Sprawa zmarłej pielęgniarki (pozew złożyła córka) była na wokandzie Sądu Rejonowego a następnie Sądu Okręgowego.
Publikujemy fragmenty wyroku Sądu Okręgowego…
Pielęgniarka zatrudniona w przychodni, podczas pełnionego dyżuru udzielała pomocy pacjentowi, który doznawał ataków padaczki. Pielęgniarka razem z innymi osobami przenosiła pacjenta, próbowała założyć mu wenflon. Na skutek wysiłku fizycznego i doznanego stresu pielęgniarka źle się poczuła, skarżyła się na ból głowy i podwyższone ciśnienie tętnicze krwi. Została przewieziona do szpitala, gdzie zmarła nie odzyskawszy przytomności.
W dniu zdarzenia pielęgniarka była objęta grupowym ubezpieczeniem pracowniczym typu P plus, wykupionym u pozwanej firmy ubezpieczonej. Zgodnie z warunkami zawartej umowy umowa ubezpieczenia wskazywała sumę ubezpieczenia na 8.050 zł w przypadku śmierci ubezpieczonego i śmierci ubezpieczonego spowodowanej nieszczęśliwym wypadkiem oraz na kwotę 30.000 zł w przypadku śmierci ubezpieczonego spowodowanej wypadkiem przy pracy.
Polisa określała wysokość świadczenia z tytułu śmierci ubezpieczonego na 500 % sumy ubezpieczenia tj. 40.250 zł, z tytułu śmierci ubezpieczonego spowodowanej nieszczęśliwym wypadkiem 500 % sumy ubezpieczenia tj. 40.250 zł, z tytułu śmierci ubezpieczonego spowodowanej wypadkiem przy pracy 100 % sumy ubezpieczenia, tj. 30.000 zł. Zgodnie § 2 ust 1 ogólnych warunków dodatkowego ubezpieczenia na wypadek śmierci ubezpieczonego spowodowanej wypadkiem przy pracy, wypadek przy pracy oznacza nieszczęśliwy wypadek, który nastąpił podczas lub w związku z wykonywaniem przez ubezpieczonego zwykłych czynności albo poleceń przełożonych w ramach istniejącego stosunku pracy. Zgodnie z § 4 zakres ubezpieczenia obejmuje śmierć ubezpieczonego spowodowaną wypadkiem przy pracy zaistniałym w okresie odpowiedzialności ubezpieczyciela.
Zgodnie z § 19 ust 1 prawo do świadczenia przysługuje, o ile z medycznego punktu widzenia istnieje normalny związek przyczynowo – skutkowy pomiędzy wypadkiem przy pracy a śmiercią ubezpieczonego. Zgodnie z § 2 ust 1 pkt 2 ogólnych warunków grupowego ubezpieczenia pracowniczego P – nieszczęśliwy wypadek to niezależne od woli i stanu zdrowia osoby, której życie i zdrowie jest przedmiotem ubezpieczenia, gwałtowne zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną, będące wyłączną oraz bezpośrednią przyczyną zdarzenia objętego odpowiedzialnością ubezpieczyciela.
Z punktu widzenia neurologicznego u poszkodowanej pielęgniarki rozpoznano krwotok podpajeczynówkowy z pękniętego tętniaka tętnicy łączącej przedniej, uszkodzenie mózgu z niedotlenienia – śpiączkę mózgową, zgon w wyniku zatrzymania krążenia, nadciśnienie tętnicze.
Przyczyną krwotoku podpajęczynówkowego u zmarłej było pęknięcie tętniaka tętnicy łączącej przedniej mózgu. Do pęknięcia doszło w sytuacji wykonywania znacznego wysiłku (współprzenoszenie nieprzytomnego pacjenta z ulicy do Przychodni), znacznego zdenerwowania zaistniałą sytuacją i trudnościami z wykonaniem wkłucia dożylnego u nieprzytomnego pacjenta, będącego w trakcie stanu padaczkowego.
Okoliczności te mogły spowodować wzrost ciśnienia tętniczego i pęknięcie tętniaka. Tętniaki naczyń mózgowych są najczęściej sprawą wrodzoną, mogą długi czas pozostawać bezobjawowe. Do ich pęknięcia predestynuje znaczny wysiłek lub/i zdenerwowanie. Część krwotoków z tętnic może wystąpić bez poprzedzających, istotnych przyczyn, czasami podczas snu.
W przedmiotowym zdarzeniu czynnikiem wyzwalającym był znaczny wysiłek, zdenerwowanie i wzrost ciśnienia tętniczego, które to czynniki należy traktować jako przyczyny zewnętrzne. Trudno ocenić aby to zdarzenie stanowiło „zwykłe czynności” związane z pracą zawodową zmarłej. Zdarzenie spełnia kryteria wypadku przy pracy. Na przyczynę zewnętrzną w przedmiotowej sprawie złożyła się jednoczasowa kumulacja kilku czynników: znaczny wysiłek fizyczny związany z przenoszeniem ciężkiego, nieprzytomnego dorosłego mężczyzny w trakcie napadu padaczkowego, stres związany ze zdenerwowaniem całym incydentem i nieudaną próbą wkłucia dożylnego u pacjenta, znaczny skok ciśnienia tętniczego do 200/109 jako reakcja stresowa.
Czynniki te wystąpiły niemal jednoczasowo, co mogło spowodować skok ciśnienia, pęknięcie tętniaka i krwawienie podpajęczynówkowe. Gdyby nie cała powyższa sytuacja, to nie doszłoby do pęknięcia tętniaka w dniu zachorowania i co dalej za tym idzie do zgonu poszkodowanej z powodu krwotoku podpajeczynówkowego.
Sąd Rejonowy dokonał ustaleń stanu faktycznego w oparciu o dokumentację z akt sprawy, akta szkody, dokumentację leczenia medycznego uznając ją za w pełni wiarygodną. Ponadto Sąd I instancji czynił ustalenia w oparciu o zeznania świadków i powódki, uznając je za wiarygodne, jako znajdujące potwierdzenie w dokumentacji medycznej i opiniach biegłych.
Sąd Rejonowy przeprowadził dowód z opinii biegłych sądowych z zakresu neurologii i neurochirurgii. Początkowo opinię podstawową oraz uzupełniającą w sprawie wydał biegły neurolog. Następnie w sprawie wypowiedział się biegły neurochirurg. Z uwagi na rozbieżności pomiędzy opiniami tych dwóch biegłych, dopuszczono dowód z opinii kolejnego biegłego z zakresu neurologii. Kolejna biegła poparła stanowisko biegłego neurologa.
W związku z powyższym, uznając, że w sprawie dwóch biegłych zajęło niemal identyczne stanowiska, Sąd I instancji czynił ustalenia w oparciu o opinie dwóch biegłych, nie podzielając wniosków trzeciego biegłego. Opinie dwóch pierwszych biegłych są logiczne, korespondują z zeznaniami świadków, w pełni opisują przedmiotowy wypadek, jego mechanizm oraz jego skutki. Biegli zgodnie wypowiedzieli się w przedmiocie zaistnienia przyczyny zewnętrznej i co do ogólnego stanu zdrowia zmarłej pielęgniarki.
Wziąwszy pod uwagę powyższe, Sąd Rejonowy zasądził kwotę 70.250 zł. Kwota ta stanowi sumę kwot 40.250 zł z tytułu śmierci ubezpieczonego spowodowanej nieszczęśliwym wypadkiem i kwoty 30.000 zł z tytułu śmierci ubezpieczonego spowodowanej wypadkiem przy pracy. (…)
I teraz nastąpił nieprzewidywalny i zaskakujący zwrot akcji…
Ubezpieczyciel złożył apelację od powyższego wyroku do Sądu Okręgowego. Argumentował, między innymi, że pielęgniarka „nie wykonywała zwykłych czynności zawodowych”.
Sąd Okręgowy stwierdził, że „nie można zgodzić się z twierdzeniami ubezpieczyciela, jakoby biegli w swoich opiniach wskazali, że czynności podjęte przez pielęgniarkę nie były lub trudno uznać, by były zwykłymi czynnościami zawodowymi.
Ubezpieczyciel argumentował, że z opinii jednego z biegłych wynika, że trudno ocenić zaistniałą sytuację jako „zwykłe czynności” związane z pracą zawodową zmarłej pielęgniarki, jednakże w opinii biegłego zdarzenie to spełnia kryteria wypadku przy pracy. Sformułowanie biegłego o „zwykłych czynnościach” należy ocenić przez pryzmat zwykle wykonywanych czynności przez pielęgniarkę, której miejsce pracy to szpital czy przychodnia.
Udzielanie pomocy poza tym miejscem należy wprawdzie do obowiązków personelu medycznego, a jeśli dzieje się w czasie godzin pracy, wynika ze stosunku pracy, aczkolwiek nie jest codziennością i w tych kategoriach trzeba odnieść się do opisanej przez biegłego kwestii.
Natomiast inna biegła jasno wskazała w swej opinii, że zmarła jako pielęgniarka dokonała m.in. próby założenia wenflonu mężczyźnie, który doznał napadu padaczkowego, a więc wykonywała zwykłe czynności w ramach stosunku pracy. Tym samym wniosek, iż pielęgniarka w chwili zdarzenia objętego ochroną ubezpieczeniową wykonywała zwykle czynności zawodowe jest słuszny i w pełni uzasadniony.
Skarżący wyrok Sądu Rejonowego ubezpieczyciel podkreślał, że ze zgodnych wniosków opinii biegłych wynika, że w dniu zdarzenia pielęgniarka nie wykonywała zwykłych czynności zawodowych. Jednakże, jak już wyżej wskazano, zmarła wykonywała swe obowiązki w godzinach pracy i udzieliła pomocy zgodnie z obowiązującymi procedurami medycznymi, aczkolwiek przed przychodnią, co nie wyklucza potraktowania zdarzenia jako wypadku przy pracy, czyniąc tym samym twierdzenia apelującej bezzasadnymi.
Co więcej, nawet gdyby przyjąć, jak chce tego ubezpieczyciel, że pielęgniarka nie wykonywała w chwili zdarzenia zwykłych czynności zawodowych, wskazać należy, że wypadek przy pracy obejmuje również nieszczęśliwy wypadek, który nastąpił podczas lub w związku z wykonywaniem przez ubezpieczonego poleceń przełożonych w ramach istniejącego stosunku pracy.
Jak wynika z zeznań świadka – lekarza pracującego w przychodni razem ze zmarłą pielęgniarką – to on zarządził przeniesienie pacjenta, przy którym były obecne obie pielęgniarki. W realiach pracy przychodni lekarskiej należy przyjąć, że lekarz jest przełożonym pielęgniarki, zatem skoro pielęgniarka na polecenie lekarza współprzenosiła pacjenta, który doznał napadu padaczki, czyniła to na polecenie przełożonego w ramach istniejącego stosunku pracy. Z tej też przyczyny, niewątpliwie zdarzenie to spełniało kryteria uznania go za wypadek przy pracy. (…)
źródło: orzeczenia.ms.gov.pl













