Pielęgniarza kilka refleksji o pielęgniarkach oddziałowych, przłożonych, naczelnych albo jak to dziś w modzie "dyrektorach do spraw pielęgniarstwa".

Pielęgniarstwo 2014.

.......................................

Nie godzi się robienie różnic wśród personelu,

takie postępowanie powinno być potępiane.

 

Od dziecka wpajano mi, że życie to najwyższa wartość. Wartość którą należy strzec jak skarbu i która jest bezcenna. Od 12 lat pracuję jako pielęgniarz.

Pewnego grudniowego dnia zostałem zaatakowany przez pacjenta. Doznałem urazu głowy i innych części ciała, których nie chcę wyliczać. Podczas napaści przyświecała mi tylko jedna myśl, aby ratować swoje życie.

Podczas pobytu w szpitalu naszła mnie refleksja, aby podsumować 12 lat pracy w jednostkach ochrony zdrowia. Podsumowanie dotyczy wyłącznie moich myśli, które podczas hospitalizacji napływały mi do głowy i pod którymi się podpisuję.

Przygoda z pielęgniarstwem rozpoczęła się w 1998 roku. Nie dostając się na wymarzone studia postanowiłem kształcić się w Medycznym Studium Zawodowym. Od zawsze chciałem pomagać innym – nieść ulgę w cierpieniu i wzmacniać utracone zdrowie. Od samego początku miałem wyidealizowany obraz pielęgniarstwa, pielęgniarek i środowiska szpitalnego i nie tylko. Wizja mojego pielęgniarstwa idealnego szybko zniknęła z życia zawodowego. Dlaczego…….?

To pytanie nękało mnie od dawna, a odpowiedziałem sobie na nie podczas pobytu w szpitalu, wtedy kiedy przyszedł czas na refleksję.

Pielęgniarstwo to "zawód wolny" czy tak jest na pewno, czy tylko widnieje w zapisach tak jak wiele innych spraw?

Jako nowy adept sztuki pielęgniarskiej wiedziałem, że tylko dojrzałe zawodowo osoby mogą mnie nauczyć  wiele i dać cenne wskazówki. I tak też się stało. Bardzo wiele zawdzięczam moim nauczycielkom z Studium Medycznego i napotkanym pielęgniarkom w różnych zakładach opieki zdrowotnej, w których przyszło mi pracować.

Rozczarowanie dotyczą tylko dwóch grup pielęgniarek - pielęgniarek oddziałowych i przełożonych, bądź naczelnych.

Pielęgniarka oddziałowa to osoba z którą najczęściej się spotykamy. Z nią spędzamy bardzo dużo czasu niekiedy większość naszego życia. Wiem nie ma osób idealnych, ale do ideału powinno się dążyć. Ciepła posadka z herbatą i kawką wygodne krzesełko, tak to niekiedy wyglądało. Praca na odcinku – może kiedyś i biegała po odcinku, ale teraz zapomniała jak to wygląda. Kierowanie zespołem może i coś tam o tym wie, ale co dokładnie? Pamiętam, że jak coś nie poszło po jej myśli to zastraszała dawnymi czasami – "krzesła metalowe, obrotowe dostaniecie jak było to kiedyś to zobaczycie". Do apteki po wózek z lekami, płynami, środkami czystości, a Pani siedzi i na dobre się bawi. Wiem nie ma co narzekać niektórzy swój start mieli gorszy, ale takie są moje refleksje. Przeszłe czasy można wspominać z sentymentem, a tu stanowiły postrach na młodych. Nie wracajmy do tego co było kiedyś. Można wspomnieć jak to wszystko wyglądało, ale teraz są inne czasy i inne problemy.

Studia - rzecz najgorsza nie ma po co się męczyć - tak wielokrotnie powiadały. Z tytułem magistra myć chorych? Czy rzeczywiście oto w tym chodziło. Myślę że tutaj występowała obawa, że ktoś może być lepszy. Po latach patrzę jak one zdobywają tytuły naukowe.

Druga grupa to pielęgniarka naczelna, przełożona pielęgniarek albo jak to dziś w modzie "dyrektor do spraw pielęgniarstwa". Specyfikacja tych stanowisk wymaga aby je pełniły osoby wykształcone, z bogatym doświadczeniem zawodowym - profesjonaliści. Natomiast życie pokazuje .....

Wady, które wymienię to te które sam obserwowałem i które wynikają z mojego doświadczenia z tymi osobami.

Przełożona ma swoich pupilków i tych z którymi nie lubi rozmawiać. Wprowadzanie różnic między personelem to chyba nie należy do zawodu pielęgniarskiego. Uczono mnie wszystkich traktować na równi, wiem że nie jest to proste. Nie godzi się robienie różnic wśród personelu, takie postępowanie powinno być potępiane. Nie zawsze informacje z centrum dowodzenia pielęgniarskiego spływają do niższych szczebli. Może są tajnie lecz chyba nie zawsze bo korzystając z innych źródeł informacyjnych można do nich dotrzeć. Utajnianie czemu ma służyć? Kolejny aspekt to brak zainteresowania pracą podwładnych i ich codziennymi problemami. Można przecież wyściubić nos poza swój gabinet nawet choćby raz w tygodniu i zebrać informacje na miejscu. Ale to chyba nie wchodzi w zakres kompetencji tych osób, bowiem według nich lepiej jak informacje spływają z różnych źródeł, różnymi kanałami jak w zabawie ,,głuchy telefon”. Kolejna sprawa - brak obrony pielęgniarek odcinkowych skoro najważniejsze to obrona siebie i swojego stanowiska.

To tylko pokrótce napisałem co przyszło mi na myśl, kiedy krople kroplówki spływały i wchłaniały się do mojego organizmu.

Ideał Przełożonej, Oddziałowej?
 

  • dbaj o swój personel, tak jak dobry pasterz o swoje owce,
  • nie wprowadzaj różnic; każda osoba przedstawia inny typ człowieka, od którego też można się czegoś nauczyć,
  • odwiedzaj pielęgniarki na oddziałach, zbieraj informacje, zobacz jakie są problemy pomagaj je rozwiązać, a nie zwalaj wszystkiego na barki innych,
  • bądź człowiekiem i pozwól drugiemu też być człowiekiem,
  • wysłuchaj, wspomóż, udziel rad.

To takie najważniejsze refleksje, które napłynęły mi do obolałej głowy. Nikogo nie chcę obrazić, bo sam nie zawsze jestem ideałem, ale to tak rzeczywiście jest.

Dane teleadresowe autora powyższej korespondencji do wiadomości redakcji Portalu Pielęgniarek i Położnych

.

Zobacz komentarze na Facebooku

.

Zobacz także:

Lubię tę pracę, natomiast wszystko inne, co składa się na współpracę – frustruje.