Pielęgniarka: "zostałam z pacjentami".

Koronawirus SARS-CoV-2


Zakażona pielęgniarka została z pacjentami...

Na co dzień opiekunka medyczna w Ośrodku dla Osób Niepełnosprawnych „Miłosierdzie Boże” w Mikołowie Borowej Wsi oraz studentka II roku Pielęgniarstwa w GWSH. Barbara Prusaczyk została z pacjentami chorymi na COVID-19.

Nie musiała podejmować takiej decyzji. Ale nie wyobraża sobie, że mogłaby zrobić inaczej. Kiedy wynik testu podopiecznej ośrodka wyszedł pozytywnie cała placówka objęta została kwarantanną. Ponad stu pensjonariuszy i kilkadziesięciu opiekunów. Kilka osób, u których testy potwierdziły koronawirusa, zostało odizolowanych. Wśród nich pani Barbara.

- Mój wynik okazał się pozytywny. Przez pierwsze kilka dni byłam osłabiona i miałam dziwne uczucie ścisku w gardle. Mogłam przestać pracować i przejść chorobę sama. Ale się nie zgodziłam.

- Dlaczego?

- Bo mój stan pozwalał mi na opiekę nad pacjentami. Byliśmy w tej izolacji wspólnie. To są osoby niepełnosprawne, dodatkowo zostały zarażone COVID-19. Trzeba im pomagać w codziennych czynnościach, podawać lekarstwa, dbać o nich. Miałam narażać inne koleżanki, opiekunki medyczne, pielęgniarki? One nie zachorowały. I oby tak zostało.

Oczywiście w rozmowie przyznaje, że nie jest proste zostać na kilkutygodniowej izolacji, kiedy w domu czeka na nią rodzina. Z dziećmi jest w kontakcie telefonicznym. Tęskni bardzo. Wyjdzie dopiero wtedy, kiedy wszyscy wyzdrowieją i zostanie to potwierdzone testami. Boi się, żeby bliscy nie mieli kłopotów.

– Ludzie nie zawsze rozumieją. Cieszą brawa dla medyków, ale wiemy, że jest też hejt na nas. Bo zdaniem wielu - zarażamy.

- Czy to nie odciąga od zawodu, do którego się pani przygotowuje?

- Nie. Absolutnie. Podejmując pracę w charakterze opiekuńczo-wychowawczym w ośrodku wiedziałam, że w etykę zawodu jest wpisane niesienie pomocy pensjonariuszom. Pandemia to przyśpieszona szkoła zawodu. Doświadczenie. I to mnie tylko utwierdza, że chcę pomagać ludziom.

Pani Barbara zdecydowała o studiach na kierunku Pielęgniarstwo po kilkunastu latach w zupełnie innej branży. Natomiast zawód nie był dla niej nowością. Jej mama jest pielęgniarką. Jak przyznaje, mimo, że jej droga do celu jest dłuższa, w końcu musiała trafić na swoje miejsce. Mimo ogromnego zmęczenia, kiedy mówi o podopiecznych, słychać w jej głosie energię.

- Zdaję sobie sprawę, że wykonywanie tego zawodu nie jest łatwe. Wysiłek, emocje, warunki pracy w szpitalach… Nie, nie zmienię zdania.

Kiedy pytam co według niej jest najważniejsze w tej pracy po chwili namysłu mówi, że zgrany zespół. Na taki trafiła w ośrodku, ale również na uczelni. Grupa studentów w różnym wieku i z różnym doświadczeniem, uczy się od siebie. Studentki, które uzupełniają wykształcenie są przykładem dla tych, które studia rozpoczęły zaraz po maturze. Młode dziewczyny zarażają pasją. – Dzielimy się doświadczeniem. Na pewno przyda się też moje z czasu pandemii – dodaje pani Basia.

Czy czuje się bohaterką? - Czuję satysfakcję. Bohaterami są Ci, którzy w czasie pandemii pracują w szpitalach.