Takie są moje refleksje. Pozdrawiam wszystkie koleżanki pielęgniarki i pielęgniarzy.
Jedna z naszych czytelniczek napisała do nas wiadomość. Jak opisuje po wielu latach pracy w zawodzie pielęgniarki przeszła na zasłużoną emeryturę. Oto z czym przyszło jej się mierzyć. Poniżej cytujemy jej wypowiedź.
Jestem już na emeryturze. Przepracowałam 36 lat w szpitalu dziecięcym na oddziale hematologiczno- onkologicznym. Do 1987 roku nie było żadnych wytycznych o obowiązku ochrony przy rozpuszczaniu leków cytostatycznych. Straciłam zdrowie, nie sposób wymienić chorób związanych z ubocznym działaniem cytostatyków. Starałam się o uznanie choroby zawodowej, bez skutku. Gdyby to był lekarz na pewno by koledzy uznali, ale pielęgniarka to normalna przypadłość. Wspomnę, że nawet mam dziurę w przegrodzie nosowej, wyżartą przez opary cytostatyków podczas rozpuszczania.
Pielęgniarka emerytka
Do lekarzy zazwyczaj chodzę prywatnie, bo nie sposób dostać się do specjalistów na fundusz, do tego leki ,, ratujące życie’’ nierefundowane, a emerytura szkoda gadać. Gdyby nie pomoc kochanych córek nie wiem jakbym żyła, chyba w ubóstwie. Takie są moje refleksje. Pozdrawiam wszystkie koleżanki po fachu. I życzę Wam dużo zdrowia.
źródło: pielegniarki.info.pl











