O proteście pielęgniarek i położnych na Podbeskidziu dyskusja w sejmie. Posłowie: Czy ministerstwo w ogóle jest potrzebne w tym kraju? Wiceminister zdrowia: "minister zdrowia ani NFZ po prostu nie jest stroną" w tym konflikcie. Poseł: Bardzo bym prosił, żeby nie żartować z nas! Wiceminister zdrowia: Wynagrodzenie pielęgniarek w Polsce w ostatnich 2 latach wzrosło średnio o 30%. W szpitalu w Bielsku - Białej o 36%. A w innych strajkujących szpitalach od 30% do 100%. 19 KOMENTARZY

Protesty pielęgniarek i położnych.

Strajk pielęgniarek i położnych na Podbeskidziu.

 

Poniżej prezentuję obrady sejmu w dniu 18 lutego 2010 roku. Cytowane fragmenty dotyczą dyskusji  w sprawie protestu pielęgniarek i położnych na Podkarpaciu

(...) - w ten sposób oznaczono skróty dokonane przez Redakcję Portalu i Gazety Pielęgniarki i Położnej 

Wicemarszałek Krzysztof Putra:

    Pytanie do ministra zdrowia w sprawie aktualnego funkcjonowania służby zdrowia oraz zagrożenia życia i zdrowia pacjentów szpitali w Bielsku-Białej i na Podbeskidziu w związku z trwającym od 8 lutego 2010 r. strajkiem pielęgniarek i położnych w pięciu szpitalach woj. śląskiego ...

(...)

    Poseł Jacek Falfus:

Pani Minister! Od 8 lutego br. trwa strajk w pięciu publicznych szpitalach na Podbeskidziu, w woj. śląskim. Są to szpitale w Bielsku-Białej, powiecie bielskim i Żywcu. Mimo że w strajku uczestniczy ponad 600 pielęgniarek i położnych oraz mimo że od kilku dni zaostrzono formę protestu, gdyż część pielęgniarek podjęła strajk głodowy, pani minister zdrowia jak i prezes Narodowego Funduszu Zdrowia w niebywały sposób ignorują ten protest. Nie dostrzegają akcji protestacyjnej ani nie podejmują żadnych rozmów ze zdesperowanymi pielęgniarkami i położnymi. Przyczyną strajku są nie tylko kwestie płacowe, ale również warunki pracy i zagrożenia wynikające z braku jasnej polityki państwa w zakresie dotyczącym zapewnienia pacjentom godziwej opieki pielęgniarskiej i położniczej. Pielęgniarki nie wytrzymują presji w sytuacji, kiedy brakuje sprzętu wspomagającego ich pracę, a co ważniejsze, brak pełnej obsady kadrowej w oddziałach czyni ich pracę ciężką i przede wszystkim bardzo stresującą. Wynagrodzenia zaś wśród tej grupy pielęgniarek i położnych od 2007 r. są zaniżone, co skutkuje narastającym niezadowoleniem. Pytam więc: Kiedy pani minister zdrowia przestanie chować głowę w piasek, kiedy się obudzi i podejmie rzetelne rozmowy ze strajkującymi? To pani minister jest bowiem odpowiedzialna za bezpieczeństwo zdrowotne obywateli, a dzisiaj jest ono szczególnie zagrożone w Bielsku-Białej i na Podbeskidziu. Czy pani minister zdrowia ma wiedzę na temat skali nieprzestrzegania przez kierowników publicznych ZOZ-ów art. 59 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej? Praktyka wskazuje bowiem, że beneficjentami wzrostu wynagrodzeń z tego tytułu nie są w ogóle albo są w minimalnym stopniu pielęgniarki, co skutkuje ogromnymi dysproporcjami płacowymi w resorcie zdrowia i jest główną przyczyną protestu i głodówki na Podbeskidziu i w Bielsku-Białej. Dziękuję.

(...) 

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Jakub Szulc:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Pośle! Z przykrością stwierdzam, że trochę mylimy pojęcia w tym momencie, dlatego że pan poseł w swoim pytaniu ukuwa tezę o tym, że minister zdrowia powinien negocjować z pracownikami szpitali w tym momencie warunki odejścia od strajku, przystąpienia do pracy, podjęcia działań zmierzających do tego, żeby strajk został zażegnany. Mogę powiedzieć jedno. Jakkolwiek głębokim zainteresowaniem ministra zdrowia w każdej takiej sytuacji, kiedy dochodzi do konfliktu, jest kwestia związana z prawami pracowniczymi, jakkolwiek podstawową rzeczą, o którą minister zdrowia w takiej sytuacji powinien i musi w związku z przepisami prawa się troszczyć, i troszczy się, jest kwestia zabezpieczenia pacjentów, to w sytuacji, o której mówi pan poseł, minister zdrowia ani Narodowy Fundusz Zdrowia po prostu nie jest stroną. Warto byłoby, żeby wreszcie po 20 latach od transformacji ustrojowej zacząć w końcu zdawać sobie sprawę z tego, że mamy zgodnie z regułami prawa określoną odpowiedzialność podmiotów. Proszę zwrócić uwagę na to, że relacje pomiędzy pracodawcą i pracobiorcą regulują od początku do końca przepisy ustawy Kodeks pracy. Jeśli chodzi o nadzór merytoryczny nad sytuacją w szpitalach i zabezpieczeniem pacjentów, to jest on sprawowany przez wojewodę jako organ rejestrowy dla tychże podmiotów. Dopiero kiedy dochodzi do sytuacji, w której mamy rozbieżność zdań co do tego, w jaki sposób jest zorganizowana i działa jednostka systemu ochrony zdrowia, stroną, do której można się odwoływać, jest minister zdrowia. Niemniej nie ma to nic wspólnego tak naprawdę z przepisami i regulacjami dotyczącymi tego, w jaki sposób i na jakich zasadach odbywają się relacje pomiędzy pracodawcą i pracobiorcą. Myślę, że o tym przede wszystkim trzeba by było pamiętać.

    Natomiast co do pytań szczegółowych, które zadał pan poseł. Po pierwsze, chowanie głowy w piasek. Jak pan poseł wyobraża sobie w takiej sytuacji zainteresowanie ministra zdrowia, poza zainteresowaniem tym, które siłą rzeczy wynika z potrzeb zabezpieczenia zdrowotnego? Mamy pełną informację o tym, co dzieje się w tych pięciu szpitalach, mamy pełną informację o tym, jaka liczba pielęgniarek strajkuje, ile z tych pań pielęgniarek przystąpiło do strajku głodowego, niemniej to w dalszym ciągu jest kwestia relacji pomiędzy dyrektorem zakładu, organem założycielskim tego zakładu i pracownikami tego zakładu. My ze swojej strony jesteśmy zobowiązani - i to jest to, co się dzieje - zapewnić, że nie dochodzi do zagrożenia zdrowia i życia pacjentów, którzy znajdują się w tych szpitalach. Z informacji przekazywanych zarówno przez wydział zarządzania kryzysowego wojewody śląskiego, jak i przez nasze służby wynika, że do takiego zagrożenia nie dochodzi. Odrębną sprawą jest natomiast relacja pracodawca - pracobiorca.

    W tym miejscu chciałbym powiedzieć o kilku rzeczach, które są w moim przekonaniu bardzo istotne, a które umykają przy okazji tego sporu, tego konfliktu, tego strajku. Zresztą co do zasady trzeba powiedzieć jeszcze o tym, że nie we wszystkich przypadkach mamy jednoznacznie stwierdzoną legalność tego strajku, a w trzech z pięciu przypadków sprawy zostały skierowane przez dyrektorów jednostek do prokuratury celem zbadania, czy strajk jest legalny, czy też nie.

    Trzeba jednak powiedzieć o kilku rzeczach. Po pierwsze, art. 59a, czyli chodzi o to, o czym państwo, którzy mają do czynienia z ochroną zdrowia, wiedzą doskonale, a więc niejako o dodatek do tzw. ustawy wedlowskiej, która obowiązywała czasowo. Mowa w nim o tym, że 40% każdego wzrostu kontraktu powinno zostać przeznaczone na wynagrodzenia.

    Pomijając konstytucyjność takiego zapisu i pomijając kwestie, czy on faktycznie spełni swoją rolę, proszę zwrócić uwagę na jedną rzecz. W sytuacji, kiedy kontrakty szpitali na Podbeskidziu wzrosły w ciągu ostatnich dwóch lat od 30% do ponad 50%, w żadnym z tych przypadków art. 59a nie został złamany, tzn. kwota 40% wzrostu kontraktu została przeznaczona na wzrost wynagrodzeń. Oczywiście w takiej sytuacji powstaje pytanie i ono jest kluczowe: Która grupa zawodowa uzyskała... (Dzwonek)

    Panie marszałku, jeszcze chwileczkę. Tylko dokończę myśl.

    ...z tego tytułu benefity? To jest to, na co wskazują pielęgniarki, panie pośle, dlatego że art. 59a jest realizowany, tylko pytam, gdzie w takim razie w ciągu ostatnich dwóch lat - pan poseł pozwoli, że dokończę - kiedy odnotowywaliśmy kilkunasto-, kilkudziesięcioprocentowe wzrosty nakładów na ochronę zdrowia, kiedy pieniądze były przekazywane w myśl art. 59a na wynagrodzenia, był Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych. O to trzeba się zapytać, dlatego że wtedy, kiedy były pieniądze, do protestów, do strajków nie dochodziło. W tym momencie, kiedy wszyscy, jak tutaj siedzimy na tej sali, doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że w Narodowym Funduszu Zdrowia mamy o 1,5 mld zł mniej środków, nagle okazuje się, że mamy sytuację kryzysową, której dalej nie da się znieść.

    I jeszcze tylko jedna sprawa, w kontekście tego, o czym pan poseł powiedział, że prawa pielęgniarek są łamane. My w tym momencie pracujemy nad nowelizacją rozporządzeń koszykowych dotyczących wymagań personalnych i sprzętowych wobec oddziałów szpitalnych, a jednocześnie pod egidą pana ministra Boniego w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów toczą się rozmowy na temat propozycji dotyczących normowania czasu pracy, sankcjonowania czasu pracy pielęgniarek na oddziałach szpitalnych.

    Tyle tylko, że tak naprawdę sytuacja, kiedy stawia się nas niejako pod ścianą, mówiąc, że albo coś zostanie natychmiast wykonane, albo też będzie działo się to, co dzieje się w tej chwili na Podbeskidziu, nie tworzy, mówiąc najoględniej, najlepszej atmosfery do rozmów. Dziękuję bardzo.

(...)

Poseł Kazimierz Matuszny:

 Panie Marszałku! Panie Ministrze! Bardzo bym prosił, żeby nie żartować z nas, bo my doskonale wiemy, jakie zadajemy pytania, i doskonale wiemy, kto za co odpowiada w tym kraju. Konstytucyjny rząd odpowiada za konstytucyjne zobowiązania dotyczące bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli, dlatego nie możecie państwo uciekać od tej odpowiedzialności. Za politykę zdrowotną odpowiada rząd i to państwo stwierdziliście, że nakłady na służbę zdrowia są wystarczające i nie ma powodu, by realizować plan, który proponowało Prawo i Sprawiedliwość, pan prof. Religa, żeby co roku zwiększać nakłady na służbę zdrowia.

    Ja natomiast, panie ministrze, mam pytanie. W takim razie proszę powiedzieć, co mam przekazać dyrektorom strajkujących placówek. Jaką informację? Czy ministerstwo w ogóle jest potrzebne w tym kraju? Czy w tego typu sytuacjach ministerstwo może powiedzieć: to nie nasz problem, to dyrektorzy, to jednostki prowadzące, wojewodowie? Pielęgniarki głodują, a pacjenci nie mają zapewnionego bezpieczeństwa zdrowotnego. Proszę odpowiedzieć na to pytanie.

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Jakub Szulc:

(...)

Jeżeli bowiem pan poseł Falfus pyta, dlaczego minister zdrowia chowa głowę w piasek, to ja odpowiadam: nie jest rolą ministra zdrowia uczestniczenie w każdym jednym konflikcie pracowniczym, bo dzięki Bogu, od 11 lat te sprawy są uregulowane zupełnie inaczej i od 11 lat system budżetowy w ochronie zdrowia - wiem, że niezgodnie z koncepcją przynajmniej pana posła Religi, przewodniczącego Komisji Zdrowia - w Polsce nie obowiązuje. Chciałbym o tym przypomnieć.

    Wracając natomiast do informacji, bardzo bym prosił o jedną rzecz. Proszę nie mówić o tym, że stan zdrowia, że poziom zabezpieczenia zdrowotnego mieszkańców Podbeskidzia jest zagrożony, bo to jest właśnie ta sytuacja, którą monitorujemy na bieżąco. Oczywiście dochodzi w tym momencie do sytuacji takich, o których wiemy, typu wygaszanie oddziałów, typu brak przyjęć pacjentów, przyjmowanie pacjentów tylko w przypadkach nagłych i przewożenie pacjentów do innych szpitali, ale to jest niestety konsekwencja sporu, który w tym momencie ma miejsce.

    Proponuję, panie pośle, żeby przekazać dyrektorom szpitali informację o jednej zasadniczej rzeczy: żeby zachowywali się w tych przypadkach zgodnie z tym, co powinni wykonywać, czyli, po pierwsze, powinni zabezpieczyć zdrowie pacjentów, po drugie, powinni starać się doprowadzić do rozwiązania tego sporu.

(...)

Poseł Bożena Kotkowska:

     Moi poprzednicy przedstawili już sytuację panującą w szpitalach na Podbeskidziu, więc krótko przypomnę tylko najważniejsze fakty. Dziś jest już 11. dzień protestu. Łącznie uczestniczy w nim ponad 600 pielęgniarek i położnych, spośród których 39 zdecydowało się na strajk głodowy. Szanse na szybkie zakończenie protestu wydają się być nikłe, gdyż dyrekcje szpitali i organy założycielskie, tj. samorząd wojewódzki i zainteresowane samorządy powiatowe, nie chcą rozmawiać z protestującymi. Zamiast do podjęcia rozmów dochodzi do straszenia uczestniczek strajku prokuratorem, odwoływania planowych zabiegów i nieprzyjmowania nowych chorych. Do obsługi pacjentów zatrudnia się jakieś opiekunki bez dostatecznych kwalifikacji zawodowych, następują niezrozumiałe reorganizacje struktur wewnętrznych szpitali, a że nieśmiałe próby mediacji podjęte przez urząd wojewódzki nie przyniosły żadnych rezultatów, w każdej chwili można spodziewać się rozszerzenia protestu.

    W tej sytuacji dziwi bierność Ministerstwa Zdrowia. Proszę nam nie tłumaczyć - co zresztą pan już tutaj przed chwileczką zrobił - że minister zdrowia nie jest bezpośrednim pracodawcą pielęgniarek i że to nie on decyduje o wysokości płac w szpitalach. Wiemy o tym doskonale. Skoro jednak to właśnie minister zdrowia jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo zdrowotne obywateli, to dlaczego, jak dotąd, na Podbeskidziu nie pojawił się żaden przedstawiciel resortu? Dlaczego resort nie podejmuje się mediacji w tym sporze? Liczycie państwo na to, że mróz ostudzi nastroje i że nikt nie będzie chciał rozbijać namiotów w tych zaspach przed kancelarią premiera? Nie chcę nikogo straszyć, ale podobno idzie odwilż.

    Panie ministrze, wiem, że np. w szpitalu w Bystrej postanowiono zawiesić funkcjonowanie oddziałów, wobec czego zostanie zaprzepaszczony kontrakt o wartości 800 tys. zł. Czy nie lepiej byłoby przekazać te pieniądze pielęgniarkom niż zawieszać funkcjonowanie oddziałów i pozbawiać pacjentów opieki? Bardzo proszę o poruszenie kwestii zatrudniania opiekunek bez kwalifikacji. Proszę odpowiedzieć na te konkretne pytania. Dziękuję.

(...)

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Jakub Szulc:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W takim razie na wstępie należałoby zadać pytanie pani poseł. O których pieniądzach pani mówi? Bo jeżeli chodzi o ten kontrakt o wartości 800 tys. zł, której to sumy ubędzie szpitalowi w Bystrej, to tych pieniędzy nie wsadza sobie do kieszeni i nie wydaje dyrektor szpitala. One w znakomitej większości zostaną przeznaczone właśnie na wynagrodzenia. Dobrze byłoby, gdybyśmy sobie zdawali sprawę również z tego. Jeżeli ich nie będzie, to skończy się to tym, że trzeba będzie zamknąć pierwszy, drugi, trzeci oddział i zwolnić określoną liczbę pracowników.

    Pani poseł, teraz chciałbym odnieść się do tego, o co była pani łaskawa zapytać. Nie będę poruszał kwestii tego, dlaczego żaden z przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia nie udał się do tej pory na Podbeskidzie. Naprawdę nie jest tak, że działalność i aktywność Ministerstwa Zdrowia jest uzależniona wyłącznie od fizycznej obecności ministra czy też zastępców ministra w danej okolicy i na danym terenie. Pozostawiłbym to pytanie bez odpowiedzi. Natomiast pamiętajmy o jednej kwestii, tzn. o tym, jaki będzie skutek tego, co się dzieje w chwili obecnej. Jeżeli faktycznie dojdzie do zagrożenia zdrowia i życia pacjentów przebywających w tych szpitalach, to, niestety, nie będzie innej drogi niż wygaszanie tych oddziałów, które nie mają pokrycia kadrowego. Będzie to związane z tym, o czym mówi pani poseł, czyli z ubytkiem kontraktu dla szpitala, ze zmniejszeniem liczby oddziałów i zakresu prowadzonej działalności, a w końcu również z istotnymi zmianami, jeśli chodzi o stan zatrudnienia w tym, a nie w innym szpitalu.

    Szanowna pani poseł, chciałbym, żebyśmy też wyjaśnili sobie, o czym rozmawiamy, czyli jakie są żądania płacowe w tych pięciu szpitalach. Otóż średnie wynagrodzenie brutto w tych pięciu szpitalach dla osób pracujących na stanowisku pielęgniarki i położnej wynosi ok. 3100 zł, pomiędzy 2950 zł a 3400 zł. Żądania płacowe, które zostały przedstawione, są następujące. Minimalne wynagrodzenie zasadnicze - przy czym w tym przypadku nie chodzi o wynagrodzenie brutto, poprzednie wymieniane kwoty były kwotami brutto, czyli uwzględniały to, co pielęgniarki otrzymują w sumie z tytułu stosunku pracy - bez żadnych dodatków, bez dyżurów dla pielęgniarki po 5 latach pracy miałoby być równe półtorej średniej krajowej, po 10 latach pracy - 1,75 średniej krajowej, dla pielęgniarki funkcyjnej - 2,5 średniej krajowej, czyli, jeżeli dobrze sobie przypominam dane statystyczne Głównego Urzędu Statystycznego, chodzi o kwotę ok. 8 tys. zł.

    W przypadku szpitala, o którym pani poseł mówiła, czyli szpitala w Bystrej, gdzie faktycznie sytuacja, z którą mamy do czynienia, wydaje się być najbardziej skomplikowana, spełnienie tych żądań płacowych oznaczałoby wzrost kosztów działalności szpitala o kwotę ok. 12 mln zł w skali roku. Z całym szacunkiem, ale w takiej sytuacji, niestety, ten szpital nie będzie miał jakichkolwiek możliwości funkcjonowania. Mimo że kontrakty dotyczące zarówno tego szpitala, wszystkich szpitali w woj. śląskim, jak i wszystkich szpitali w Polsce w ciągu ostatnich dwóch lat wzrastały w sposób dość istotny, to powoduje to następujący skutek. Doprowadza to do tego, że szpitale zaczynają zadłużać się w sposób bardzo szybki i niekontrolowany. Tak więc jeżeli odnosimy się do kwestii tego, kto powinien rozmawiać z pracownikami, którzy podjęli akcję strajkową, to uważam, że rozmowy powinni prowadzić ci, którzy najlepiej znają sytuację w danym szpitalu, najlepiej wiedzą, czym żądania, które są zgłaszane, będą skutkować i do czego to w efekcie doprowadzi. Mogę od razu powiedzieć, że jeżeli te żądania zostaną spełnione, to za kilka miesięcy będziemy na tej sali rozmawiać o tym, dlaczego szpital w Bystrej trzeba zamknąć. A trzeba będzie tak zrobić z powodu zadłużenia, bo organ założycielski nie będzie chciał podpisywać się pod tym, że szpital zaciąga takie długi.

    Myślę, że to stanowi clou sprawy, ponieważ na całą dyskusję dotyczącą sposobu zatrudniania pielęgniarek, wymagań wobec pracodawców co do liczby pielęgniarek, które są zatrudniane, jesteśmy gotowi. Co więcej, argument, który jest bardzo często wysuwany przez Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych, dotyczący tego, że nie ma norm pracy dla pielęgniarek, jest, niestety, fałszywy, dlatego że zgodnie z delegacją zawartą w ustawie wydano rozporządzenie ministra zdrowia, które jasno określa, że to związki zawodowe we współpracy z kierownikiem zakładu pracy określają normy zatrudnienia w danej jednostce. (Dzwonek) Jak już powiedziałem, po raz kolejny odwołuję się wyłącznie do jednej kwestii i pytam, gdzie Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych był wtedy, kiedy w Polsce faktycznie środki na ochronę zdrowia wzrastały w ramach systemu z dwucyfrową dynamiką. Dziękuję bardzo.
 

(...)

Poseł Bożena Kotkowska:

Panie Ministrze! Jest mi bardzo przykro, bo myślałam, że dzisiaj usłyszę od pana troszeczkę inne słowa, że zostanie wyrażona ze strony ministerstwa wola, żeby tam pojechać, żeby po prostu zwyczajnie, po ludzku porozmawiać z tymi rozżalonymi i głodującymi pielęgniarkami. Oczywiście dyrekcje szpitali zachowują się w sposób karygodny, np. wyznaczając w Szpitalu Ogólnym w Bielsku-Białej miejsce dla głodujących pielęgniarek gdzieś w okolicach piwnicy. Proszę pana, myślę, że takie ludzkie traktowanie po prostu należy się pielęgniarkom, które mają 20-letni staż, które jako oddane pracownice przebywają 24 godziny przy łóżkach pacjentów. Wydaje mi się, że jest to dziwne, że nie chcecie państwo pojechać tam, aby uczestniczyć w mediacjach. Byłoby to naprawdę dobrze postrzegane. Trzeba powiedzieć, że nawet nie rozmawia się z tymi pielęgniarkami na temat podwyżki w wysokości 20 zł. Wiadomo, że pielęgniarki stawiają tę granicę progową ze względu na to, że od lat nie rozmawia się z nimi na ten temat. I ja je rozumiem. (Dzwonek) Pracują ciężko i mają prawo do dobrych wynagrodzeń. Panie ministrze, powiem szczerze, że miałam nadzieję, iż pan dzisiaj powie, że wyślecie kogoś z ministerstwa, żeby zażegnać te konflikty, dramaty, które są na Podbeskidziu. Tam jest 5 szpitali, pacjenci niedługo będą w ogóle pozbawieni zabiegów. Z przykrością stwierdzam, że faktycznie chyba nie ma dobrej woli. Nie wiem, czy ministerstwo jest potrzebne w tym kraju, czy nie. Myślę, że państwo zmienicie zdanie i przyjedzie, spróbujecie zażegnać ten konflikt. Podtrzymuję to, co powiedzieli koledzy z Prawa i Sprawiedliwości. Oczekuję, że będzie jednak wykazana z waszej strony dobra wola. Dziękuję bardzo.

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Jakub Szulc:

Podtrzymuję to, o czym powiedziałem wcześniej, pani poseł. Jestem głęboko zaniepokojony poziomem zrozumienia i poziomem wiedzy na temat tego, jak zorganizowany jest ten czy inny system funkcjonujący w naszym kraju. Mówię o ochronie zdrowia. Pani poseł, błagam, jesteśmy 20 lat po transformacji ustrojowej. Jeżeli miałoby to sprawić pani poseł przyjemność, to oczywiście mogę tam pojechać, ale co dalej? Trzeba zadać pytanie: Pojechać i co?

    (Poseł Bożena Kotkowska: Spróbować porozmawiać.)

    Ale spróbować porozmawiać w sytuacji, kiedy to nie minister zdrowia decyduje o tym, jakie środki są przeznaczane na wynagrodzenia, porozmawiać o tym, co powinno się wydarzyć. No na Boga, proszę na to zwrócić uwagę. Nie wiem, czy pielęgniarkom, które zdecydowały się strajkować i głodować w szpitalu, zostały zapewnione wystarczające warunki, stosowne pomieszczenia. Prosiłbym natomiast, aby pamiętać o tym, że szpital jest miejscem, w którym w pierwszym rzędzie leczy się ludzi, a nie strajkuje się. Dobrze byłoby, żeby w tym szpitalu przede wszystkim były zapewnione możliwości leczenia pacjentów.

    Absolutnie nie zgadzam się z panią poseł co do kwestii, którą pani poseł poruszyła, że pielęgniarki od 2 lat starają się i nic z tego nie wychodzi, dlatego że średnio w Polsce w ciągu ostatnich 2 lat wynagrodzenie pielęgniarek wzrosło o ponad 30%. W szpitalu w Bielsku-Białej wzrosło o 36%. Z danych uzyskanych od pozostałych szpitali, które podjęły w tym momencie akcję strajkową, wynika, że średnie wynagrodzenie pielęgniarek i położnych - średnie, bo musimy posługiwać się swego rodzaju agregatami - wzrosło o ponad 30-100%. Prosiłbym, aby zwrócić na to uwagę. Natomiast minister zdrowia nie jest - tak jak powiedziałem w pierwszej odpowiedzi na pytanie grupy posłów z Prawa i Sprawiedliwości - od regulowania stosunków pomiędzy pracodawcą i pracobiorcą.

    Jeśli chodzi o przekazywanie środków z tytułu art. 59a ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, czyli 40% każdej zwyżki kontraktu na wzrost wynagrodzeń, to kontrolę nad tym sprawuje Państwowa Inspekcja Pracy, która odpowiada nie przed ministrem zdrowia (Dzwonek), nie przed ministrem pracy i polityki społecznej, nie przed ministrem sprawiedliwości, lecz bezpośrednio przed tą Izbą. Według danych PIP nie dochodzi do naruszeń w zakresie wypłaty 40% wzrostu kontraktu na wynagrodzenia pracownicze. Dziękuję bardzo.

Wybrał na podstawie stenogramu sejmowego

Mariusz Mielcarek

Zobacz także bieżące informacje z protestu