Pielęgniarki mówią, czego młodsze pielęgniarki powinny się nauczyć od starszych pielęgniarek.

Komentarze pielęgniarek i położnych


  • Zaczęłam pracę i miałam same starsze koleżanki, których staż pracy wprawiał mnie w ogromny stres, no bo jak ja, młoda mam się do ich doświadczenia... Dziś się cieszę, że trafiłam na taką ekipę i dzięki nim się dużo nauczyłam. Dla mnie nie ma różnicy, czy koleżanka ma ukończone LM, czy jest po studiach. Każdą tak samo szanuję. Te podziały są nam niepotrzebne.
     
  • Żeby te starsze koleżanki jeszcze chciały nam tę wiedzę przekazywać... Niestety często jesteśmy traktowane jak zło konieczne (studentki pielęgniarstwa)? Zależy oczywiście od szpitala i oddziału, ale nie raz ma się ochotę rzucić wszystko w cholerę. Są oczywiście wyjątki - super pielęgniarki, dla których to nie problem pomóc, czy odpowiedzieć na nurtujące nas pytania. Wystarczy trochę życzliwości i chęci i człowiek nabiera od razu innego podejścia do pracy i zawodu. A od kogo mamy się nauczyć jak nie od starszych koleżanek?
     
  • Nie nauczą się niczego. One są inne niż my byłyśmy. Nas inaczej uczono. BYŁO czasami bardzo trudno. Takie przygotowanie do zawodu pielęgniarki zostaje w pamięci do końca życia. Troskliwość, pokora, oddanie się pacjentowi, zainteresowanie drugim człowiekiem, obowiązek - tego teraz brak. Mamy więcej biurokracji i nie ma czasu na coś więcej, na coś z SERCA.
     
  • Czy traktowanie człowieka zależy od tego co się nauczyły na studiach? Czy od osobowości, charakteru i chęci serca? Tak Pani to przedstawiła jak by wpojono tym młodym studentom zło... Wszystkiego się nauczą z czasem i praktyką. Oczywiście, troszkę inaczej są uczone... Uczone są, by nikt ich nie zastraszał, by były dumne, by nie dawały się kopać i by nie były służącymi lekarza, bo to samodzielny zawód. Jest biurokracja i na wszystko znajdzie się czas, trzeba tylko chcieć. Nie mowa o pogaduszkach rodem z serialu ,,Pielęgniarki", ale choćby o miłe słowo, uśmiech i chwilę czasu na korytarzu. I to już dużo dla pacjenta. Źle spostrzegane są młode pielęgniarki... momentalnie krytykowane i po co?


  • Znam starsze koleżanki tak wypalone że szarpią pacjentów, krzyczą, są chamskie i wulgarne. Ze szpitali zawsze gorzej wspominam, jako pacjentka starsze pielęgniarki. Ale znam też wspaniałe, dojrzałe pielegniarki, które faktycznie mają empatię i wielkie serca do pacjentów. I jedne i drugie mogą się od siebie dużo nauczyć, a to, jaką pielęgniarką jest, nie zależy od tego, ile ma stażu i jaką szkołę skończyła, tylko od tego, jakim jest człowiekiem. Młode pielęgniarki mają ogromną wiedzę teoretyczną, asertywność, otwarte umysły a starsze doświadczenie, wiedzę "oddziałową" i praktykę. I jedne i drugie mogą czerpać od siebie to, co najlepsze.
     
  • Pracuję 27 lat w zawodzie położnej i pamiętam jak mnie starsze koleżanki gnoiły (nie wszystkie oczywiście, były też super ciepłe i pomocne osoby). Nic nie robiły, bo swoje już wypracowały, komentowały i wtedy obiecałam sobie, że nigdy taka nie będę dla młodszych koleżanek. To są wartościowe dziewczyny, idealistki. Kto teraz zrobi studia po to, żeby pielęgnować chorego czlowieka, znosić jego kaprysy, patrzeć na cierpienie, albo te, które marzą o tym zawodzie, albo ktoś bez piątej klepki.
     
  • Ja uwielbiam pracę z młodymi dziewczynami. Są uśmiechnięte, niewypalone zawodowo. I jeszcze jedno, młodsze koleżanki traktują Ciebie tak, jak Ty je traktujesz.
     
  • A ja uważam, że nieważne, czy młodsze od starszych koleżanek mają się uczyć, czy starsze koleżanki od młodszych - bo też mogą? Ale powinny zaistnieć poprawne relacje i solidarność w naszej grupie zawodowej. Starsze koleżanki to fundament, młodsze koleżanki to przyszłość, więc bądźmy już dla siebie życzliwe, a wspierając się wzajemnie możemy pokazać, że jesteśmy naprawdę niezastąpione.
     
  • Przyda się ostrożność oraz przewidywanie dla podejmowanych działań. Równie ważna jest wnikliwa obserwacja, bo pacjent to żywy dynamiczny organizm. W praktyce, z czasem teorię troszkę trzeba weryfikować. Z perspektywy 20 lat pracy dużo się w pielęgniarstwie zmieniło.
     
  • Szacunek dla starszych, tak wychowano moje pokolenie. Moje koleżanki, które wprowadzały mnie do pracy były bardzo kochane.  Zuzia, Marianka, Marysia, Ania, Tereska, Fela i  wiele inny osób. Dziś bardzo im za wszystko  dziękuję. Nigdy tych lat nie zapomnę. Były też  drobne incydenty. które nie są warte wspominania.
     
  • Hm... zdarzyło mi się wielokrotnie powiedzieć studentkom coś w stylu "ode mnie lepiej się nie ucz. Niekoniecznie robię tak, jak Cię uczą... " jeśli wywiązała się z tego rozmowa, uzasadniałam, że nieważne jak robisz, ważne żebyś była pewna tego, co robisz lub nie robisz i dlaczego... Z czasem okazywało się, że to była jedna z najważniejszych rzeczy, które usłyszały w trakcie nauki.
     
  • Praktycznie wszystkiego. Pielęgniarstwo to nie teoria, ale praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka. Dziś absolwentki przychodzą z głowami nabitymi teorią i wielkim mniemaniem o sobie (odwrotnie proporcjonalnym do IQ). A praktyki, połączenia teorii z człowiekiem mogą nauczyć się od nas, starych.

Zobacz pozostałe komentarze...

Dołącz do nas na fanpage'u Ogólnopolskiego Portalu Pielęgniarek i Położnych i bądź info!