Zdaniem pielęgniarki - Rząd na posiedzeniu objazdowym czy obrotowym...

Ogólnopolski miesięcznik branżowy pielęgniarek i położnych pielegniarki.info.pl - nakład 30 tysięcy egzemplarzy.


Po raz kolejny jestem szczęściarą :). Rząd na posiedzeniu objazdowym czy obrotowym, wszystko jedno, na posiedzeniu, czyli pewnie legalnie, a jak nielegalnie, to i tak legalnie, przyjął jakiś projekt, dotyczący podwyżek w ochronie zdrowia.

Nie będę się nim stresować, bo niejeden rząd obiecał nam podwyżki i wielki guzik z tego był. W kampanii to pielęgniarki na zdjęciach ładnie wyglądają. Potem te zdjęcia do archiwum się odkłada i mówi, że środków brak. Podwyżki zastępuje się górnolotnymi słowami typu "powołanie", "dobro pacjenta" itd... Więc jakie będą, takie będą, ale jak będą takie, jak w projekcie MZ, to ja publicznie deklaruję, że oddam ministrowi swoją podwyżkę, żeby zaczął wykonywać mój zawód, albo - co jeszcze lepsze dla ogółu ludzkości - zrezygnował i może w San Escobar czy jakoś tak, ministrem został :).

Ale nie o tym miało być dzisiaj, tylko o mojej pielęgniarskiej pazerności. W wielu komentarzach internetowych można przeczytać o mojej pazerności. Skoro ludzie tak mówią, to pewnie tak jest. Jeszcze niedawno mieszkałam w wieżowcu, w bloku z wielkiej płyty, gdzie większość mieszkańców była w starszym wieku.
Fajnie – mili, sympatyczni ludzie. Dopóki się nie dowiedzieli, że jestem pielęgniarką, potrafię zmierzyć cukier, ciśnienie, zarejestrować internetowo do specjalisty, zmienić opatrunki na wrzodziejących nogach czy zakropić oczy. Potrafiłam. Przez pierwsze dwa miesiące. Moje sąsiadki czekały, aż wrócę z pracy i codziennie po południu ktoś mnie o coś prosił. Aż powiedziałam: pas. Pracę na dwóch etatach mam za sobą, a wolontariat robię tam, gdzie chcę. Sąsiadki się obraziły, choć za pomiar glukozy powiedziałam: "2 złote" :). Bo ja, pielęgniarka, mam służyć społeczeństwu przez 24 godziny za ogromną pensję szpitalną (przecież i tak nic nie robię :) - kawa i torty), wszak społeczeństwo składki płaci. Bo ja według społeczeństwa nie płacę tych składek, tylko je biorę w ramach swojej kolosalnej pensji. To jak ktoś mi płaci, to ja mam przez całą dobę na okrągło zasuwać...

Nie biorę nadgodzin i za grosze nigdzie nie wezmę dodatkowych dyżurów (5 dych za godzinę - moja stawka). Nie dlatego, że nie potrzebuję pieniędzy, potrzebuję jak każdy, pieniądze są mi potrzebne na realizowanie moich pasji, ale dlatego, że nie dam się nikomu już więcej wykorzystywać. Społeczeństwu też nie.
Społeczeństwo stać na alkohol, papierosy - darmo tego nikt nie daje, na fryzjera, na mechanika samochodowego, na kosmetyczkę, to niech przyjmie do wiadomości, że prywatnie na pielęgniarkę też musi znaleźć środki.

Jak pielęgniarka wystawia rachunek za iniekcję lub opatrunek - jest pazerna. Jak mechanik samochodowy wystawia pielęgniarce rachunek za naprawę samochodu - zarabia na życie. Hipokryzja. Rozumiem stronę pacjenta. Od lat mówimy, że jest nas za mało, że jedynym sposobem na zwiększenie liczby pielęgniarek i zatrzymanie ich w kraju jest co najmniej 100% podwyżki. Nie można od nas wymagać, żebyśmy dalej pracowały za pół darmo, w kilku miejscach. Jesteśmy ludźmi... Czytaj dalej...