Na manifestację pracowników ochrony zdrowia miało przyjść sto tysięcy osób. Przyszło kilka tysięcy...

Tzw. podwyżki dla pielęgniarek i położnych.

        

Mimo niskiej frekwencji w stosunku do zapowiadanej liczby uczestników, organizatorom należą się słowa uznania.  Za determinację w organizacji protestu i że doszedł on do skutku. 

Dla mnie idea wspólnej manifestacji zawodów medycznych jest kompletnie niezrozumiała.

Nie potrafię znaleźć racjonalnego wytłumaczenia dla faktu, że znaczącym organizatorem protestu było środowisko lekarskie, które jest głównym beneficjentem zmian w ochronie zdrowia. Czy protest miał wymusić jeszcze wyższe zarobki tej grupy zawodowej? Czy lekarze poz w ostatnim czasie mało otrzymali od ministra Radziwiłła? 

Niech o rezydentów zadba... środowisko zawodowe lekarzy! To są wasze problemy. Nie środowiska pielęgniarskiego. 

Ile razy środowisko pielęgniarek i położnych spotkało się z lekceważeniem i poniżaniem ze strony ministrów zdrowia - lekarzy?

I jeszcze jedno! Kiedy buduje się ruch obywatelski, a tak rozumiem Porozumienie Zawodów Medycznych, to nie zaczyna się od usuwania niewygodnych dla Porozumienia postów na Facebooku. To jest grzech śmiertelny! I tzw. "jedność" nie może być argumentem dla takich praktyk.

Mam ogólne wrażenie, że dzisiaj dla wszystkich innych grup zawodów medycznych wrogiem są pielęgniarki i położne. Dlaczego? Bo mają wypłacane tzw. podwyżki. Brutto brutto. 

Czy nie ma innego sposobu na załatwienie tej sprawy jak gadanie od roku przez prorządowy NSZZ Solidarność, że te tzw. podwyżki dla pielęgniarek i położnych są niesprawiedliwe? To co chcecie ich likwidacji?

A może po prostu zostańcie pielęgniarkami, wraz z warunkami naszej pracy, skoro zazdrościcie nam tych tzw. podwyżek brutto brutto. 2,5 zł na godzinę.  My weźmiemy wasze sto złotych na godzinę. 

Mariusz Mielcarek