Spirometria: podstawowe badanie i płynące z niego wnioski

3 min czytania
Aktualności
Spirometria: podstawowe badanie i płynące z niego wnioski

Wśród badań czynnościowych trudno o bardziej niedoceniane. Spirometria trwa kilkanaście minut, nie wymaga wkłucia ani promieniowania, a potrafi wykryć chorobę płuc na lata przed tym, zanim pacjent zacznie odczuwać duszność. Mimo to wykonuje się ją w Polsce zdecydowanie za rzadko: przewlekła obturacyjna choroba płuc u większości chorych rozpoznawana jest późno, choć do postawienia podejrzenia wystarczyłby jeden poprawnie wykonany wydech do aparatu.

Jak przebiega badanie

Istota badania jest prosta: pacjent po maksymalnie głębokim wdechu wykonuje jak najszybszy i jak najdłuższy wydech przez ustnik, z klipsem na nosie, a spirometr mierzy, ile powietrza i w jakim tempie opuszcza płuca. Cała trudność leży w wykonaniu. Wydech musi ruszyć gwałtownie, bez wahania, i trwać do prawdziwego końca, zwykle co najmniej sześć sekund. Manewr powtarza się kilkukrotnie, aż dwa najlepsze wyniki będą niemal identyczne, bo dopiero powtarzalność dowodzi, że pacjent pokazał rzeczywiste możliwości swoich płuc, a nie gorszą próbę z przypadku.

Na wynik pracuje też przygotowanie: pacjent nie powinien palić przez co najmniej godzinę przed badaniem ani przychodzić po dużym posiłku lub wysiłku, a leki rozszerzające oskrzela odstawia się według zaleceń lekarza.

Trzy wartości, które mówią najwięcej

Z krzywej wydechu aparat wylicza kilkadziesiąt parametrów, ale interpretacja opiera się na trzech. FVC, natężona pojemność życiowa, to całe powietrze wydmuchnięte podczas pełnego wydechu. FEV1 to objętość wydmuchnięta w pierwszej sekundzie, najważniejszy pojedynczy wskaźnik sprawności oddychania. Trzecia wartość to iloraz obu poprzednich: wskaźnik FEV1/FVC pokazuje, jaką część swojej pojemności pacjent potrafi usunąć z płuc w sekundę.

Liczby bezwzględne niewiele znaczą bez odniesienia: dwulitrowy FEV1 może być wynikiem znakomitym u drobnej osiemdziesięciolatki i alarmującym u rosłego trzydziestolatka. Dlatego każdy wynik porównuje się z wartością należną wyliczoną dla wieku, płci i wzrostu, a oprogramowanie podaje, czy mieści się on powyżej dolnej granicy normy.

Obturacja czy restrykcja

Pierwszy wniosek z badania to odpowiedź na pytanie, który z dwóch głównych mechanizmów ogranicza oddychanie. Obniżony wskaźnik FEV1/FVC oznacza obturację: powietrze wychodzi z płuc za wolno, bo opór oskrzeli jest zwiększony. To domena astmy i POChP. Rozróżnieniu służy próba rozkurczowa, czyli powtórzenie badania po inhalacji leku rozszerzającego oskrzela: wyraźna poprawa przemawia za astmą, a obturacja utrzymująca się mimo leku jest podstawą rozpoznania POChP. W astmie, gdzie drożność oskrzeli zmienia się z tygodnia na tydzień, coraz częściej chory dostaje zresztą spirometr do domu, by kontrolować chorobę między wizytami.

Drugi wzorzec to restrykcja: wskaźnik pozostaje prawidłowy, ale obniżona jest sama pojemność FVC, jakby płuca były po prostu mniejsze. Tak bywa w chorobach śródmiąższowych, zniekształceniach klatki piersiowej czy otyłości. Tu spirometria jedynie stawia podejrzenie, a potwierdzenie wymaga pełniejszych badań czynnościowych w pracowni specjalistycznej.

Prawidłowy wynik również bywa cennym wnioskiem, choć nie wyklucza astmy, w której obturacja pojawia się napadowo i potrafi być nieobecna w dniu badania.

Wynik jest wart tyle, co manewr

Największym wrogiem spirometrii nie jest aparat, lecz źle wykonany wydech. Kaszel w pierwszej sekundzie, dmuchnięcie bez pełnego wdechu albo przedwczesne przerwanie potrafią wyprodukować fałszywą „obturację” u zdrowego człowieka. Dlatego współczesne spirometry automatycznie oceniają każdy manewr według kryteriów międzynarodowych standardów: sygnalizują zbyt wolny start, zbyt krótki wydech i brak powtarzalności, a do wyniku dołączają ocenę jakości sesji. Dla lekarza czytającego wydruk to pierwsza informacja, na którą warto spojrzeć, bo interpretowanie parametrów z nieudanych manewrów jest prostą drogą do błędnych rozpoznań.

Dla kogo i po co

W gabinecie podstawowej opieki zdrowotnej spirometria ma trzy główne zastosowania. Pierwsze to diagnostyka: każdy pacjent z przewlekłym kaszlem, dusznością wysiłkową lub świstami powinien ją mieć wykonaną, a palacz po czterdziestce nawet bez objawów, bo wczesna POChP boli dokładnie wcale. Drugie to monitorowanie: u chorych na astmę i POChP regularne badanie pokazuje, czy leczenie działa, zanim powie to zaostrzenie. Trzecie to kwalifikacje, od medycyny pracy po ocenę ryzyka przed zabiegami. Praktycznym rozwiązaniem w POZ są aparaty łączące dwa badania w jednym, takie jak spirometr z pulsoksymetrem: wbudowany czujnik SpO2 pozwala przy okazji manewru oddechowego udokumentować także saturację i tętno, bez sięgania po osobne pulsoksymetry.

Spirometria nie odpowiada na wszystkie pytania o płuca: nie zmierzy zdolności dyfuzyjnej ani nie pokaże zmian w miąższu. Ale jako badanie pierwszego kroku pozostaje bezkonkurencyjna: tania, powtarzalna i na tyle czuła, że potrafi zmienić los pacjenta o dekadę wcześniej, niż zrobiłby to rentgen. Pod warunkiem, że ktoś ją w ogóle zleci.

Komentarze

Oceń artykuł

Średnia ocen: 0 / 5. Ilość głosów: 0

Bądź pierwszym, który oceni wpis

Zobacz także
Aktualności

Izby są dla pielęgniarek. Może jednak pielęgniarki dla izb. (5)

3 min czytania
Chcę silniejszego samorządu. Ale jego siły nie mierzyłbym liczbą uchwał, posiedzeń ani konferencji. To tekst, który stawia kilka niewygodnych pytań: czy pielęgniarki…
Aktualności

Pielęgniarka: nie uznano mi choroby zawodowej. Może gdybym była lekarką...

1 min czytania
Takie są moje refleksje. Pozdrawiam wszystkie koleżanki pielęgniarki i pielęgniarzy. Jedna z naszych czytelniczek napisała do nas wiadomość. Jak opisuje po wielu…
AktualnościPraktyka zawodowaZasady zatrudniania pielęgniarek

Pielęgniarki komentują ograniczenie czasu pracy do wymiaru dwóch etatów.

2 min czytania
Pielęgniarka: Dziwię się kiedy można robić więcej… Rząd przyjął projekt ustawy dotyczący zasad zatrudniania personelu medycznego. Jednym z najważniejszych proponowanych rozwiązań jest…
Komentarze