Tworzenie zakresów kompetencji pielęgniarek wbrew realiom wykonywania praktyki zawodowej w szpitalnych oddziałach przyniesie fatalne skutki.
Prezes naczelnej izby pielęgniarek w ostatnim okresie udziela licznych wypowiedzi na konferencjach oraz odbiera nagrody(!?). Bardzo dobrze, że możemy po wygłaszanych opiniach przez panią Mariole Łodzińską chociaż w niewielkim stopniu poznać w jaki sposób postrzega obecne realia polskiego pielęgniarstwa.
Otóż pani prezes stwierdziła, że ustalenie nowych zakresów kompetencji pielęgniarek doprowadzi do „ucięcia sporów płacowych”.
Pani Mariola Łodzińska stwierdza: „Jeżeli kompetencje będą regulowane aktem prawnym, to faktycznie będą określały, co będzie robiła pielęgniarka po liceum medycznym. To będzie właśnie ta szósta grupa i zostaną tam wyartykułowane wszystkie jej umiejętności wynikowe i czynności pielęgniarskie. W piątej grupie będzie magister pielęgniarstwa bądź specjalista, a druga grupa to magister ze specjalizacją”.
Pani prezes dodaje: „Dziś oprócz tego, że mamy pielęgniarki z drugiej grupy, które są w sporach i mają nieuznawane kwalifikacje, jest jeszcze grupa pielęgniarek po liceach medycznych, która także kieruje sprawy do sądów, oceniając, że wykonuje tę samą pracę co inne pielęgniarki, a mimo to otrzymuje zdecydowanie niższe wynagrodzenie”.
Z powyższego cytatu z wypowiedzi pani prezes można odnieść wrażenie, że izba pielęgniarek identyfikuje się z pielęgniarkami z grupy 2, które są w sporach sądowych z pracodawcą. Natomiast dystansuje się od sporów sądowych pielęgniarek LM, które zarzucają pracodawcy nierówne traktowanie w zatrudnieniu.
Podsumujmy: według pani Łodzińskiej nowy podział kompetencji wedle grup w siatce płac powinien uciąć spory sądowe wynikające z kominów płacowych – pielęgniarki dziękują związkowi za ponad 5 tys. złotych – pomiędzy pielęgniarkami wykonującymi takie same zadania w zakresie takich samych kompetencji zawodowych. Tak rzecze prezes izby pielęgniarek…
Jakże pani Łodzińska jest w błędzie… Zaklina rzeczywistość…
Jeśli chodzi o spory sadowe to mamy dwie sytuacje. Pielęgniarki z grupy 2 skarżą pracodawców, którzy zaszeregowali je do grupy 5 lub 6. Argumentacja pracodawców opiera się na jednym fakcie: wszystkie pielęgniarki wykonują takie same zadania. Z drugiej strony mamy spory sądowe, w których pielęgniarki z grupy 6 i 5 (tak grupy 5, o której pani Łodzińska nie wspomina!) skarżą szpitale o nierówne traktowanie w zatrudnieniu. Argumentują, że wykonują takie same zadania jak pielęgniarki z grupy 2. W tym przypadku pracodawcy argumentują przed sądami, że samo posiadanie wyższego wykształcenia skutkuje, że zaszeregowane przez nich pielęgniarki do grupy 2, wykonują pracę lepszej jakości.
Perfidia to mało powiedziane…
Teraz dochodzimy do sedna sprawy i możemy ukazać radosne postrzeganie rzeczywistości przez panią Łodzińską.
Spory płacowe w szpitalach nie zostaną ucięte. Zostaną zwielokrotnione na poziomie poszczególnych podmiotów leczniczych. Teraz spory sądowe dotyczą interpretacji zapisów siatki płac w kontekście pojęć: „kwalifikacje wymagane czy posiadane”.
Ustalenie kompetencji – według widzimisię – otwiera ogromne pole do radosnej decyzyjności pracodawców. Nie zapominajmy, że wszystkie pielęgniarki – w mniejszym lub większym stopniu – doświadczyły nieskończonych możliwości kadry zarządzającej podmiotami leczniczymi w zakresie interpretacji regulacji prawnych na NIEKORZYŚĆ pielęgniarek.
Już pracodawcy tupią nóżkami aby mogli decydować, że dane kompetencje przypisane pielęgniarkom są mi przydatne a te nie. Nie dana pielęgniarka ale przypisane do niej kompetencje.
To otwiera furtkę do likwidacji grupy 2 a także 5 w regulaminach wynagradzania. I to w majestacie prawa.
Szczegóły w dniu jutrzejszym na pielegniarki.info.pl o godz. 8.00.











