Pielęgniarka: Jest mi zawsze bardzo żal, szczególnie pielęgniarek, które rzucają tekstem – no i po co Ci te studia?
Jakiś czas temu na naszym profilu na Facebooku zamieściliśmy poniższy post, w którym zacytowaliśmy pielęgniarkę, która postanowiła po 27 latach pracy pójść na studia. Temat wywołał bardzo dużą dyskusję wśród personelu medycznego. Poniżej cytujemy kilka wybranych komentarzy.
- I znowu. Można nie można. Każda z nas ma inną historię, inne priorytety, inaczej poukładało się jej życie. Przecież nikt nie neguje, żeby za dokształcić były dodatki do pensji. Niesprawiedliwe jest gdy młoda pielęgniarka z mgr ma wyższą pensję od doświadczonej pielęgniarki i jeszcze tekst” trzeba było się uczyć”. To znowu temat zastępczy , naprawdę nie widzi Pani prawdziwych problemów w pielęgniarstwie?
- Znam pielęgniarki, które dodatkowo posiadają po jednym/dwa zawody medyczne i są położnymi lub ratownikami medycznymi czy technikami fizjoterapii itp. NIKT NIE UWZGLĘDNIŁ tego w siatce plac, chociaż posiadają w związku z tym więcej wiedzy i umiejętności.
- Ja wiem jedno, że na dokształcanie zawsze można znaleźć czas tylko trzeba chcieć. A tak na marginesie, w naszym zawodzie ciągle trzeba czegoś się uczyć bo medycyna nie stoi w miejscu odnośnie leków i obsługi sprzętu
- Tylko w Polsce pójście na jakiekolwiek studia, a nie daj Boże pielęgniarskie, powoduje takie oburzenie i czasem lincz, bo przecież człowiek już za stary. Jest mi zawsze bardzo żal, szczególnie kobiet, które rzucają tekstami „no i po co Ci te studia?” czy podobne. Zagranicą usłyszycie „Ej, ale super, ze idziesz na studia! Powodzenia „. Co to kogo obchodzi jak ktoś decyduje się spędzać czas i wydawać pieniądze? Wybiera studia po 30, po 40, po 50 czy po 60. To niczyja sprawa! Niech ludzie zajmują się swoim życiem.
- Gratulacje. Natomiast ja cieszę się że uczyłam się, utrwalałam wiedzę na kursach niezbędnych… W zamian swój czas dostosowywałam do wolnego mojego męża…. Dziś może miałabym papier, ale nie miałabym tyłu pięknych wspomnień…. Mąż umarł 5 lat temu… Naszego czasu razem za nic na świecie bym nie zamieniła… duża część moich koleżanek motała się między pracą, uczelnią, a domem… Któraś miała zawał, inna udar, jeszcze inna też po udarze, ale z mgr przed nazwiskiem jest na ZOL…jako pacjentka… Z mojej perspektywy cieszę się, że wykorzystałam ten czas nam darowany… Być z kimś kto mnie kochał i szanował, z kim cieszyłam każda chwila BEZCENNE. Kasy w portfelu mniej, ale raczej mało prawdopodobne bym znalazła takiego drugiego fantastycznego człowieka. Nie żałuję.
źródło: pielegniarki.info.pl
Komentarze










