9 i 1/2 minuty mowy władz izby pielęgniarek i położnych, a dziennikarz pyta: a właściwie to o co chodzi?

Działalność władz izby pip.

...................................................

Na wstępie zapraszam do obejrzenia dziewięcio i pół minutowej konferencji prasowej z udziałem 5 osób z władz izby pip oraz jednego posła. Konferencja odbyła się w dniu 27 marca bieżącego roku w sejmie i była zorganizowana przez biuro prasowe PiS. Po obejrzeniu przebiegu konferencji, która miała tytuł: "Puste obietnice ministra Arłukowicza" zapraszam do lektury komentarza redakcji Portalu Pielęgniarek i Położnych. 

Zobacz przebieg konferencji prasowej ....

.

.


.

Komentarz redakcji Portalu Pielęgniarek i Położnych

Konferencję otwiera poseł - przewodniczący sejmowej komisji zdrowia. Panie pośle, każdy obiektywny słuchacz tej konferencji musi zadać sobie pytanie: co SEJMOWA KOMISJA ZDROWIA, której pan przewodniczy zrobiła w przedmiotowej sprawie, od daty podpisania przez ministra zdrowia w dniu 28 grudnia 2012 roku omawianego rozporządzenia? Czyli przez 450 dni!!! Co stało na przeszkodzie, aby posiedzenie sejmowej komisji zdrowia w sprawie norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych zwołać kilka miesięcy temu, a nie teraz na 5 dni przed wejściem w życie rozporządzenia z 2012 roku? Myślę, że obecny termin posiedzenia sejmowej komisji zdrowia w sprawie norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych wynika nie tylko z merytorycznych przesłanek, a wpływ miał także "kalendarz polityczny".

Pańskie zatroskanie tematem "norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych" jest zastanawiające, kiedy to SEJMOWA KOMISJA ZDROWIA zdecydowała o tym, że "normy zatrudnienia pielęgniarek i położnych" mają być ustalane tylko w podmiotach leczniczych niebędący przedsiębiorcą! Czyli tylko w samodzielnych publicznych zakładach opieki zdrowotnej oraz jednostkach budżetowych, których według rejestru podmiotów leczniczych jest około 460! Natomiast w Polsce mamy ponad 700 szpitali. Czyli rozporządzenie w sprawie sposobu ustalania norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych dotyczy tylko około 70% polskich szpitali.

Wniosek: regulacje prawne przyjęte przez sejmową komisję zdrowia spowodowały, że obecnie w około 30% szpitali nie obowiązuje rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie sposobu ustalania norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych!

Panie pośle, czy jest o co kruszyć kopie? Wykazałem powyżej, że przedmiotowe zagadnienie nie jest chyba zbyt dużej wagi skoro decyzją ministerstwa zdrowia i sejmowej komisji zdrowia nie dotyczy ono 30% podmiotów leczniczych? Gdyby było istotne dla funkcjonowania podmiotów leczniczych to dotyczyłoby wszystkich szpitali! Racja?

Pan poseł we wstępie do konferencji mówi o "wadliwym, błędnym i szkodliwym" rozporządzeniu w sprawie sposobu ustalania norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych. Można w takim razie z szyderczym uśmiechem na ustach podsumować pana słowa w ten sposób, że należy się cieszyć iż przedmiotowe  "wadliwe, błędne i szkodliwe" rozporządzenie na szczęście nie obowiązuje w 30% szpitali. No to jakiś sukces!

Natomiast jako czynny zawodowo pielęgniarz anestezjologiczny z dużym niesmakiem słuchałem pańskich słów o "słusznym szacunku dla pracy pielęgniarek i położnych", "ogromnym szacunku dla pracy i dokonań". Nie chcę pańskiego szacunku! Chcę takiego systemu ochrony zdrowia, który będzie mnie traktował i wynagradzał jak profesjonalistę. Nie chcę takiego systemu ochrony zdrowia, który podobno jest biedny jak mysz kościelna, a opłaca jeden dyżur lekarski kwotą wyższą niż pielęgniarska jałmużna za cały miesiąc pracy. Nie chcę takiego systemu ochrony zdrowia, który wypłaca "kierującym oddziałami szpitalnymi" milionowe dywidendy od wartości kontraktów z NFZ, a pielęgniarkom protestującym przez ponad 20 dni "organ założycielski szpitala" rzuca jak ochłap 100 złotych brutto, jako wzrost pielęgniarskiej jałmużny. Tak funkcjonujący rynek ochrony zdrowia ma znamiona przestępczego systemu, który uwłaszczył się na bazie ogólnonarodowego majątku, jaki stanowiły jeszcze nie tak dawno szpitale i przychodnie!

Następnie głos zabiera prezes naczelnej izby pip. Na Boga, pani prezes! Nie ma za co dziękować! Zwłaszcza w kontekście tego co napisałem powyżej. Zwłaszcza za to, że "pozwolił nam na uczestnictwo w posiedzeniu sejmowej komisji zdrowia". Przecież pani reprezentuje prawie 300 - tysięczną grupę zawodową. To dla sejmowej komisji zdrowia powinien stanowić prestiż fakt, że przedstawiciele naszej grupy zawodowej przyjęli zaproszenie na posiedzenie komisji. Przecież to oczywista oczywistość! Natomiast mnie osobiście podziękowania pani prezes nie dziwią, w kontekście mojej opini od lat, że ministerstwo zdrowia, związek pip oraz izba pip to "towarzystwo wzajemnej adoracji".

Pani prezes nie można mówić, że pada deszcz kiedy na na nas plują!

Druga osoba reprezentująca pielęgniarki mówi o "skromnej opiece pielęgniarskiej". Moim zdaniem jest to bardzo nieprecyzyjne określenie. "Skromna opieka pielęgniarska" nie ma aż takiego negatywnego oddźwięku i może zostać uznana przez postronnego słuchacza konferencji prasowej za rzecz nie wymagającą napiętnowania. Natomiast kompletnie nie przemawia do mnie pielęgniarka poruszająca kwestię "bezpieczeństwa pacjenta". Wtedy mam takie same odczucia, kiedy widzę w telewizji związkowców z PKP, którzy w imię dobra pasażerów rozpoczynają akcję protestacyjną.

Kolejna osoba porusza ważną kwestię, wspominając o "utrzymaniu dwuosobowych obsad pielęgniarskich". Tak, to kwestia zasadnicza. Pada przykład opieki jednej pielęgniarki nad 50 osobowym oddziałem. Podejrzewam, że postronny słuchacz pomyśli: co takiego ma się stać złego w związku z tym nowym rozporządzeniem? Chyba nic. Przecież na oddziale nie będzie pół ..... pielęgniarki. Po za tym stwierdzenie - "o utrzymaniu dwuosobowych obsad pielęgniarskich" można rozumieć, że obecnie są, a ma ich nie być. A prawda jest taka, że walczymy o wymóg aby te dwuosobowe obsady stały się wymogiem formalno - prawnym!

Kolejna osoba wygłasza pogląd, że w Polsce jest mało pielęgniarek i tylko dzięki temu, że pielęgniarki pracują w kilku miejscach to ochrona zdrowia jeszcze funkcjonuje. Pogląd słuszny, szkoda, że nie podparty rzeczywistymi danymi, które można było przytoczyć na konferencji. Ale w sumie co to ma wspólnego z walką naszej grupy zawodowej o normy zatrudnienia?

Ostatnia osoba wyraża pogląd, że "pan minister zdrowia powołuje zespoły, które nic nie wniosły". Uznał bym tą wypowiedź za słuszną, gdyby osoba ją wygłaszająca podała się kilka lat temu do dymisji i przestała brać wynagrodzenie jako członek władz izby. Teraz narzekanie przed kamerami, że "straciliśmy czas, własne pieniądze, nie byliśmy w wakacje na urlopie" uważam za niestosowne, w przypadku gigantycznych zarobków władz izby oraz faktu, że tysiące pielęgniarek i położnych codziennie pracują ponad swoje siły, dzięki ministerstwu zdrowia, sejmowej komisji zdrowia oraz dzięki braku skuteczności w działaniu władz izby i związku pip.

Przebieg konferencji jest kapitalnym przykładem i odpowiedzią na zasadnicze pytanie: dlaczego brak skuteczności w działaniach izby i związku pip? Otóż także teraz, nie wykorzystano okazji aby w kilku słowach przedstawić społeczeństwu zagadnienie dotyczące norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych. A co dopiero przekonać do swoich racji np. ministerstwo zdrowia!

Ktoś powie, ale złośliwiec z tego Mielcarka!

To prezentuję dowód, że moja opinia jest całkowicie obiektywna.

Otóż na zakończenie konferencji pada stwierdzenie: zapraszam do zadawania pytań.

I jeden z dziennikarzy pyta: jakie będą konsekwencje jeśli 1 kwietnia wejdzie w życie nowe rozporządzenie w sprawie norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych? Dziennikarz wykazał się nie lada odwagą, bowiem 5 osób zabrało głos w sprawie, a on nagle pyta: ale właściwie o co chodzi?

Nowo właśnie! Konferencja konferencją, a władze izby pip nie zdołały wyjaśnić meritum sprawy! Niestety tego też należy sie nauczyć!

No to będziemy wyjaśniać te zagadnienia na Portalu.

Mariusz Mielcarek

.