Zdaniem pielęgniarki... - artykuł z marcowego wydania ogólnopolskiego miesięcznika branżowego pielęgniarek i położnych pielegniarki.info.pl - nakład 30 tysięcy egzemplarzy.

Ogólnopolski miesięcznik branżowy pielęgniarek i położnych pielegniarki.info.pl - nakład 30 tysięcy egzemplarzy.

       

 

Dobry wieczór.

Mój dzisiejszy post jest właściwie listem otwartym.

Do wszystkich.

Do każdego Polaka.

Jest również głosem niezgody, nawet nie krzykiem rozpaczy, ale słowem, za którym kryje się zwyczajny ludzki wstyd.

Media, nie tylko internetowe, głośno mówią o nowej stawce procedury neonatologicznej – obniżonej z 11000 do 6000 złotych.

Jestem pielęgniarką od 27 lat. Całe swoje zawodowe życie pracuję w anestezjologii, intensywnej terapii oraz w pogotowiu. Całe 27 lat oszczędzam, na wszystkim.

Od zwykłych rękawiczek po środki opatrunkowe i środki jednorazowego użycia. Zanim użyję drogiego sprzętu, zastanawiam się dwa razy, zanim cokolwiek wyrzucę - trzy.

Wszystko, co robię w realizowaniu procedur anestezjologicznych, robię dla pacjenta i tak, żeby dla pacjenta było jak najlepiej.

Pamiętam czasy na intensywnej terapii, kiedy ludzie z obrażeniami wielu narządów, pomimo starań i postępowania zgodnego z aktualną wtedy wiedzą, nie przeżywali doby. Teraz zacytuję:

„Dziś pielęgniarka, która ma wyższe wykształcenie, czuje się osobą na tyle kompetentną, że czasem chciałaby poprawiać lekarza, do czego nie ma ani uprawnień, ani wiedzy. Za moich czasów - a kończyłem akademię medyczną w roku 1974 - pielęgniarki były kształcone w liceach medycznych... i były to bardzo dobrze wykształcone kadry” - Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców RP.

Przykro słyszeć, że człowiek na takim stanowisku, lekarz, nie ma pojęcia, czym w dzisiejszych czasach jest pielęgniarstwo.

Zatem krótko: jest procesem leczenia.

Przypomnę sprawę pielęgniarki z Krakowa, która nie poprawiła lekarza (mówi się coraz głośniej o tym, że chlorek potasu był wpisany przez lekarza w zlecenia lekarskie). Media zlinczowały dziewczynę, lecz zapomniały podać do publicznej wiadomości wyniki śledztwa.

Gdybym w swojej dwudziestosiedmioletniej pracy wykonywała wszystkie zlecenia, posłałabym do nieba co najmniej kilka osób.

I nie jest to przytyk w stosunku do lekarzy. Chodzi o to, że im więcej osób sprawdza, kontroluje, posiada wiedzę - tym większe jest bezpieczeństwo dla pacjenta. A o to przecież wszystkim chodzi, prawda?!

Żaden z lekarzy jeszcze się za to nie obraził; moje błędy wyłapują również - tak to działa.

Pięcioletnie studia pielęgniarskie mają o sto godzin wykładowych więcej niż sześcioletnie lekarskie... Nie mają na celu przygotowywać konkurencji dla środowiska lekarskiego, tylko partnerów do pracy.

Pielęgniarki płacą za specjalizację i wszelkie kursy z własnej kieszeni - koszt specjalizacji to minimum kilka tysięcy złotych. Lekarze robią specjalizację w ramach tzw. rezydentury, za którą otrzymują ministerialne wynagrodzenie (raczej grosze, ale to już inny temat).

Izby pielęgniarskie nie współfinansują (pomimo pobierania składek od pierwszego miesiąca pracy) żadnych specjalizacji przed upływem pełnych dwóch lat płacenia składek.

W roku 1974 nie było telefonów komórkowych, a znieczulało się eterem. Postęp, postęp i jeszcze raz postęp.

Ani licea medyczne, ani pielęgniarki z Ukrainy czy Białorusi, ani sieć szpitali nie będą lekarstwem na braki kadrowe.

Moim zdaniem cofanie się o kilkanaście lat jest szkodliwe dla pacjenta, dla Polaka.

Cofamy się, idziemy wstecz. W czasie lotów w kosmos, rozwoju biotechnologii, astronomii i wielu innych dziedzin nauki, polską meZdaniem pielęgniarki... Hyde Park dycynę, pomimo sukcesów na skalę światową (przy niewystarczającym od lat finansowaniu) mamy cofać do roku 1974?

Mnie ten fragment uraził, nie tylko ze względu na zbyt pochopne słowa, ale przede wszystkim dlatego, że nie spotkałam nigdzie stanowiska w tej sprawie Naczelnej Rady Pielęgniarek, izb pielęgniarskich ani lekarskich.

No tak...

Milczmy dalej...

Milczmy - jak milczeliśmy w sprawie Chazana...

Proste i wygodne...

Tylko, czy bezpieczne dla naszych pacjentów?

Nie! Milczenie w sprawie, gdy chodzi o zdrowie i życie, stwarza zagrożenie dla życia pacjentów: gorzej wykształcone kadry to mniejsza świadomość, mniejsza wiedza to większa możliwość popełniania błędów...

Monika Drobińska

Czytaj więcej artykułów z Ogólnopolskiej Gazety Pielęgniarek i Położnych