Zdaniem pielęgniarki: Kto zyska na nowej siatce płac pielęgniarek i położnych? Zdecydowanie wszelkie instytucje, prowadzące szkolenia. Kto straci? Zdecydowanie największa grupa zawodowa w Polsce!

Zdaniem pielęgniarki - Monika Drobińska



ZDANIEM PIELĘGNIARKI

Przez ostatnie kilka miesięcy środowisko medyczne "żyje" projektem obywatelskim PZM i tzw. ministerialną ustawą o wynagrodzeniach.
Nie będę się powtarzała i rozczulała nad wielką niesprawiedliwością w płacach dotyczących pielęgniarek.
Wspomnę tylko, że najwięcej będzie zarabiał mgr pielęgniarstwa ze specjalizacją...

Tylko jak zmusić dyrektorów szpitali, żeby zechcieli zatrudniać magistrów???
Z punktu widzenia pracodawcy, potrzebny jest mu pracownik z prawem wykonywania zawodu, spełniający minimalne wymagania. Wystarczy, że szpitale na stronie IP w UP ogłoszą, że zatrudnią pielęgniarki po licencjacie lub LM z kursem kwalifikacyjnym np. z anestezjologi i intensywnej terapii.
Prawie połowę taniej, normy spełnione, pracownik jest, wakatu nie ma. Magistra pracodawca będzie potrzebował na stanowisku kierowniczym.
No i ewentualnie kilka specjalistek na oddział.
Ale nie magistra ze specjalizacją, tańszy, równie dobry będzie licencjat ze specjalizacją...

I nie ma się co dziwić...
To jest logiczne.
Czyli i projekt obywatelski PZM i ministerialna ustawa jest przerostem formy nad treścią...
Autorem pielęgniarskiej siatki płac w projekcie PZM jest ZZPiP, w ustawie związek ją opiniował....

I tu kończy się moja złośliwość i cynizm.
Zaczyna przerażenie...
I nasuwa pytanie: kto na tym skorzysta?

Zdecydowanie pracodawca.
Zdecydowanie wszelkie instytucje prowadzące płatne specjalizacje i kursy kwalifikacyjne dla pielęgniarek.

Kto straci???
Największa kobieca grupa zawodowa w Polsce...

I pomyśleć, że w obu przypadkach (projekt PZM i ustawa MZ) "maczali ręce" Ci sami ludzie... Ten sam związek.

Dla mnie to co najmniej niepokojące. Niepokojące, ponieważ żadna z obu siatek płac nie satysfakcjonuje pielęgniarek i położnych. Wręcz przeciwnie. Teoretycznie dzieli na mniej wartościowe i bardziej wartościowe, a tak naprawdę największą krzywdę robi ludziom, którzy za własne pieniądze zrobili magisterkę i specjalizację...
Podzielonym środowiskiem jest łatwiej kierować...
Łatwiej sterować...
Im więcej będziemy sobie do oczu skakać i sprzeczać się, co ważniejsze - doświadczenie czy świeżo upieczony magister, ktoś na tym będzie korzystał...

Jakie to smutne...
Na koniec dodam, że naprawdę nie uwierzę, że przedstaiwcielom ZZPiP można zarzucić głupotę. Wiele, ale nie głupotę. No i związek utrzymuje się ze składek. W skali kraju ma ogromne pieniądze... Na konsultacje u mecenasa Giertycha na pewno by wystarczyło...
Chyba, że moja teoria o "głupocie" jest błędna.
I w sprawie projektu PZM i projektu ministerialnego nie brał udziału żaden prawnik ze strony związku...

Bo wiecie co???

Te oba projekty różnią od siebie tylko kwoty...
Skoro obywatelski projekt ustawy PZM był napisany przed ministerialną ustawą, a obie różnią się od siebie tylko kwotami i autorem projektu PZM jest ZZPiP to ministerstwo zdrowia go "zgapiło" wstawiając swoje kwoty (projekt MZ konsultował ZZPiP) czy może to tak naprawdę jeden autor tylko cyferki inne???

Pytanie za skrzynkę piwa:
Czym to pachnie???

Monika Drobińska, 21 czerwca 2017 r.
 

Zobacz także inne felietony Moniki Drobińskiej...