Ministerstwo zdrowia w dniu 24 lipca 2026 roku opublikowało projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw. Jednym z zasadniczych elementów zmian jest ograniczenie maksymalnego wymiaru czasu pracowników medycznych do „równowartości dwukrotności pełnego wymiaru czasu pracy”. Do projektu ustawy autorstwa ministerstwa rząd wprowadził zmiany. Jakie? Bieżące i szczegółowe informacje w tym zakresie przedstawiamy w dziale pt. Zasady zatrudniania pielęgniarek.
W ostatnim artykule w tym dziale pt. Pielęgniarki: praca w kolejnym szpitalu będzie wymagała zgody, opisaliśmy zagadnienie dotyczące wymogu uzyskiwania zgody przez pielęgniarkę na wykonywanie zawodu w kolejnym szpitalu. Zapraszamy do lektury.
Natomiast poniżej przedstawiamy argumentację ministerstwa zdrowia w zakresie przedmiotowych zgód. W uzasadnieniu do projektu ustawy napisano:
„Przedstawiony mechanizm warunkowego nawiązywania u kolejnego świadczeniodawcy zatrudnienia przez osobę wykonującą zawód medyczny jest uzasadniony koniecznością zabezpieczenia potrzeb kadrowych świadczeniodawców, u których dana osoba jest już zatrudniona.
Znaczne rozproszenie aktywności zawodowych osób wykonujących zawody medyczne pomiędzy różnych świadczeniodawców w sposób istotny wpływa na jakość sprawowanej opieki medycznej nad pacjentami leczonymi w zakładzie leczniczym danego świadczeniodawcy.
Regularna i znaczna w skali miesiąca lub tygodnia rotacja personelu medycznego, wynikająca z polityki zatrudnienia medyków jedynie w wymiarze cząstkowych etatów (lub ich równoważników – w przypadku umów na podstawie innej niż stosunek pracy), utrudnia, a czasami nawet wręcz uniemożliwia, holistyczne realizowanie procesu leczniczego niezbędnego dla konkretnego pacjenta.
Często zmieniający się personel medyczny musi zapoznawać się z postępami w procesie leczenia, w tym z udzielonym przez inne osoby świadczeniami opieki zdrowotnej, co w warunkach presji czasowej i obniżonej jakości sporządzania dokumentacji medycznej w danym zakładzie leczniczym, sprowadza na pacjentów zbędne ryzyko błędów medycznych.
Tymczasem osoba wykonująca zawód medyczny, zatrudniona w odpowiednim wymiarze czasu pracy, ma zapewnioną możliwość poznania danego przypadku chorobowego i całościowego partycypowania w procesie leczniczym. Współdzielenie zadań z mniejszą liczbą osób współpracujących w ramach zakładu leczniczego danego świadczeniodawcy sprzyja ponadto rzetelnej i skutecznej wymianie informacji i synchronizacji udzielania świadczeń opieki zdrowotnej przez różnych medyków.
Ochrona wartości prawnych, jakimi są życie i zdrowie człowieka, uzasadnia zatem nawiązywanie kolejnych stosunków zatrudnieniowych przez osobę wykonującą zawód medyczny od uzyskania zgody od wszystkich zatrudniających ją świadczeniodawców.
Dopiero potwierdzenie przez nich, że dana osoba deklarującą gotowość pracy u kolejnego świadczeniodawcy, nie jest potrzebna do zaspokojenie potrzeb kadrowych wymaganych dla zapewnienia właściwej opieki nad pacjentem w kierowanych przez nich podmiotach leczniczych, pozwoli na racjonalną alokację dodatkowego, niewykorzystanego w pełni potencjału danego pracownika medycznego”.
źródło: mz.gov.pl
Komentarz redakcji Ogólnopolskiego Portalu Pielęgniarek i Położnych
Muszę przyznać, że powyższe uzasadnienie wprowadziło mnie w taki nastrój, że uwierzyłem, iż naprawdę ministerstwu chodzi o „holistyczne realizowanie procesu leczniczego niezbędnego dla konkretnego pacjenta”.
A przedmiotowe zgody będą antidotum na „sprowadzane na pacjentów zbędne ryzyko błędów medycznych”.
Treść powyższego dokumentu autorstwa ministerstwa zdrowia ukazało jeszcze jeden aspekt, z którego nie zdawałem sobie sprawy. Ba, byłem nieświadomy mechanizmów, które mają wpływ na stan zasobów kadrowych pielęgniarstwa. Otóż w ostatnim akapicie ministerstwo postawiło jakże zacną tezę, że pielęgniarka zamierzająca podjąć wykonywanie zawodu w kolejnym podmiocie leczniczym, być może nie ma świadomości, że stanowi „niewykorzystany potencjał” w zakresie zaspokojenia potrzeb kadrowych swojego pracodawcy. Nie bójmy się postawić pytania… jakie prawo daje pielęgniarce wykorzystywanie niewykorzystanego potencjału w innym podmiocie leczniczym a nie w macierzystym? Trzeba postawić zdecydowaną tamę antyspołecznym postawom.
I to trzeba zdecydowanie ukrócić!
Nie może być zgody, że pielęgniarka szuka innego zatrudnienia w sytuacji, kiedy atmosfera w pracy jest rodzinna wręcz serdeczna a liczba personelu pielęgniarskiego jest zgodna z normami zatrudnienia, natomiast wsparciem zespołu pielęgniarskiego są liczni opiekunowie medyczni.
Dlatego nie ma miejsca na oczerniające szpital działania pielęgniarek. Oczerniające? Tak! Bo jak nazwać sytuację kiedy pielęgniarka idzie pracować w inne miejsce? Jej postawa daje niesprawiedliwe świadectwo o pracodawcy. Widocznie jej się nie podoba…
Dlatego propozycje ministerstwa zdrowia w zakresie minimalnego wymiaru zatrudnienia pielęgniarek w szpitalu – 84 godziny w miesiącu – są orężem w walce o należyte traktowanie pacjentów przez pielęgniarki. Stop zostawianiu pacjentów przez pielęgniarki, które nie mają wykorzystanego potencjału. Te 84 godziny staną się przyczynkiem do zainicjowania nowego rozdziału w polskim pielęgniarstwie.
Dobrze, że ministerstwo ma odwagę nazwać rzecz po imieniu: „znaczne rozproszenie aktywności zawodowych osób wykonujących zawody medyczne pomiędzy różnych świadczeniodawców w sposób istotny wpływa na jakość sprawowanej opieki medycznej nad pacjentami leczonymi w zakładzie leczniczym danego świadczeniodawcy”.
Nie po to ministerstwo wprowadziło normy zatrudnienia pielęgniarek aby przez nieodpowiedzialne działania pielęgniarek z niewykorzystanym potencjałem chorzy byli pozbawieni holistycznej opieki. Dlaczego mają być zniweczone organizacyjne działania pracodawców, którzy doceniając rolę pielęgniarek wykorzystują maksymalnie ich potencjał obsadzając je na jednoosobowych dyżurach? Po takim dyżurze pielęgniarka powinna odpocząć a nie iść do kolejnego miejsca pracy. To przejaw odpowiedzialności pracodawców za zdrowie i życie pacjentów i… pielęgniarek.
Warto jeszcze zwrócić uwagę na jakże trafną ministerialną ocenę sytuacji w ochronie zdrowia. Ministerstwo zauważa, że „współdzielenie zadań z mniejszą liczbą osób współpracujących w ramach zakładu leczniczego danego świadczeniodawcy sprzyja ponadto rzetelnej i skutecznej wymianie informacji i synchronizacji udzielania świadczeń opieki zdrowotnej”. To teraz powiedzmy sobie prawdę. Nawet gdyby miała być brutalna: to właśnie jednoosobowe dyżury pielęgniarek są ucieleśnieniem modelu, o którym pisze resort zdrowia. „Współdzielenie zadań z mniejszą liczbą osób” ma wiele zalet. Nie powstaje szum informacyjny, synchronizacja jest modelowa. Przy jednoosobowej obsadzie nie dochodzi do sporów kompetencyjnych, animozji. Jeżeli cieknie kran na siódemce albo popsuły się barierki przy łóżku wystarczy zawołać. Siostro! Przy znacznie większej obsadzie pielęgniarskiej np. dwóch pielęgniarkach – taka obsada nie daje gwarancji, że nie będzie dochodziło do niewykorzystania potencjału. Co ważne – w przypadku niedociągnięć wiadomo do kogo się przyczepić.
Ale wdrożenie powyższego modelu nie zrobiło się samo. Świadczą o tym liczne certyfikaty wiszące w gabinecie prezesa. No i chluba całego zespołu. Uzyskana akredytacja. Także informacje w mediach o zarobkach lekarzy są budowaniem wizerunku rzetelnego pracodawcy. Miliony złotych wypłacone kilku naszym specjalistom dodaje splendoru naszej jednostce. Niech tylko nieodpowiedzialne decyzje decydentów nie zniweczą obecnego stanu rzeczy.
Nie można pominąć kolejnej, jakże ważnej kwestii w przypadku obsady jednoosobowej. Otóż w sposób naturalny dochodzi do „holistycznego realizowanie procesu leczniczego niezbędnego dla konkretnego pacjenta”. Pacjenci obcujący z jedną pielęgniarką są w sposób naturalny chronieni przed kontaktem z wieloma osobami. To sprzyja walce z infekcjami w okresie jesienno – zimowym. Zaś pomiędzy pielęgniarką a pacjentami buduje się specyficzna więź sprzyjająca rekonwalescencji. Powyższe wpływa na wizerunek pielęgniarek jako profesjonalistów.
Pomysły ministerstwa imponują radosnym i lekkim podejściem. Powyższy tekst daje kłam nieprzychylnym komentarzom. To przemyślana strategia. Ma może swoje słabe strony ale w przebiegu konsultacji społecznych można jeszcze wypracować bardziej radosne rozwiązania. Sygnalizujemy obszar, który powinien stać się przedmiotem dalszych prac legislacyjnych.
Otóż, ministerstwo powinno wypracować rozwiązanie w sytuacji, kiedy nieodpowiedzialne pielęgniarki nie tylko zamierzają podjąć pracę w kolejnym podmiocie leczniczym ale także porzucić pracę w macierzystej jednostce.
Może przyszedł czas aby miejsce wykonywania zawodu nie zależało od widzi mi się pielęgniarki ale żeby było kreowane i monitorowane przez instytucję cieszącą się powszechnym uznaniem środowiska pielęgniarskiego np. izbę pielęgniarek.











