Do redakcji pielegniarki.info.pl napisały pielęgniarki na zwolnieniach. "Oprócz spraw administracyjnych, byłyśmy po prostu, po ludzku, zmęczone, zarówno psychicznie, zaistniałą sytuacją i „walką z wiatrakami” jak i fizycznie".

Pielęgniarki na zwolnieniach.

 

 

PIELĘGNIARKI NA ZWOLNIENIACH

16 lipca 2018 roku

Z redakcyjnej poczty:

O zwolnieniach lekarskich, na których aktualnie przebywają pielęgniarki, mówi się bardzo dużo. Zdecydowana większość wypowiedzi ma kontekst negatywny, ludzie wypowiadają się i oceniają, nie  mając za bardzo pojęcia o tym, o czym mówią. Sytuacja jest zła w całym kraju, natomiast w tej chwili najwięcej uwagi gromadzi podkarpacie, bo tu aż 4 szpitale są w sytuacji braku personelu. Dziś szczególnie poruszył nas artykuł z „Gazety Wyborczej”, który utwierdzi tylko społeczeństwo w przekonaniu, że nic nam się nie należy. Wypowiadając się z perspektywy pielęgniarek z największego szpitala w tym województwie, chcemy pokazać, jak to wygląda od naszej strony- dokładnie rzecz ujmując, pielęgniarek z Sali pooperacyjnej kardiochirurgii.  
 
Oprócz ogólnopolskich problemów, które niewątpliwie narastały od lat, w naszym szpitalu sytuacja uległa gwałtownemu pogorszeniu, kiedy zaczął nim rządzić nowy dyrektor. Na pielęgniarki nakładało się coraz więcej obowiązków. Ewentualne braki „łatane” były personelem oddelegowanym z innych oddziałów, często o profilu nie związanym z daną jednostką (przykładowo: pielęgniarka z neurologii na OIT kardiochirurgii). Problem był dwustronny – oddelegowana, nie z własnej winy, początkowo sobie nie radziła, a dla pracujących w tej jednostce nie była żadną pomocą. Ponadto pozbawiono nas dodatków finansowych, które w kiepskich pielęgniarskich płacach stanowiły dla nas ważną część wynagrodzenia. Ciągle była mowa o tajemniczej restrukturyzacji szpitala, jednak nie przedstawiono nam jej dokładnie - każde działanie dyrektora było ową „restrukturyzacją”. Dyrektor wykazał dużą nadwyżkę zatrudnionych na stanowisku pielęgniarki, nie przedłużał i w dalszym ciągu nie przedłuża umów zawartych na czas określony. Kiedy część z nas poszła na zwolnienia, okazało się, że jednak każda jest potrzebna. Nagle Szpital stać było na opłacanie personelu sprowadzonego z innych lecznic wysokimi stawkami 35 zł/h. o  nadgodzinach nie było mowy, natomiast przesuwaniu kilku dyżurów z następnego miesiąca to norma. Tym sposobem w tygodniu wyrabiałyśmy 72h. Wielokrotnie podejmowałyśmy próby rozwiązania sytuacji drogą dialogu - pisma do pielęgniarki naczelnej, dyrektora, a w końcu nawet marszałka województwa - pozostały bez odpowiedzi. 
 
Oprócz spraw administracyjnych, byłyśmy po prostu, po ludzku, zmęczone, zarówno psychicznie, zaistniałą sytuacją i „walką z wiatrakami” jak i fizycznie. O pacjentów dbamy kompleksowo, niejednokrotnie wychodząc z własną inicjatywą pielęgnacji ponad przyjęty standard. Wspieramy ich jak również ich rodziny, często załamane i przerażone widokiem bliskich chorych, które też niejednokrotnie potrafiły sprawić nam przykrość- nie wymagamy podziękowań, a jedynie szacunku i dostrzeżenia, że się staramy. Oprócz tego, co musimy, potrafimy z własnej woli porozmawiać z człowiekiem o tematach powszednich, żeby choć na chwilę odwrócić ich uwagę od sytuacji, w jakiej się znajdują. Zdarza się nawet, ze pacjentkom zaplatamy włosy, pomijając czynności typu golenie, czy wcieranie balsamu w suchą skórę. Często jednak to pacjenci są tą stroną, która jest niemiła i trudna kontakcie, potrafią zwracać się do nas zbyt poufale, nawet pstrykać palcami, żeby nas przywołać, nazywają nas obsługą. Kiedyś pacjent powiedział mojej koleżance, pielęgniarce ze sporym stażem pracy, że mogła się uczyć, to zostałaby krawcową. A ilu jest agresywnych, kopiących, wykręcających nam ręce? My musimy do nich podejść,  pilnować, żeby nie zrobili krzywdy nawet sobie, a czasem boi się ich nawet odwiedzająca rodzina.
 

Mimo to,  nam się jeszcze chce, my to lubimy, ale ile można walczyć? Każda z nas ma problemy zdrowotne, mamy nadzieję, że teraz, kiedy postanowiłyśmy zadbać trochę o siebie, ktoś doceni naszą wartość.

Pielęgniarki na zwolnieniach