Czas na rachunek sumienia władz związku zawodowego pip. Czy jest po to aby profesjonalnie reprezentować interesy zawodowe WSZYSTKICH pielęgniarek i położnych, czy reprezentować 300- tysięczną grupę zawodową na poziomie hasła widocznego na piątkowej manifestacji "Córeczka premiera bloguje a 2,5 miliona dzieci głoduje"?

Działalność związku pip.

Na wstępie należy podkreślić, że każdej pielęgniarce lub położnej uczestniczącej w piątkowej manifestacji należą się słowa podziękowania. Ja także wyrażam podziękowania. Osoby te w czasie wolnym od pracy lub w ramach urlopów wypoczynkowych podjęły trud wyrażenia swoich obaw oraz niezadowolenia. 

 

Natomiast hasła przewodnie manifestacji oraz sposób jej przeprowadzenia w moim odczuciu, idealnie ukazują kompletne zagubienie władz związku w zakresie oceny obecnych realiów wykonywania zawodu pielęgniarki i położnej w Polsce oraz uwarunkowań w obszarze ochrony zdrowia. Bezdyskusyjny jest fakt, że za obecny stan w zakresie warunków wykonywania zawodu pielęgniarki i położnej w Polsce odpowiadają zarówno obecne i poprzednie parlamenty i rządy oraz kierownictwa ministerstwa zdrowia z Departamentem Pielęgniarek i Położnych na czele, ale także związek zawodowy pip i samorząd zawodowy pip. Dlaczego? Działania powyżej wymienionych organizacji są NIESKUTECZNE! Natomiast co gorsza część działań związku pip, jest wymierzona przeciw wolności wykonywania działalności gospodarczej przez pielęgniarki i położne.

Po pierwsze, co do hasła przewodniego manifestacji. Na stronie internetowej związku pip czytamy:

Jeżeli nie jest Ci obojętny los Publicznej Ochrony Zdrowia, wesprzyj Nasze działania w jej obronie i WEŹ udział w manifestacji. W dobie prywatyzacji szpitali wspólnie brońmy praw pracowniczych.

Bardzo przepraszam, ale konstrukcja celu przyświecającego organizatorom piątkowej manifestacji jest absurdalna! Wynika z niego, że mamy bronić publicznej ochrony zdrowia. Takiemu postawieniu stanu rzeczy zdecydowanie protestuję. Każda polska pielęgniarka i położna wie, że łamanie praw pracowniczych oraz łamanie elementarnych zasad w zakresie standardów opieki nad pacjentem występują nagminnie zarówno w publicznych i niepublicznych podmiotach wykonujących działalność leczniczą. Dobrze wiemy, że nie jest prawdziwa teza: w publicznych jest fajnie, w niepublicznych niefajnie. Dlatego śmiem twierdzić, że postawienie celów manifestacji w sposób opisany powyżej to najzwyczajniej w świecie działalność podjęta w celu wywołania efektów politycznych. Tak politycznych. Zresztą to nie pierwsza taka sytuacja, kiedy związek pip "bawi się w politykę". Przykładem takiej działalności związku jest podpisanie porozumienia mz - ozzpip w dniu 30 czerwca 2010 roku, na kilka dni przed wyborami prezydenckimi. Zdecydowanie od samej treści porozumienia była ważniejsza dla władzy informacja w mediach, że minister zdrowia rozmawia z pielęgniarkami i położnymi, że pielęgniarki i położne dostaną podwyżki i zdjęcia w prasie, na których minister zdrowia siedzi za stołem z paniami w czepkach pielęgniarskich.

Po drugie, co do uczestnictwa w manifestacji innych grup zawodowych. Mam na myśli lekarzy. Kuriozalna to sytuacja, kiedy ramię w ramię z pielęgniarką i położną maszeruje przedstawiciel środowiska zawodowego (lekarskiego), które najbardziej zyskało na przekształceniach w obszarze ochrony zdrowia. Który, za 24-godzinny dyżur opłacany jest przez podobno "biedny publiczny szpital" kwotą np. 2000 zł na rękę. Który, za 24-godzinny dyżur podobno w źle finansowanym przez NFZ pogotowiu ratunkowym otrzymuje  2400 na rękę. Który, jako ordynator "biednego publicznego szpitala" oprócz pensji (pensja: to godziwe wynagrodzenie, to co dostaje co miesiąc pielęgniarka, to nie pensja według tej definicji, przypis redakcji Portalu), otrzymuje tzw. roczną prowizję od przychodu oddziału z kontraktu z NFZ, np. 445 tys, milion zł prowizji za trzy lata. Również obecność ratowników medycznych na manifestacji w kontekście eliminacji pielęgniarek systemu z zespołów ratownictwa medycznego budzi konsternację.

Czy dla wyrażenia protestu przez 300 tysięczną grupę zawodową musimy posiłkować się przedstawicielami środowiska zawodowego lekarzy i ratowników medycznych?

Po trzecie, liczba protestujących. Skoro w manifestacji, której głównym organizatorem był związek pip uczestniczyli także lekarze i ratownicy medyczni, a także reprezentacja Sierpnia 80, górnicy to podawana przez obserwatorów liczba 2000 protestujących nie robi dobrego wrażenia.

Związek pip - zrzesza 80 tys. członków,

Liczba zatrudnionych pielęgniarek i położnych w samej Warszawie - prawie 25 tysięcy,

Liczba zatrudnionych pielęgniarek i położnych w województwie łódzkim - 15 tysięcy pielęgniarek i położnych, na manifestację z tego województwa przyjechało 200 osób,

Liczba zatrudnionych pielęgniarek i położnych w województwie kujawsko - pomorskim - 13 tysięcy pielęgniarek i położnych, na manifestację z tego województwa przyjechało 120 osób,

 

Liczba zatrudnionych pielęgniarek i położnych w województwie podkarpackim - 11 tysięcy pielęgniarek i położnych, na manifestację z tego województwa przyjechało 160 osób.

Ciąg dalszy we wtorek

Mariusz Mielcarek