Pielęgniarka pisze jak czuje się po nocnym dyżurze: Jak trup. Jak zombi. Ledwo pełznę. Spuchnięte nogi. Bolący kręgosłup. Piekące oczy. Czasem szum w uszach. Padam spać. Nie mogę zasnąć od razu, bo ból nóg dokucza za bardzo.

Praca pielęgniarek w porze nocnej.



Pielęgniarka pisze jak czuje się po nocnym dyżurze:
Jak trup. Jak zombi. Ledwo pełznę. Spuchnięte nogi.
Bolący kręgosłup. Piekące oczy.
Czasem szum w uszach. Padam spać.
Nie mogę zasnąć od razu, bo ból nóg dokucza za bardzo.

 

Zobacz komentowany post na Facebooku

  • Coraz gorzej. Nie mogę wejść do busa. Zdarza się, że nie kojarzę, gdzie mam wysiąść. Dzień stracony. Wszystko mnie wnerwia. W oczach kilo piachu. Bolą barki i ramiona, nogi ciężkie... Mam pisać dalej?
     
  • Jak trup. Jak zombi. Ledwo pełznę. Spuchnięte nogi. Bolący kręgosłup. Piekące oczy. Czasem szum w uszach. Padam spać. Nie mogę zasnąć od razu, bo ból nóg dokucza za bardzo. Potem wybudzam się często. Nocne kawy się właśnie odzywają. Wstaję rozbita, wszystko leci z rąk. Nie celuję sobą w otwory drzwiowe i zaliczam framugi. Dzień stracony. Teraz jest i tak lepiej bo pracuję w fajnym miejscu, na małym, kameralnym oddziale, gdzie w wolnej chwili mogę wygodnie odpocząć. W poprzednim miejscu było dramatycznie. Wracając do domu muszę pokonać kładkę nad jezdnią. Wymagało to wtedy nielada motywacji. Czasem zastanawiałam się, czy dam radę, czy może lepiej zostać na przystanku i przekimać jak menel. Teraz często jeżdżę do pracy rowerem. Kiedy wracam po nocy włączam autopilota?? Wybieram bezpieczną trasę. W żadnym wypadku nie ulicą. Nie ten refleks, zero koncentracji. Zastanawiam się, jak dają radę koleżanki dojeżdżające samochodami kilkadziesiąt kilometrów. To powinno być zabronione.
     
  • Fatalnie. Zazwyczaj kładę się na 3 godz., ale wstaję zupełnie rozbita. Boli mnie głowa, jestem zmęczona, rozdrażniona. W nocy nie mogę spać i cieszę się, jak mam 2 dni wolnego, bo dopiero drugiego dnia dochodzę do jakiejkolwiek równowagi, ale to wiedzą tylko te osoby, które pracują na nocce. Dlatego powinna być emerytura po 35 latach pracy i szkodliwe.
     
  • Trzęsą mi się ręce, kręci się w głowie. Czasem boję się, że zemdleję. Brzuch mam ogromny. Wzdęcia dają o sobie znać. Cała plejada bąków próbuje wydostać sie na zewnątrz... W ustach - przysłowiowy trep. Jakbym pół nocy piła. No piłam... wodę. Ale widocznie za mało...
     
  • Ogólnie okropnie... bóle głowy, światłowstręt, przeszkadzają głośne dźwięki, trudności w skupieniu uwagi, trudności z zaśnięciem, a jak pośpię kilka godzin, to czuję się jeszcze gorzej... kac z grypą razem wzięte...
     
  • Dzień po nocnym dyżurze spędzam w domu, nie jestem w stanie czegokolwiek załatwić, nawet zakupów. Śpię krótko i nieefektywnie, wieczorem trudno zasnąć, często wspomagam się środkami nasennymi. Dokucza uczucie zimna, ból głowy i stawów, obniżony nastrój, ogólne rozbicie, więc zazwyczaj pod kocem na kanapie.
     
  • 09.11.18 wracałam po 24 h dyżurze. Wypadłam z drogi. Nie wiem jak to się stało i kiedy, jak sen. Na szczęście nic mi się nie stało, tylko auto do kasacji. Osoby, które były świadkami wypadku nie wierzyły, że wychodzę żywą z zupełnie zmiażdżonego samochodu... taka sytuacja.
     
  • Po kilku nockach trudno się prawidłowo wysłowić, skupić myśli. Do tego dochodzi ból głowy. Po kilku miesiącach z większą ilością nocek czuję, że jestem zdenerwowana, rozdrażniona i zniechęcona do zycia. To nie jest naturalny tryb.
     
  • To zależy, jaki był dyżur. Przeważnie z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Cóż, jestem idealistą. Praca jest też moim hobby. Im bardziej zmęczony jestem, im cięższy był dyżur, tym szczęśliwszy się czuję. Może to jakiś rodzaj masochizmu? 
     
  • Ja pracuję w systemie 7 nocek, potem 8 dni wolnego. Mam rodzine, więc mam po wyspaniu wiele obowiązków innych. Pracuję od 20.30 do 6.15. Spać kładę się o 7.10, po tym, jak wysyłam synka do szkoły. Wstaję, jak mam szczescie o 13.00 albo wcześniej. Myję się, potem kawa. Potrzebuję godzinki na dojście do siebie, a następnie funkcjonuję. I tak 7 nocy, a kiedy schodzę z 7 nocki muszę położyć się o 21.00 i jak mam szczęście, to usnę jak nie, to leżę i liczę baranki. Jak długo pociągnę... nie wiem. Zdrowie pogorszyło się. Oczy, układ kostny, jestem rozdrażniona, mam zaburzony rytm biologiczny. W urlopie wstaję bez zegarka o 6.00 i nie mogę np. usnąć. No cóż, nocki raz ciężkie, raz lżejsze, ale trzeba do przodu. Pozdrawiam koleżanki na dyżurze.
     
  • Dziś wyjątkowo fatalnie. Dzisiaj, kiedy operowaliśmy, trwała również operacja prezydenta Gdańska. Kumulacja emocji, skupienia i wszystkiego, co możliwe. Nie wiem, czy zmęczenie byłoby równie silne, gdyby nie masakra w Trójmieście. Trudno ocenić, ale okropne samopoczucie...
     
  • Fatalnie. Praktycznie zawsze występuje ból głowy, niemożność skoncentrowania się na czymkolwiek (zresztą podczas dyżuru nocnego koncentracja jest na bardzo niskim poziomie...), brak sił. Pierwszy dzień po nocce jest wyjęty z życiorysu. Jako skutek "długofalowy" - zaburzenia snu, spowodowane pracą zmianową. Nocek staram się brać jak najmniej. Nie warto tracić zdrowia. 
     
  • W ubiegłym roku moja żona, położna wracając po nocnym dyżurze w dżdżysty poranek została ukarana przez "sumiennego" policjanta, który czatował na osoby przechodzące przez ulicę w niedozwolonym miejscu. Miejsce wybrał sobie przy szpitalu na drodze o bardzo małym ruchu, dojazdowej do parkingu gdzie małżonka zostawiła przed dyżurem swoje auto. Po dyżurze nie miała siły "boksować się" z funkcjonariuszem, który robił sobie statystykę. Ja nie przyjąłbym mandatu, ale małżonka nie miała na to siły.
     
  • Jak wracam do domu, to mam wrażenie, że nie ja prowadzę samochód, tylko mam włączony autopilot. Już 30 lat na nocki pracuję i coraz gorzej je znoszę. A dzień po nocce, to jak koleżanki opisywały... Pozdrawiam wszystkich pracujących na dyżurze nocnym.
     
  • Różnie, czasem lepiej, czasem gorzej. Zależy też od dyżuru. Ale generalnie do niczego tego dnia się nie nadaję. Człowiek jest rozbity, nie można się pozbierać, wegetacja. A z roku na rok coraz gorzej.

Zobacz komentowany post na Facebooku

Dołącz do nas na fanpage'u Ogólnopolskiego Portalu Pielęgniarek i Położnych i także bądź info!