Wywody Pana wiceprezesa tylko są potwierdzeniem faktu, że każdą działalność można usprawiedliwić frazesami. Także działalność nikomu niepotrzebną…
Przedstawiamy przebieg wywiadu udzielonego przez wiceprezesa izby pielęgniarek i położnych o tzw. punktach edukacyjnych. Pierwszą część wywiadu omówiliśmy w dniu wczorajszym w artykule pt. Pielęgniarki – punkty edukacyjne jeszcze bardziej po nowemu. Warto przeczytać aby mieć wiedzę w zakresie realiów sposobu wprowadzania tzw. punktów edukacyjnych.
W drugiej części wywiadu redaktor zadaje pytanie czy tzw. punkty edukacyjne będą służyć rozwojowi zawodowemu pielęgniarek i położnych? I bardzo ważne pytanie: czy to będzie skuteczne narzędzie?
Pan wiceprezes Tytuła stwierdza, że pielęgniarki i położne nie mogą być grupą uprzywilejowaną gdyż wszystkie grupy zawodowe mają obowiązek zbierania punktów edukacyjnych, w tym także opiekunowie medyczni. Twierdzi, że dla pielęgniarek nic się nie zmienia, gdyż zawsze chętnie uczestniczyły w doskonaleniu zawodowym. Punkty edukacyjne sprowadzają się zatem do potwierdzenia tego co do tej pory pielęgniarki robiły w zakresie podnoszenia wiedzy zawodowej. Punkty edukacyjne wzmocnią rolę pielęgniarek, ukażą jej kompetencje. To wzmocnienie ich pozycji. To potwierdzenie dla pracodawcy, że ma bardzo dobrego pracownika.
Powyższe wywody Pana wiceprezesa tylko są potwierdzeniem faktu, że każdą działalność można usprawiedliwić frazesami. Także działalność nikomu niepotrzebną…
Dlaczego zatem w przypadku kiedy pielęgniarki „od zawsze” samodzielnie podnosiły swoje kwalifikacje wprowadza się zbieractwo punktów edukacyjnych? Wiele regulacji (MZ, NFZ) wymusza na pielęgniarkach ukończenie poszczególnych form doskonalenia zawodowego czy zatem jest sens wprowadzania administracyjnego obowiązku? Czy to nie próba ratowania wizerunku izby w oczach pielęgniarek. I udowadnianie na siłę o potrzebie istnienia izby?
Wiceprezes pytany o zagrożenia w związku z tzw. punktami edukacyjnymi zauważa, że jak mamy wprowadzać martwe przepisy to lepiej ich nie wprowadzać. „Bez sensu jest coś zapisywać w ustawie co nie będzie możliwe do realizacji”. Wiemy, że w ustawie będa zapisy o obowiazku delegowania pielęgniarki przez pracodawcę na szkolenia odbywane w ramach obowiązku zbierania punktów edukacyjnych. Ale jakiś niebezpieczeństw Pan wiceprezes nie widzi… Ewentualnie ograniczenia czasowe w zakresie delegowania pielęgniarek na szkolenia w kontekście braków kadrowych… Ale jak pracodawca będzie miał świadomość o konieczności posiadania profesjonalisty to będzie „musiał” umożliwić zdobywanie aktualnej wiedzy medycznej.
A świstak siedzi i zawija je w te sreberka…











