Czy kształcimy pielęgniarki, czy tylko wydajemy dyplomy? (2/3)

3 min czytania
Aktualności
Czy kształcimy pielęgniarki, czy tylko wydajemy dyplomy? (2/3)

Praktyka zawodowa nie może być pieczątką.

Poniższy tekst jest drugą częścią opracowania autorstwa Dawida Czajki. Pierwsza część dostępna po kliknięciu w link: O jakości współczesnego szkolnictwa pielęgniarskiego i odpowiedzialności za przyszłość zawodu. Zapraszamy użytkowników pielegniarki.info.pl do dyskusji. Trzecia część zostanie opublikowana w najbliższą niedzielę o godz. 8.00 

Szczególnej uwagi wymaga sposób realizacji praktyk zawodowych.

Coraz częściej odpowiedzialność za znalezienie miejsca odbywania praktyki spoczywa w znacznej części na samym studencie. Sam taki model nie musi być niewłaściwy. Może funkcjonować dobrze, jeżeli uczelnia sprawuje rzeczywisty nadzór nad przebiegiem kształcenia.

Problem zaczyna się wówczas, gdy kontrola staje się głównie formalnością. W środowisku zawodowym można usłyszeć historie o praktykach, których najważniejszym efektem staje się zdobycie podpisu, pieczątki i potwierdzenia wymaganej liczby godzin.

Nie można oczywiście na podstawie takich przypadków oceniać wszystkich uczelni ani wszystkich studentów. Byłoby to zwyczajnie niesprawiedliwe. Musimy jednak mieć odwagę powiedzieć jedno: pieczątka potwierdza dokument. Nie potwierdza kompetencji.

Historia, która początkowo śmieszy

Kilka lat temu na jednym z oddziałów anestezjologii i intensywnej terapii odbywała zajęcia studentka trzeciego roku studiów licencjackich.

Podczas rozmowy została zapytana przez doświadczonego specjalistę pielęgniarstwa o podstawową różnicę pomiędzy krwią tętniczą a żylną.

Odpowiedź była zaskakująco prosta: „Jedna jest niebieska”.

Kiedy zobaczyła zdziwienie osoby zadającej pytanie, z pełną szczerością zaproponowała, że może przynieść atlas anatomiczny i udowodnić, że ma rację.

Można się uśmiechnąć. Każdy z nas był kiedyś studentem. Każdy udzielił w życiu błędnej odpowiedzi. Każdemu zdarzyło się czegoś nie wiedzieć.

Tyle że nie była to studentka pierwszego semestru. Była na trzecim roku studiów licencjackich i odbywała zajęcia na oddziale intensywnej terapii.

Być może dzisiaj posiada już tytuł magistra pielęgniarstwa. Być może ukończyła kolejne kursy i szkolenia. Należy mieć nadzieję, że przede wszystkim uzupełniła wiedzę, której w tamtym momencie jej brakowało.

I właśnie tutaj ta historia przestaje być zabawna.

Wyobraźmy sobie bowiem, że kilka miesięcy później taka osoba otrzymuje prawo wykonywania zawodu. Staje przy łóżku chorego. Podaje leki. Pobiera materiał do badań. Obserwuje parametry życiowe. Ma rozpoznać pogorszenie stanu pacjenta.

Dzisiaj jest to obcy pacjent. Jutro może to być nasza matka, nasz ojciec, nasze dziecko, a kiedyś może wnuk.

Wtedy nie będziemy już śmiać się z odpowiedzi o „niebieskiej krwi”. Wtedy będziemy chcieli wiedzieć, czy osoba stojąca przy łóżku naszego najbliższego człowieka naprawdę posiada kompetencje potwierdzone dyplomem.

I właśnie dlatego dyskusja o poziomie kształcenia pielęgniarek nie jest akademickim sporem. Jest dyskusją o bezpieczeństwie pacjentów.

Problemem nie jest wiek studenta

Na współczesnych studiach pielęgniarskich spotykamy ludzi mających 20, 30, 40, 50, a nawet 60 lat. Nie widzę w tym niczego złego.

Przeciwnie — człowiek dojrzały może posiadać ogromne doświadczenie życiowe, odpowiedzialność i empatię, których nie da się nauczyć podczas żadnego wykładu.

Dlatego wiek nigdy nie powinien być kryterium oceny wartości przyszłej pielęgniarki czy pielęgniarza. Problemem nie jest kto studiuje. Problemem jest jak studiuje i z jakimi kompetencjami otrzymuje dyplom.

Możemy stworzyć system umożliwiający studiowanie osobie pracującej i wychowującej dzieci. Możemy wykorzystywać nowe technologie. Możemy część treści teoretycznych przekazywać zdalnie.

Nie możemy natomiast stworzyć osobnych standardów kompetencji dla różnych grup studentów. Pacjent nie będzie pytał pielęgniarki, czy studiowała od poniedziałku do piątku, czy w weekendy. Pacjent ma prawo zakładać, że skoro posiada ona prawo wykonywania zawodu, to potrafi bezpiecznie wykonywać ten zawód.

Wymagający nauczyciel nie jest wrogiem studenta

Współczesna edukacja coraz częściej traktuje studenta również jako klienta instytucji edukacyjnej. To rodzi niebezpieczną pokusę, aby sukces uczelni mierzyć liczbą przyjętych studentów i wydanych dyplomów.

Tymczasem w zawodach medycznych nauczyciel akademicki nie może być wyłącznie usługodawcą. Ma jeszcze jednego, niewidocznego uczestnika procesu kształcenia. Jest nim przyszły pacjent studenta.

Dlatego nauczyciel, który mówi: „Nie potrafisz — musisz się nauczyć”, nie upokarza studenta. Opiekun praktyk, który odmawia zaliczenia osobie nieposiadającej wymaganych umiejętności, nie jest przesadnie wymagający.

Być może właśnie wykonuje najważniejsze zadanie całego systemu edukacji medycznej. Chroni pacjenta, którego ten student spotka za rok, pięć albo dwadzieścia lat.

Komentarze

Oceń artykuł

Średnia ocen: 4.3 / 5. Ilość głosów: 12

Bądź pierwszym, który oceni wpis

2 artykułów

O autorze

mgr pielęgniarstwa, redaktor, specjalista w dziedzinie pielęgniarstwa anestezjologicznego i intensywnej opieki, specjalista w dziedzinie pielęgniarstwa rodzinnego, ratownik medyczny
Artykuły
Zobacz także
AktualnościOferty pracy

Praca dla pielęgniarki/pielęgniarza z ukończonym kursem leczenia ran.

1 min czytania
Oferta pracy dla pielęgniarki/pielęgniarza Państwowy Instytut Medyczny MSWiA w Warszawie prowadzi rekrutację na stanowisko pielęgniarki/pielęgniarza w Klinice Otorynolaryngologii. Oferta skierowana jest do…
Aktualności

Wyniki egzaminów specjalizacyjnych w dziedzinie pielęgniarstwa operacyjnego i psychiatrycznego.

1 min czytania
Wrześniowa sesja egzaminów państwowych w dziedzinie pielęgniarstwa operacyjnego i psychiatrycznego przyniosła bardzo dobre wyniki. W obu specjalizacjach zdawalność przekroczyła 99%, a średnie…
Aktualności

Czy kształcimy pielęgniarki, czy tylko wydajemy dyplomy? (1/3)

2 min czytania
O jakości współczesnego szkolnictwa pielęgniarskiego i odpowiedzialności za przyszłość zawodu. Polskie pielęgniarstwo w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat przeszło ogromną przemianę. Zawód, przez…
Komentarze