Wiceminister: pewna grupa nowych pielęgniarek wystraszyła się.

Pielęgniarki w pandemii.

Pielęgniarki w pandemii

Posiedzenie sejmowej komisji zdrowia w dniu 26 listopada 2020 roku.

Podsekretarz stanu w MZ Sławomir Gadomski:

Jeśli mogę, panie przewodniczący. Dziękuję. Ja zacznę odpowiedź, bo współpracownicy zaraz wprowadzą ministra Miłkowskiego, a też chciałbym być fair wobec tych osób, które zadawały pytania i, po pierwsze, nie zostawiać pana ministra w takim trochę rozkroku. Chcę też wytłumaczyć – pan minister właśnie skończył w Senacie, a ja już zaczynam, de facto, więc pan marszałek mnie wzywa, ale powiem krótko i mam nadzieję, że oddam głos dyrektorom, a pan minister Miłkowski jeszcze je doprecyzuje. Wyjaśniłem tę kwestię. Potem, wychodząc już, poproszę jeszcze pana dyrektora Gesseka o doprecyzowanie.

Drugim tematem, który warto doprecyzować i może wytłumaczyć tutaj państwu posłom i ekspertom, którzy się zgłaszali, jest kwestia legalizacji dyplomu i tej ścieżki związanej jakby z przyjmowaniem dyplomu. To nie jest tak, że w tym procesie nie ma żadnej legalizacji. To nie jest też tak, że teraz nie będzie legalizacji samorządu lekarskiego czy pielęgniarskiego, bo nigdy jej nie było. Dyplomy legalizowane były przez instytucje konsularne krajów, w których były wydawane. I chyba też nie muszę państwa przekonywać o tym, że w oczywisty sposób dzisiaj wiele konsulatów krajów zagranicznych będzie mało chętnych do tego, żeby takie akty, takie legalizacje, takie potwierdzenie dyplomu ich pracowników wydawać, aby ci pracownicy do nas przyjechali. To jest odpowiedź. Poproszę zaraz panią dyrektor Zadorożną o doprecyzowanie i wyjaśnienie, bo być może tutaj jest pewna niejasność.

Chciałbym też zwrócić uwagę na kwestię, którą podnosił i pan prezes Fedorowski, i pani prezes Małas, że to będzie zatrudnianie na dziko. Chcę tylko zwrócić uwagę na to, że ta ustawa daje możliwość. Ona nie daje obligo, nie nakazujemy nikomu zatrudniać pracowników z zagranicy. Ona daje możliwość. Ta możliwość zostaje dalej w rękach dyrektorów podmiotów medycznych, i to oni będą decydowali, czy: a) potrzebują personelu medycznego, b) chcą go wykorzystać, c) są w stanie zapewnić nadzór i d) w jaki sposób w ogóle chcą go wykorzystać i jak te procesy ukształtować. Jeżeli dany dyrektor podmiotu podejmie tę decyzję, że jego zabezpieczenie w personel jest wystarczające, to nikt oczywiście nie będzie zmuszać go do korzystania z tych zasobów, które ta ustawa umożliwia i jakby dostarcza na rynek polski.

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę pani przewodniczącej Małas, bo ja też czytam z pewnym niepokojem te artykuły o tych niezatrudnianych pielęgniarkach. Podajecie państwo jakieś raporty, że odebrano 5 tys. praw wykonywania zawodu, a tylko 1000 pielęgniarek zostało zatrudnionych. Przedstawiajmy te dane ściśle i precyzyjnie. Tysiąc, to jest liczba pielęgniarek, które zgłosiły do Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych, że zostały zatrudnione w jakichś podmiotach, ale to nie jest obowiązek tych osób, więc, po pierwsze, mam dużą wątpliwość, czy wszystkie pielęgniarki, które weszły do zawodu i zdecydowały się na pracę w podmiotach medycznych, na 100% raportują do naczelnej izby, skoro nie ma obowiązku informowania czy są zatrudnione, czy nie.

Po drugie, myślę, że pani przewodnicząca wie równie dobrze jak ja, że w czasie pandemii pewna grupa absolwentów studiów pielęgniarskich, być może w sposób oczywisty dla tych młodych, jeszcze niedoświadczonych w zawodzie, wystraszyła się podejmowania pracy i – mam nadzieję – może czeka na to, żeby to zatrudnienie realizować wtedy, kiedy sytuacja pandemiczna się uspokoi. Myślę, że to nie jest kwestia tego, że dyrektorzy raptem nie chcą zatrudniać personelu pielęgniarskiego, bo chyba wszyscy już od kilku ładnych lat albo jeszcze dłużej zastanawiamy się, jak tej kadry na rynek dostarczyć więcej i wiele prac w tym zakresie, również Ministerstwa Zdrowia, także we współpracy z Naczelną Izbą Pielęgniarek i Położnych, było prowadzonych właśnie pod tym kątem, żeby jak najwięcej…

Przewodniczący poseł Tomasz Latos (PiS):

Panie ministrze, w tym miejscu doprecyzuję jedną rzecz, bo ja też rozmawiałem ze środowiskiem pielęgniarek i położnych. Ja myślę, że trochę źle pan zrozumiał tę wypowiedź. Tu chodzi o coś innego. Rozumiem, że chodzi o to, aby zrobić wszystko, co możliwe, stworzyć takie możliwe zachęty, aby te wszystkie osoby, które kończą studia licencjackie, wchodziły do zawodu. O to chodziło, gdy była mowa o tych 5 tys. i 1,5 tys. – tych, które są zatrudnione. Chodzi o to, aby to uruchomić.

Ma pan niewątpliwie rację, że część osób, może nawet całkiem spora grupa, obawia się rozpoczynać swoją pracę teraz, w pandemii, i nad tym trzeba się zastanowić. Pewnie niektóre z tych osób świadomie z tych względów, a być może również ze względu na ułatwienia wynikające ze zdalnego nauczania, podjęło studia magisterskie, zakładając, że to może jest dobry moment, żeby kontynuować edukację, a nie zatrudniać się. Tak więc, rozumiem, że przedstawicielom pielęgniarek i położnych chodzi raczej o zastanowienie się, co można zrobić, jakie mechanizmy stworzyć, aby te wszystkie osoby podjęły pracę. To raczej w tych kategoriach. (...)

źródło: sejm.gov.pl 

Wybrał: Mariusz Mielcarek