Wiele będzie zależeć od przychylność i interpretacji pań w izbach.
W dzisiejszym artykule redakcyjnym zasygnalizujemy niektóre aspekty radosnej działalności izby w ramach tzw. żebractwa punktów edukacyjnych.
Sam system owego żebractwa na kilometr pachnie niemiło i jest korupcjogenny. Już można założyć, że kompletowanie „punktów edukacyjnych” w wielu przypadkach będzie fikcją. Fikcją? Dlaczego?
Bowiem wiele osób, będzie zainteresowanych użebraniem punktów, a nie odbyciem jakieś formy doskonalenia zawodowego. Uzyskaniem certyfikatu za szkolenie, które przyniesie dużo punktów edukacyjnych. Niekoniecznie związanych z dziedziną pielęgniarstwa, w której prowadzi praktykę zawodową.
Przykład: punkty edukacyjne za tzw. webinaria. Można tych punktów uzbierać w danym okresie aż 50 na 100. Ta forma „szkolenia” będzie się cieszyć ogromnym zainteresowanie osób, które będą zainteresowanie „użebraniem” obowiązkowych punktów.
Pielęgniarka pracująca w oddziale kardiologii weźmie zapewne udział w webinarze, który da jej dużo punktów. Nieważne, że będzie dotyczył zagadnień w zakresie opieki nad noworodkiem… Ważne, że będą punkty…
Podsumujmy: pielęgniarka zapłaci za 5 webinarów i uzyska 50 punktów, w których być może nie weźmie udziału, gdyż uzna, że nie widzi konieczności w nich udziału. 50 punktów do użebrania w okresie rozliczeniowym.
Przy liczbie pielęgniarek i położnych – 270 tys. – to daje 1 milion 350 tys. potencjalnych uczestników webinarów w okresie 5 lat.
Do tematu punktów edukacyjnych powrócimy na pielegniarki.info.pl wkrótce.









