęgniarkom i położnym, zatrudnionym na podstawie stosunku pracy, wzrost wynagrodzenia zasadniczego w wysokości nie niższej niż 1200 zł miesięcznie od dnia 1 lipca 2019 r. w przeliczeniu na jeden pełny etat, z tym że od dnia 1 września 2018 r. – w wysokości nie niższej niż 1100 zł miesięcznie w przeliczeniu na pełny etat. W związku z powyższym, wydane rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 29 sierpnia 2018 r., zmieniające rozporządzenie w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej (Dz. U. poz. 1681 i 1682) zobowiązało dyrektorów wojewódzkich oddziałów NFZ do przedstawienia świadczeniodawcy zmiany umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, obejmującej m.in. wysokość dodatkowych środków na świadczenia opieki zdrowotnej udzielane przez pielęgniarki i położne – jednak jedynie w okresie od dnia 1 września 2018 r. do dnia 31 sierpnia 2019 r. Pytanie, co dalej?

W związku z powyższym proszę Pana Ministra o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:

Jakie działania zostaną podjęte, aby zminimalizować dalekosiężne, negatywne skutki wprowadzenia niedostosowanych do realnych możliwości norm zatrudnienia pielęgniarek?

Czy niekontrolowana likwidacja liczby łóżek naprawdę przyczyni się do poprawy bezpieczeństwa pacjentów?

Jakie działania są planowane, aby zachęcić jak największą liczbę absolwentów kierunków pielęgniarskich do podejmowania pracy w wyuczonym zawodzie?

Czy przewidziane jest wprowadzenie jakichkolwiek form wsparcia oraz zachęt dla personelu pielęgniarskiego, do podjęcia specjalizacji w dziedzinach deficytowych, a także zatrudnienia w oddziałach o największym obciążeniu pracą?

W jaki sposób planowane jest zabezpieczenie środków na dalsze finansowanie zapisów porozumienia, o którym mowa w ostatnim akapicie interpelacji?

Z poważaniem

Ryszard Galla

Poseł na sejm RP

22 stycznia 2019 roku 


Dyskusja pielęgniarek - Pielęgniarstwo to powołanie,
czy tylko zawód?

Komentarze pielęgniarek i położnych

  • Zawód, do którego trzeba mieć predyspozycje, ale w żadnym wypadku jakieś tam powołanie. Powołanie, to można mieć do klasztoru i przestańmy wreszcie opowiadać o powołaniu, bo to bzdura.
     
  • Chyba powołanie. Do tej pory nie mogę zrozumieć tego, jak mogę za tak małe pieniądze wykonywać tak odpowiedzialną pracę. Jak myślę, że to powołanie, to jestem w stanie jakoś to sobie wytłumaczyć.
     
  • Zawód. Mnie nikt nie powoływał do zawodu. Nie miałam objawienia, że zostanę pielęgniarką. A predyspozycje trzeba mieć do każdego zawodu.
     
  • Zawód, który z powodu konieczności posiadania odpowiednich predyspozycji (i nie tylko dlatego) powinien być dobrze opłacany i szanowany :) Żadne powołanie. Powołanie, to można mieć do bycia wolontariuszem w schronisku, albo ratowania dzieci w Afryce.
     
  • Wczoraj - powołanie, dzisiaj - zawód. Ale zawód szczególny. Trzeba czuć to, co się robi, pracować z chorym człowiekiem, służyć mu. To jest piękny zawód, ale decydenci zbyt traktują to jako służba, a nie ciężki i odpowiedzialny zawód. Należy pogodzić profesjonalizm z empatią ze zmęczeniem i odwagą. Bo bycie z umierającym to prawdziwa odwaga, niewielu to potrafi. Pozdrawiam wszystkie Pielęgniarki.
     
  • Zawód, do którego trzeba mieć predyspozycje. Każdy zawód wymaga odpowiednich predyspozycji. Ja np. nie mogłabym być księgową. Skończmy z tym powołaniem. Nikt nie pyta się prawnika, czy górnika, czy ma powołanie.
     
  • Pielęgniarką się po prostu jest, a nie bywa. To ciężka i odpowiedzialna praca, często ponad siły. A największą porażką, jakiej możemy doznać, to śmierć pacjenta spowodowana chorobą... i wówczas pojawia się bezsilność, że mogło się więcej (chociaż wiemy, że nic się już nie mogło). Ale nowy dzień to nowe wyzwania i zadania do wykonania... i trzeba iść dalej - by być w momencie,gdy ktoś będzie potrzebował naszej pomocy i pomagać zgodnie z naszą wiedzą i umiejętnościami, których wciąż nabywamy... by być, by traktować innych tak, jakbyśmy same chciały być traktowane. I niekoniecznie musimy mieć powołanie, ale zdrowe myślenie, że swoją pracę będziemy wykonywać sumiennie, rzetelnie i jak najlepiej potrafimy.
     
  • Dla mnie zawód, zdecydowanie, do którego się nadajesz, albo zwyczajnie nie. Teraz nikt już nie operuje słowami "powołani", a pracować musisz, to czemu nie połączyć tych dwóch "rzeczy"? Przyjemności, za którą jeszcze Ci zapłacą, ale już pominę ile...
     
  • Co to znaczy powołanie? Czy dobrą księgową komentują, że jest z powołania, programista też ma powołanie? Nie, o nich się tak nie mówi, tylko o nas. Ja uważam to za zawód, jeden z trudniejszych, do którego należy mieć odpowiednie predyspozycje, tak samo fizyczne, jak i psychiczne.
     
  • Pielęgniarstwo to radość, smutek, uśmiech, łzy, rozczarowanie, duma, duże pokłady empatii, strasznie dużo obowiązków. Piękny zawód, niedoceniane powołanie... jakkolwiek tego nie nazwiesz... Nie każdy może być pielęgniarką, pielęgniarzem... To sposób na życie... nie można dobrze wykonywać swojej pracy jeśli tego nie czujesz... Przypadkowość bardzo szybko zweryfikuje życie...
     
  • Zawód, to oczywiste. Trudny, wymagający wiedzy i predyspozycji. Siostry w szarych krzyżakach przeminęły. Ale ja uczę na licencjacie i pracuję też na oddziale. I powiem Wam, że widać bardzo, kto ma pewne cechy, kto nie. Są, albo wspaniali studenci albo tacy, których nie interesuje pacjent. Mówcie, co chcecie, ale coś szczególnego trzeba w sobie mieć, bo inaczej będzie się profesjonalnym i wykształconym... robotem? Jednak to praca bardzo ciężka, same wiecie, ile cierpienia i śmierci widzimy. Nie każdy się nadaje, nazwijcie to jak chcecie, ale pewne cechy powinny być.
     
  • No to ja wam coś opowiem... Mam syna w szpitalu, w którym sama pracuję. Dzisiaj poszłam do niego o godz. 13:22. Młoda pielęgniarka wyszła i powiedziała, że odwiedziny są od 13:30. Zna mnie, często ten oddział potrzebuje naszej pomocy przy wkłuciu do żyły lub rurek na tace reanimacyjną. Ja pracuję na bloku operacyjnym, jestem anestezjologiem. Poczekałam te 8 minut... i to, co pomyślałam o młodej koleżance, to nie do publikacji... Ale jak następnym razem zadzwonią, że nie mogą się wkłuć, to pewnie i tak pójdę, bo ja jestem stara szkoła.
     
  • Zawód, żadne powołanie. Co mogła wiedzieć dziewczyna po podstawówce, którą mama wysłała do liceum pielęgniarskiego? Mówiła "będziesz miała ciepło, czysto i się nie narobisz"... Czyli nawet nasze matki nie wiedziały, jaka to ciężka praca. Nigdy bym nie pozwoliła swojej córce być pielęgniarką.
     
  • Każdy ponoć jest do czegoś powołany: do małżeństwa, samotności, kapłaństwa czy niesienia pomocy. Jak jest z pielegniarstwem, to jeden Bóg wie. Dla mnie to sposób na zapłacenie rachunków. I jednego jestem pewna, że coś mnie po każdym dyżurze znowu ciagnie do szpitala, mimo że cały czas narzekam i twierdzę, że chcę to rzucić w .....
     
  • Zawód dla osób ze szczególnymi predyspozycjami. Wymagający empatii i dużej odporności psychicznej. Trzeba kochać ludzi i umieć pracować z nimi i dla nich. Umiejętność pracy z chorym człowiekiem to często wyzwanie dla pielęgniarki. To my jesteśmy najbliżej pacjenta. To my mamy wzbudzać zaufanie. To w naszych oczach chory szuka pocieszenia, lub odpowiedzi na często niezrozumiałe pytania. Wszelkich procedur medycznych można się nauczyć. Jednak świadomy wybór zawodu, który się kocha daje poczucie, że ten piękny zawód staje się pasją.
     
  • Pielegniarstwo jest powołaniem, bo kto bez powołania wytrzymał w tym zawodzie. Znam jeszcze jedno powołanie tz. do duchowieństwa, tylko różnica między nimi jest ogromna. Pielegniarki mające rodziny, dzieci na utrzymaniu, otrzymują za swoją ciężką pracę głodowy grosz, duchowni, bez dzieci i obowiązków opływają w dostatku. To jest ta dobra zmiana w naszym kraju.
     
  • Rozmawiałam kiedyś z licealistkami o przyszłości, o zawodach i jedna mówi "ja idę na pielęgniarstwo, bo potrzeba pielęgniarek, łatwo o pracę" pytam, czy wie jaki ciężki zawód i że dochodzi powołanie. Młode dziewczyny zaczęły się śmiać i mówią "gada pani jak stara baba, jakie powołanie, wszystkiego można się nauczyć." Spotykam je po roku i pytam jak na studiach... spuściły głowy i powiedziały "brakuje nam powołania."...

Zobacz komentowany post na Facebooku

Dołącz do fanpage'a Ogólnopolskiego Portalu Pielęgniarek i Położnych na Facebooku i także bądź info!


Interpelacja do ministra zdrowia w sprawie wdrożenia minimalnych norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Międzychodzie oraz w innych szpitalach powiatowych

Szanowny Panie Ministrze,

z początkiem 2019 roku weszło w życie rozporządzenie Ministra Zdrowia dotyczące norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych. Według niego minimalny wskaźnik zatrudnienia w oddziałach o profilu zachowawczym powinien wynosić 0,6 etatu na łóżko, a w oddziałach o profilu zabiegowym 0,7. W pediatrii normy zatrudnienia pielęgniarek będą jeszcze wyższe (0,8 dla oddziałów zachowawczych i 0,9 dla zabiegowych). Po przeliczeniu minimalnych norm według wytycznych z rozporządzenia względem łóżek zgłoszonych przez Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Międzychodzie do rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego, aby spełnić wymagania zawarte w ww. rozporządzeniu MZ, bez redukcji łóżek na dzień 01.01.2019 r. brakuje 25,38 etatów pielęgniarskich oraz 14,28 etatów położniczych. Ażeby zachować obecny stan zatrudnienia, należy zredukować 61 łóżek w szpitalu, z różnym podziałem w oddziałach. Dyrektorzy szpitali zwracają uwagę, że ze spełnieniem nowych wymagań mogą być problemy ze względu na braki personelu, a sytuacja ta może doprowadzić do redukcji łóżek, a nawet zamknięcia oddziałów z powodu deficytu personelu pielęgniarskiego i niespełniania nowych norm.

W związku z powyższym uprzejmie proszę Pana Ministra o odpowiedź na pytania:

1. Czy i jakie będą skutki niedostosowania się do norm zatrudnienia pielęgniarek w przypadku braku pielęgniarek?

2. Czy będzie rozważane wliczenie do norm pielęgniarskich ratowników pracujących w oddziałach?

3. Czy będzie przewidziane finansowanie na opiekunki medyczne lub jakiekolwiek ujęcie w normach?

4. Czy w związku z wejściem norm będzie zwiększone finansowanie na ewentualne zwiększenie zatrudnienia?


Z wyrazami szacunku
Zbigniew Ajchler
Poseł na Sejm RP

Międzychód, 16.01.2019 r.


Odbierano wysoko wykwalifikowanym pielęgniarkom
dodatki specjalistyczne.
Tak mówi poseł (PiS) o staroście (PO).

Posiedzenie sejmu w dniu 17 stycznia 2019 roku

Poseł Katarzyna Czochara:

Panie Marszałku! Pani Minister! 11 stycznia tego roku na konferencji prasowej z udziałem dyrektorów szpitali, dla których organem założycielskim jest samorząd województwa opolskiego, wicemarszałek województwa opolskiego Roman Kolek zapowiedział likwidację 240 łóżek w podległych mu placówkach.

Pani Minister! Mam związku z tym pytanie: Jak do tej pory wykorzystywano łóżka w tych szpitalach?

Czy w związku z ich planowaną likwidacją może pojawić się jakiekolwiek zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów korzystających z tych placówek medycznych? Czy Ministerstwo Zdrowia posiada szczegółowe informacje w tej sprawie?

Mam jeszcze jedno pytanie w odniesieniu do wypowiedzi posłów z Platformy Obywatelskiej. Czy w tym momencie uzasadnione jest – jak słyszymy z ust naszych kolegów – odbieranie wysoko wykwalifikowanym pielęgniarkom dodatków specjalistycznych?

Takie sytuacje mają miejsce w szpitalu powiatowym w Prudniku. Wasz kolega z Platformy Obywatelskiej, starosta, pan Radosław Roszkowski od stycznia tego roku podjął takie właśnie działania. Dziękuję bardzo.

(Oklaski) 

źródło: stenogram posiedzenia sejmu 

Zobacz także:
Nowe normy. Pielęgniarka: Jak ma być lżej, skoro na 3 pielęgniarki pracujące na odcinku przypada 5-6 lekarzy zlecających.

Nasza dyrekcja zmniejszyła liczbę pielęgniarek na zmianie. Gdy wspomniono o nowych normach to powiedzieli, że zobaczą co powie kontrola!

Zatrudnienie dodatkowo 40 pielęgniarek (aby spełnić nowe normy zatrudnienia) kosztowałoby szpital 6 mln rocznie.


Sąd: pomiędzy pielęgniarką oddziałową a jej podwładnymi
dochodziło do drobnych nieporozumień.

Chodziło o  "nierównomierne przydzielanie dyżurów".

W uzasadnieniu (fragment) Sądu Okręgowego czytamy:

Część pierwsza: Zmiana pielęgniarki oddziałowej. Została źle przyjęta przez personel pielęgniarski. "Nominacja nowej oddziałowej w sytuacji gdy dotychczasowa jeszcze żyje jest nieodpowiednia...".

Część druga:

(...)

W dalszym czasie pomiędzy położnymi a oddziałowa pozostał jednak dystans. Kontakty pomiędzy nimi ograniczyły się do spraw służbowych, gdy oddziałowa wchodziła do pomieszczeń położnych te milkły. Jednak położne wykonywały wszystkie polecenia oddziałowej, odnosiły się wobec niej z rezerwą ale nie okazywały braku szacunku. Dochodziło pomiędzy nimi a oddziałowa jedynie do drobnych nieporozumień na tle układanych przez oddziałowa grafików dyżurów, wskazywały położne na nierównomierne ich zdaniem przydzielanie poszczególnych dyżurów ale uwagi te były przyjmowane przez oddziałową, która zmieniała grafiki.

W zakresie tych ustaleń Sąd odrzucił te twierdzenia pozwanego zawarte w odpowiedzi na pozew jakoby ze strony powódek dochodziło do ignorowania poleceń oddziałowej przez powódki, namawiania przez nie innych położnych do udawania się na zwolnienia lekarskie oraz podburzania przez nie personelu przeciwko pielęgniarce oddziałowej. Sąd wskazał, że sama B. G. (1), pielęgniarka oddziałowa zeznawała o złej i napiętej atmosferze panującej na oddziale lecz nie wskazała żadnych konkretnych sytuacji w których powódki lub nawet jakakolwiek inna położana odmówiły wykonania jej polecenia. Powódki, które w trakcie postepowania nie ukrywały swojej niechęci do oddziałowej podkreślały swoją odpowiedzialność za wykonywaną pracę oraz fakt, że dostosowywały się do wszystkich poleceń oddziałowej, nawet tych związanych z praca rotacyjną, której co do zasady się sprzeciwiały. Zdaniem Sądu Rejonowego przyjąć należy, ze takie twierdzenia pozwanego okazały się bezpodstawne. Sąd Rejonowy podkreślił, że powódki były oceniane w czasie pracy przez B. G. (1) i ordynatora dra T. i oceny te były wysokie. Gdyby praca powódek budziła wątpliwości tych osób a na pewno byłoby tak w sytuacji „ignorowania poleceń przełożonej” to niewątpliwe ocena ta byłaby inna, stosowano by kary dyscyplinujące.

Nie zostały także udowodnione zarzuty pozwanego jakoby powódki w marcu 2016 roku aby zdestabilizować prace oddziału udały się na zwolnienia lekarskie i miały namawiać ku temu inne położne. Powódki były rzeczywiście wówczas na chorobowym ale jak wskazują były chore. W. S. wskazywała, że jej niezdolność do pracy wynikała z wypadku w jakim brała udział. Żadna z przesłuchanych położnych nie potwierdziła aby była namawiana przez powódki do pójścia na chorobowe a śwd. G. zeznała, że wie o takich działaniach powódek jedynie z opowieści. Także śwd. W.- P.- pielęgniarka koordynująca, wskazująca na sympatię wobec oddziałowej zeznała, że o takich działaniach powódek wie jedynie z opowieści samej oddziałowej B. G. Bezpodstawne okazały się także zarzuty pozwanego wobec powódek aby to one podburzały pracowników do działań przeciwko oddziałowej i wrogo wobec niej nastawiały innych pracowników. Jasne jest, że na wskazanych zebraniach pracowników oddziału w sprawie rotacji powódki zabierały głos, ale jak wynika z zeznań wszystkich świadków nie tylko one. W zasadzie wszystkie położne w czasie swego przesłuchania nie ukrywały osobistej niechęci wobec oddziałowej, formułowały wobec niej konkretne zarzuty- najczęściej, że była osoba nie kontaktową, zbytnią formalistką i osobą wyniosłą. Jak wskazywały ze względu na zachowania oddziałowej odeszły nawet z pracy- śwd. A. (k 249). Oświadczyły jednak, że nie były podżegane do jakichkolwiek działań przeciwko oddziałowej przez powódki, a pisma w sprawie jej odwołania redagowały wspólnie i nie były do tego namawiane przez powódki. Sąd Rejonowy zwrócił uwagę na genezę konfliktu, która nie wynikała z żadnych merytorycznych zastrzeżeń położnych wobec śwd. G. lecz jedynie faktu, że objęła ona funkcje umierającej koleżanki położnych. Poczucie, że było to działanie niewłaściwe jest wśród położnych powszechne i ich niechęć do nowej oddziałowej wynika właśnie z tego a nie była wynikiem intryg powódek, podszczuwania przez nie pozostałych położnych. W tym konflikcie, w ocenie Sądu I instancji powódki objęły w pewnym sensie funkcje przedstawicielek pozostałych położnych, ale nie sposób czynić je wyłącznie odpowiedzialnymi za zaistnienie konfliktu i jego podsycanie.

Ciag dalszy (część trzecia) nastąpi jutro o 08.00 - 27 stycznia 2019 roku

Wybrał: Mariusz Mielcarek


 

Komentarze użytkowników

Dodaj komentarz