MZ - pielęgniarkom z Ukrainy nie uznamy kwalifikacji, ale warunkowo dopuścimy do pracy.

Pielęgniarki z Ukrainy


Posiedzenie Sejmowej Komisji Zdrowia w dniu 26 listopada 2020 r.

Dyrektor departamentu MZ Małgorzata Zadorożna:

My już wielokrotnie podkreślaliśmy – jak tu słusznie wskazał pan profesor Maksymowicz – procedując przepisy dotyczące uproszczonych zasad wpuszczania na rynek polski... Ja chcę podkreślić – i naprawdę podkreślamy to na każdym kroku, a być może nawet, jeśli się uda, zaproponujemy poprawkę w tym zakresie – my dzisiaj nie mówimy o uznaniu kwalifikacji. Nie mówimy. My nie mówimy o tym, że bezwarunkowo, bezwzględnie wpuszczamy do nas pielęgniarkę, która posiada wykształcenie średnie, bo do tego sprowadza się ta sytuacja, i ona może u nas pracować, a następnie, jeśli będzie chciała, będzie mogła pojechać dalej, na rynek europejski, otrzyma zaświadczenie, że posiada pełne kwalifikacje. Nic z tych rzeczy. My mówimy tylko o warunkowym wpuszczeniu na pewien określony czas panie lub panów, oczywiście tych, którzy w państwach, z których się wywodzą, spełniają warunki do wykonywania zawodu. Jeżeli minie 5 lat i w tym czasie taka pielęgniarka w Polsce nie zrobi licencjatu, to po prostu nie będzie miała kwalifikacji do wykonywania zawodu i ich nie otrzyma. To jest rozwiązanie polegające tylko na warunkowym dopuszczeniu do pracy, a nie na uznaniu kwalifikacji. Tak samo jak państwu tłumaczyliśmy, że tych lekarzy, których będziemy wpuszczać, nie uznajemy za specjalistów, bo nie możemy tego zrobić na gruncie europejskim. Musimy zbadać ich dyplom. Dlatego nie uznajemy im kwalifikacji. My ich warunkowo dopuszczamy do praccy, tak samo jak to robią nasi sąsiedzi zza zachodniej granicy.

Dlatego w tym zakresie absolutnie nie ma niezgodności z prawem Unii Europejskiej. Byłaby niezgodność, gdybyśmy uznawali ich kwalifikacje, czyli mówili – to jest pielęgniarka w rozumieniu rynku Unii Europejskiej, w rozumieniu dyrektywy. Wtedy byłaby to absolutna niegodność. My tego nie robimy.

Pragnę też zwrócić uwagę na fakt, że jednak pracują u nas panie pielęgniarki, które posiadają średnie wykształcenie i nie jest to kwestionowane. Studia pomostowe, które zresztą były dość szeroko wspierane ze środków Unii Europejskiej za pośrednictwem ministra zdrowia, nie były przecież przymusowe dla pielęgniarek. Panie ze średnim wykształceniem pracują i nikt nie twierdzi, że ich praca jest nielegalna albo że nie są pielęgniarkami. Zatem jeszcze raz podkreślam, musimy dokonać pewnego rozgraniczenia.

Czym innym jest uznanie kwalifikacji, i tu tym paniom kwalifikacji rzeczywiście uznać nie możemy, jeżeli nie mają dyplomu ukończenia studiów wyższych, a czym innym jest warunkowe dopuszczenie na określony okres do pracy w Polsce w zawodzie pielęgniarki. To jest różnica i chciałabym, żeby państwo mieli na uwadze tę różnicę. Po pięciu latach w Polsce, jeżeli nie skończą studiów licencjackich, nie będą mogły wykonywać zawodu…

Wybrała: Daria Hoffa, pielegniarki.info.pl

źródło: sejm.gov.pl