Pielęgniarki z Ukrainy - w marcu, kwietniu pierwsi kandydaci.

Pielęgniarki za wschodniej granicy.


Pielęgniarki z Ukrainy

Posiedzenie sejmowej komisji zdrowia w dniu 26 listopada 2020 roku.

Poseł Wojciech Maksymowicz (PiS):

Chcę właśnie powiedzieć, że mam spore doświadczenie w pracy urzędniczej. Jako dziekan wydziału lekarskiego miałem do czynienia ze sporymi naciskami ze strony urzędników, aż do szczebla podsekretarza stanu z czasów Platformy Obywatelskiej, żeby stosować podobne rozwiązania w podejściu przy takim złagodzeniu nostryfikacji. Otóż, cały czas, czy są rządy takie czy inne, jest głębokie przekonanie, że lekarz, to jest sztuka. I przepraszam bardzo pana posła Korwina-Mikke, ale odnośnie do pana wypowiedzi, że to wszystko jedno, nie mogę podzielić pana stanowiska. Naprawdę, byłem dziekanem wydziału, który robił wszystko, żeby można było ułatwić proces nostryfikacji i jeden egzamin z diagnostyki laboratoryjnej zdany, tylko 25% zdawało… Nie możemy tego ominąć, bo tamci pozostali mieli wiedzę na poziomie licealnym, a nie szkoły wyższej. Mówię o kierunku lekarskim.

Teraz, proszę zwrócić uwagę, że mamy też kuriozalne, pierwszy raz, propozycje dotyczące uznania równoważności wykształcenia pielęgniarek spoza Unii Europejskiej, podczas gdy UE ma bardzo ściśle określony system kwalifikacji, zresztą podobne jak u lekarzy, do pełnienia tego zawodu. Ponieważ byliśmy w okresie przejściowym, to oczywiście do pracy były dopuszczone koleżanki, które wcześniej zrobiły dyplom, ale podzielam opinię pani prezes, że oczywiście zdecydowanie nie ma żadnego porównania wykształcenia i dyplomów pielęgniarek z większości krajów wschodnich z dyplomami polskich uczelni wyższych dających dyplom pielęgniarki czy położnej, dlatego po prostu, że były inne wymogi. Tam zatrzymano się często na poziomie sowieckim. Czy chcemy wrócić do poziomu sowieckiego? To może wprowadźmy na nowo szkoły felczerów. Nie, proszę państwa, to jest naprawdę pogorszenie jakości podejścia do naszego pacjenta, niegwarantującej niczego.

Pozostałe artykuły ustawy, jak przejrzałem… Czyli, głównie jest to próba obejścia nostryfikacji. Czwarta, a biorąc pod uwagę próby Platformy Obywatelskiej, piąta próba obejścia nostryfikacji dyplomów osób ze Wschodu, które mogą nie być równorzędnie przygotowane, chociaż mogą być. Ale wtedy jest bardzo prosta droga – wystarczy zdać egzamin. To samo dotyczy pielęgniarek.

Następne artykuły, które tu występują, dotyczą kolejnej próby innej metody liczenia łóżek w szpitalach, co oczywiście, tak naprawdę, też w żaden sposób w tej chwili nie rozwiąże problemów covidowych. I wreszcie, na koniec, odnośnie do praw lekarzy i pielęgniarek, chcę powiedzieć, że cała ta procedura, łącznie z Sejmem, a potem z tymi zgodami, nawet skróconymi i pozyskaniem tych ludzi, doprowadzi do tego, że może w marcu, a może w kwietniu będziemy mieli pierwszych kandydatów, którzy dostaną prawo pracować 5 lat, kiedy już właściwie – wszystko na to wskazuje – nie będzie zapotrzebowania do pracy w ośrodkach covidowych. Zatem, naprawdę jest zupełnie inny powód wrzucenia tych tematów kolejny raz.

I wreszcie, jeszcze kilka proponowanych uregulowań dotyczących płac, które są tym elementem, o którym mówił pan minister Gadomski, wychodzących naprzeciw oczekiwaniom. To są uregulowania, które akurat mówią, że mogą wejść w lipcu przyszłego roku, że wtedy to się zrobi.

To nie jest żadna incydentalna ustawa, tak jak incydentalna powinna być ta ustawa, którą teraz rozpatrujemy. Generalnie, bardzo namawiałbym koleżanki i kolegów do wycofania tego projektu, którego – jestem przekonany – na pewno w pełni nie przygotowywali od początku do końca. Uważam, że te zapisy są szkodliwe, i niczego w tej chwili nam pracującym na oddziałach covidowych lekarzom i pielęgniarkom, którzy są i nie opuszczają swoich stanowisk, nie brakuje. Dziękuję bardzo.

Zobacz także: Aktualności według działów: Pielęgniarki z Ukrainy

źródło: stenogram z posiedzenia sejmowej komisji zdrowia 

Wybrał: Mariusz Mielcarek