Polecamy felieton pielęgniarki Moniki Drobińskiej "Anestezjologiczna na wqurwie".

Zdaniem pielęgniarki - Monika Drobińska



Jesteś kobietą.
Nie spałaś pół nocy, dziecko mydła się najadło i wymiotowało pół nocy , w dodatku dostałaś okres i nawet paracetamol Ci nie pomógł.
Ranek więc masz koszmarny.
Jak zombie w łazience nakładasz na siebie masę tynku , żeby zatuszować cienie pod oczami. Tuszem wydłużasz rzęsy--tylko oczy Ci widać zza maski w pracy.

Jest minus dziesięć. Auto odpala Ci za którymś razem, dzielnie skrobiesz szyby---płytą CV , szybciej i dokładniej. Ręce kostnieją, bo znowu rękawiczki ktoś Ci ukradł...
Przed szpitalem nie masz gdzie zaparkować... Pięć minut póżniej niż zwykle i zero miejsca. Wciskasz się dwudziestoletnim samochodem między nowe BMW a jeszcze nowszego Nissana. Masz w doopie., że ich właściciele będą musieli się teleportować do środka , bo nijak drzwi nie otworzą.
Biegniesz na blok. Po drodze zaliczasz szatnię. Żeby odzyskać 5 minut straty, na prywatne ciuchy narzucasz fartuch, na nogi drewniaki i biegniesz po schodach , w górę , przebrać się raz jeszcze.
Tu mówisz tego dnia kolejny raz :
--Ja pierdolę...
Nie ma ciuchów Twojego rozmiaru.
Masz wybór. 
Albo wciśniesz się w eskę i przez cały dzień będziesz mieć ściśnięte cycki , albo utoniesz w XL.
Wybierasz opcję drugą.
Wpadasz na sale. Odpalasz aparat.
Test.
Patrzysz na niego jak ufoludek, kiedy niby wszystko zrobiłaś ok, a ten uparty sprzęt , porozumiewając się z Tobą komunikatami na ekranie pisze----Nieszczelność układu.

---Ja pierdolę.

Sprawdzasz pojemnik z wapnem. test, znowu nieszczelność., wymieniasz rury, znowu nieszczelność, filtr...
Przeszło...

Szykujesz leki do ogólnego.

---Ja pierdolę.

Zasuwasz z prędkością światła do lodówki po zwioty.

Na śluzie jest już Twój pacjent.

Wyciągasz z kieszeni mini deskorolkę i z prędkością światła , z uśmiechem na ustach , mkniesz przesz blokowy korytarz po pacjenta.

Przedstawiasz się, zadajesz kilka pytań, min najważniejsze, czy człowiek jest na czczo ( z nadzieją , że może kawę wypił:)), patrzysz na paznokcie... Czarny lakier.

---Ja pierdolę.--znowu myślisz sobie, bo już wiesz, że pulsoksymetr będzie miał problemy z odczytaniem saturacji...

Na sali dalej jesteś kompetentna, miła , uśmiechnięta, żartujesz i już widzisz, że kolejne 
" Ja pierdolę" jest usprawiedliwione.

Zakładasz różowy wenflon. Za trzecim razem.

W trakcie intubacji dociera do Ciebie, że Twoje na czczo i na czczo pacjenta to dwie inne rzeczy. Po wyglądzie wymiocin zazdrościsz wypitej kawy. Ty nadal próbujesz żyć bez niej....

Jest jedenasta.
" Ja pierdolę " powiedziałaś już kilkanaście razy. Quf było w myślach kilkanaście. Do końca dyżuru jeszcze daleko, a Ty już w ramach pokuty będziesz musiała cały miesiąc na różaniec zasuwać. Inaczej do piekła trafisz. Tu zaczynasz się zastanawiać, czy piekło jednak nie jest dobrym wyborem. Wszystko wszak od ekipy w kotle zależy  :).

Potrafisz przeklinać w myślach w uśmiechem na twarzy.
Spryskujesz maskę skinseptem, kiedy Twój następny pacjent, do planowego zabiegu, śmierdzi tak, że przez moment oprócz
" ja pierdolę" zaczynasz Koreę podejrzewać o wypuszczenie broni biologicznej.

Do piętnastej kilkadziesiąt quf i pierdolnięć przewija Ci się w myślach.
O innych słówkach nawet nie wspomnisz.
Planujesz najbardziej perwersyjne morderstwa . W myślach ćwiartkujesz albo zakopujesz żywcem wszystkich---współpracowników , przełożonych, pacjentów i rodzinę.

Pod koniec dnia , wyżyłowana i wypluta przez system, zadajesz sobie pytanie:

---Po kiego uja ja to robię???

Samochód odpala bez problemu.
Nie skrobiesz szyb.
Wracasz do domu.
Oddychasz.
Wracasz do rodziny.
Zrobisz z dzieckiem lekcje, spędzisz cudowne chwile w sypialni..

No więc po kiego?

Bo to kochasz.
Choć Cię wqufia , ciągnie czasem w dół , choć w tajemnicy przed światem popłaczesz pod prysznicem, choć czasem jesteś zła na los, że przegrałaś walkę ze śmiercią i ta cholera zabrała Ci pacjenta , o którego walczyłaś tak długo, nie czując bólu w naciągniętych barkach, w zdrętwiałych od uciskania klatki piersiowej dłoniach...Choć czasem masz dość i chcesz wykrzyczeć całemu światu swoje słowa, z nadzieją , że wreszcie gdzieś tam, na górze, ktoś Cię usłyszy i doceni...Że powiedzenie głośno:

--JESTEM PIELĘGNIARKĄ !!!

sprawi, że ludzie popatrzą na Ciebie z szacunkiem....

Czyli raz jeszcze :

Po kiego uja nie śpisz w nocy, pozwalasz, żeby Cię obrażano, narażasz się na stres , zgadzasz się na złe traktowanie, pozwalasz na ploty, pomniejszanie Twoich kwalifikacji, na przycinki, na rzyganie na Twoje buty , plucie i rękoczyny?

I na wiele innych rzeczy.

Bo to kochasz.
Bo kochasz tę pokręconą robotę.
I bez niej nie mogłabyś żyć.....

Monika Drobińska 3 marca 2018 r.

Zobacz także inne felietony Moniki Drobińskiej...