Tysiące pozwów w całej Polsce. Pielęgniarki z 5. i 6. grupy nie są same – sądy pracy masowo rozpoznają sprawy o nierówne traktowanie.

5 min czytania
Aktualności
Tysiące pozwów w całej Polsce. Pielęgniarki z 5. i 6. grupy nie są same – sądy pracy masowo rozpoznają sprawy o nierówne traktowanie.

Przez długi czas w wielu placówkach medycznych utrzymywano przekonanie, że zakwestionowanie przydziału do grupy płacowej i wystąpienie na drogę sądową przeciwko szpitalowi to krok skrajny, obarczony dużym ryzykiem i podejmowany sporadycznie. Rzeczywistość prawna w polskich sądach wygląda jednak zupełnie inaczej. Wobec skali nieprawidłowości przy wdrażaniu ustawy o wynagrodzeniach minimalnych, pozwy składane przez pielęgniarki i położne zakwalifikowane do 5. i 6. grupy stały się podyktowanym logiką prawną instrumentem ochrony praw pracowniczych.

Źródło sporu: Kwalifikacje a realny zakres obowiązków

Spory sądowe dotyczące wynagrodzeń w ochronie zdrowia są bezpośrednim następstwem sposobu, w jaki szpitale wdrożyły przepis ustawę z dnia 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego. W praktyce, doprowadziło to do wprowadzenia sztucznej i niesprawiedliwej kwalifikacji, bo pracownicy wykonujący dokładnie te same zadania zostali przypisani do różnych grup płacowych jedynie na podstawie posiadanego wykształcenia formalnego. Z punktu widzenia prawa pracy wykreowano sytuację, w której zakres odpowiedzialności, trudność pracy i obciążenie psychofizyczne na dyżurze są identyczne, ale stawka zasadnicza różni się o kilkadziesiąt procent.

Fundament prawny: Czym jest praca o jednakowej wartości?

Sądy rozpatrujące sprawy pracownicze pielęgniarek nie opierają swoich wyroków na deklaracjach stron, lecz na przepisach Kodeksu Pracy. Kluczowy jest tutaj art. 18³c Kodeksu Pracy, który jednoznacznie gwarantuje wszystkim pracownikom prawo do jednakowego wynagrodzenia za pracę o jednakowej wartości.

Prawo definiuje prace o jednakowej wartości jako takie, których wykonywanie wymaga od pracowników porównywalnych kwalifikacji zawodowych (potwierdzonych dokumentami lub doświadczeniem), a także porównywalnej odpowiedzialności i wysiłku.

Sędziowie w trakcie postępowania dowodowego szczegółowo analizują, jak wygląda typowy dyżur na oddziale. Pytają o kwestie kluczowe dla funkcjonowania placówki:

  1. Kto przejmuje opiekę nad pacjentem w stanie zagrożenia życia?
  2. Czy obsada na dyżurach nocnych i świątecznych jest zamienna bez względu na grupę płacową?
  3. Czy pielęgniarka z 5. i 6. grupy wykonuje te same procedury medyczne i podaje te same leki, co jej koleżanka z grupy 2.?
  4. Kto ponosi odpowiedzialność za błędy w dokumentacji lub przy podawaniu leków?

Jeśli z materiału dowodowego wynika, że zakres czynności i odpowiedzialności na dyżurze jest tożsamy, sąd może uznać różnicowanie pensji za naruszenie prawa pracy. 

Skala zjawiska: Dlaczego nikt nie działa w osamotnieniu?

Eksperci szacują, że w polskich sądach pracy toczą się obecnie kilkadziesiąt tysięcy spraw
z powództwa pielęgniarek i położnych. Co istotne, podejście środowiska uległo wyraźnej zmianie. O ile jeszcze dwa lata temu do sądów trafiały głównie pozwy indywidualne, o tyle obecnie powszechnym zjawiskiem są pozwy grupowe lub składane równolegle przez całe obsady oddziałów. Aktualnie, spory o wyrównanie wynagrodzeń za pracę o jednakowej wartości stały się jedną z najliczniejszych i najbardziej dynamicznie rosnących kategorii spraw w polskim sądownictwie pracy.

Zjawisko to objęło całą Polskę – od szpitali klinicznych i instytutów badawczych w dużych aglomeracjach, po wieloprofilowe placówki wojewódzkie oraz mniejsze szpitale powiatowe. Co kluczowe dla oceny dynamiki tego procesu, na przestrzeni ostatnich lat nastąpiła zasadnicza zmiana w sposobie dochodzenia roszczeń przez personel medyczny. W początkowym okresie po wejściu w życie ustawy do sądów trafiały pojedyncze pozwy. 

W wielu podmiotach leczniczych do sądów występują jednocześnie grupy liczące od 30 do ponad 100 pielęgniarek. Taka struktura sprawia, że pozew przestaje być postrzegany jako indywidualny spór z dyrekcją. 

Skumulowana wartość przedmiotu sporu we wszystkich toczących się obecnie sprawach to setki milionów złotych w skali kraju. Przy średniej wartości roszczenia wynoszącej od 50 000 zł do 100 000 zł na jedną pielęgniarkę (po uwzględnieniu zaległych pochodnych oraz odsetek ustawowych za opóźnienie), pojedynczy szpital musi liczyć się z ryzykiem wypłaty od kilku do nawet kilkunastu milionów złotych w przypadku prawomocnego przegrania sprawy. 

Ustawa sprzeczna z Kodeksem Pracy a brak pieniędzy na reformę

Problem z ustawą o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia sięga samych jej fundamentów. Ustawodawca stworzył przepisy, które od początku pozostawały w jawnej sprzeczności
z Kodeksem Pracy i wpisaną w niego fundamentalną zasadą równego traktowania. Powstała ustawa stworzona „przy biurku”, w której stawki powiązano wyłącznie z formalnym wykształceniem, ignorując naczelną zasadę prawa pracy: pensję wypłaca się za realnie wykonywaną pracę, wysiłek i odpowiedzialność, a nie za samo formalne wykształcenie. 

Dlaczego Ministerstwo Zdrowia nie nowelizuje tych przepisów, mimo że sądy pracy w całej Polsce masowo podważają praktykę ich stosowania? Odpowiedź sprowadza się do kwestii finansowych: w budżecie państwa i NFZ nie przewidziano na ten cel wystarczających środków.

Gdyby resort zdrowia zdecydował się na systemowe naprawienie błędu i odgórne zrównanie płac wszystkich pielęgniarek wykonujących tę samą pracę do poziomu 2. grupy, wymagałoby to przeznaczenia dodatkowych miliardów złotych rocznie. Z punktu widzenia budżetu centralnego „taniej” jest przenieść ten ciężar na poszczególne szpitale i pozwolić, by tylko część pracowników dochodziła swoich praw na drodze sądowej.

Gdzie naprawdę są pieniądze?

Argument resortu zdrowia o rzekomym braku środków na wyrównanie płac pielęgniarkom z 5. i 6. grupy legitymizuje się wyłącznie do momentu, gdy przyjrzymy się strukturalnym wydatkom podmiotów leczniczych. Ostatnie doniesienia prasowe i raporty dotyczące zarobków lekarzy na kontraktach komercyjnych w sposób dobitny pokazały, że system ochrony zdrowia generuje ogromne przepływy finansowe, tyle że są one dysponowane w sposób skrajnie nierównomierny.

W mediach ogólnopolskich szerokim echem odbiły się liczne przypadki nadużyć i wygórowanych stawek w kontraktach lekarskich, gdzie miesięczne uposażenia sięgają często kilkudziesięciu, a w skrajnych przypadkach nawet kilkuset  tysięcy złotych. Szpitale, tłumacząc się presją kadrową i brakiem obsad lekarskich, bez mrugnięcia oka podpisują umowy opiewające na gigantyczne kwoty, akceptując stawki godzinowe nieprzylegające do jakichkolwiek realiów rynkowych. I te same placówki, w sądzie pracy często zasłaniają się trudną sytuacją finansową, która nie pozwala na korzystniejsze wynagradzanie pielęgniarek.  

Szacunek i godne płace dla całego zespołu 

Bezpieczeństwo pacjenta i wysoki standard opieki medycznej nigdy nie były i nie będą zasługą wyłącznie jednej grupy zawodowej. Profesjonalny proces leczenia w szpitalu to praca zespołowa, w której rola pielęgniarek i położnych jest równie kluczowa, jak rola lekarzy. 

Traktowanie personelu pielęgniarskiego jako „taniej siły roboczej”, na której najłatwiej generować oszczędności, jest nie tylko naruszeniem Kodeksu Pracy, ale i błędem zarządczym. Godne wynagrodzenie – odpowiadające realnemu wysiłkowi, wiedzy i odpowiedzialności – nie jest przywilejem, a prawnym obowiązkiem szpitala i podstawowym warunkiem funkcjonowania nowoczesnej ochrony zdrowia. Dochodzenie swoich praw w sądzie to nie brak empatii wobec placówki, lecz twarde egzekwowanie szacunku do zawodu, bez którego żaden szpital nie przetrwa.

Komentarze

Oceń artykuł

Średnia ocen: 4.4 / 5. Ilość głosów: 5

Bądź pierwszym, który oceni wpis

Zobacz także
Aktualności

Sprawa 263 tys. złotych dla pielęgniarki: budowanie narracji sensacji i skandalu.

3 min czytania
Pielęgniarka: Jej skutkiem jest nieuprawnione wrażenie, że doszło do nadużycia lub czerpania korzyści kosztem środowiska zawodowego.  Publikujemy piątą część odpowiedzi pani przewodniczącej…
AktualnościPraktyka zawodowa

Pielęgniarka: braki personelu, pacjenci na korytarzach. Nie wiadomo w co ręce włożyć.

2 min czytania
Posłanka Joanna Wicha o pielęgniarkach Kilka dni temu opublikowaliśmy artykuł pt. Pielęgniarka posłanka: izby są zdania, że to się zmieniło i pielęgniarki…
Aktualności

Zależności między wiedzą, poglądami i postawami a codzienną praktyką personelu pielęgniarskiego w zakresie higieny rąk.

1 min czytania
Pielęgniarka prowadzi badania Szanowni Państwo, Koleżanki i Koledzy, zwracam się do Państwa z uprzejmą prośbą o wypełnienie ankiety, która jest elementem projektu…
Komentarze