Pielęgniarka: Przecież i tak wiemy jak jest z podawaniem zamienników…
Wczorajszy artykuł na pielegniarki.info.pl wywołał spore zainteresowanie. Post na facebook dotarł do ponad 100 tys. odbiorców. Poniżej zamieszczamy komentarze pielęgniarek w przedmiotowym zagadnieniu i jednocześnie polecamy lekturę artykułu pt. Izba: Pielęgniarka nie może podać zamiennika zleconego leku. Związek: powinna mieć uprawnienie do „modyfikowania dawki”.
– Technik farmaceutyczny po szkole policealnej może wydać w aptece zamiennik, a pielęgniarka po studiach może tylko o tym pomarzyć. Chociaż ma zaplecze i wiedzę to musi poprosić lekarza, aby zmienił zlecenie. Lekarz nie chce i nie ma czasu tego robić, więc to by była obopólna korzyść jakby pielęgniarka mogła podać zamiennik. Przecież i tak wiemy jak jest…
– Pielęgniarka: gdybyśmy nie podawały zamienników, to nie wiem czy ktoś by przetrwał.
– Tyle lat nauki, specjalizacje, wystawianie recept i inne a dalej w oczach izb jesteśmy głupimi pielęgniarkami, które nie potrafią czytać nazw substancji czynnej i jak dostanie pudełko Acardu i Polocardu to sobie najwidoczniej nie poradzi. To jest żałosne.
– To niech szpital zapewni oryginalne leki. Lekarz zleca np. Acard a z apteki przychodzi Polocard. Chory ma nie dostać leku?
– To lekarz ma obowiązek wypisać taki lek jaki jest obecnie na stanie oddziału. Nasi lekarze się szybko nauczyli tej zasady.
– Nie podam co nie jest zlecone. Zgodnie z ustawą, standardem, procedurą i algorytmem zlecenie ma zawierać nazwę leku (na stanie), dawkę, drogę podania i ile razy dziennie. Bo prokurator się nie pyta o zamiennik tylko czy wszystko było zgodne z procedurą. Proszę podać Pyralgin, ale ja nie mam tego leku. Mam Metamizol i to proszę wpisać.
– To najpierw trzeba lekarzom wpoić żeby zlecali te leki, które są w oddziale a nie zamienniki w karcie zleceń.
– Też jestem zdania, że to oni powinni się z tym bujać, a nie dawać pielęgniarkom dodatkową robotę.
źródło: facebook.com/PortalPielegniarekiPoloznych










