Nie da naprawić ochrony zdrowia na oszczędzaniu na pielęgniarkach.
Jedna z naszych czytelniczek napisała poniższą wiadomość. Publikujemy ją w oryginalnym brzmieniu.
Przez lata pielęgniarki pracowały za wynagrodzenia, które dziś trudno nazwać godnymi. Wiele z tych kobiet, które w najbliższych latach nabędą prawa emerytalne, przez większość swojej kariery zawodowej otrzymywało pensje niewspółmierne do odpowiedzialności, wiedzy i ciężaru pracy. To one utrzymały polskie szpitale przy życiu, często kosztem własnego zdrowia, życia rodzinnego i pracy na dwóch, a nawet trzech etatach.
Dziś w Polsce brakuje już ponad 200 tysięcy pielęgniarek. To nie jest prognoza. To jest dramat, który dzieje się na naszych oczach. Jednocześnie średni wiek pielęgniarki wynosi około 55 lat. Oznacza to, że za kilka lat ogromna część obecnej kadry odejdzie na emeryturę. Kto wtedy zajmie się pacjentami?
Trzeba również powiedzieć głośno, że rozwój zawodowy pielęgniarek w ogromnej części finansowany jest z ich własnych pieniędzy. Studia magisterskie, specjalizacje, kursy kwalifikacyjne. Tysiące złotych wydawanych z własnej kieszeni. Bez systemowego dofinansowania. Bez oddelegowania z pracy. Po dyżurach, w weekendy i kosztem własnego czasu.
Warto przypomnieć, co wydarzyło się przed 2017 rokiem. Chętnych na pielęgniarstwo praktycznie nie było. Brakowało kandydatów na studia, brakowało osób chcących wykonywać ten zawód. System znalazł się na granicy wydolności. Dopiero rozwiązania wprowadzone w 2017 roku sprawiły, że zawód zaczął stopniowo odzyskiwać zainteresowanie młodych ludzi. Nie dlatego, że nagle stał się łatwy czy lekki. Dlatego, że pojawiła się choć odrobina nadziei na bardziej godne wynagrodzenie.
Dzisiaj jakiekolwiek majstrowanie przy tych rozwiązaniach byłoby skrajną nieodpowiedzialnością. Osłabienie wynagrodzeń pielęgniarek lub odebranie im gwarancji płacowych nie przyniesie oszczędności. Przyniesie kolejne odejścia z zawodu, jeszcze większe braki kadrowe i jeszcze dłuższe kolejki do leczenia.
Nie da się zbudować sprawnej ochrony zdrowia bez pielęgniarek. Nie ma szpitala, oddziału ani SOR-u, który będzie funkcjonował bez personelu pielęgniarskiego. Można wybudować nowe budynki, kupić najnowocześniejszy sprzęt i stworzyć kolejne programy zdrowotne. Bez pielęgniarek to wszystko pozostanie martwe.
Nie jest tajemnicą, że wielu lekarzy osiąga bardzo wysokie wynagrodzenia. To jednak nie pielęgniarki są problemem finansowym ochrony zdrowia. Próba szukania oszczędności właśnie na nich byłaby fatalnym błędem. To grupa zawodowa, której już dziś dramatycznie brakuje. Każda decyzja pogarszająca warunki pracy i płacy będzie zachętą do odejścia z zawodu albo wyjazdu za granicę.
Jeżeli ktoś naprawdę chce ratować polską ochronę zdrowia, powinien zrobić wszystko, aby zatrzymać pielęgniarki w zawodzie i zachęcić młodych ludzi do jego wyboru. Osłabianie ich wynagrodzeń oznacza dokładnie odwrotny kierunek.
A kiedy zabraknie pielęgniarek, nie będzie miał znaczenia ani budżet, ani ustawy, ani polityczne deklaracje. Nie będzie po prostu miał kto opiekować się pacjentami. I wtedy runie nie jedna grupa zawodowa. Runie cały system ochrony zdrowia.
Dane autora do wiadomości redakcji pielegniarki.info.pl









